– Panie burmistrzu, kiedy jako mieszkańcy Kokotka doczekamy się komunikacji miejskiej? – zapytała 21 lipca pani Mariola, przypominając burmistrzowi Lublińca Edwardowi Maniurze obietnicę, którą złożył podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej.
Jak relacjonuje mieszkanka, włodarz miasta zapowiadał, że po zakończeniu remontu wiaduktu pojawi się bezpłatna linia autobusowa na trasie Lubliniec–Kokotek. Dziś inwestycja drogowa jest już zakończona, a mieszkańcy tej części miasta – pozbawieni dostępu do transportu publicznego – pytają, kiedy obietnica zostanie spełniona.
Odpowiedź burmistrza była krótka i ograniczyła się do przytoczenia fragmentu jego programu wyborczego.
– Punkt nr 2 mojego programu wyborczego brzmi: „Uruchomienie dwóch linii komunikacji miejskiej”. W programie nie została określona konkretna data realizacji tego zadania, ponieważ jest to program wyborczy do realizacji w latach 2024–2029 – napisał Edward Maniura (pisownia oryginalna – przyp. red.).
Choć burmistrz formalnie odniósł się do pytania, to odpowiedź nie zawiera żadnych informacji o planowanym terminie realizacji, przebiegu linii czy harmonogramie prac. Tym samym temat komunikacji do Kokotka pozostaje otwarty, choć bez konkretów i bez dat.
Jednak w świetle odpowiedzi mieszkańcom na inne palące kwestie, może zastanawiać powściągliwość włodarza. Rok po wyborach należałoby się spodziewać raczej konkretów niż przypomnienia ogólnego zapisu z programu. Tym bardziej, że to raczej jedno z najprostszych do zrealizowania zobowiązań wyborczych Maniury.
Lubliniec
Co się stanie ze starym szpitalem zakaźnym? Powiat chce go sprzedać Skarbowi Państwa
Starostwo powiatowe przygotowuje sprzedaż nieruchomości związanej z dawnym Szpitalem Zakaźnym w Lublińcu. Nabywcą ma zostać Skarb Państwa reprezentowany przez Rejonowy Zarząd Infrastruktury w Krakowie. Sama transakcja ma zostać przeprowadzona bez przetargu.
Podczas ostatniej sesji starosta poinformował, że chodzi o kwotę 4,9 mln zł. Nie przedstawiono natomiast szczegółów dotyczących przyszłego wykorzystania obiektu. Procedura weszła już na formalną ścieżkę, a zarząd powiatu podjął uchwałę dotyczącą wykazu nieruchomości przeznaczonej do zbycia.

– Podjęto także uchwałę w sprawie sporządzenia i podania do publicznej wiadomości wykazu nieruchomości przeznaczonych do sprzedaży na rzecz Skarbu Państwa, dokładnie Rejonowego Zarządu Infrastruktury w Krakowie w drodze bezprzetargowej – informował starosta Joachim Smyła.
Dopiero w dalszej części wypowiedzi sprecyzował, której nieruchomości dotyczą rozpoczęte działania.
– Chodzi o budynek starego szpitala zakaźnego i tam jest kwota 4,9 mln zł – przekazał.
Sprawa nie jest jeszcze zakończona. Kolejnym krokiem mają być bezpośrednie rozmowy z przedstawicielami kontrahenta. Starosta poinformował, że wspólnie z wicestarostą wybiera się niebawem do Krakowa na spotkanie dotyczące nieruchomości.

Podczas sesji nie przedstawiono jednak szerszych informacji o planowanej transakcji. Nie wyjaśniono między innymi, w jaki sposób obiekt miałby być wykorzystywany po przejęciu przez Skarb Państwa ani kiedy dokładnie mogłoby dojść do finalizacji sprzedaży. Nie omawiano również szczegółowych warunków przygotowywanej umowy.

Lubliniec
Kolejna ekspresówka w powiecie lublinieckim? S46 dostała zielone światło od rady powiatu
Pomysł budowy drogi ekspresowej S46 na osi Częstochowa-Lubliniec-Opole zyskał poparcie Rady Powiatu w Lublińcu. Samorządowcy pozytywnie rozpatrzyli petycję dotyczącą przygotowania apelu o wpisanie tzw. „Szlaku Staropolskiego” do rządowych planów drogowych. W tle dyskusji pojawiły się jednak doświadczenia związane z S11. Przewodniczący rady zwrócił uwagę, że już na tym etapie trzeba precyzyjnie informować mieszkańców, czego dotyczy nowa inicjatywa, aby uniknąć podobnych niepokojów związanych z przebiegiem przyszłej trasy.
Petycja wpłynęła do starostwa pod koniec czerwca i trafiła pod obrady komisji skarg, wniosków i petycji. Jej autorzy zabiegają o działania zmierzające do wpisania S46 do Rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych do 2030 roku lub kolejnych programów. Komisja po analizie przedstawionych argumentów opowiedziała się za tą inicjatywą.

Podczas sesji jedna z radnych poprosiła jednak o dokładniejsze wyjaśnienie, jakiej trasy dotyczy procedowana sprawa. Dyskusja pokazała, że w przypadku nowych dróg ekspresowych sam kierunek połączenia może nie wystarczać mieszkańcom. Szczególnie że w powiecie wciąż żywe są emocje związane z wariantami przebiegu S11.
– Patrząc na sytuację związaną z S11 i niepokojami z wariantami, to myślę, że tutaj na tym etapie już powinniśmy być precyzyjni, żeby wszyscy mogli do tego się odnieść albo tą sprawą w własnym zakresie zainteresować – mówił przewodniczący rady.
Na obecnym etapie nie chodzi jednak o wybór konkretnego wariantu przebiegu S46 przez powiat. Procedowana petycja dotyczy poparcia samej koncepcji drogi i podjęcia działań, które w przyszłości mogłyby doprowadzić do uwzględnienia jej w rządowych planach.
Z przedstawionego podczas sesji uzasadnienia wynika, że komisja skarg, wniosków i petycji dostrzegła kilka potencjalnych korzyści z realizacji przedsięwzięcia. Jedną z najważniejszych miałoby być stworzenie sprawniejszego połączenia pomiędzy trzema miastami oraz ograniczenie ruchu tranzytowego przechodzącego przez tereny zabudowane.
– Realizacja tego przedsięwzięcia mogłaby przyczynić się do poprawy połączeń komunikacyjnych na trasie pomiędzy Częstochową, Lublińcem i Opolem oraz do poprawy bezpieczeństwa mieszkańców powiatu, wyprowadzając ciężki transport tranzytowy poza tereny zabudowane – odczytano podczas sesji.

Komisja wskazała również na gospodarcze znaczenie inwestycji oraz jej potencjalną rolę w krajowej sieci transportowej. Z punktu widzenia powiatu szczególnie istotne ma być połączenie regionu z Częstochową i Opolem oraz odsunięcie części ciężkiego ruchu od miejscowości leżących przy obecnych drogach.
Ostatecznie inicjatywa uzyskała zdecydowane poparcie rady. Za uchwałą zagłosowało trzynastu radnych, nikt nie był przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Lubliniec
Rekordowy Bieg o Nóż Komandosa w Lublińcu. Ponad tysiąc zawodników na mecie jubileuszowej edycji
Jubileuszowy XXX Bieg Przełajowy o Nóż Komandosa w Lublińcu przeszedł do historii przede wszystkim pod względem frekwencji. Dziesięciokilometrową trasę ukończyło 1072 zawodników, a organizatorzy odnotowali również rekordową liczbę drużyn. W rozegranych równolegle XXI Mistrzostwach Polski Służb Mundurowych w Crossie zwyciężyli żołnierz Andrzej Starżyński oraz policjantka Julia Duda. Tegoroczna rywalizacja miała szczególny charakter także ze względu na powrót na trasę, którą przed laty pokonywał patron wydarzenia, gen. broni Włodzimierz Potasiński.
Jubileuszowa odsłona jednej z najbardziej rozpoznawalnych imprez sportowych organizowanych w Lublińcu odbyła się 10 października. Na starcie stanęli przedstawiciele wojska, policji, straży pożarnej oraz innych formacji mundurowych, a także cywilni zawodnicy. Uczestnicy mieli do pokonania wymagającą trasę przełajową, na której nie zabrakło piaszczystych podbiegów, leśnych ścieżek i przeprawy przez wodę. Zawodnicy służb mundurowych rywalizowali w pełnym umundurowaniu polowym lub ćwiczebnym.

