Woźniki
Samorząd inwestuje w edukację włączającą. Ponad osiemset sześćdziesiąt tysięcy trafi na pomoc dzieciom
Gmina Woźniki osiągnęła kolejny sukces w zakresie wsparcia edukacji, otrzymując ponad 860 tys. zł dofinansowania na rozwój edukacji włączającej. Środki te zostaną przeznaczone na zajęcia specjalistyczne dla dzieci z problemami w nauce, a także na zakup pomocy dydaktycznych i utworzenie dwóch pracowni socjoterapeutycznych w miejscowych szkołach. – Decyzja ta otwiera nowe możliwości dla uczniów z trudnościami edukacyjnymi, oferując im wsparcie w jeszcze większym zakresie – podkreślają tutejsi urzędnicy.
Edukacja włączająca jest jednym z priorytetów współczesnego systemu oświaty, a jej celem jest zapewnienie wszystkim uczniom, niezależnie od ich potrzeb edukacyjnych, równych szans na rozwój i naukę.
Przyznane środki finansowe zostaną wykorzystane na kilka kluczowych działań, które mają na celu poprawę jakości edukacji w gminie Woźniki. Na co trafi pozyskane dofinansowanie? Między innymi na zajęcia specjalistyczne dla dzieci z problemami w nauce, zakup pomocy dydaktycznych czy utworzenie pracowni socjoterapeutycznych. Jedna powstanie w Szkole Podstawowej z Oddziałami Sportowymi im. Józefa Lompy w Woźnikach, a druga w Szkole Podstawowej w Psarach.
– Pracownie te będą w pełni wyposażone i staną się miejscem, gdzie uczniowie otrzymają wsparcie w zakresie rozwoju emocjonalnego i społecznego – informuje magistrat.
Symboliczne przekazanie środków miało miejsce podczas oficjalnej uroczystości, na której list w imieniu burmistrza Woźnik odebrała Beata Bacior, zastępca burmistrza.
– Dofinansowanie to jest efektem starań lokalnych władz, które konsekwentnie dążą do poprawy warunków edukacyjnych na terenie gminy – podkreślono podczas uroczystości.
Woźniki
Zasnął za kierownicą i uderzył w dom. Pasażerka trafiła do szpitala
Do groźnego zdarzenia drogowego doszło w sobotę, 1 lipca, we wczesnych godzinach porannych na ulicy Koziegłowskiej w Woźnikach. Kierujący fiatem 24-letni mężczyzna zasnął za kierownicą, zjechał z jezdni i uderzył w ogrodzenie jednej z posesji oraz budynek mieszkalny. Ranna została podróżująca z nim 87-letnia kobieta.
Jak ustalili policjanci pracujący na miejscu, kierowca był mieszkańcem powiatu strzeleckiego. W pewnym momencie stracił panowanie nad samochodem, który wypadł z drogi, uszkodził ogrodzenie i zatrzymał się na budynku.
– W wyniku zdarzenia obrażeń doznała 87-letnia mieszkanka powiatu tarnogórskiego. Kobieta została przetransportowana do szpitala w Częstochowie. Badanie alkomatem wykazało, że uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi – informuje biuro prasowe Komendy Powiatowej Policji w Lublińcu.
Policjanci przypominają, że przed wyruszeniem w drogę kierowca powinien zadbać o odpowiedni odpoczynek. Podczas dłuższych tras należy robić regularne przerwy, a w okresie wysokich temperatur także pamiętać o nawodnieniu organizmu.

– Senność, osłabienie i spadek koncentracji mogą znacznie wydłużyć czas reakcji. W przypadku pogorszenia samopoczucia należy zatrzymać się w bezpiecznym miejscu i odpocząć. Nawet krótka przerwa może zapobiec poważnemu wypadkowi – podkreślają funkcjonariusze.
Woźniki
Szykują trzy dni wielkiej zabawy. Mają plan na efektowne zakończenie wakacji
Woźniki mają już swoją markę, jeśli chodzi o plenerowe imprezy. Organizatorzy nie ograniczają się do jednego koncertu i kilku stoisk, lecz każdego roku próbują zamienić ostatni weekend wakacji w duże, kilkudniowe widowisko. Przed rokiem finał wojewódzkich dożynek należał do Justyny Steczkowskiej, a wcześniej na scenie pojawili się między innymi Papa D i Mesajah. W tym roku publiczność ma przyciągnąć m.in. Vinyl Band, Weź nie Pytaj, Long & Junior oraz Varius Manx.
Dni Ziemi Woźnickiej, połączone z tradycyjnymi dożynkami odbędą się od 28 do 30 sierpnia na terenie Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury. Program został rozłożony na trzy dni, a każdy z nich ma mieć odmienny charakter – od radiowej zabawy, przez powrót do muzyki lat 80., aż po niedzielny finał z jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów polskiej sceny.
Pierwszy wieczór upłynie pod znakiem Hello Party z Radiem Piekary. Będzie to rozgrzewka przed weekendem i propozycja dla tych, którzy chcą rozpocząć świętowanie od tanecznej zabawy.
W sobotę uczestnicy przeniosą się kilka dekad wstecz. Podczas 80’s Party wystąpi Vinyl Band, a na scenie pojawi się również zespół Weź Nie Pytaj. Program uzupełnią pokazy Śląskiego Klubu Karate i Kick-Boxingu, natomiast wieczorem uczestników do tańca zaprosi DJ.
Najmocniej zapowiada się niedziela. Publiczność zobaczy talent show grup działających przy MGOK-u, zespoły Long & Junior oraz Roszak Show. Kulminacją trzydniowego święta będzie koncert Varius Manx – formacji, której utwory od lat pozostają jednymi z najbardziej rozpoznawalnych przebojów polskiej muzyki pop.
Dożynkowego charakteru wydarzeniu nada barwny korowód. Nie zabraknie również atrakcji dla dzieci, strefy food trucków oraz miejsc, w których będzie można odpocząć i spróbować różnorodnych potraw. Program ma połączyć lokalną tradycję z koncertową oprawą, dzięki której do Woźnik przyjeżdżają także mieszkańcy sąsiednich gmin.

Swoje miejsce podczas wydarzenia otrzymają również wystawcy i twórcy rękodzieła. Z tej okazji MGOK zaprasza osoby i firmy zainteresowane wystawieniem własnych prac oraz produktów. Zgłoszenia przyjmowane są pod numerem telefonu 602 695 461 oraz za pośrednictwem adresu biuro@mgokwozniki.com.
Po ubiegłorocznym finale z Justyną Steczkowską oczekiwania są wysokie. Tegoroczny program pokazuje jednak, że samorząd nie zamierzają zwalniać tempa. Trzy dni muzyki, występów i dożynkowych tradycji mają ponownie sprawić, że pod koniec sierpnia to właśnie w Woźnikach będzie najgłośniej w całym regionie.
Woźniki
Śledczy bali się, że znów stworzy zagrożenie. 36-latek aresztowany na trzy miesiące
Sąd Rejonowy w Częstochowie zastosował trzymiesięczny tymczasowy areszt wobec 36-letniego Krzysztofa K. Mężczyzna jest podejrzany o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym na autostradzie A1 w Woźnikach. Śledczy zarzucają mu również jazdę po alkoholu, złamanie sądowych zakazów oraz prowadzenie pojazdu mimo cofnięcia uprawnień.
Do zdarzenia doszło 18 lipca na autostradzie A1 w miejscowości Woźniki. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Częstochowie.
Jak poinformował jej rzecznik prasowy, prokurator Tomasz Ozimek, śledztwo dotyczy Krzysztofa K., podejrzanego o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, naruszenie sądowych zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych i nie stosowanie się do decyzji starosty o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi.
Po przesłuchaniu 36-latka prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania.

– Prokurator motywował wniosek surową karą grożącą podejrzanemu, uzasadnioną obawą ucieczki lub ukrycia się oraz obawą matactwa z jego strony – przekazał Ozimek.
Śledczy uznali również, że pozostawienie mężczyzny na wolności mogłoby stwarzać dalsze zagrożenie.
– Ponadto zdaniem prokuratora, w sprawie istnieje uzasadniona obawa, że przebywając na wolności Krzysztof K. popełni przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu – dodał rzecznik częstochowskiej prokuratury.
Sąd Rejonowy w Częstochowie uwzględnił jej argumenty i zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy.
Woźniki
Pięć tysięcy złotych na lokalny pomysł. CUS w Woźnikach wydłuża nabór wniosków
Mieszkańcy gminy Woźniki mają więcej czasu na zgłaszanie pomysłów do Oddolnej Inicjatywy Sołeckiej 2026. Termin składania wniosków został przedłużony do 10 sierpnia. Do zdobycia jest 5 tys. zł na przedsięwzięcie, które ma służyć seniorom, osobom z niepełnosprawnościami lub ich najbliższemu otoczeniu.
Nabór prowadzi Centrum Usług Społecznych w Woźnikach. Zgłaszane pomysły mogą dotyczyć każdego sołectwa, a także samego miasta Woźniki. Inicjatywy będą realizowane od połowy sierpnia do końca roku.
Wniosek może złożyć praktycznie każdy. Nie trzeba być członkiem organizacji ani przedstawicielem sołectwa. Swoją propozycję mogą zgłosić pojedynczy mieszkańcy, grupy nieformalne, lokalne stowarzyszenia, a nawet osoby niepełnoletnie.
Największe szanse mają projekty, które poprawią codzienne funkcjonowanie osób starszych i osób z niepełnosprawnościami, pomogą rozwiązać konkretny problem w danej miejscowości albo zintegrują mieszkańców. Mile widziane będą również pomysły na działania międzypokoleniowe, zajęcia edukacyjne, kulturalne i społeczne.

Przygotowanie projektu nie musi odbywać się samodzielnie. W planowaniu i organizacji przedsięwzięć mają pomagać organizatorki społeczności lokalnej działające w CUS.
W tym roku w regulaminie pojawiły się drobne zmiany, dlatego przed złożeniem dokumentów warto dokładnie zapoznać się z jego treścią. Regulamin, formularz wniosku i wymagane załączniki są dostępne na stronie CUS w Woźnikach.
Dokumenty można składać osobiście w siedzibie tej instytucji, przesłać pocztą lub przekazać elektronicznie przez e-Doręczenia. Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerami telefonu 34 361 01 81 wew. 23 oraz 510 952 973.
Oddolna Inicjatywa Sołecka jest realizowana w ramach projektu „CUS – Nowe spojrzenie na usługi społeczne”, dofinansowanego ze środków Unii Europejskiej.
Woźniki
Rajd po A1 zakończył się skandalem w prokuraturze. Teraz jest kolejne zatrzymanie
Policjanci ponownie zatrzymali 36-letniego kierowcę, którego niebezpieczna jazda autostradą A1 w okolicach Woźnik i późniejsze decyzje instytucji państwowych wywołała interwencję Prokuratora Generalnego i doprowadziła do zmian kadrowych w lublinieckiej prokuraturze. Mężczyzna ma usłyszeć zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy, jazdy po alkoholu oraz złamania sądowych zakazów prowadzenia pojazdów.
Do zatrzymania doszło wczoraj na polecenie Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, która przejęła śledztwo dotyczące wydarzeń z soboty 18 lipca. Czynności z udziałem 36-latka, w tym ogłoszenie zarzutów i jego przesłuchanie, zaplanowano na dzisiaj.
Według dotychczasowych ustaleń kierowca audi poruszał się A1 w sposób zagrażający innym uczestnikom ruchu. Samochód miał jechać od jednej bariery do drugiej, gwałtownie zmieniać pasy, omijać inne pojazdy slalomem, a następnie uderzyć w prawidłowo jadącą ciężarówkę. Mężczyznę obezwładnili i zatrzymali świadkowie. Jak relacjonował jeden z nich, po otwarciu drzwi audi kierowca próbował zamienić się miejscami z pasażerem.
Badanie wykazało u 36-latka około 2,7 promila alkoholu. Mężczyzna miał ponadto dwa obowiązujące sądowe zakazy prowadzenia pojazdów oraz cofnięte uprawnienia. Mimo tych okoliczności został tego samego dnia zwolniony bez przedstawienia zarzutów.