Wśród mężczyzn po raz trzeci z rzędu triumfował st. szer. spec. Andrzej Starżyński z 4. Pułku Saperów w Dęblinie. Żołnierz od początku narzucił wysokie tempo i utrzymał prowadzenie aż do mety, pokonując trasę w czasie 36 minut i 28 sekund. Tym samym wyrównał osiągnięcie Szymona Kulki, który wcześniej jako jedyny zawodnik zwyciężał w Lublińcu trzy razy z rzędu, w latach 2015-2017.
Drugie miejsce zajął mł. kpt. Rafał Smoliński z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie, który stracił do zwycięzcy minutę i 19 sekund. Na trzeciej pozycji uplasował się sierż. Damian Skupiński, najlepszy spośród startujących policjantów. Jego strata do Starżyńskiego wyniosła dwie minuty i jedną sekundę. Funkcjonariusze policji zdominowali natomiast klasyfikację drużynową mężczyzn, zajmując wszystkie trzy miejsca na podium.
W rywalizacji kobiet najlepsza okazała się mł. asp. Julia Duda. Policjantka poprawiła ubiegłoroczny wynik, kiedy zajęła trzecie miejsce, i tym razem wyprzedziła reprezentującą Jednostkę Wojskową Komandosów oraz WKB Meta Lubliniec plut. Karolinę Pilarską. Przed rokiem Duda przegrała z nią o 12 sekund, natomiast podczas jubileuszowej edycji była szybsza o 32 sekundy.
Pilarska pozostaje jednocześnie najbardziej utytułowaną zawodniczką w historii imprezy. Na swoim koncie ma cztery zwycięstwa, odniesione w latach 2009, 2015, 2016 i 2022.
W czołowej czwórce tegorocznej rywalizacji kobiet znalazły się jeszcze dwie policjantki. Trzecie miejsce zajęła sierż. Dominika Bełka, a czwarte kom. Marta Gwizdalska. Reprezentantki policji zwyciężyły również w klasyfikacji drużynowej, w której ich zespoły zajęły pierwszą i trzecią lokatę. Drugie miejsce przypadło zawodniczkom Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu.
Tegoroczna edycja przyniosła organizatorom długo oczekiwany rekord frekwencji. Linię mety przekroczyło 1072 uczestników, czyli o 141 więcej niż przed rokiem. Rekordowa okazała się także liczba trzyosobowych drużyn, których sklasyfikowano aż 150.
Na szczególne wyróżnienie zasłużył 85-letni Jacek Domański, najstarszy uczestnik, który ukończył dziesięciokilometrową trasę. Tym samym poprawił rekord wieku należący od 2013 roku do 84-letniego wówczas mjr Jana Stachowa. Obaj zawodnicy w przeszłości służyli w jednostkach obecnej 6. Brygady Powietrznodesantowej.
Jubileusz był również okazją do przypomnienia historii wydarzenia organizowanego od 1997 roku przez Wojskowy Klub Biegacza Meta Lubliniec. Tegoroczną trasę wytyczono podobnie jak w 2009 roku, kiedy w rywalizacji uczestniczył gen. broni Włodzimierz Potasiński, późniejszy patron biegu. Były dowódca Wojsk Specjalnych, który zginął w katastrofie smoleńskiej w 2010 roku, pokonywał wówczas trasę wspólnie z gen. dyw. Romanem Polko.

Po 17 latach Polko ponownie stanął na starcie. W jubileuszowej edycji uczestniczył również gen. dyw. Mariusz Chmielewski, dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni.
dyrektor sportowy wydarzenia i honorowy prezes WKB Meta Lubliniec.
Na trasie pojawił się także Rosiński, st. chor. sztab. rez. Zbigniew Rosiński, dyrektor sportowy wydarzenia i honorowy prezes WKB Meta Lubliniec. Był to dopiero jego drugi start w sztandarowej imprezie Mety. Pierwszy raz pobiegł w 2017 roku, już po zakończeniu 37-letniej służby wojskowej. Tym razem postanowił towarzyszyć najstarszemu uczestnikowi i symbolicznie przekroczył linię mety jako ostatni zawodnik.

Lubliniec
Kontrola w lublinieckim SP ZOZ zakończona. Radny apeluje o większą transparentność umów i kontraktów
Komisja rewizyjna zakończyła doraźną kontrolę lublinieckiego SP ZOZ, a rada powiatu przyjęła jej wyniki. Podczas samej sesji nie przedstawiono jednak szczegółowo wszystkich ustaleń kontrolujących. W dyskusji mocno wybrzmiał za to apel, aby działania placówki były lepiej dokumentowane, a zawierane w przyszłości umowy i kontrakty nie pozostawiały wątpliwości co do ich przejrzystości.
Kontrola nabiera szczególnego znaczenia w sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie powiatowy szpital. Samorząd przygotowuje przekształcenie SP ZOZ w spółkę, a równolegle mierzy się z problemami finansowymi i kadrowymi placówki. W ostatnich miesiącach dyskusję zdominowały między innymi jej wysokie zadłużenie oraz zajęcia komornicze rachunków.

Przed głosowaniem nad wynikami kontroli głos zabrał jeden z radnych. Podziękował komisji rewizyjnej za wykonane czynności, ale jednocześnie zwrócił uwagę na wnioski, które jego zdaniem powinny mieć znaczenie dla dalszego funkcjonowania szpitala.
– Chciałem podziękować panu przewodniczącemu oraz komisjom za zajęcie się tą sprawą. Za przeprowadzenie kontroli i podsunięcie takich wniosków, żeby właśnie na przyszłość było to wszystko lepiej udokumentowane. Aby ta transparentność była bardzo ważna, jeżeli chodzi o tą placówkę, która jest właśnie jeszcze w takim ciężkim stanie – mówił radny.

Szczególnie istotny okazał się wątek zobowiązań, które szpital będzie zaciągał w przyszłości. W czasie przygotowań do zmiany formy prawnej placówki sposób zawierania i dokumentowania kolejnych umów może mieć jeszcze większe znaczenie.
– Mam nadzieję, że przyszłe umowy, przyszłe kontrakty nie będą budziły żadnych wątpliwości – podkreślił.

Na tym jednak szersza dyskusja o samej kontroli właściwie się zakończyła. Podczas obrad nie przedstawiono szczegółowo, jakie konkretnie kwestie badała komisja rewizyjna, jakie problemy stwierdziła ani czego dokładnie dotyczą wypracowane przez nią wnioski.
Rada przyjęła wyniki kontroli jednogłośnie.

Lubliniec
Mocne spięcie o szpital. Starosta do radnych z komisji zdrowia: Nie było żadnego pomysłu, ani programu
Przekształcenie lublinieckiego SP ZOZ w spółkę jest dopiero przygotowywane, ale już wywołuje spór o to, kto i na jakim etapie będzie miał wpływ na przyszły kształt placówki. Podczas ostatniej sesji rady powiatu radni domagali się bieżącego informowania o postępach i włączenia komisji zdrowia w prace. Dyskusja szybko przerodziła się w ostrą wymianę zdań. Starosta zarzucił komisji, że przez dwa lata sama nie przygotowała żadnej koncepcji dotyczącej szpitala.
Jedna z głównych obaw dotyczy sposobu procedowania decyzji o utworzeniu spółki. Radni chcieli wiedzieć, czy będą poznawali kolejne etapy prac, czy też za kilka miesięcy otrzymają gotowe rozwiązanie, wymagające szybkiego rozstrzygnięcia.