Decyzja wywołała reakcję Prokuratora Generalnego, który polecił podjęcie natychmiastowych działań i zbadanie postępowania dyżurującego prokuratora w Prokuraturze Rejonowej w Lublińcu. Stanowisko stracił także zastępca prokuratora rejonowego, odpowiedzialny za nadzór nad dyżurami zdarzeniowymi.
Śledztwo prowadzone obecnie w Częstochowie obejmuje trzy wątki – sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości oraz niestosowanie się do orzeczonych przez sąd zakazów. O dalszych decyzjach procesowych prokuratura zdecyduje po przesłuchaniu podejrzanego.
Woźniki
Dawny PGR w Woźnikach odzyska życie. Ruszyła duża rewitalizacja przy ulicy Dworcowej
Teren po byłym Państwowym Gospodarstwie Rolnym przy ulicy Dworcowej w Woźnikach ma zmienić się w nową przestrzeń rekreacyjną, społeczną i gospodarczą. Na początku lipca rozpoczął się etap budowlany inwestycji, a wykonawca ma dziesięć miesięcy na zakończenie prac.
Największe zmiany obejmą dawny budynek administracyjny PGR. Obiekt zostanie gruntownie przebudowany i przystosowany do nowych funkcji. Na parterze ma powstać sala restauracyjna wraz z pełnym zapleczem gastronomicznym. Piętro zostanie przeznaczone na działalność społeczną i rekreacyjną. Znajdą się tam między innymi ogólnodostępna siłownia gminna oraz sala fitness.

Pomieszczenia nie będą służyły wyłącznie do ćwiczeń. Samorząd zakłada, że odbywać się tam będą również warsztaty, spotkania, prelekcje i różnego rodzaju zajęcia dla mieszkańców. W ten sposób dawny budynek administracyjny ma stać się miejscem łączącym rekreację, edukację, kulturę i integrację lokalnej społeczności.
Zmiany obejmą także pozostałe obiekty znajdujące się na terenie dawnego gospodarstwa. Stara kuźnia zostanie przebudowana na budynek gospodarczy, a kolejny z obiektów zostanie zaadaptowany na publiczne toalety. Część nieprzydatnej zabudowy zostanie rozebrana.
Dużą częścią inwestycji będzie zagospodarowanie otoczenia. W planach są tężnia solankowa, taras rekreacyjny, chodniki, miejsca parkingowe i drogi wewnętrzne. Pojawią się także elementy małej architektury, nowe nasadzenia, oświetlenie zewnętrzne oraz system monitoringu.
– To spory obszar, który wkrótce stanie się nową, tętniącą życiem częścią Woźnik. Rewitalizacja tej przestrzeni nie tylko odmieni wizerunek miasta, ale też przyczyni się do poprawy jakości życia jego mieszkańców – podsumowuje burmistrz Michał Aloszko.
Projekt zakłada nie tylko remont budynków, lecz także uporządkowanie i rekultywację zdegradowanego terenu. Towarzyszyć mu będą działania edukacyjne poświęcone ekologii i ochronie środowiska. Samorząd chce w ten sposób przywrócić do życia zaniedbaną część miasta i nadać jej zupełnie nowe znaczenie.
Z powstającej przestrzeni mają korzystać zarówno mieszkańcy, jak i lokalni przedsiębiorcy. Obiekt ma sprzyjać aktywnemu wypoczynkowi, spotkaniom, edukacji i rozwojowi nowych inicjatyw gospodarczych.
Wykonawcą prac została firma z Katowic, która wyceniła roboty na 7,87 mln zł. Całkowita wartość projektu wynosi ponad 9,17 mln zł. Gmina pozyskała na niego 5,82 mln zł dofinansowania z funduszy Unii Europejskiej oraz ponad 755 tys. zł z budżetu państwa.
Rewitalizacja terenu przy ulicy Dworcowej jest jedną z największych inwestycji realizowanych obecnie w Woźnikach. Jeżeli prace będą przebiegać zgodnie z harmonogramem, już w przyszłym roku dawny teren PGR powinien zacząć pełnić zupełnie nową rolę.
Woźniki
Woźnicki MGOK szuka instruktora. Ma zarazić młodych mieszkańców pasją do tańca
Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Woźnikach chce poszerzyć swoją ofertę dla dzieci i młodzieży. Placówka rozpoczęła poszukiwania instruktora, który poprowadzi zajęcia ze street dance’u, break dance’u i freestyle’u, a przy okazji przygotuje uczestników do pokazów oraz scenicznych występów.
Ośrodek szuka osoby z doświadczeniem w prowadzeniu zajęć tanecznych, która potrafi pracować z młodymi ludźmi i stworzyć atmosferę sprzyjającą nauce, swobodzie ruchu oraz rozwijaniu własnego stylu. Liczą się również kreatywność, zaangażowanie i dobra organizacja pracy. Atutem będą wcześniejsze osiągnięcia taneczne lub instruktorskie.

Do zadań nowego instruktora należeć będzie nie tylko regularne prowadzenie treningów. MGOK oczekuje także przygotowywania grup do pokazów i występów oraz aktywnego udziału w tworzeniu kolejnych propozycji kulturalnych dla mieszkańców gminy.
To oferta dla osoby, która chce połączyć taneczną pasję z pracą z dziećmi i młodzieżą. Zajęcia mają rozwijać sprawność, poczucie rytmu i umiejętności sceniczne, ale również budować pewność siebie, uczyć współpracy i zachęcać do aktywnego spędzania wolnego czasu.
Zainteresowani powinni przesłać krótką informację o swoim doświadczeniu oraz CV na adres email MGOK w Woźnikach. Szczegółowe informacje można również uzyskać telefonicznie w placówce.
Woźniki
Psary nie chcą być mylone z Psarami, a Mzyki z Mzykami. Jest pomysł na rozwiązanie
Czy Psary staną się Psarami Śląskimi, a przysiółek Mzyki – Mzykami Śląskimi? W gminie Woźniki rozpoczęły się konsultacje społeczne w sprawie zmiany urzędowych nazw obu miejscowości. Pomysł ma ograniczyć pomyłki wynikające z tego, że w niedalekiej okolicy funkcjonują inne miejscowości o identycznych nazwach.
Jak informuje urząd miejski, inicjatorami procedury byli radni Szymon Klabis i Adam Ordon, którzy wystąpili z propozycją w imieniu mieszkańców. Zwrócili uwagę, że Psary bywają mylone z miejscowością położoną w powiecie będzińskim, natomiast Mzyki z tą znajdującą się w gminie Koziegłowy. Dodanie określenia „Śląskie” ma ułatwić identyfikację właściwego adresu i ograniczyć problemy z dojazdem.

Burmistrz Woźnik zarządził osobne konsultacje dla mieszkańców Psar oraz przysiółka Mzyki. W pierwszym przypadku pytanie dotyczy zmiany nazwy na „Psary Śląskie”, w drugim – na „Mzyki Śląskie”. W głosowaniu mogą uczestniczyć mieszkańcy obu miejscowości posiadający czynne prawo wyborcze.
Konsultacje prowadzone są w formie ankiet, które można pobrać w Urzędzie Miejskim w Woźnikach, ze strony internetowej gminy i Biuletynu Informacji Publicznej. Formularze dla mieszkańców Psar dostępne są również u miejscowego sołtysa, natomiast w przypadku Mzyk – u sołtysa Babienicy.
Wypełnione ankiety można składać do 31 sierpnia. Dokumenty są przyjmowane elektronicznie, pocztą tradycyjną oraz bezpośrednio w biurze podawczym urzędu.
Wyniki konsultacji nie oznaczają jeszcze automatycznej zmiany nazw. Będą jednak podstawą do podjęcia kolejnych działań i uruchomienia dalszej procedury administracyjnej.
– Serdecznie zachęcamy wszystkich uprawnionych mieszkańców obu miejscowości do udziału w konsultacjach i wyrażenia swojej opinii – mówi burmistrz Michał Aloszko.
Woźniki
Plan ogólny to nie zgoda na budowę. To dopiero początek rozmowy
W ostatnich dniach pojawiły się publikacje dotyczące planowanej inwestycji biometanowej na terenie gminy Woźniki. Wraz z nimi pojawiło się wiele pytań dotyczących znaczenia planu ogólnego oraz tego, czy jego zapisy oznaczają zgodę na realizację inwestycji.
– Z uwagą zapoznaliśmy się zarówno z opiniami, jak i stanowiskiem władz samorządowych. Rozumiemy, że każda nowa inwestycja rodzi pytania i wymaga rzetelnej dyskusji. Właśnie dlatego chcielibyśmy wyjaśnić jedną z najważniejszych kwestii, która naszym zdaniem jest często błędnie interpretowana – informuje kierownictwo spółki Zakład Produkcji Biometanu Woźniki.
Plan ogólny nie oznacza zgody na inwestycję
Plan ogólny to dokument planistyczny przygotowywany przez gminę, który określa kierunki rozwoju przestrzennego oraz wskazuje, jakie rodzaje funkcji i inwestycji mogą być w przyszłości rozważane na poszczególnych terenach.
– W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie sugerujące, że wpisanie możliwości lokalizacji biometanowni do planu ogólnego oznacza zgodę na jej budowę. Tak jednak nie jest. Plan ogólny nie daje pozwolenia na budowę, nie zatwierdza konkretnego projektu i nie oznacza rozpoczęcia inwestycji. Dopiero później rozpoczyna się właściwy proces inwestycyjny, podczas którego projekt podlega szczegółowej ocenie przez liczne organy administracji publicznej – wyjaśnia Maciej Kropidłowski, prezes ZPB Woźniki.

Przed inwestycją jest jeszcze wiele etapów
Jak dodaje Kropidłowski, nawet jeśli plan ogólny dopuszcza możliwość realizacji takiej inwestycji, przed inwestorem pozostaje jeszcze długa droga. Projekt musi uzyskać szereg wymaganych decyzji i uzgodnień, w tym między innymi ocenę oddziaływania na środowisko, uzgodnienia z właściwymi organami administracji, analizy dotyczące wpływu na otoczenie oraz pozwolenie na budowę.
– Każda z tych procedur prowadzona jest niezależnie i podlega odrębnej ocenie właściwych organów. Na każdym z tych etapów projekt może zostać zmodyfikowany, uzupełniony, a nawet zakończony, jeśli nie spełni wymagań określonych przepisami prawa – mówi prezes.
Bez odpowiednich zapisów nie będzie nawet możliwości rozmowy
Spółka podkreśla, iż jeżeli jednak plan ogólny całkowicie wykluczy możliwość lokalizacji tego typu inwestycji, cały proces zakończy się, zanim będzie można przedstawić mieszkańcom jakiekolwiek szczegółowe informacje.
– Nie będzie możliwości przedstawienia mieszkańcom raportów środowiskowych, analiz dotyczących hałasu, ruchu drogowego czy rozwiązań ograniczających potencjalny wpływ inwestycji na otoczenie. Nie będzie także przestrzeni do wspólnego wypracowania ewentualnych zmian odpowiadających oczekiwaniom mieszkańców. W praktyce oznacza to zamknięcie drogi do merytorycznej dyskusji jeszcze przed jej rozpoczęciem – dodaje prezes Kropidłowski.
Wierzymy w otwarty dialog
Kierownictwo ZPB Woźniki podkreśla, że od początku deklaruje gotowość do rozmowy z mieszkańcami oraz władzami samorządowymi.
– Szanujemy rolę samorządu jako gospodarza gminy i wierzymy, że decyzje dotyczące jej rozwoju powinny być podejmowane na podstawie rzetelnych informacji, analiz i obowiązujących procedur. Liczymy, że kolejne etapy będą okazją do spokojnej, merytorycznej rozmowy z samorządem o faktach, analizach i rozwiązaniach możliwych do zastosowania – mówi prezes. – Jesteśmy gotowi przedstawić rozwiązania technologiczne, omówić kwestie związane z ochroną środowiska, transportem, bezpieczeństwem oraz odpowiedzieć na wszystkie pytania mieszkańców. Uważamy, że tylko otwarta rozmowa oparta na faktach pozwala podejmować dobre decyzje. Mamy nadzieję, że taka rozmowa będzie możliwa – dodaje.

Woźniki
Inwestor kusi wpływami do budżetu, a samorząd wskazuje na drogi, hałas i interes mieszkańców
Władze gminy Woźniki przedstawiły oficjalne stanowisko wobec planowanej budowy zakładu produkcji biometanu przez spółkę Zakład Produkcji Biometanu Woźniki. Samorząd podkreśla, że nie sprzeciwia się samej idei rozwoju odnawialnych źródeł energii, ale ma poważne zastrzeżenia do lokalizacji wskazanej przez inwestora.
Sprawa nabrała rozgłosu po publikacji materiału promocyjnego spółki dotyczącego planowanej inwestycji. Jak słusznie zauważyli miejscowi urzędnicy, tekst miał charakter artykułu sponsorowanego, a więc przedstawiał wyłącznie punkt widzenia inwestora. Samorząd zwraca uwagę, że w materiale wyeksponowano przede wszystkim potencjalne korzyści finansowe, w tym zapowiedzi wpływów do budżetu oraz przychodów dla regionu, bez odpowiednio szerokiego omówienia ryzyk i możliwych skutków dla mieszkańców.

Zdaniem władz Woźnik taka forma komunikacji może budować jednostronny obraz inwestycji i wywoływać presję na radę miejską przed podjęciem jakichkolwiek wiążących decyzji planistycznych. Samorząd zaznacza, że dyskusja o tego typu przedsięwzięciu powinna opierać się na faktach, analizach i rzeczywistej ocenie skutków, a nie wyłącznie na obietnicach rozwojowych.
Największe wątpliwości dotyczą lokalizacji planowanego zakładu. Gmina wskazuje przede wszystkim na nieprzystosowaną infrastrukturę drogową w sąsiedztwie terenu, na którym miałaby powstać biometanownia. Według samorządu obecny układ komunikacyjny nie posiada parametrów odpowiednich do obsługi dużej instalacji przemysłowej.
Kolejną kwestią jest ryzyko znaczącego wzrostu ruchu wysokotonażowego. Funkcjonowanie tego rodzaju zakładu wiąże się ze stałym transportem dużych ilości substratów, takich jak gnojowica, obornik czy osady. To z kolei mogłoby oznaczać większe natężenie ruchu ciężkich pojazdów na lokalnych drogach, a tym samym dodatkowe obciążenie dla mieszkańców i infrastruktury.
Samorząd zwraca również uwagę na bliskość zabudowań mieszkalnych. Władze gminy podkreślają, że nawet przy deklaracjach inwestora dotyczących nowoczesnej technologii nie można pomijać obaw mieszkańców związanych z hałasem, bezpieczeństwem oraz możliwymi uciążliwościami zapachowymi.

Istotne znaczenie ma także obecny projekt planu ogólnego gminy. Na wskazanym przez inwestora terenie nie dopuszczono możliwości budowy biogazowni lub biometanowni. Wniosek w tej sprawie został odrzucony ze względu na niezgodność planowanego przedsięwzięcia z przyjętą polityką przestrzenną oraz kierunkami rozwoju funkcjonalno-przestrzennego gminy.
Władze Woźnik zaznaczają, że samo złożenie przez inwestora wniosku o sporządzenie Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego nie przesądza jeszcze o realizacji przedsięwzięcia. Ewentualne decyzje dotyczące zmiany projektu planu ogólnego oraz rozpatrzenia wniosku przez radę miejską mają być podejmowane z uwzględnieniem dobra mieszkańców, skutków społecznych, środowiskowych i infrastrukturalnych.
Burmistrz Michał Aloszko podkreśla, że gmina nie zamyka się na odnawialne źródła energii. Zastrzeżenia dotyczą jednak konkretnego miejsca, w którym inwestor chciałby zrealizować zakład.
– Priorytetem naszego rozwoju jest zachowanie charakteru gminy Woźniki, jako miejsca zielonego i spokojnego, a nie budowanie inwestycji za wszelką cenę. Staję po stronie mieszkańców, którzy czują uzasadniony sceptycyzm wobec planów inwestora – stanowczo deklaruje burmistrz.
Lokalni urzędnicy przypominają jednocześnie, że gmina Woźniki od lat wspiera rozwój odnawialnych źródeł energii, między innymi poprzez projekty fotowoltaiczne oraz programy ograniczania niskiej emisji. W projektowanym planie ogólnym wskazano również inne lokalizacje przeznaczone na inwestycje przemysłowe tego typu. Według tutejszych władz są one korzystniejsze między innymi ze względu na lepsze parametry drogowe i większą możliwość ochrony terenów zamieszkałych przed negatywnymi skutkami transportu ciężkiego.
Woźniki
W Woźnikach planowana jest nowa inwestycja. Inwestor mówi o ponad trzystu milionach dla gminy
Gmina Woźniki może wkrótce doczekać się nowej, wielomilionowej inwestycji z sektora energetyki. Przedsięwzięcie poza wpływami do lokalnego budżetu może przynieść mieszkańcom także nową drogę, dodatkowe możliwości dla miejscowych firm i rolników, a nawet pomóc ograniczyć odory unoszących się nad polami przy wylewaniu gnojowicy, obornika czy kompostu.
Dla planowanej inwestycji powołano już spółkę celową. Chodzi o Zakład Produkcji Biometanu Woźniki sp. z o.o., która na terenie gminy zamierza wybudować instalację produkującą metan zatłaczany do znajdującej się w pobliżu sieci gazowej. Jak wskazują przedstawiciele inwestora, instalacja zaplanowana będzie tak, aby wtopić się w lokalny krajobraz. Wyprzedzając obawy, przedstawiciele spółki podkreślają, że nie będzie się to wiązać z żadną przykrą dla mieszkańców działalnością w postaci hałasu lub nieprzyjemnych zapachów.
Do produkcji biometanu miałyby być wykorzystywane m.in. trawy, słomy zbożowe, osady, oborniki, gnojowica oraz frakcje biodegradowalne. Kierownictwo spółki podkreśla, że inwestycja ma łączyć cele gospodarcze z korzyściami dla lokalnego rolnictwa i wpisywać się w rozwój krajowej niezależności energetycznej od dostaw gazu z obcych państw.

Szansa na rozwój gminy i lokalnego biznesu
Prezes ZPB Woźniki przekonuje, że korzyści miałyby być odczuwalne już na etapie budowy. Wtedy pojawią się zlecenia dla lokalnych firm związane z robotami budowlanymi, transportem, ochroną, przygotowaniem terenu i obsługą zaplecza inwestycji, w tym bazy noclegowej i gastronomicznej. Po uruchomieniu zakładu potrzebne będą z kolei usługi logistyczne, serwisowe i transportowe. Według prezesa oznacza to szansę na rozwój dla lokalnych przedsiębiorców, a dla gminy – na dodatkowe wpływy podatkowe.
– Kluczową szansą jest rozwój całego regionu Woźnik i korzyści, jakie w dłuższej perspektywie odczuje każdy mieszkaniec gminy. Instalacja z lokalnych substratów będzie wytwarzała produkt w postaci gazu, który następnie będzie sprzedawany poprzez sieć gazową do odbiorców na terenie całego kraju. Model biznesowy zakłada więc budowę lokalnej fabryki eksportującej produkt na cały kraj, gdzie surowiec do tej fabryki kupowany jest od mieszkańców i rolników, co powoduje, że pieniądze za surowiec i koszty jego przetworzenia zostają w regionie.
– To pobudzi gospodarczo cały region. Takie pobudzenie oznacza generowanie wyższych podatków, przez co gmina będzie mogła dystrybuować więcej środków na lokalne drogi, szkoły i inne potrzebne mieszkańcom wydatki. Nowe miejsca pracy to również możliwości dla młodych ludzi, żeby zostawali w gminie Woźniki i zmniejszali tempo jej wyludniania – argumentuje.
Szansa rozwoju dla rolników
Jednym z najmocniejszych argumentów, na które zwraca uwagę inwestor, jest otwarcie lokalnym rolnikom i przedsiębiorcom nowych możliwości współpracy i rozwoju. Chodzi przede wszystkim o możliwość sprzedaży substratów oraz wykorzystania bezwonnego pofermentu, który może zastąpić tradycyjnie stosowane nawozy, zdecydowanie poprawiając efekt naturalnego nawożenia. W ocenie spółki przełoży się to na przychody rolników ze sprzedaży substratów przy równoczesnym obniżeniu kosztów nawożenia i łatwiejsze dostosowanie gospodarstw do zmieniających się wymogów i eko-schematów.
Projekt, który przyniesie dochody gminie
Ze wstępnych wyliczeń przedstawianych przez inwestora wynika, że w latach 2028-2054 instalacja miałaby wygenerować na terenie gminy prawie 322 mln zł przychodów. Z tej kwoty 63 mln zł miałyby zasilić budżet gminy. 75,8, mln zł trafić do przedsiębiorców z jej terenu, kolejne 137,9 mln zł do rolników, a 45,2 mln zł do mieszkańców w różnej formie. Spółka zaznacza, że chodzi o prognozy obejmujące czas budowy, rozruchu i późniejszej eksploatacji instalacji.
– To są olbrzymie pieniądze, które co roku będą pojawiały się na terenie gminy zarówno u rolników, przedsiębiorców jak też w budżecie samorządu, czy też w wypłatach ludzi. Te pieniądze w większości pozostaną na terenie gminy i tam również zostaną wydane, czy to na towary bieżące, budowę nowych domów, usługi inne wydatki. W ten sposób kreuje się pobudzenie gospodarcze regionu wynikające z lokacji przemysłu. To olbrzymia szansa dla mieszkańców dzisiaj i dla przyszłych pokoleń, nie na co dzień pojawia się taka możliwość, a Woźniki przed taką właśnie szansą aktualnie stoją – mówi prezes.