– Czy nie znajdziemy się w momencie, że za pięć miesięcy na sesji rady powiatu będziemy głosować i będziemy musieli podejmować decyzję na już? Czy może komisja zdrowia zostanie włączona w tę pracę? – pytał jeden z radnych.
Starosta zapewniał, że przed ostateczną decyzją zarówno komisja, jak i cała rada mają poznać założenia przygotowywanej spółki.
– My to przedstawimy i na komisji zdrowia, i przedstawimy na radzie, żeby każdy radny głosując za utworzeniem tej spółki miał świadomość i miał pewną wiedzę, jak ma to wyglądać i jakie są reguły gry dla tej spółki – zadeklarował.
Zapewnienie nie zamknęło dyskusji. Jedna z radnych wprost zaznaczyła, że oczekuje informacji nie dopiero przed głosowaniem, lecz na kolejnych etapach przygotowywania przekształcenia. Nawiązała przy tym do wcześniejszego sposobu procedowania spraw dotyczących SP ZOZ.
– Trzymam pana za słowo, że tak właśnie będzie, że państwo na każdym etapie będziecie informowali nas, radnych, ale też opinię publiczną o przebiegu tego postępowania. Osobiście bardzo też chciałabym uniknąć takiej sytuacji, że przyjdziemy na sesję i na tej sesji będziemy otrzymywali projekty uchwał, które za chwilę będą poddane pod głosowanie – mówiła.

To wywołało reakcję starosty. Nie zgodził się z sugestią, że istotne kwestie związane ze szpitalem mogły wcześniej trafiać pod obrady bez odpowiedniego omówienia.
– Szanowna pani radna, nie przypominam sobie ani jednego tematu, który byśmy nie omawiali na sesji, a byłby ważny dla SPZOZ-u – odpowiedział Joachim Smyła.
Chwilę później wymiana zdań stała się jeszcze ostrzejsza. Starosta przeniósł ciężar dyskusji na działalność samej komisji zdrowia i zarzucił jej brak własnych propozycji dotyczących przyszłości placówki.
– Bo tak mi się wydaje, że od dwóch lat komisja zdrowia jeszcze żadnej koncepcji nie przygotowała. Nie miała żadnego pomysłu, żadnego programu – stwierdził.
Jednocześnie zadeklarował gotowość do wspólnych prac, wskazując, że komisja może aktywnie uczestniczyć w przygotowywaniu nowej struktury SP ZOZ.
– Więc tutaj jakby się komisja zdrowia włączyła do tego procesu, o którym my mówimy, to bardzo byśmy byli wdzięczni i moglibyśmy wspólnie wypracować coś, nad czym będziemy debatować tutaj na tej sali – dodał Smyła.

Lubliniec
Powiat odwołał się w sprawie S11. Starosta liczy, że protesty zmienią sytuację
Powiat lubliniecki formalnie włączył się w dalszy spór o przebieg drogi ekspresowej S11. Podczas ostatniej sesji rady powiatu starosta potwierdził, że samorząd złożył odwołanie od decyzji dotyczącej inwestycji. Dokument został wysłany w wymaganym terminie. Władze powiatu liczą, że ich stanowisko oraz sprzeciw innych podmiotów wpłyną na dalszy bieg sprawy.
W trakcie obrad jeden z radnych nawiązał do wcześniejszego posiedzenia komisji bezpieczeństwa i drogownictwa, podczas którego dyskutowano o budzącej emocje inwestycji. W spotkaniu uczestniczył również radny miejski Jan Maniura, który apelował, aby powiat aktywnie włączył się w działania dotyczące S11.

Podczas sesji chciał ustalić, czy wcześniejsze rozmowy zakończyły się formalnym działaniem. Starosta potwierdził, że powiat nie ograniczył się do deklaracji i skorzystał z możliwości odwołania.

– Tak. Oczywiście złożyliśmy w terminie odwołanie, poszło to odwołanie i mam nadzieję, że te inne odwołania przyniosą taki efekt, o jakim byśmy mówili już chyba dwa lata temu na sesji, gdzie podejmowaliśmy wszyscy stosowną uchwałę w sprawie przebiegu S11 – odpowiedział.

Lubliniec
Karolina Famuła długo nie porządziła. Kolejna zmiana na czele lublinieckiego szpitala
Kolejna zmiana kierownictwa lublinieckiego szpitala. Zarząd powiatu podjął dziś decyzję o rozwiązaniu umowy z dotychczasową dyrektor Karoliną Famułą. Jej obowiązki przejmie Robert Rychel, menedżer z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem, który wcześniej zarządzał placówkami medycznymi w Piekarach Śląskich i Jastrzębiu-Zdroju.
Decyzja zapadła podczas wtorkowego posiedzenia zarządu powiatu. Umowa z Karoliną Famułą została rozwiązana za porozumieniem stron. Jednocześnie samorząd zdecydował o zatrudnieniu Roberta Rychela, któremu powierzono pełnienie obowiązków dyrektora lublinieckiego SP ZOZ.

Jak poinformowało starostwo powiatowe, nowy szef placówki ma wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu podmiotami leczniczymi. Wcześniej pełnił funkcję prezesa zarządu Piekarskiego Centrum Medycznego Sp. z o.o. w Piekarach Śląskich. W latach 2019-2024 kierował natomiast Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju.
Rychel jest absolwentem socjologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Uzyskał również studia MBA w Szkole Głównej Menedżerskiej w Warszawie. Ukończył ponadto studia podyplomowe z zarządzania w ochronie zdrowia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach oraz zarządzania zasobami ludzkimi na Uniwersytecie Śląskim.

Zmiana kierownictwa następuje w szczególnie trudnym okresie dla lublinieckiego szpitala. Placówka od dłuższego czasu zmaga się z poważnymi problemami finansowymi, a władze powiatu przekonują, że prowadzą działania zmierzające do zmiany jej formy organizacyjno-prawnej. Wśród rozważanych rozwiązań znalazło się przekształcenie SP ZOZ w spółkę prawa handlowego.

Lubliniec
Czy interna miała zostać zawieszona? Zarząd powiatu nie znał odpowiedzi, radni przywołali pismo dyrektor
Czy oddział chorób wewnętrznych lublinieckiego szpitala był zagrożony zawieszeniem od początku października? Pytanie o jeden z kluczowych oddziałów SP ZOZ wywołało podczas ostatniej sesji rady powiatu nerwową dyskusję. Największe zdziwienie wzbudziło jednak to, że przedstawiciele zarządu początkowo nie potrafili jednoznacznie odpowiedzieć, jaka jest aktualna sytuacja. Dopiero informacje przywołane przez jedną z radnych wskazały, że obsada miała zostać zabezpieczona do końca października.
Sprawę podniósł jeden z radnych. Zwrócił uwagę, że informacje o możliwym czasowym zawieszeniu interny pojawiały się już wcześniej, a problem miał mieć związek z brakami kadrowymi. Chciał wiedzieć, czy oddział będzie normalnie funkcjonował od następnego dnia.

– Istnieje zagrożenie zawieszenia tymczasowego oddziału wewnętrznego i szkoda, że nie ma pani dyrektor. Szczególnie w tym momencie. Myślę, że warto by było, żeby rada powiatu dowiedziała się, czy nastąpi zawieszenie oddziału wewnętrznego, bo wiem, że były jakieś problemy związane z problemem kadrowym – mówił radny.
Odpowiedź starosty pokazała, że w tym momencie zarząd nie dysponował informacją pozwalającą rozwiać wątpliwości.
– Nie, nie mamy tej wiedzy. Myślę, że to zapytanie też skierujmy na ręce pani dyrektor – stwierdził Joachim Smyła.
Radny nie uznał tego za wystarczające. Argumentował, że skoro ewentualna zmiana miałaby nastąpić już następnego dnia, rada powinna otrzymać odpowiedź jeszcze podczas obrad. Zaproponował nawet przerwę i bezpośredni kontakt z dyrektor Karoliną Famułą.
Starosta tłumaczył jej nieobecność obowiązkami związanymi ze szpitalem. Dyrektor miała w tym czasie prowadzić rozmowy z przedstawicielką NFZ, a następnie podpisać akt notarialny dotyczący rozłożenia na raty zadłużenia wobec firmy ciepłowniczej. Jednocześnie przekonywał, że zawieszenie oddziału nie mogłoby nastąpić bez wcześniejszych sygnałów.
– Nie można zamknąć oddziału czy zawiesić z dnia na dzień, więc byśmy już wiedzieli, że coś takiego ma miejsce – mówił.