Nie tylko zakład
W najbliższych tygodniach do Rady Gminy Woźniki ma trafić wniosek dotyczący Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego (ZPI), który otworzy możliwość dalszego procedowania planowanej inwestycji związanej z produkcją biometanu. Integralnym elementem planowanego ZPI ma być również inwestycja towarzysząca – budowa nowej drogi prowadzącej do terenu inwestycji, z której będą mogli korzystać również mieszkańcy.
To pierwszy moment, w którym mieszkańcy mogą dowiedzieć się więcej o projekcie i jego potencjalnym znaczeniu dla gminy. Warto przy tym podkreślić, że uchwalenie ZPI nie oznacza zgody na budowę a jest to jedynie etap planowania przestrzennego. Jeśli rada gminy zdecyduje o uchwaleniu ZPI, inwestycja nie będzie mogła rozpocząć się automatycznie, bo czekają ją kolejne, niezależne postępowania administracyjne, w tym decyzja środowiskowa.
Pytania mieszkańców są naturalne
Każda większa inwestycja budzi zainteresowanie i pytania. Najczęściej dotyczą one wpływu na środowisko, transportu, zapachów, bezpieczeństwa czy oddziaływania na najbliższe otoczenie. Współczesne instalacje znacząco różnią się od obiektów budowanych kilkadziesiąt lat temu, jednak każda inwestycja powinna być oceniana indywidualnie na podstawie dokumentacji technicznej oraz wyników postępowań administracyjnych.
Decyzja o kierunku rozwoju
Jak zaznacza prezes spółki, złożenie wniosku o Zintegrowany Plan Inwestycyjny otwiera formalną drogę do rozpatrzenia całego przedsięwzięcia. W praktyce decyzja rady gminy nie przesądzi o budowie, bo do tego potrzebna będzie jeszcze decyzja środowiskowa czy pozwolenie na budowę, ale będzie miała znaczenie szersze niż tylko odpowiedź na pytanie o samą lokalizację zakładu.
Podobnie sprawa się ma z projektowanym obecnie Planem Ogólnym w Gminie Woźniki. Proces również dotyczy przyszłości gminy, który określa możliwe kierunki zagospodarowania terenów. Nie jest decyzją o budowie konkretnego przedsięwzięcia, ale ma wpływ na to, jakie rodzaje inwestycji będą mogły być rozpatrywane w przyszłości.
Dla lokalnej społeczności to sprawa dotycząca modelu rozwoju gminy, przyszłości lokalnego rolnictwa, nowych wpływów do budżetu i dodatkowej infrastruktury. Przedsiębiorstwo liczy na to, że propozycja zostanie oceniona właśnie w takim, szerszym kontekście. Spodziewa się przy tym, że podobnie, jak w wielu innych gminach, spotka się z odpowiedzialnym podejściem samorządowców uwzględniającym interes wszystkich mieszkańców i całej gminy.
– Często spotykamy się z pozytywnym odbiorem, świadomością szansy na rozwój gminy i otwartością na inwestycje, które mogą przynieść nowe miejsca pracy, przychody dla lokalnych dostawców i usługodawców jak też podatki, oczywiście z troską o mieszkańców. Odpowiedzialne samorządy przekładają troskę o przyszłość gminy i dobro mieszkańców ponad obawy polityczne i komfort płynący z nicnierobienia. Niestety zdarza się również sceptyczne, czy wręcz nawet wrogie nastawienie do budowy tego typu zakładu. W naszej ocenie wynika ono najczęściej z obaw przed negatywnym odbiorem i głosami sprzeciwu najbliższych mieszkańców. Mamy na uwadze, że każda nowa inwestycja znajdzie swoich zwolenników, jak i przeciwników, co jest naturalne. Obserwujemy również, że najlepszym antidotum na tego typu obawy jest oparta o fakty i przykłady wiedza, czy nawet wizyta na podobnym obiekcie, których w Polsce jest już ponad 300 – podkreśla Kropidłowski.

Inwestor widzi w tej inwestycji także znaczenie dla kraju
W argumentacji spółki pojawia się też wymiar ogólnopolski. Prezes zwraca uwagę, że biometan produkowany w kraju z lokalnych surowców może zastępować importowany gaz ziemny. W ocenie inwestora ma to znaczenie zarówno gospodarcze, jak i strategiczne. Chodzi o poprawę bezpieczeństwa energetycznego, ograniczenie zależności od importu i pozostawienie większej części pieniędzy w krajowej gospodarce. Spółka przekonuje, że takie inwestycje mogą wzmacniać nie tylko lokalne samorządy, ale też cały krajowy rynek usług, rolnictwa i przemysłu.
– Świadomość tego efektu dla rozwoju i bezpieczeństwa kraju znajduje ponadpolityczne porozumienie, dzięki czemu jesteśmy w trakcie rozwoju tej wciąż nowej w naszym kraju części gospodarki. Gminy, które mają tę szansę, skorzystają i będą czerpały z tej decyzji korzyści przez pokolenia. Te decyzje wymagają odwagi, mądrości i dojrzałości, które wyrażają prawdziwą i długofalową troskę o mieszkańców, za których jest się odpowiedzialnym – podsumowuje Kropidłowski.
Mieszkańcy mogą pytać
Jak przekonuje inwestor, spółka chce przygotować się do działania w sposób najbardziej transparentny. Zaznacza, że chętnie odpowie na pytania mieszkańców.
– Wszystkich zainteresowanych prosimy o przesyłanie swoich pytań, bądź uwag na adres e-mail: kontakt@green-en.pl. Zależy nam na dobrym kontakcie z lokalną społecznością – podkreśla prezes ZPB Woźniki. – Nie oczekujemy, że każdy mieszkaniec od razu będzie miał takie samo zdanie na temat tej inwestycji. Uważamy jednak, że warto rozmawiać o niej w oparciu o fakty, dokumenty i obowiązujące procedury – dodaje.
Woźniki
Górnik przywozi trofeum do Woźnik. Tego kibice nie mogą przegapić
To będzie gratka dla kibiców Górnika Zabrze i wszystkich, którzy chcą z bliska zobaczyć jedno z najważniejszych piłkarskich trofeów w kraju. W czwartek do Woźnik przyjedzie Puchar Polski zdobyty przez Trójkolorowych. Będzie można obejrzeć go z bliska, zrobić pamiątkowe zdjęcie i poczuć atmosferę dużego futbolu bez wyjeżdżania poza gminę.
Wydarzenie odbędzie się pojutrze na terenie Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Woźnikach przy ulicy Górnej 5. Początek zaplanowano na godz. 17.00. Organizatorzy zapowiadają nie tylko prezentację trofeum, ale również atrakcje dla najmłodszych kibiców, konkursy, sklepik klubowy oraz obecność klubowej maskotki Górnika Zabrze, czyli Jorgusia.
Szczególny charakter będzie miała druga część spotkania. Od godz. 18.00 z przygotowanych atrakcji korzystać będą dzieci z Akademii MLKS Woźniki, dla których wydarzenie stanie się elementem zakończenia sezonu. Dla młodych zawodników może to być nie tylko piłkarska zabawa, ale też spotkanie z symbolem sukcesu, o którym marzy każdy trenujący futbol.
Woźnickie Trophy Tour jest realizowane w ramach współpracy partnerskiej gminy Woźniki i klubu. Dzięki niej trofeum trafi do lokalnych kibiców, a wydarzenie ma połączyć sportowe emocje, rodzinny charakter i klubową atmosferę.

Dla fanów Górnika to okazja, której nie ma się na co dzień. Puchar Polski nie będzie oglądany na ekranie telewizora ani w mediach społecznościowych, ale stanie na wyciągnięcie ręki w Woźnikach.
Woźniki
Rok dużych inwestycji i mniejszego zadłużenia. Burmistrz Aloszko z absolutorium i wotum zaufania
Podczas dzisiejszej sesji Rady Miejskiej w Woźnikach radni jednogłośnie przyjęli raport o stanie gminy za 2025 rok, zatwierdzili sprawozdanie z wykonania budżetu oraz udzielili burmistrzowi Michałowi Aloszce wotum zaufania i absolutorium. Głosowanie było podsumowaniem roku, w którym samorząd prowadził kilka dużych zadań inwestycyjnych, pozyskiwał środki zewnętrzne i jednocześnie ograniczył poziom zadłużenia.
Z raportu wynika, że dochody gminy w ubiegłym roku wyniosły 94,5 mln zł i były o 22,1 proc. wyższe niż rok wcześniej. Najważniejszym źródłem wpływów był udział w podatku PIT, który przyniósł niemal 30 mln zł, czyli blisko jedną trzecią wszystkich dochodów. Istotne były również subwencje z budżetu państwa, środki z tzw. „Polskiego Ładu”, podatek od nieruchomości oraz dotacje inwestycyjne.
Po stronie wydatków budżet zamknął się kwotą 89,58 mln zł. Największą pozycją pozostawała oświata i wychowanie, na które przeznaczono 29,78 mln zł. Duże środki pochłonęły także gospodarka komunalna i ochrona środowiska, administracja publiczna, rodzina, rolnictwo oraz transport. Same inwestycje wykonano na poziomie 19,92 mln zł. Co istotne, przy dotacjach inwestycyjnych wynoszących 15,55 mln zł, zewnętrzne finansowanie pokryło ponad 78 proc. tych nakładów.
To jeden z najważniejszych wskaźników raportu. Pokazuje, że rozwój Woźnik w ubiegłym roku był mocno oparty na umiejętności sięgania po pieniądze spoza własnego budżetu. Gmina wraz z jednostkami pozyskała 22,65 mln zł nowych środków zewnętrznych na 18 przedsięwzięć, a łącznie na etapie realizacji i rozliczania znajdowało się 30 projektów. Wśród nich znalazły się między innymi zadania dotyczące odnawialnych źródeł energii, modernizacji terenów popegeerowskich, termomodernizacji szkoły w Psarach, cyfryzacji usług publicznych, utrzymania miejsc opieki w żłobku, budowy kanalizacji w Lubszy, zakupu samochodu dla tamtejszej OSP, transportu publicznego, usług społecznych oraz cyberbezpieczeństwa.

W części inwestycyjnej szczególnie widoczne były zadania wodno-kanalizacyjne. W 2025 roku zakończono pierwszy etap budowy kanalizacji sanitarnej w części Lubszy. Powstało ponad 2,5 kilometra sieci, w tym kanalizacja grawitacyjna i tłoczna, a także 70 przydomowych przepompowni ścieków. Równolegle przygotowywano dokumentacje dla kolejnych zadań, między innymi dla kanalizacji i kontenerowej oczyszczalni w Dyrdach, kanalizacji w Mzykach oraz sieci w kilku ulicach Woźnik.
Istotną część prac stanowiły drogi. Wykonano nowe nawierzchnie między innymi na ulicy Karola Miarki w Ligocie Woźnickiej, ulicy ks. Kiebla w Woźnikach oraz drodze w Niwach. Powstał pierwszy odcinek drogi wewnętrznej w Sośnicy, przebudowano drogę dojazdową do gruntów rolnych w Czarnym Lesie, utwardzono fragment ulicy Strzebińskiej w Psarach i pobocza przy ulicy Słonecznej w Mzykach. Wyremontowano także pięć obiektów mostowych i oczyszczono ponad 4,4 kilometrów rowów.
Inwestowano również w obiekty publiczne. Przebudowano pomieszczenia szkoły w Ligocie Woźnickiej na potrzeby gminnego żłobka, wymieniono 42 okna w urzędzie miejskim, odnowiono elewację Szkoły Podstawowej w Woźnikach i przeprowadzono termomodernizację Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury. Dużym zadaniem była ponadto adaptacja budynku LKS „Warta” w Kamieńskich Młynach, obejmująca funkcje sportowe, noclegowe oraz budowę wodnego placu zabaw. Przygotowano też projekt kompleksu sportowego w Woźnikach oraz dokumentację przebudowy Domu Nauczyciela na świetlicę środowiskową.

Osobnym kierunkiem były instalacje fotowoltaiczne. W minionym roku wykonano je przy sześciu obiektach – szkole i przedszkolu w Lubszy, szkole w Kamienicy, oczyszczalniach ścieków w Woźnikach i Psarach oraz przy obiekcie LKS Psary.
Na uwagę zasługuje także poziom zadłużenia. Na koniec minionego roku wyniosło ono 8,75 mln zł i było o 15,54 proc. niższe niż rok wcześniej. W przeliczeniu na mieszkańca dawało to 955,97 zł. Relacja długu do dochodów wyniosła 9,25 proc., a koszt obsługi zadłużenia zamknął się kwotą niecałych 644 tys. zł.
– To wspólny sukces wszystkich osób zaangażowanych w rozwój gminy Woźniki – pracowników urzędu miejskiego, jednostek organizacyjnych, radnych, sołtysów, organizacji pozarządowych oraz mieszkańców. Sukces samorządu opiera się na współpracy i wzajemnym zaangażowaniu. Wszyscy pracujemy dla dobra naszej gminy – podkreślił i podziękował współpracownikom burmistrz Michał Aloszko tuż po głosowaniu.
Woźniki
Julia Cogiel najlepszą absolwentką liceum w Psarach. Szkołę ukończyła z historycznym wynikiem
Julia Cogiel, tegoroczna absolwentka Liceum Ogólnokształcącego w Psarach, zakończyła naukę ze średnią ocen 6,0. To najwyższy wynik wśród tegorocznych absolwentów placówki i osiągnięcie, które zostało zauważone nie tylko w szkolnej społeczności, ale również przez władze gminy Woźniki.
Gratulacje uczennicy złożył burmistrz Michał Aloszko. Podkreślił, że tak wysoki wynik jest powodem do dumy dla szkoły, rodziny oraz całej lokalnej społeczności.
– Serdecznie gratuluję Julii tak znakomitego wyniku. To dowód na to, że talent, systematyczność i ciężka praca przynoszą wyjątkowe efekty. Życzę, aby osiągnięty sukces był początkiem kolejnych ambitnych wyzwań i spełnienia marzeń. Jestem przekonany, że Julia będzie inspiracją dla młodszych uczniów naszej gminy – mówił burmistrz Aloszko podczas niedawnej uroczystości w urzędzie miejskim.

O skali osiągnięcia mówił również dyrektor Liceum Ogólnokształcącego w Psarach Jarosław Kacorzyk. Zwracał uwagę, że wynik Julii należy do wyjątkowych w historii szkoły.
– Jak dobrze pamiętam, to chyba absolwentka z najwyższą średnią w historii naszej szkoły. Julia jest bardzo zdolna, ale ma coś, co dziś jest rzadkością – jest niezwykle pracowita – podkreśla dyrektor.

Na końcowy sukces złożyły się nie tylko bardzo dobre oceny, ale również udział w konkursach i olimpiadach. Julia aktywnie angażowała się w życie szkolne i rozwijała swoje zainteresowania, nie ograniczając się wyłącznie do przedmiotów humanistycznych. Wzięła udział między innymi w finale ogólnopolskiego konkursu „Fizyka a ekologia”. Za osiągnięcia edukacyjne otrzymała również Stypendium Prezesa Rady Ministrów.
Jej wynik jest tym bardziej wart odnotowania, że przygotowania do matury łączyła z pracą zawodową. Wymagało to dobrej organizacji czasu, odpowiedzialności i konsekwencji. Rodzice absolwentki, Iwona i Jacek Coglowie, podkreślają, że była to jej samodzielna decyzja i nie ukrywają dumy z osiągnięć córki.

Julia szczególnie interesuje się językiem polskim i przedmiotami humanistycznymi, a swoją przyszłość chciałaby związać z edukacją. Planuje studia i myśli o pracy nauczycielki, najlepiej w szkole średniej. Poza nauką lubi sport, zwłaszcza siatkówkę, a wolny czas chętnie spędza z książką.
Woźniki
Park wodny w Kamieńskich Młynach otwiera sezon. Będzie bezpłatny wstęp, animacje i atrakcje dla dzieci
Mieszkańcy gminy Woźniki i okolic mogą szykować się na wodne rozpoczęcie lata. Park w Kamieńskich Młynach zostanie otwarty jutro, 17 czerwca. Organizatorzy zapowiadają rodzinne atrakcje, animacje, konkursy oraz bezpłatny wstęp.
Otwarcie parku ma mieć charakter rodzinnego wydarzenia. Najwięcej atrakcji przygotowano bowiem z myślą o najmłodszych. Na dzieci czekać będą animacje, konkursy, zabawy oraz słodkie niespodzianki. Całość rozpocznie się w samo południe.

Park wodny w Kamieńskich Młynach ma być miejscem letniego wypoczynku, rekreacji i aktywności na świeżym powietrzu. Kolorowe instalacje wodne, tryskające fontanny i przestrzeń do zabawy mają zachęcać dzieci do ruchu, a rodzicom dać możliwość wspólnego spędzenia czasu w bezpiecznym i atrakcyjnym otoczeniu. Tym bardziej że i dla nich jest mnóstwo możliwości. Przygotowano strefę relaksu, w której będą mogli skorzystać z sauny i jacuzzi.
Na terenie obiektu znalazło się ponadto boisko do siatkówki plażowej, siłownia zewnętrzna, trampoliny ziemne, ławki, stojaki na rowery oraz modułowe przebieralnie. Cały teren został ogrodzony i objęty całodobowym monitoringiem, co ma zwiększyć bezpieczeństwo osób korzystających z kompleksu.

Otwarcie obiektu to dobra wiadomość, szczególnie przed wakacjami. Tego typu miejsca w okresie letnim stają się naturalnym punktem spotkań, a przy sprzyjającej pogodzie mogą być jedną z najchętniej wybieranych lokalnych atrakcji.
A jak ze wstępem? W sezonie letnim bilet normalny, bez limitu czasowego, będzie kosztował 8 zł, natomiast bilet ulgowy dla dzieci i młodzieży do 16. roku życia – 5 zł. Płatność będzie możliwa gotówką lub elektronicznie.
Jutro park będzie dostępny dla odwiedzających od godz. 12.00 do 18.00. Wstęp będzie bezpłatny. Organizatorzy informują również, że bezpłatne wejście będzie obowiązywało także w najbliższy weekend – 20 i 21 czerwca.

Woźniki
W Kamieńskich Młynach powstało nowe miejsce na lato. Park wodny ma przyciągać całe rodziny
Kamieńskie Młyny zyskały nową przestrzeń do wypoczynku, rekreacji i rodzinnego spędzania czasu. Przy miejscowym obiekcie sportowym powstał nowoczesny kompleks rekreacyjny z wodnym placem zabaw, strefą relaksu, zapleczem sportowym i dodatkowymi atrakcjami dla najmłodszych. To inwestycja, która ma służyć nie tylko mieszkańcom gminy Woźniki, ale również gościom szukającym ciekawego miejsca na letni odpoczynek.
Centralnym punktem obiektu jest wodny plac zabaw, wykonany w formie niecki z kolorowego betonu i wyposażony w liczne atrakcje wodne. To właśnie ta część kompleksu ma być największym magnesem dla dzieci i rodzin w sezonie wakacyjnym. Obok przygotowano także strefę relaksu, w której użytkownicy będą mogli skorzystać z sauny i jacuzzi.
Na tym jednak zakres inwestycji się nie kończy. Na terenie obiektu znalazło się również boisko do siatkówki plażowej, siłownia zewnętrzna, trampoliny ziemne, ławki, stojaki na rowery oraz modułowe przebieralnie. Cały teren został ogrodzony i objęty całodobowym monitoringiem, co ma zwiększyć bezpieczeństwo osób korzystających z kompleksu.
W ramach zadania zmodernizowano i rozbudowano również budynek LKS „Warta” Kamieńskie Młyny, który zyskał funkcje gospodarczo-socjalne oraz bazę noclegową. Dodatkowo wybudowano scenę z posadzką żywiczną, dzięki czemu obiekt może pełnić nie tylko funkcję rekreacyjną, ale także stać się miejscem lokalnych wydarzeń, spotkań i imprez plenerowych.
Jak podkreśla burmistrz Woźnik Michał Aloszko, pomysł na jego utworzenie nie był przypadkowy.
– Pomysł na utworzenie parku wodnego wyszedł bezpośrednio od mieszkańców podczas konsultacji nad budżetem obywatelskim na rok 2022. Podczas głosowania właśnie to zadanie zyskało największe poparcie społeczne. Choć początkowo koszty przerosły zaplanowany budżet, podjęliśmy decyzję o jego realizacji w rozszerzonej koncepcji, sięgając po środki zewnętrzne. Mam nadzieję, że to miejsce będzie doskonale służyć integracji i wypoczynkowi, ciesząc zarówno mieszkańców, jak i naszych gości. Oficjalne otwarcie planujemy na 17 czerwca, przy czym zastrzegamy, że termin ten może ulec zmianie w przypadku niesprzyjających warunków pogodowych – mówi włodarz.
Administratorem obiektu będzie Gminna Spółka Komunalna w Woźnikach. Kompleks ma działać sezonowo – w czerwcu, lipcu i sierpniu – przez siedem dni w tygodniu, w godz. od 12.00 do 18.00. Jednocześnie na terenie wodnego placu zabaw będzie mogło przebywać do 60 osób. Dzieci będą mogły korzystać z obiektu wyłącznie pod opieką dorosłych.
Jak informuje urząd miejski, ustalono również zasady dotyczące bezpieczeństwa i higieny. Wejście na płytę wodnego placu zabaw będzie możliwe tylko w stroju kąpielowym, bez obuwia i obowiązkowo przez brodzik, czyli nogomyjkę. Na terenie płyty nie będzie można spożywać pokarmów i napojów ani wnosić przedmiotów niebezpiecznych. Co ważne, w przypadku niesprzyjającej pogody obiekt może pozostać zamknięty.
W sezonie letnim 2026 bilet normalny, bez limitu czasowego, będzie kosztował 8 zł, natomiast bilet ulgowy dla dzieci i młodzieży do 16. roku życia – 5 zł. Płatność będzie możliwa gotówką lub elektronicznie. Podczas otwarcia oraz w weekend 20-21 czerwca wstęp na obiekt będzie bezpłatny.

Bez wątpienia, nowa atrakcja woźnickiego samorządu ma szansę stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych letnich punktów na mapie powiatu lublinieckiego. To inwestycja, która łączy rekreację, sport, wypoczynek i lokalną integrację, a jednocześnie pokazuje, że pomysły zgłaszane przez mieszkańców mogą realnie zmieniać przestrzeń publiczną.
Całkowity koszt budowy parku wodnego wraz z przebudową pobliskiego budynku klubowego wyniósł niemal 5,99 mln zł. Realizacja w Kamieńskich Młynach znalazła się w puli zadań, na które gmina Woźniki otrzymała wsparcie w wysokości 6 mln zł z tzw. „Polskiego Ładu”.
– Środki te zostały przeznaczone nie tylko na budowę parku wodnego, ale również na termomodernizację budynku Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury, komputeryzację urzędu miejskiego oraz nadzór inwestorski – precyzuje Sylwester Witkowski z magistratu w Woźnikach.




Woźniki
Rajza wraca do Woźnik. Rowerowa wyprawa połączy rekreację, historię i ekologię
Tutejszy samorząd po raz drugi zaprasza mieszkańców na „Rodzinną Rajzę Wokół Gminy Woźniki”. Rekreacyjna wyprawa rowerowa odbędzie się 20 czerwca i ma być propozycją dla wszystkich, którzy chcą spędzić dzień aktywnie, bez sportowej presji, za to w dobrym towarzystwie i na świeżym powietrzu.
Organizatorzy zachęcają, by szykować rowery, zebrać rodzinę, namówić znajomych i ruszyć na trasę po malowniczych terenach gminy. Wydarzenie nie będzie klasycznym rajdem nastawionym na wynik. Nie liczy się tempo przejazdu ani czas dotarcia na metę. Najważniejsze będą udział, dobra zabawa, integracja i wspólne odkrywanie gminy z perspektywy roweru.
Tegoroczna edycja będzie miała także wyraźny kontekst historyczny. Rajza odbędzie się 20 czerwca, czyli w Narodowy Dzień Powstań Śląskich. Na trasie mają pojawić się miejsca nawiązujące do historii regionu, a na mecie, dzięki współpracy z Muzeum Powstań Śląskich, uczestnicy będą mogli zobaczyć wystawę poświęconą wydarzeniom z okresu powstań.
Drugim ważnym akcentem będzie ekologia. Pojawią się tematy związane z ochroną środowiska, zrównoważonym rozwojem i zdrowym stylem życia. Organizatorzy chcą pokazać, że rower może być nie tylko sposobem na weekendowy wypoczynek, ale także codziennym wyborem korzystnym dla zdrowia, otoczenia i jakości powietrza.
Formuła rajdu została przygotowana tak, aby każdy uczestnik mógł pokonać trasę w swoim tempie. Razem z pakietem startowym rowerzyści otrzymają wykaz punktów kontrolnych. Trzeba będzie je odwiedzić między godz. 10.00 a 13.30 i zdobyć potwierdzenie w postaci odcisku pieczęci. Zaliczenie wszystkich punktów będzie uprawniało do udziału w losowaniu nagród, które zaplanowano około godz. 14.00 na mecie wydarzenia.