Dyskusja na tym jednak się nie zakończyła. Radny podkreślił, że jego pytanie nie opiera się na nieoficjalnych pogłoskach. Przywołał publicznie dostępne pismo dyrektor szpitala, w którym problem interny został powiązany z dostępnością lekarzy.
– Pani dyrektor tak odpisała tutaj, to pismo jest dostępne publicznie, iż przyczyną potencjalnego zawieszenia oddziału chorób wewnętrznych jest brak kadry lekarskiej. Utrzymanie oddziału chorób wewnętrznych zależy od pozyskania nowych lekarzy świadczących usługi na oddziale chorób wewnętrznych – wskazywał.
Dopiero później jedna z radnych przywołała informacje przekazane tydzień wcześniej podczas posiedzenia komisji zdrowia. Z jej relacji wynikało, że sytuację udało się przynajmniej czasowo opanować.
– Pan doktor oświadczył, że wycofuje urlop i będzie pracował przez cały październik – relacjonowała.
Jak dodała, podczas komisji informowano również o innych lekarzach mających pełnić dyżury, a ciągłość pracy oddziału miała być zabezpieczona do końca października.
Ostatecznie z dyskusji wyłoniła się więc uspokajająca informacja dotycząca najbliższych tygodni. Pozostał jednak drugi problem – przepływ informacji pomiędzy dyrekcją SP ZOZ, zarządem powiatu i radnymi. W chwili rozpoczęcia dyskusji przedstawiciele organu prowadzącego szpital nie potrafili jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o sytuację interny, choć wcześniej sama dyrektor oficjalnie wskazywała na możliwość jej zawieszenia z powodu braków kadrowych.
Informacje z komisji zdrowia odsuwają problem przynajmniej do końca października. Nie rozstrzygają jednak, co stanie się później, jeśli szpital nie zapewni stabilnej obsady lekarskiej. W sytuacji trwających przygotowań do przekształcenia SP ZOZ kwestia przyszłości interny pozostaje więc jednym z problemów, do których powiat będzie musiał wrócić.

Lubliniec
Starostwo szykuje prawie dwumilionowy zakup. Chodzi o dwie karetki
Dwa nowe ambulanse z napędem na cztery koła mają trafić do ratownictwa medycznego w powiecie lublinieckim. Zarząd rozpoczął już przygotowania zakupu, a wartość przedsięwzięcia przedstawiona podczas ostatniej sesji wynosi 1,8 mln zł.
O przygotowaniach poinformował starosta, przedstawiając sprawozdanie z działalności zarządu w okresie międzysesyjnym. Postępowanie dotyczące nabycia pojazdów ma być prowadzone przy udziale dyrektor SP ZOZ Karoliny Famuły.

Początkowo w wypowiedzi pojawiła się informacja o jednym ambulansie. Chwilę później starosta doprecyzował jednak, że planowane przedsięwzięcie ma być większe.
– Chodzi o zakup dwóch karetek w kwocie 1,8 mln zł – dodał.
Pojazdy mają służyć ratownictwu medycznemu działającemu obecnie w strukturze lublinieckiego SP ZOZ. Zakup jest powiązany z działaniami powiatu w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.

Lubliniec
Prawie sto osiemdziesiąt zgonów w lublinieckim szpitalu. Radni chcą wiedzieć, co działo się z pacjentami
Od początku roku do 21 września w lublinieckim SP ZOZ odnotowano 177 zgonów – taką informację, pochodzącą z odpowiedzi dyrektor szpitala, przytoczono podczas ostatniej sesji rady powiatu. Sama liczba nie przesądza o jakości leczenia ani nie mówi nic o przyczynach śmierci pacjentów. Radni chcą jednak poznać szersze dane. Pytają między innymi o transporty chorych do innych placówek oraz przypadki wypisywania ich do domu. Jak argumentowali, docierają do nich niepokojące sygnały dotyczące konkretnych przypadków.
Temat pojawił się podczas burzliwej dyskusji o sytuacji SP ZOZ i jego przyszłości. Jedna z radnych poinformowała, że obecny na obradach mieszkaniec udostępnił samorządowcom odpowiedź otrzymaną od dyrektor Karoliny Famuły. To właśnie w tym dokumencie miała znaleźć się informacja o liczbie zgonów.

– Dowiedziałam się przed chwilą, że w naszym lublinieckim szpitalu w tym roku miało miejsce od 1 stycznia do 21 września aż 177 zgonów – mówiła radna.
Podana liczba stała się punktem wyjścia do szerszych pytań o losy pacjentów trafiających do placówki. Radna zaznaczyła, że w ostatnim czasie do samorządowców mają docierać informacje o przypadkach, które budzą ich szczególne obawy.
– Dochodzą do nas w ostatnich tygodniach bardzo niepokojące sygnały na temat skrajnie tragicznych przypadków pacjentów, którzy trafili do naszego szpitala i którzy w tym szpitalu byli nieco dłużej niż kilka godzin i których sytuacja skończyła się tragicznie – mówiła.
Podczas sesji nie przedstawiono jednak danych pozwalających powiązać te zgłoszenia ze 177 odnotowanymi zgonami. Nie podano również ich przyczyn ani informacji, na których oddziałach do nich dochodziło. Na podstawie samej liczby nie można więc wyciągać wniosków dotyczących prawidłowości leczenia.
Radni chcą natomiast poszerzyć obraz sytuacji o kolejne statystyki. Interesuje ich między innymi, jak często stan chorego wymagał skierowania go z Lublińca do innego szpitala. Osobnym wątkiem są wypisy do domu. Jak przekonywała radna, także w tej sprawie samorządowcy mają otrzymywać zgłoszenia od mieszkańców.

– Ilu pacjentów zostało przetransportowanych z uwagi na stan zdrowia do innych podmiotów ochrony zdrowia w naszym kraju, a ilu zostało wypisanych po prostu do domu, bo też przyjmujemy takie zgłoszenia, że pacjent zostaje wypisany do domu, czasami po kilku godzinach obserwacji w naszym szpitalu, a później sytuacja się zaognia i muszą szukać pomocy – wskazywała.
Na te pytania podczas sesji odpowiedzi nie padły. Nie wiadomo więc na razie, ilu pacjentów od początku roku przetransportowano z lublinieckiego SP ZOZ do innych placówek ani ilu zostało wypisanych do domu po kilkugodzinnym pobycie czy obserwacji.

Lubliniec
Leśnicy ostrzegali przed bobrami. Te „odpowiedziały” po swojemu i… ścięły tablicę
Leśnicy chcieli zwrócić uwagę spacerowiczów na szkody powodowane przez bobry w rejonie jednego ze stawów w Nadleśnictwie Lubliniec. Drewniana tablica ostrzegawcza nie postała jednak długo. Zwierzęta zainteresowały się jej dębowym słupkiem i zrobiły dokładnie to, przed czym miało ostrzegać oznaczenie – ścięły go.
Do nietypowej sytuacji doszło przy stawie na terenie leśnictwa Łopian. Nadleśnictwo Lubliniec ustawiło tam tablicę informującą o szkodach wyrządzanych przez bobry. Powód był poważny. Zwierzęta kopią w tym rejonie nory pod drogą i ścinają rosnące wokół zbiornika drzewa.

Szybko okazało się jednak, że nowe oznakowanie samo stało się obiektem zainteresowania bobrów. Na zdjęciach opublikowanych przez leśników widać najpierw stojącą przy stawie tablicę, a następnie efekt działalności zwierząt – jej drewniany słupek został ścięty.
Nadleśnictwo opisało całą sytuację z humorem.
– Chcieliśmy Was ostrzec przed możliwymi skutkami działalności bobrów na stawie w leśnictwie Łopian i w jego pobliżu, ponieważ bobry kopią nory pod drogą i ścinają drzewa znajdujące się wokół stawu, ale bobry nie chcą, abyście byli ostrzeżeni, i… ścięły słupek dębowy z informacją o zagrożeniu – poinformowali leśnicy we wpisie zamieszczonym na swoim profilu facebookowym.

Choć historia z tablicą może wywoływać uśmiech, to samo zagrożenie nie jest żartem. Podkopywanie gruntu może osłabiać drogi i ścieżki, a drzewa uszkodzone przez bobry mogą się przewrócić. Nadleśnictwo apeluje więc o zachowanie ostrożności w rejonie stawu. Leśnicy żartobliwie dodali, że jeśli spacerowicze natrafią na wystający z ziemi fragment ściętego drewna, mogą wyobrazić sobie, że właśnie tam znajdowała się informacja ostrzegająca przed działalnością bobrów.

Lubliniec
Co zostanie z lublinieckiego szpitala? Powiat chce interny i pediatrii, ale stawia jeden warunek
Przyszłość oddziałów wewnętrznego i dziecięcego, utworzenie dużego zakładu opiekuńczo-leczniczego oraz rozwój poradni specjalistycznych – taki kierunek dla lublinieckiego szpitala zarysował podczas ostatniej sesji zarząd powiatu. Konkretna struktura placówki po przekształceniu SP ZOZ w spółkę wciąż jednak nie jest przesądzona. Największym problemem pozostaje kadra. Władze powiatu deklarują chęć zachowania podstawowych oddziałów, ale jednocześnie zaznaczają, że nie będą utrzymywane „za wszelką cenę”.
Dyskusja o przyszłości szpitala pojawiła się przy okazji planowanego przekształcenia SP ZOZ. Z wypowiedzi przedstawicieli zarządu wynika, że zmiana nie ma ograniczać się jedynie do formy prawnej placówki. Równolegle przygotowywany jest nowy model jej funkcjonowania, który ma odpowiadać zarówno możliwościom finansowym, jak i rzeczywistemu zapotrzebowaniu pacjentów.

Jedno z najważniejszych pytań dotyczyło interny. Jedna z radnych chciała wiedzieć, czy oddział znajdzie się w przyszłej spółce. Wicestarosta zapewniał, że intencją powiatu jest zachowanie zarówno oddziału wewnętrznego, jak i pediatrii. Wskazał jednak na podstawowy problem, od którego uzależniona będzie realizacja tych zamierzeń.
– Też uważamy, że powinien być oddział wewnętrzny, dziecięcy. Bardzo chcielibyśmy, żeby w spółce te oddziały były i myślę, że powinniśmy wszyscy radni, nie tylko zarządu, ale też rady powiatu, dyrekcji, z całego środowiska, żeby móc zapewnić działanie tych oddziałów, muszą być lekarze. Muszą być lekarze – podkreślał.
Władze powiatu nie chcą przy tym sprowadzać dyskusji wyłącznie do samego istnienia poszczególnych oddziałów. Wicestarosta zaznaczył, że konieczne jest zapewnienie takiej obsady, która zagwarantuje odpowiedni poziom świadczeń.
– Bo dzisiaj to nie jest tak, że za wszelką cenę będziemy mieć oddział, tylko on musi mieć jakość leczenia. Bo dzisiaj pacjent musi mieć pewność, że będzie dobrze leczony – mówił.
Znacząco zmienić może się natomiast ciężar poszczególnych rodzajów działalności szpitala. Powiat chce mocniej rozwijać ambulatoryjną opiekę specjalistyczną. W przyszłej strukturze mają znaleźć się również ratownictwo medyczne oraz nocna i świąteczna opieka zdrowotna.
Jednym z najważniejszych elementów nowego modelu ma być zakład opiekuńczo-leczniczy. Za jego rozbudową mają przemawiać między innymi analizy przypadków pacjentów trafiających obecnie na internę. Według informacji przedstawionych radnym duża część z nich potrzebuje przede wszystkim długoterminowej opieki, a nie klasycznej hospitalizacji na oddziale wewnętrznym.

Plany w tym zakresie są znacznie większe niż utworzenie niewielkiego ZOL-u.
– Będziemy bardzo mocno naciskali na to, żeby w tej spółce też się znalazł zakład opiekuńczo-leczniczy i to nie mały, bo chcielibyśmy startować od 40 łóżek, a może nawet 80, bo to taki byłby plan – zapowiedział wicestarosta.
Nowa forma prawna otworzyłaby również możliwość prowadzenia działalności komercyjnej. Z wypowiedzi podczas sesji wynikało jednak, że odpłatne świadczenia mają stanowić jedynie uzupełnienie podstawowej działalności. Głównym źródłem przychodów przyszłej spółki nadal miałoby pozostać finansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Na tym etapie nie ma jednak ostatecznej listy oddziałów, poradni i pozostałych zakresów działalności, które znajdą się w nowej strukturze. Szczegółowy model ma powstać podczas pięciomiesięcznej pracy kancelarii obsługującej proces przekształcenia, a następnie zostać przedstawiony radnym.
Lubliniec
Trzydzieści lat biegu o Nóż Komandosa. Jubileusz zacznie się od hołdu dla gen. Potasińskiego
Lubliniec i Kokotek ponownie staną się miejscem jednej z najbardziej charakterystycznych imprez biegowych środowiska mundurowego w Polsce. W tę sobotę odbędzie się jubileuszowa, trzydziesta edycja Biegu Przełajowego o Nóż Komandosa, połączona z Mistrzostwami Polski Służb Mundurowych w Crossie. Tegoroczne zawody poprzedzi odsłonięcie popiersia gen. broni Włodzimierza Potasińskiego.
Uroczystość rozpocznie się o godz. 10.00 na placu przed Kościołem Garnizonowym Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu. W ten sposób organizatorzy chcą zaakcentować jubileuszowy charakter biegu, który nosi imię byłego Dowódcy Wojsk Specjalnych.

Dwie godziny później sportowa część wydarzenia przeniesie się do Kokotka. To właśnie na terenie Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego Hufca ZHP Lubliniec znajdą się w tym roku start, meta, biuro zawodów i miejsce późniejszej dekoracji najlepszych uczestników. O godz. 12.00 na trasę ruszą kobiety, a pół godziny później rozpocznie się rywalizacja mężczyzn. Ceremonię wręczenia nagród zaplanowano na godz. 14.00.
Bieg o Nóż Komandosa od lat ma swoją bardzo wyraźną specyfikę. To nie są zwykłe zawody przełajowe, do których uczestnicy wychodzą w lekkich strojach i butach startowych. Ubiegłoroczna, 29. edycja najlepiej pokazała skalę wyzwania. Blisko tysiąc zawodników zmierzyło się wówczas z dziesięciokilometrową trasą, biegnąc w pełnym umundurowaniu polowym lub ćwiczebnym oraz wojskowym obuwiu.
W 2025 roku najlepsza wśród kobiet była reprezentująca policję Monika Stachowska, która pokonała trasę w czasie 37 minut i 52 sekund. W rywalizacji mężczyzn zwyciężył Andrzej Starżyński z 4. Pułku Saperów w Końskowoli, uzyskując 32 minuty i 44 sekundy.

W tym roku stawka ponownie będzie szeroka. Na listach startowych znajdują się przedstawiciele jednostek wojskowych, policji, Państwowej Straży Pożarnej, Żandarmerii Wojskowej, Służby Więziennej, straży miejskich, OSP, a także zawodnicy związani z innymi formacjami i klubami. Wśród zgłoszonych nie brakuje też uczestników z zagranicy.
Przez trzy dekady impreza zdążyła mocno wrosnąć w sportowy kalendarz Lublińca. Nieprzypadkowo właśnie tutaj odbywa się bieg tak silnie związany ze środowiskiem wojskowym. Miasto jest siedzibą Jednostki Wojskowej Komandosów, a za organizację zawodów od początku odpowiada Wojskowy Klub Biegacza META Lubliniec, współpracujący przy wydarzeniu z miejscową jednostką.
Jubileuszowa edycja będzie nie tylko kolejnym sprawdzianem wytrzymałości. Dla organizatorów to również okazja do przypomnienia trzydziestoletniej historii wydarzenia i ludzi, którzy przez ten czas budowali jego rangę. Symboliczny Nóż Komandosa po raz kolejny trafi do najlepszych, ale tegoroczny bieg będzie miał dodatkowy wymiar – rozpocznie się od upamiętnienia człowieka, którego nazwisko od lat pozostaje nierozerwalnie związane z polskimi Wojskami Specjalnymi.