Co ważne, uczestnicy sami zdecydują, skąd wystartują i w jakiej kolejności odwiedzą punkty kontrolne. Trasę będzie można pokonać w około dwie godziny. Pakiety startowe będą wydawane już od 15 czerwca w biurze referatu komunikacji społecznej i promocji w Woźnikach przy ulicy Koziegłowskiej 2, w godzinach pracy urzędu. Będzie można je odebrać także w dniu wydarzenia od godz. 9.00 w strefie mety przy Hotelu Pałac Czarny Las.
To właśnie tam, od południa, organizatorzy będą czekać na uczestników wracających z trasy. Po przejeździe będzie można odebrać posiłek regeneracyjny, odpocząć na leżakach i zostać na rodzinnym pikniku, który rozpocznie się około godz. 13.00.
Finał wydarzenia ma być naturalnym przedłużeniem rowerowej wyprawy. W strefie mety zaplanowano stoiska ekologiczne, warsztaty tematyczne, animacje oraz atrakcje dla dzieci, w tym dmuchańce.
Udział w rajzie jest bezpłatny, ale obowiązują wcześniejsze zapisy. Limit wynosi 150 uczestników, a o udziale decyduje kolejność zgłoszeń. Regulamin oraz formularz rejestracyjny są dostępne w materiałach informacyjnych – tutaj.
– Zależy nam na tym, żeby rajza była przede wszystkim dobrą, rodzinną przygodą, a nie wyścigiem. Każdy może pojechać własnym tempem, wybrać kolejność punktów kontrolnych i po prostu spędzić ten dzień aktywnie, wśród ludzi i w pięknych miejscach naszej gminy. Na mecie chcemy stworzyć przestrzeń do odpoczynku, rozmów i wspólnej zabawy, dlatego po przejechaniu trasy na uczestników będzie czekał posiłek regeneracyjny, leżaki, piknik rodzinny, animacje i warsztaty dla dzieci – podkreślają inicjatorzy wydarzenia.

Woźniki
Woźniki z porozumieniem w sprawie usług społecznych. Gmina chce budować pomoc bliżej mieszkańców
Gmina Woźniki podpisała porozumienie z Regionalnym Ośrodkiem Polityki Społecznej w Katowicach. Dokument ma pomóc samorządowi w rozwijaniu nowoczesnych usług społecznych, lepiej dopasowanych do codziennych potrzeb mieszkańców. W praktyce oznacza to bezpłatne wsparcie eksperckie, szkolenia, doradztwo, wizyty studyjne oraz możliwość korzystania z doświadczeń innych samorządów.
Porozumienie podpisano podczas spotkania przedstawicieli powiatów, gmin oraz instytucji pomocy i integracji społecznej z terenu powiatu lublinieckiego, które odbyło się w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Lublińcu. W rozmowach uczestniczyła między innymi dyrektor Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej Województwa Śląskiego Anna Zasada-Chorab. Gminę Woźniki reprezentowała zastępca burmistrza Beata Bacior.

Spotkanie poświęcono najważniejszym wyzwaniom, przed którymi stoi dziś system pomocy społecznej. Rozmawiano o rozwoju usług społecznych, kształceniu kadr, deinstytucjonalizacji oraz tworzeniu centrów usług społecznych. To tematy, które coraz mocniej dotyczą samorządów, bo pomoc społeczna przestaje być wyłącznie reakcją na kryzys. Coraz częściej ma być systemem usług dostępnych wcześniej, bliżej mieszkańca i lepiej odpowiadających na problemy rodzin, seniorów, osób z niepełnosprawnościami czy osób wymagających codziennego wsparcia.
Ważnym elementem wydarzenia było podpisanie porozumienia dotyczącego wsparcia gminy Woźniki przy opracowaniu i wdrażaniu Lokalnego Planu Deinstytucjonalizacji Usług Społecznych. Chodzi o dokument i działania, które mają pomóc w takim organizowaniu pomocy, by jak najwięcej usług było świadczonych w środowisku lokalnym, możliwie blisko miejsca zamieszkania osób potrzebujących.
– Co porozumienie to oznacza w praktyce? To więcej możliwości dla Centrum Usług Społecznych w Woźnikach, dostęp do specjalistycznych szkoleń i doradztwa, wizyty studyjne i wymiana doświadczeń oraz lepsze i bardziej dostępne formy wsparcia dla mieszkańców – komentuje Anna Zasada-Chorab.

Dzięki współpracy z ROPS gmina ma zyskać dostęp do specjalistycznej wiedzy i narzędzi potrzebnych przy planowaniu dalszego rozwoju. To szczególnie istotne, bo CUS ma być miejscem koordynującym różne formy pomocy i wsparcia, nie tylko w klasycznym rozumieniu pomocy społecznej, ale także w szerszym ujęciu usług dla mieszkańców.
Woźniki
Michał Aloszko: Mamy własny model rozwoju. Chcemy przyciągać ludzi jakością życia i usług
O inwestycjach, kanalizacji, rewitalizacji terenów po PGR-ze, szkołach, seniorach, przedsiębiorcach, demografii, bezpieczeństwie i tym, jak Woźniki chcą przyciągać nowych mieszkańców, rozmawiamy z burmistrzem Michałem Aloszko.
Panie burmistrzu, w maju minęły dwa lata obecnej kadencji samorządu. Jednak pan rządzi Woźnikami dłużej, więc pewnie trudno zamknąć ten czas wyłącznie w granicach jednej kadencji. Ale jak patrzy pan na te ostatnie dwa lata?
Rzeczywiście nie da się mówić o tych dwóch latach w oderwaniu od tego, co było wcześniej, bo funkcję burmistrza sprawuję już siódmy rok. Wiele zadań, które realizujemy teraz, jest kontynuacją pewnej wizji i strategii rozwoju gminy Woźniki. To strategia oparta na zrównoważonym rozwoju, czyli takim, który obejmuje różne miejscowości, różne potrzeby i różne grupy mieszkańców. Żeby jednak w ogóle mówić o inwestycjach, trzeba mieć środki. Dlatego podstawą jest skuteczne pozyskiwanie pieniędzy zewnętrznych. W ostatnich dwóch latach obecnej kadencji pozyskaliśmy już ponad 40 mln zł. Przez siedem lat udało się pozyskać ponad 100 mln zł dotacji z różnych źródeł. Zawsze podkreślam, że to nie jest wyłącznie zasługa burmistrza. Samorząd to praca zespołowa. Na sukces pracuje cały urząd, pracownicy merytoryczni, służby finansowe, jednostki organizacyjne i wszyscy, którzy uczestniczą w przygotowywaniu oraz prowadzeniu tych zadań. Jeżeli dołożymy do tego wkład własny z budżetu gminy, to przez siedem lat mówimy o inwestycjach przekraczających 130 mln zł. To pokazuje skalę działań, ale też konsekwencję, bo wiele projektów nie powstaje z dnia na dzień. One wymagają przygotowania, dokumentacji, decyzji i później skutecznego prowadzenia.
Skoro punktem wyjścia jest skuteczność w pozyskiwaniu pieniędzy, to trzeba zapytać o drugą stronę medalu. W wielu samorządach duże inwestycje oznaczają wysokie zadłużenie. Woźniki prowadzą duży program inwestycyjny, a jednocześnie budżet był konstruowany bardzo ostrożnie, praktycznie bez deficytu. Jak udaje się to pogodzić?
To prawda, staramy się prowadzić bezpieczną politykę finansową. To jest duża zasługa naszych służb finansowych i pani skarbnik. Poprzedni rok zamknęliśmy nadwyżką budżetową. Planowane zadłużenie miało wynosić ponad 10,5 mln zł, a ostatecznie zamknęło się na poziomie około 8,7 mln zł. To oznacza znaczący spadek. Jeżeli porównamy dochody gminy Woźniki do długu, to ten wskaźnik jest chyba najlepszy w historii naszego samorządu. Składa się na to kilka elementów. Po pierwsze, skuteczne pozyskiwanie środków zewnętrznych. Po drugie, bieżące monitorowanie podatków i dochodów. Po trzecie, kontrola wydatków. Mówiąc obrazowo, każda złotówka jest u nas obracana dwa razy, zanim zostanie wydana. Staramy się także skutecznie odzyskiwać VAT, chociażby z inwestycji kanalizacyjnych. To również ma znaczenie dla budżetu. Oczywiście poziom inwestycji w tym roku jest wysoki, przekracza 20 mln zł, ale chcemy tak zarządzać finansami, by nie tracić stabilności.