Lubliniec
Dworzec będzie mniejszy, ale bardziej funkcjonalny. PKP podpisały umowę na projekt przebudowy
Lubliniecki dworzec ma za kilka lat wyglądać zupełnie inaczej. Część budynku zostanie rozebrana, wnętrza przebudowane, a przestrzeń dla podróżnych dostosowana do współczesnych potrzeb. Jednocześnie PKP zamierza zachować element, który od ponad pół wieku nadaje temu miejscu charakter – modernistyczne mozaiki Jana Nowaka. Na razie jednak przed inwestycją etap projektowania. Jak podano w komunikacie, spółka podpisała właśnie umowę na przygotowanie dokumentacji budowlanej.
Najbliższe miesiące mają upłynąć pod znakiem projektowania, uzgodnień i przygotowania dokumentów potrzebnych do przeprowadzenia właściwych robót. PKP zakłada, że przetarg na ich wykonanie zostanie ogłoszony w pierwszej połowie 2028 roku.

Zmiany mają być jednak znacznie większe niż klasyczny remont dworca. Najbardziej widoczną będzie rozbiórka części administracyjnej. Budynek ma zostać w ten sposób dostosowany wielkością do dzisiejszego zapotrzebowania. Na pozostawionej części pojawi się zielony dach, wymienione zostaną okna, a elewacja przejdzie renowację.
W środku priorytetem ma być przestrzeń rzeczywiście potrzebna pasażerom. Zaplanowano nową poczekalnię, ogólnodostępne toalety oraz lokal komercyjny, do którego będzie można dostać się z holu, a projekt ma również przewidzieć możliwość wejścia bezpośrednio z zewnątrz. Pojawią się nowe systemy monitoringu i bezpieczeństwa.
Zmieni się także dostępność obiektu. PKP zapowiada likwidację barier architektonicznych i rozwiązania dla osób z niepełnosprawnościami, niewidomych i niedowidzących, ale również rodziców z dziećmi czy podróżnych z dużym bagażem. W planach są ścieżki prowadzące, plany dotykowe oraz oznaczenia w alfabecie Braille’a.
Nie wszystko zostanie jednak podporządkowane nowoczesności. W dworcowym wnętrzu pozostaną dwie duże mozaiki autorstwa Jana Nowaka z lat 70. Przedstawiają ptaki zestawione ze stylizowanymi semaforami i kolejowymi wskaźnikami. PKP zapowiada ich zachowanie i konserwację. To ważny detal, bo właśnie te prace należą dziś do najbardziej charakterystycznych elementów lublinieckiego dworca.
– Modernizacja dworca w Lublińcu to inwestycja odpowiadająca na potrzeby pasażerów kolei regionalnych i dalekobieżnych. Poprzez optymalizację kubatury budynku i wprowadzenie zielonego dachu, stawiamy na rozwiązania przyjazne środowisku i efektywne energetycznie. Cieszę się, że w ramach tej inwestycji nie tylko dostosujemy budynek do współczesnych standardów, ale także ocalimy lokalne dziedzictwo, jakim są modernistyczne mozaiki Jana Nowaka, wybitnego śląskiego artysty. Dzięki inwestycji dworzec odzyska swój dawny blask – mówi Paweł Lisiewicz, członek zarządu PKP S.A. ds. rozwoju i inwestycji.
Obecny budynek dworca jest efektem przebudowy sprzed ponad pół wieku. Pierwszy dworzec powstał w Lublińcu w 1884 roku przy budowie linii Kluczbork–Tarnowskie Góry. W połowie lat 60. rozpoczęto jego praktycznie całkowitą przebudowę według projektu Karola Fojcika. Modernistyczny obiekt ukończono około 1973 roku, a ze starszego dworca przetrwały jedynie fundamenty i fragmenty piwnic.

Teraz budynek czeka kolejna poważna ingerencja. Tym razem nie chodzi o zastąpienie go zupełnie nową bryłą, ale o odchudzenie i uporządkowanie tego, co już istnieje. Jeśli harmonogram się nie zmieni, efekty zobaczymy pod koniec 2029 roku.
Lubliniec
Komornicy na kontach, długi wciąż rosną. Powiat szykuje operację na ponad pięćdziesiąt milionów złotych
Sytuacja finansowa lublinieckiego SP ZOZ staje się coraz poważniejsza. Szpital zadłuża się w tempie przekraczającym 1 mln zł miesięcznie, jego rachunki zajmują komornicy, a starostwo przygotowuje się do operacji, która może oznaczać przejęcie ponad 50 mln zł zobowiązań placówki. Ma to być jeden z kluczowych elementów planowanego przekształcenia SP ZOZ w spółkę. Wśród radnych pojawiły się jednak obawy, czy samo oddłużenie wystarczy, by za kilka miesięcy problem nie powrócił.
Finansowa przyszłość szpitala była jednym z najważniejszych tematów ostatniej sesji Rady Powiatu w Lublińcu. Wicestarosta przekonywał, że po wcześniejszych próbach znalezienia rozwiązania samorząd musi podjąć działania pozwalające przede wszystkim zatrzymać dalszy wzrost zobowiązań. Skala problemu jest duża, bo każdego miesiąca sytuacja finansowa placówki pogarsza się o kolejne siedmiocyfrowe kwoty.

– Musimy podjąć takie działania, które zatrzymają zadłużanie szpitala, które w skali miesiąca sięga ponad 1 mln zł – mówił.
Na wysokość zadłużenia nakładają się problemy z bieżącą płynnością. Rachunki SP ZOZ są zajmowane przez komorników, co dodatkowo ogranicza możliwości finansowego funkcjonowania placówki. Zdaniem wicestarosty pole manewru samorządu zostało już mocno ograniczone.
– Dzisiaj już po tych wszystkich próbach wcześniejszych dzierżawy, konsolidacji, mamy tylko tą ścieżkę, żeby to zatrzymać i przejąć część zobowiązań, bo jak wiemy komornicy zajmują konta SP ZOZ-u i to pogarsza w ogóle płynność finansową szpitala i jego funkcjonowanie – argumentował.
Plan zakłada przekształcenie szpitala w spółkę i jednoczesne przejęcie przez powiat części jego zobowiązań. Samorząd analizuje możliwość skorzystania w tym celu z pożyczki z Ministerstwa Finansów. Ostateczna wartość nie jest jeszcze znana, jednak przedstawiona radnym symulacja pokazuje skalę potencjalnego obciążenia powiatu.
– Powiat by przejął, tak jak pan skarbnik do nas mówił i to jest symulacja, proszę państwa, bo ja dokładnie nie podam tej liczby, ale w granicach ponad 50 mln zł zobowiązań w oparciu o pożyczkę z ministerstwa – przekazał wicestarosta.
Zanim wniosek będzie mógł trafić do resortu, konieczne ma być przygotowanie szczegółowego programu ostrożnościowego. Dopiero na tej podstawie będzie można określić warunki finansowania oraz rzeczywistą skalę zobowiązań przejmowanych przez samorząd.

Wśród radnych pojawiła się jednak zasadnicza wątpliwość. Co stanie się po zdjęciu ze szpitala znacznej części obecnego zadłużenia? Jeden z samorządowców zwrócił uwagę, że bez mechanizmu gwarantującego finansową stabilność nowej spółki powiat może jedynie odsunąć problem w czasie. Wskazywał również na trudności z pozyskiwaniem lekarzy i zaległości w płatnościach wobec personelu.
– Za chwilę znajdziemy się w momencie, że okej, oddłużymy szpital, ale po pół roku znowu te długi zaczną rosnąć i będziemy mieć powtórzoną sytuację. Tylko że z możliwością tego, iż spółka upadnie i stracimy jakikolwiek ośrodek, gdzie mieszkańcy mogliby się leczyć – ostrzegał radny.

To właśnie pytanie o funkcjonowanie placówki już po przekształceniu okazało się jednym z najważniejszych problemów całej dyskusji. Starosta podkreślił, że przyszła struktura musi zostać skonstruowana w taki sposób, aby była w stanie utrzymać się przede wszystkim z pieniędzy płynących z kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.
– Ta spółka tak będzie przygotowana i tak będzie strukturalnie przygotowana, żeby móc utrzymać się i funkcjonować za środki finansowe z Narodowego Funduszu Zdrowia – zapewniał.
Lubliniec
Najpiękniejsze ogrody i balkony wybrane. Urząd Miejski w Lublińcu ogłosił wyniki konkursu
Urząd Miejski w Lublińcu opublikował wyniki tegorocznej edycji konkursu „Najpiękniejszy lubliniecki ogród i balkon”. Do rywalizacji zgłoszono dziewięć aranżacji, które oceniano nie tylko pod kątem estetyki, ale również różnorodności nasadzeń, pomysłowości i zastosowanych rozwiązań ekologicznych.
W kategorii ogrodów przydomowych pierwsze miejsce zajęła Krystyna Lebek. Drugie przypadło Piotrowi Banasiowi, a trzecie Andrzejowi Pyce. Laureaci otrzymali odpowiednio 800, 600 i 400 zł.

Osobno oceniano balkony. W tej kategorii najwyżej oceniono aranżację Mirosława Gansińca, któremu przyznano 600 zł. Drugie miejsce zajął Agata Słocińska, a trzecie Aleksandra Suchanek. Nagrody wyniosły odpowiednio 400 i 200 zł.
Jak wynika z komunikatu magistratu, komisja brała pod uwagę ogólne wrażenie, kompozycję, różnorodność roślin ozdobnych, elementy małej architektury, stan i estetykę zgłoszonych przestrzeni, a także ich walory przyrodnicze i ekologiczne. Liczyły się również oryginalne pomysły na zagospodarowanie otoczenia.

Urząd podkreśla, że celem konkursu było nie tylko wyłonienie najciekawszych realizacji, ale również promowanie dbałości o najbliższe otoczenie i rozwiązań przyjaznych przyrodzie. Nawet niewielki balkon czy fragment ogrodu może bowiem pełnić funkcję nie tylko dekoracyjną, ale też stanowić miejsce odpoczynku i przestrzeń sprzyjającą owadom zapylającym.

– Wszystkim uczestnikom serdecznie gratulujemy pomysłowości, zaangażowania i zamiłowania do zieleni. Dziękujemy za stworzenie pięknych, pełnych kolorów i życia zakątków, które wzbogacają przestrzeń naszego miasta. To właśnie dzięki takim inicjatywom Lubliniec staje się jeszcze bardziej zielony, przyjazny i piękny – nadmieniono w komunikacie.

Lubliniec
Zamurowane okna i miliony potrzebne na remont. Co dalej z „czerwoną szkołą” w Lublińcu?
Zamurowane okna, postępująca degradacja i wciąż brak pomysłu, który udałoby się wcielić w życie. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Lublińcu powrócił temat tzw. „czerwonej szkoły”, należącej po połowie do miasta i powiatu. Mieszkaniec zarzucił samorządom, że obiekt niszczeje, podczas gdy odpowiedzialność za jego przyszłość jest przerzucana między urzędami. Burmistrz odpowiedział, że dokumentacja do sprzedaży została już przygotowana. Miasto nie zamierza natomiast angażować milionów w remont swojej części budynku.
Sprawę podniósł pod koniec obrad jeden z mieszkańców. Przypomniał, że pytał o przyszłość nieruchomości już około roku wcześniej. W jego ocenie od tego czasu niewiele się zmieniło. Budynek nadal pozostaje niewykorzystany, choć wcześniej pojawiały się różne propozycje jego zagospodarowania.

Wśród rozważanych funkcji wymieniano między innymi muzeum. Mieszkańcy proponowali również wykorzystanie nieruchomości na noclegownię czy hospicjum. Autor wystąpienia zwrócił uwagę przede wszystkim na brak widocznego rozstrzygnięcia, co dalej z obiektem.
– Budynek, który jest na dzień dzisiejszy, niszczeje. Starostwo twierdzi, że to jest sprawa urzędu, a urząd mówi jeden na drugiego. I co z tym zrobić? Albo to sprzedać, bo miały być tam inne instytucje, tam miało być muzeum lub inne – mówił mieszkaniec.
Jeszcze ostrzej ocenił obecny stan nieruchomości. Zwrócił uwagę na zabezpieczone otwory i pogarszającą się kondycję techniczną obiektu.
– Jak można sprzedać budynek, który jest zamknięty, zamurowane okna, nie ma wejścia, żeby go zobaczyć. Wszystko niszczeje – argumentował.
Podczas dyskusji doprecyzowano, że połowa „czerwonej szkoły” należy do miasta, a druga połowa do powiatu. Burmistrz zapewnił, że podjęto już działania zmierzające do sprzedaży nieruchomości i przygotowano potrzebną do tego dokumentację.
Nie był to jednak pierwszy scenariusz dla obiektu. Jedną z poważniej rozważanych koncepcji było ulokowanie w nim Środowiskowego Domu Samopomocy. Plany rozbiły się o rachunek ekonomiczny. Jak przekazał Maniura, remont wyłącznie części należącej do miasta miał kosztować około 10 mln zł.
Przy takiej wycenie samorząd nie zamierza inwestować w kompleksowe przywracanie swojej części budynku do użytkowania. Obecny plan zakłada znalezienie inwestora, który przejąłby nieruchomość.
– Jeżeli znajdzie się kupiec, to po prostu chętnie ten obiekt sprzedamy – zadeklarował burmistrz.

Maniura nie ukrywał przy tym, że sprzedaż takiego obiektu może być trudna. Przypomniał jednak przypadek innego dawnego budynku szkolnego, który również nie wydawał się szczególnie łatwy do zagospodarowania, a mimo to znalazł nabywcę i jest obecnie remontowany.
Wyjaśnienia doczekała się także sprawa zamurowanych otworów, którą podniósł mieszkaniec. Jak przekazała przewodnicząca rady, do samorządu docierały wcześniej informacje o osobach bezdomnych dostających się do środka. Budynek zabezpieczono więc w obawie przed pożarem lub innym niebezpiecznym zdarzeniem.

Lubliniec
Dwie trzecie lamp nie należy do miasta. Magistrat naciska na Tauron, bo stare sieci są awaryjne i kosztowne
Dwie trzecie ulicznych opraw oświetleniowych w Lublińcu pozostaje własnością Tauron Nowe Technologie i właśnie ta część infrastruktury – według burmistrza Edwarda Maniury – sprawia najwięcej problemów. Stare sieci są awaryjne, a przestarzałe oprawy generują wysokie rachunki za energię. Miasto próbuje więc skłonić spółkę do modernizacji i przypomina o deklaracjach, które miały paść już dwa lata temu.
W pierwszej połowie września Maniura spotkał się z wiceprezesem Tauron Nowe Technologie. Jednym z najważniejszych punktów rozmowy było właśnie oświetlenie uliczne i oczekiwana przez samorząd wymiana przestarzałej infrastruktury. Miasto liczy, że pierwsze efekty uda się zobaczyć jeszcze w tym roku. Samorząd chce w ten sposób zwiększyć presję na spółkę i doprowadzić do realizacji wcześniejszych zapowiedzi.

Problem komplikuje struktura własnościowa lublinieckiego oświetlenia. Samorząd dysponuje jedynie około jedną trzecią opraw. Pozostałe należą do spółki, choć – jak przypomniał burmistrz – miasto próbowało przed laty przejąć całą infrastrukturę.
– Chcieliśmy te dwie trzecie opraw przejąć. Niestety Tauron na to się nie zgodził i dzisiaj mamy sytuację, że jedna trzecia opraw to są oprawy miejskie, natomiast dwie trzecie to są oprawy należące, będące własnością Tauron Nowe Technologie – mówił Edward Maniura.
Taki podział ogranicza możliwości samorządu. Miasto nie może samodzielnie zmodernizować całego oświetlenia, choć to właśnie urządzenia pozostające poza jego własnością mają być źródłem największych kłopotów.
– Największa awaryjność jest właśnie na tych liniach tauronowskich, bo często są to bardzo wysłużone już sieci i oprawy. One również generują dosyć wysokie koszty energii – stwierdził burmistrz.