Wspomniał pan o inwestycjach kanalizacyjnych. To jeden z tych tematów, które są mało efektowne wizerunkowo, ale dla mieszkańców fundamentalne. Niedawno zakończył się duży etap w Lubszy, a potem niemal natychmiast ruszył kolejny. Jak wyglądała ta inwestycja?
W Lubszy pierwszy etap budowy kanalizacji sanitarnej realizowaliśmy od wiosny 2025 roku do końca grudnia 2025 roku. Na początku tego roku otrzymaliśmy informację o dofinansowaniu z Krajowego Planu Odbudowy. Było to prawie 5 mln zł. Wtedy podjęliśmy decyzję, obarczoną pewnym ryzykiem, żeby zrealizować drugi etap. Właśnie dokonaliśmy odbioru tej sieci. Zadanie zakończyliśmy w terminie, chociaż mieliśmy na nie tak naprawdę trzy miesiące. Wybudowanie 6,5 kilometra sieci kanalizacyjnej w trzy miesiące może graniczyć z cudem. Wiem, że wiele gmin, obawiając się ryzyka, oddawało środki. My zdecydowaliśmy się to ryzyko podjąć i cieszę się, że udało się tę inwestycję wykonać.
Kanalizacja to jednak temat, który w gminach nigdy nie kończy. Gdzie nadal są największe braki?
Mamy przygotowany projekt na dokończenie kanalizacji sanitarnej w Woźnikach. Jest to projekt budowlany podzielony na sześć etapów, które będziemy chcieli sukcesywnie realizować. W mieście kanalizacja funkcjonuje dobrze, ale punktowo nadal są braki. Powstał także program funkcjonalno-użytkowy dla budowy kanalizacji sanitarnej w Mzykach. Przygotowaliśmy również PFU dla miejscowości Dyrdy i Sośnica, ale tutaj prawdopodobnie będziemy musieli zmienić sposób myślenia. Z kosztorysu wynika, że taka kanalizacja mogłaby kosztować ponad 40 mln zł. Powodem są duże odległości, rozproszona zabudowa i konieczność budowy osobnej, obsługowej oczyszczalni ścieków. Dlatego zastanawiamy się nad uruchomieniem w przyszłym roku programu dofinansowania przydomowych oczyszczalni ścieków. Takie dofinansowania są między innymi w WFOŚiGW, ale szybko się kończą. Gdyby pojawiła się jeszcze pula gminna, być może udałoby się ten problem rozwiązać w sposób bardziej racjonalny ekonomicznie. Podobnie może wyglądać sytuacja w Czarnym Lesie, gdzie również ze względu na rozproszoną zabudowę i małą gęstość zaludnienia budowa sieci kanalizacyjnej nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Pozostają jeszcze Drogobycza i Kamieńskie Młyny. W tych miejscowościach do końca kadencji na pewno chcemy przygotować projekt budowy sieci wraz z małą, bezobsługową oczyszczalnią ścieków.
Skoro sieć kanalizacyjna będzie się rozwijać, naturalnie pojawia się pytanie o oczyszczalnie. W wielu gminach po latach rozbudowy kanalizacji oczyszczalnie dochodzą do granic wydolności. Jak wygląda sytuacja w woźnickim samorządzie?
Mamy dwie oczyszczalnie ścieków – w Psarach i w mieście Woźniki. W Psarach modernizację zakończyliśmy w 2019 roku, więc tam infrastruktura jest nowa. Oczyszczalnia w Woźnikach za jakiś czas będzie wymagała modernizacji, natomiast z informacji technologów wynika, że nie będzie konieczna pełna przebudowa. Raczej mówimy o mniejszej modernizacji, która pozwoliłaby jej funkcjonować przez kolejne lata. Ważną kwestią była też energochłonność oczyszczalni. Udało się ją ograniczyć dzięki instalacjom fotowoltaicznym i magazynom energii. To ma duże znaczenie, bo koszty funkcjonowania takich obiektów potrafią być bardzo wysokie. W tym zakresie wykonaliśmy już istotny krok.
Największą inwestycją tego roku, nie tylko finansowo, ale też symbolicznie, ma być rewitalizacja terenów po PGR-ze. To zadanie zmieniające konkretną przestrzeń. Na jakim jest etapie?
W budżecie mamy na ten cel zapisane prawie 10 mln zł. Jesteśmy po otwarciu ofert w przetargu, ale procedura wyboru wykonawcy jeszcze trwa. Wszystko wskazuje na to, że zmieścimy się w założonym budżecie. Liczę, że do końca czerwca podpiszemy umowę, a od lipca rozpoczną się prace. Mam nadzieję, że wiosną 2027 roku będziemy mogli zaprosić mieszkańców na otwarcie tego terenu. To dla nas ważna inwestycja, bo dotyczy miejsca, które przez lata miało określoną historię, a teraz może zyskać zupełnie nową funkcję i znaczenie dla mieszkańców.
Wróćmy jeszcze do budynków publicznych. Obecna perspektywa unijna mocno premiuje ograniczanie niskiej emisji, termomodernizacje i odnawialne źródła energii. W Psarach planowana jest modernizacja szkoły. Co dokładnie ma się tam wydarzyć?
Ogłosiliśmy przetarg na termomodernizację Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Psarach wraz z wymianą źródła ciepła. To zadanie jest skomplikowane, bo budynek pochodzi z lat dziewięćdziesiątych, a dodatkowo musieliśmy uwzględnić zalecenia Państwowej Straży Pożarnej dotyczące bezpieczeństwa. To powoduje, że zakres prac jest szerszy i bardziej wymagający. Mam jednak nadzieję, że wyłonimy wykonawcę, który poradzi sobie z tym zadaniem. To największa inwestycja w obszarze ograniczania emisyjności budynków publicznych, którą obecnie prowadzimy. Otrzymaliśmy także środki europejskie na budowę instalacji fotowoltaicznej w szkole podstawowej w Woźnikach wraz z magazynem energii. Podobne rozwiązania mamy już przy innych obiektach, między innymi w Lubszy i Kamienicy, przy nowych salach gimnastycznych. To nie tylko kwestia ekologii, ale też realnego ograniczania kosztów bieżących. Ograniczenie niskiej emisji na naszym terenie to jednak szerszy kierunek zmian. Już drugi rok realizujemy projekt z bardzo dużym dofinansowaniem europejskim, w ramach którego mieszkańcy mogą montować instalacje fotowoltaiczne, magazyny energii czy pompy ciepła. Dofinansowanie wynosi 85 proc., więc jest znaczące.
Rada uchwaliła ostatnio także kolejną edycję lokalnego PONE? Czy to nadal ważne narzędzie, czy raczej uzupełnienie większych programów?
Nabór już trwa, ale trzeba powiedzieć uczciwie, że ten program ma dziś raczej szczątkową formę. Dofinansowania są na poziomie około 5,5 tys. zł. To oczywiście pomaga, przy wymianie pieca może stanowić realnie około 30 proc. kosztów, ale nie są to takie pieniądze jak w programach europejskich. Widzimy większe zainteresowanie właśnie programem europejskim. Mam też wrażenie, choć nie opieram tego na konkretnych statystykach, że zapotrzebowanie na tego typu instalacje trochę spadło. Bardzo wiele osób już zdecydowało się wcześniej na nowoczesne źródła energii, więc rynek nie jest taki sam jak kilka lat temu.
Tylko stare źródła ciepła nadal w gminie są. Jak wygląda kwestia kontroli i przestrzegania norm emisyjnych?
Sytuacja nie wygląda źle. Oczywiście jest jeszcze grupa mieszkańców korzystających z tradycyjnych, starszych źródeł ciepła. W sezonie grzewczym prowadzimy kontrole i z roku na rok przypadków jaskrawego łamania zasad jest coraz mniej. To pokazuje, że zmienia się zarówno infrastruktura, jak i świadomość mieszkańców.
Ochrona środowiska to także odpady. W wielu gminach system śmieciowy się nie bilansuje, samorządy dopłacają albo podnoszą stawki. Jak jest w Woźnikach?
Na szczęście system nam się bilansuje. Drugi rok z rzędu nie mamy potrzeby dopłacania do gospodarki odpadami. Trzeci rok nie podnosimy opłat śmieciowych. Jesteśmy po przetargu, a umowa podpisana pod koniec ubiegłego roku obowiązuje przez dwa lata, czyli na lata 2026-2027. Oczywiście problemów nie brakuje. Dotyczą głównie świadomości ekologicznej. Mamy dzikie wysypiska, odpady wyrzucane do lasów i rowów. To wymaga interwencji i angażowania środków z budżetu, bo takie nielegalne składowiska trzeba likwidować. Natomiast sam system odbioru odpadów komunalnych, jeśli chodzi o jego finansowanie, bilansuje się.
Przejdźmy do podatków. Rada miejska obniżyła w kwietniu stawki podatku od środków transportowych. To decyzja, która może rodzić pytania – mniej wpływów dziś w zamian za nadzieję na większe zainteresowanie przedsiębiorców jutro?
Tak można to ująć. Jestem zwolennikiem niskich podatków i uważam, że decyzja rady była słuszna. Liczymy, że niższe stawki przyciągną firmy transportowe, także leasingowe, które będą rejestrować pojazdy w Woźnikach i tutaj płacić podatek. Trzeba jednak pamiętać, że efekt nie pojawi się natychmiast. To będzie proces. Potrzebna jest promocja, reklama i dotarcie z informacją do przedsiębiorców. Chcemy taką kampanię przeprowadzić. Jeśli chodzi o budżet, szacujemy, że będzie to oznaczało około 300 tys. zł mniej wpływów. Natomiast wprowadzaliśmy wolne środki z roku poprzedniego, więc jesteśmy w stanie tę lukę pokryć. W dłuższej perspektywie liczymy na nowe firmy i nowe rejestracje.
Mówi pan o niskich podatkach jako elemencie strategii. Czy to ma być jeden z argumentów, dzięki którym Woźniki będą przyciągały mieszkańców i przedsiębiorców?
Dokładnie tak. Jeżeli spojrzymy na podstawowe podatki, choćby od nieruchomości, to one również należą u nas do niższych w powiecie lublinieckim. Podobnie podatek rolny. Moim założeniem i marzeniem jest, żeby do końca kadencji tych podatków już nie podnosić. To jest część szerszej strategii. Chcemy mieć dobrą jakość usług opiekuńczych, edukacyjnych, zdrowotnych, niskie podatki i w ten sposób wygrywać z problemem, z którym mierzy się większość samorządów w Polsce, czyli z demografią.
No właśnie, demografia. W wielu gminach to już nie jest temat przyszłości, ale bardzo konkretne wyzwanie tu i teraz. Jak wygląda sytuacja?
U nas sytuacja wygląda podobnie jak w wielu samorządach. W ubiegłym roku mieliśmy około siedemdziesięciu kilku urodzeń, więc przyrost naturalny jest ujemny. To jest problem ogólnopolski i dotyka także nas. Dlatego staramy się działać koncepcyjnie. Skoro nie jesteśmy w stanie odwrócić trendów demograficznych w skali kraju, to musimy tworzyć takie warunki, żeby ludzie chcieli osiedlać się właśnie w Woźnikach. Chcemy przyciągać rodziny, a za rodzinami także dzieci.
Jakimi konkretnie narzędziami gmina chce ich przyciągać?
O części wspomniałem wcześniej, ale są nimi także mieszkania. W 2027 roku ma rozpocząć się budowa osiedla SIM w centrum Woźnik. W pierwszym etapie powstanie 66 mieszkań. To bardzo ważny element, bo bez mieszkań trudno mówić o przyciąganiu nowych mieszkańców. Drugim elementem jest dostępność usług opiekuńczych i edukacyjnych. Mamy żłobek, świetlice czynne do godzin popołudniowych, w Woźnikach do godz. 16.30-17.00. W przedszkolach po godz. 13.00 nie pobieramy opłaty za pobyt dziecka. Mamy ponadto bezpłatny transport publiczny na terenie gminy i gęstą siatkę połączeń. Do tego dochodzą walory krajobrazowe, trasy rowerowe, spokojne otoczenie. Chcemy, żeby Woźniki były miejscem, w którym ludzie będą chcieli mieszkać, nawet jeśli pracują gdzie indziej. Taką zieloną, spokojną enklawą, gdzie podstawowe potrzeby rodziny są dobrze zabezpieczone.
Samorząd może tworzyć dobre warunki do życia, ale mieszkańcy często idą też za pracą. Woźniki leżą przy autostradzie A1, blisko lotniska w Pyrzowicach. Czy gmina potrafi przekuć to położenie w impuls gospodarczy?
Mamy strefę ekonomiczną zlokalizowaną w rejonie ulicy Florianek, niedaleko ronda w Woźnikach. Problem polega na tym, że grunty nie są własnością gminy, tylko KOWR-u. To odróżnia nas od niektórych innych samorządów, gdzie miasto czy gmina dysponuje własnymi terenami. Planujemy jednak uruchomienie programu „Biznestrada Woźniki”. Chcemy połączyć kwestie podatkowe, o których już mówiłem, z różnego rodzaju zachętami gospodarczymi i ofertą terenów. Ważny będzie też plan ogólny, w którym przewidujemy tereny pod usługi, budownictwo jednorodzinne i przemysł. Jednocześnie chcemy zachować charakter gminy. Nie mówimy o wielkich, gigantycznych zakładach przemysłowych. Chcemy być gminą spokojną, zieloną, trochę takim „Białym Śląskiem”. Przedsiębiorczość ma się rozwijać, ale w sposób, który nie odbierze gminie jej atutów.
Jaka jest dziś struktura lokalnej przedsiębiorczości?
Na terenie gminy działa prawie 600 firm. W dużej mierze są to jednoosobowe działalności gospodarcze, niewielkie, rodzinne firmy, często cieszące się dobrą renomą. To jest naturalna struktura naszej lokalnej gospodarki. Chcemy ją wzmacniać, ale też tworzyć warunki dla nowych przedsięwzięć.
Wróćmy do oświaty, bo demografia, o której pan mówił, najmocniej uderza właśnie w szkoły. Ile Woźniki dokładają dziś do edukacji?
Około 50 proc. kosztów dokładamy z budżetu gminy. Z subwencji ogólnej na zadania oświatowe otrzymujemy około 14 mln zł z hakiem, a dokładamy 16, prawie 17 mln zł. Oświata to około 30 proc. budżetu. To pokazuje skalę wyzwania. Koszty są bardzo duże, a dzieci jest coraz mniej. Dlatego musimy działać wielokierunkowo. Z jednej strony ograniczać koszty bieżące, między innymi przez fotowoltaikę, magazyny energii i termomodernizacje obiektów. Z drugiej strony musimy myśleć o funkcjach szkół i o tym, jak utrzymać ich znaczenie w lokalnych społecznościach. W Psarach, Woźnikach i Kamienicy sytuacja, jeśli chodzi o liczbę uczniów, nie wygląda źle. Inaczej jest w Lubszy, gdzie dzieci jest coraz mniej. Tam uruchamiamy oddziały integracyjne i chcemy, żeby szkoła specjalizowała się w pracy z dziećmi ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. To nie jest łatwa decyzja, ani dla dyrektora, ani dla szkoły, bo oznacza przestawienie placówki na inne tory. Jednak z punktu widzenia demografii i subwencji oświatowej jest to rozwiązanie racjonalne. W Ligocie mamy najmniejszą szkołę w gminie. Tam problemem było także utrzymanie budynku. W części pomieszczeń uruchomiliśmy żłobek. Szkoła może spokojnie funkcjonować w ograniczonej przestrzeni, a pozostała część budynku zyskała nowe przeznaczenie. W Woźnikach z kolei uruchomiliśmy oddziały sportowe i obserwujemy wzrost zainteresowania. Przyjeżdżają do nas dzieci także z okolicznych miejscowości, między innymi z Jędrzejowa czy Cynkowa. To pokazuje, że szkoła może przyciągać ofertą.
Skoro pojawia się sport, to naturalnym uzupełnieniem jest infrastruktura.
Tak, oczywiście. Obecnie powstaje projekt przebudowy boiska sportowego w Woźnikach. Chcemy uwzględnić sztuczną nawierzchnię, podobnie jak w Psarach, ale także budynek sportowy o funkcji wielofunkcyjnej. W tym budynku mogłyby znaleźć się między innymi ścianka wspinaczkowa, pomieszczenia do gry w squasha, duża siłownia, fitness i kawiarnia. To nie byłby obiekt tylko dla szkoły. Chcemy, żeby korzystali z niego mieszkańcy gminy i nie tylko. Takie inwestycje również budują atrakcyjność miejsca do życia.
Rozmawialiśmy o dzieciach, rodzinach i szkołach, więc przejdźmy na drugi biegun – seniorzy. W Woźnikach działa Centrum Usług Społecznych. Dlaczego gmina zdecydowała się na taki model?
Centrum Usług Społecznych powstało u nas jako jedno z takich rozwiązań, na które zdecydowało się tylko kilka samorządów na Śląsku. Pozyskaliśmy około 6 mln zł na kilkuletni projekt związany z CUS-em. Dzięki temu seniorzy, osoby z niepełnosprawnościami i osoby samotne mają dostęp do szerokiego wachlarza usług. To między innymi usługa złotej rączki, teleopieka, asystent osoby niepełnosprawnej, opieka wytchnieniowa i wiele innych form wsparcia.
Czy CUS zastąpił aktywność organizacji senioralnych, czy raczej ją uzupełnia?
Zdecydowanie uzupełnia. Niezależnie od CUS-u mamy kilka stowarzyszeń senioralnych na terenie gminy, które jako organizacje pozarządowe otrzymują od nas wsparcie. Obiekty miejskie są dla seniorów otwarte. Działa również Uniwersytet Trzeciego Wieku. Ta współpraca daje nam dużo satysfakcji. Mam wrażenie, że jako samorząd potrafiliśmy osobami starszymi dobrze się zaopiekować. To jest bardzo ważna grupa mieszkańców i nie może być traktowana jako dodatek do polityki gminy.
W ostatnich latach wrócił temat, o którym przez dekady w Polsce prawie nie mówiono. Chodzi o obronę cywilną, miejsca schronienia, odporność samorządów na kryzysy. Jak Woźniki są do tego przygotowane?
Jeśli chodzi o miejsca schronienia, to sytuacja wygląda źle. Takich miejsc, które spełniałyby wymagane warunki, nie mamy. Dlatego musimy myśleć i projektować zupełnie inaczej. Dostępność miejsc schronienia spełniających normy jest na ten moment niewystarczająca, dlatego każda nowa inwestycja jest już planowana z uwzględnieniem funkcji ochronnych. Powstaje projekt budowy nowej strażnicy OSP w Woźnikach przy ulicy Florianek. Tam pod parkingiem planujemy zaprojektować miejsca schronienia. Drugim takim miejscem ma być parking w Psarach przy ulicy Szkolnej. Udało nam się przejąć od PKP dawny nasyp kolejowy w użytkowanie wieczyste i tam również chcemy zaprojektować parking, myśląc jednocześnie o funkcji schronienia. Planujemy też budowę dwóch magazynów, które – mam nadzieję, że z dofinansowaniem wojewody – mogłyby również pełnić rolę miejsc schronienia. Takie hale magazynowe mogłyby powstać przy oczyszczalni w Woźnikach i przy oczyszczalni w Psarach, gdzie mamy tereny gminne.

A co udało się już zrobić w ramach programu ochrony ludności i obrony cywilnej?
Pozyskaliśmy prawie 1,5 mln zł na działania związane z ochroną ludności i obroną cywilną. Dzięki temu udało się kupić sporo sprzętu. Mamy koparkę, ładowarkę, cysternę do transportu wody pitnej, agregaty, rezerwowe pompy na ujęcia wody i wiele drobniejszego wyposażenia. Część tego sprzętu jest związana także z funkcjonowaniem ochotniczych straży pożarnych, które są bardzo ważnym elementem całego systemu bezpieczeństwa.
Woźniki mają osiem jednostek OSP. Jaką rolę widzi pan dla nich w systemie bezpieczeństwa gminy?
Bez ochotniczych straży pożarnych byłoby nam bardzo trudno. Każda z ośmiu jednostek będzie profilowana pod określone działania związane z ochroną ludności i obroną cywilną. To ważne, bo OSP są najbliżej mieszkańców. Trzeba też pamiętać o położeniu gminy i bliskości autostrady. Zanim Państwowa Straż Pożarna dojedzie na teren gminy Woźniki, mija około 35 minut. To bardzo długo. Nasi druhowie są na miejscu w kilka minut i działają profesjonalnie. Dlatego kładę duży nacisk na doposażenie straży. Przez ostatnie cztery lata kupiliśmy cztery nowe wozy strażackie. Co roku staramy się wymieniać sprzęt. Dziś mamy wyposażenie naprawdę dobrej jakości, ale oczywiście ten proces musi być kontynuowany. Druhom należy się za ich pracę ogromne uznanie.
Gdyby miał pan krótko podsumować, o co dziś toczy się gra w samorządzie Woźnik, to co by pan powiedział?
O to, żeby rozwijać gminę rozsądnie. Nie zadłużać jej ponad miarę, nie budować dla samego przecinania wstęg, ale konsekwentnie poprawiać jakość życia mieszkańców. Chcemy mieć dobrą edukację, opiekę nad dziećmi, wsparcie dla seniorów, bezpieczne finanse, niskie podatki, sprawną infrastrukturę i przestrzeń dla przedsiębiorczości. To wszystko razem ma sprawić, że gmina Woźniki będzie miejscem, w którym ludzie chcą mieszkać, zostać i planować przyszłość.
Dziękuję za rozmowę.
Woźniki
Młode głosy, stara tradycja i scena, która w Woźnikach nadal ma wielkie znaczenie
W Woźnikach są wydarzenia, które dawno przestały być zwykłymi imprezami kulturalnymi. Stały się częścią lokalnej tożsamości, miejscem spotkań ludzi z pasją i przestrzenią, w której kolejne pokolenia młodych artystów stawiają swoje pierwsze poważne kroki na scenie. Do takich wydarzeń bez wątpienia należy Ogólnopolski Festiwal Piosenki im. Henryka Hampla.
Tegoroczna, 33. edycja wydarzenia ponownie przyciągnęła do Woźnik wykonawców z różnych części kraju. 23 maja w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury odbyły się przesłuchania konkursowe, w których udział wzięło 38 solistów i 4 zespoły wokalne. Uczestnicy prezentowali utwory w języku polskim, a nad przebiegiem rywalizacji czuwało jury, w którym zasiedli Adam Snopek, Dorota Pacholarz i Martyna Zygadło.

Choć festiwal ma charakter konkursowy, od lat nie sprowadza się wyłącznie do walki o miejsca i nagrody. To również spotkanie instruktorów, rodzin, publiczności i młodych ludzi, którzy przez kilka minut na scenie mogą pokazać nie tylko głos, ale także wrażliwość, odwagę i własne rozumienie polskiej piosenki. Właśnie ten wymiar wydarzenia podkreślała Jadwiga Fabiańczyk, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Woźnikach, przypominając, że tradycję festiwalu zapoczątkował lokalny muzyk Henryk Hampel, a organizatorzy starają się ją pielęgnować najlepiej, jak potrafią.
Festiwal w Woźnikach od lat pokazuje, że duża marka kulturalna nie musi rodzić się wyłącznie w wielkich miastach. Podczas gali zwracał na to uwagę także starosta lubliniecki, gratulując organizatorom stworzenia ogólnopolskiego wydarzenia i podkreślając, że promowanie polskiej kultury muzycznej stało się tu już ważną tradycją.

Po przesłuchaniach jury ogłosiło werdykt w poszczególnych kategoriach. W najmłodszej kategorii, obejmującej wykonawców w wieku od 7 do 10 lat, pierwsze miejsce zdobyła Jagoda Wróbel. Drugie miejsce przypadło Edycie Myrcik, trzecie Zofii Kaczmarek, a wyróżnienie otrzymała Kinga Sergiel.
W kategorii drugiej, dla uczestników w wieku od 11 do 15 lat, zwyciężył Jakub Potempski. Drugie miejsce zajęła Natalia Solecka, a trzecie Wiktoria Nitkiewicz. Jury przyznało również wyróżnienia Aleksandrze Kardasińskiej, Zofii Jędrysik oraz Tomaszowi Rogalskiemu.
W najstarszej kategorii solistów, obejmującej wykonawców w wieku od 16 do 20 lat, jury nie przyznało pierwszego i drugiego miejsca. Trzecie miejsce zdobyła Hanna Kowol, natomiast wyróżnienia otrzymali Błażej Piela i Aleksandra Mucha.

Osobno oceniano zespoły wokalne. W tej kategorii pierwsze miejsce wywalczył Zespół Triola, drugie miejsce zajął Zespół Wokaliza, a trzecie Zespół Mała A’Vista. Jury zdecydowało także o przyznaniu specjalnego wyróżnienia Zespołowi Wiolinki jako najmłodszemu uczestnikowi festiwalu oraz Nikoli Stolarczyk za wyjątkową wrażliwość muzyczną.
– Festiwal to dla nas ogrom emocji, wzruszeń, pracy i pięknych chwil, które zostają w sercu na długo. Każdego roku mamy zaszczyt obserwować uczestników – ich tremę przed występem, radość po zejściu ze sceny, łzy wzruszenia i dumę z własnych osiągnięć. To właśnie te emocje tworzą wyjątkową atmosferę naszego festiwalu. Dla nas, organizatorów, to coś więcej niż wydarzenie artystyczne. To wspomnienia, relacje i historia, która od lat łączy ludzi poprzez muzykę i pasję. Dziękujemy wszystkim uczestnikom, instruktorom, jurorom, gościom i każdej osobie, która współtworzy ten niezwykły świat. Dziękujemy, że jesteście częścią naszej festiwalowej rodziny – mówi Jadwiga Fabiańczyk, komentując postfestiwalowe emocje na profilu facebookowym MGOK w Woźnikach.
-
Ekologiczny Powiat11 miesięcy temuOstatnia zima kopciuchów? Od stycznia palenie w starych piecach będzie nielegalne
-
Lubliniec9 miesięcy temuAnonimowy profil, publiczne upokarzanie i polityczna jatka na Facebooku. Kto pociąga za sznurki tej brudnej gry?
-
Lubliniec4 tygodnie temuWstrząs w lublinieckiej prokuraturze. Po decyzji w sprawie pijanego kierowcy lecą głowy i kontrole
-
Koszęcin1 tydzień temuKoszęcin opanują zabytkowe karety i konne zaprzęgi. Takiego widowiska nie zobaczycie nigdzie indziej w Polsce