Z wypowiedzi Maniury wynikało przy tym, że problemu nie rozwiąże jedynie punktowa wymiana najbardziej zużytych lamp. Oczekiwania miasta dotyczą szerszej modernizacji należących do spółki sieci.
– Chcielibyśmy, aby Tauron na tych swoich sieciach zrobił to, co należy, czyli po prostu w dużym stopniu wymienił te sieci – podkreślił.

Lubliniec
Rusza operacja „spółka”. Powiat wybrał kancelarię i szykuje pożyczkę
Przekształcenie SP ZOZ w Lublińcu w spółkę prawa handlowego wchodzi w kolejny etap. Powiat wybrał już kancelarię, która ma przygotować całą procedurę. Za jej usługi zapłaci ponad 158 tys. zł, a sam proces ma potrwać około pięciu miesięcy. W tle pozostaje bardzo trudna sytuacja finansowa placówki, która – jak poinformował wicestarosta Tadeusz Konina na ostatniej sesji rady powiatu – zadłuża się w tempie przekraczającym 1 mln zł miesięcznie.
O postępach w realizacji czerwcowej uchwały rady powiatu wicestarosta mówił podczas ostatnich obrad. Dokument wyznaczył kierunek zmian organizacyjno-prawnych SP ZOZ i przewiduje przekształcenie placówki w spółkę prawa handlowego.

Powiat ogłosił postępowanie na wybór kancelarii prawnej, która ma przygotować i przeprowadzić procedurę przekształcenia. Zgłosiło się 17 podmiotów. Ostatecznie wybrana została kancelaria z Katowic. Za wykonanie usługi samorząd zapłaci 158,5 tys. zł.
Według obecnych założeń cały proces ma potrwać około pięciu miesięcy. Równolegle zarząd powiatu zamierza wystąpić do ministra finansów o pożyczkę, która miałaby posłużyć do spłaty części zobowiązań SP ZOZ-u.
Sytuacja placówki pozostaje bardzo trudna. Jak podkreślał wicestarosta, dotychczasowe próby znalezienia innego rozwiązania nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.
– W związku z bardzo trudną sytuacją szpitala i faktem, iż na szczeblu centralnym nie widać działań mających na celu reformę całego systemu ochrony zdrowia, zarząd zdecydował o podjęciu działań mających na celu zatrzymanie zadłużania SP ZOZ-u, a jest to kwota przekraczająca 1 mln zł miesięcznie – mówił.

Wcześniej powiat rozważał między innymi dzierżawę placówki oraz jej konsolidację. Te rozwiązania nie zostały jednak wdrożone. Pisaliśmy o tym tutaj. Zdaniem zarządu obecnie realnie pozostają dwie ścieżki – likwidacja SP ZOZ-u albo zmiana jego formy prawnej.
– Nikt z nas nie chce likwidacji SP ZOZ-u, skupiamy się więc na procesie przekształcenia w spółkę – podkreślał.
Jednym z najważniejszych elementów całej operacji będzie przejęcie przez powiat części zobowiązań szpitala. Samorząd chce sfinansować ich spłatę z pożyczki z Ministerstwa Finansów. Jej uzyskanie będzie jednak wymagało przygotowania szczegółowego programu ostrożnościowego.
Wicestarosta zaznaczał jednocześnie, że przejmowane zobowiązania są skutkiem sytuacji finansowej szpitala, a nie wcześniejszego zadłużenia samego powiatu.
– Dług, który przejmie powiat, nie jest długiem powiatu. To dług zewnętrzny, który musimy przejąć, bo tak przewidział ustawodawca – mówił Konina.
Nowa spółka ma nadal działać przede wszystkim w oparciu o kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Udział usług komercyjnych ma być niewielki i wynosić maksymalnie około 5 proc.
Powiat zakłada również zmianę i rozwinięcie części świadczeń. W nowej formule mają znaleźć się między innymi nocna i świąteczna opieka zdrowotna oraz ambulatoryjna opieka specjalistyczna.
Samorząd chce także rozwijać przychodnie i utworzyć zakład opiekuńczo-leczniczy.
– Przewidujemy, iż we spółce znajdzie się między innymi nocna i świąteczna opieka zdrowotna, chcemy rozwinąć ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, planujemy również utworzenie zakładu opiekuńczo-leczniczego – wyjaśniał urzędnik starostwa.
Lubliniec
Majdanek z poślizgiem, kolejne ulice w kolejce. Miasto chce jeszcze w tym roku uruchomić następne inwestycje
Lubliniec zamierza przyspieszyć z inwestycjami drogowymi i wykorzystać dobrą sytuację finansową do uruchomienia kolejnych zadań jeszcze przed końcem roku. Na liście są cztery ulice w różnych częściach miasta oraz następne fragmenty chodników. Nie wszędzie jednak prace przebiegają zgodnie z planem. Najwięcej problemów sprawia Majdanek, gdzie, mimo rozmowy burmistrza z właścicielem firmy, oczekiwanego przyspieszenia robót nadal nie widać.
O sytuacji na miejskich drogach Edward Maniura mówił już podczas swojego sprawozdania. Dobre informacje dotyczą ulicy Cegielnianej. Zdaniem burmistrza istnieje duża szansa na zakończenie inwestycji jeszcze w tym roku. Ruszyła również procedura związana z ulicą ks. Szramka.

Za to zdecydowanie mniej optymistycznie wygląda Majdanek. Tempo prowadzonych tam prac wzbudza zastrzeżenia władz miasta. Maniura poinformował, że osobiście rozmawiał z właścicielem firmy realizującej zadanie. Padła obietnica mobilizacji, ale jej skutków na placu budowy na razie trudno się dopatrzyć.
– Mamy kłopot z wykonawcą, jeżeli chodzi o Majdanek. Właściciel firmy deklarował, że nastąpi przyspieszenie, jednak za bardzo tego przyspieszenia nie widzimy – przyznał.
Mimo problemów burmistrz nadal zakłada zakończenie zadania przed końcem roku. Pomóc ma w tym stosunkowo niewielka długość przebudowywanej ulicy.
Do drogowych przedsięwzięć wrócił później wiceprzewodniczący rady Jan Springwald. Przypomniał między innymi wieloletnie starania o ulicę ks. Szramka, a także roboty na ulicy Majdanek, chodnik przy Piaskowej i wymianę ostatniego fragmentu sieci azbestowej. W odpowiedzi Maniura poinformował, że lista tegorocznych robót może jeszcze się wydłużyć. Miasto zamierza kontynuować inwestycję przy Piaskowej.

– Wszystko idzie w dobrym kierunku, żeby kolejny etap chodnika ulicy Piaskowej realizować w tym roku – powiedział.
Możliwość uruchamiania następnych przedsięwzięć burmistrz wiąże z kondycją budżetu. Jednocześnie ostrożnie stopniował ocenę sytuacji miejskich finansów.
– Sytuacja finansowa jest dobra, pozwala na myślenie o kolejnych inwestycjach – zaznaczył.

Wśród mniejszych zadań do wykonania pozostają brakujące fragmenty chodnika przy ulicy Mickiewicza oraz przy Cmentarnej. Jeszcze przed końcem roku miasto chce również ogłosić postępowanie dotyczące Chabrowej.
W efekcie drogowy pakiet obejmuje cztery różne części Lublińca. Cegielnianą za torami, Majdanek w centrum, ks. Szramka na Steblowie oraz Chabrową na Wymyślaczu.
– To jest ten pakiet czterech ulic, który albo realizujemy, albo w najbliższym czasie będziemy realizować – mówił Maniura.
Równolegle samorząd przygotowuje zmiany w planie drogowym na lata 2024-2028. Ma to znaczenie również ze względu na gotową dokumentację. Liczba projektów, które można szybko skierować do realizacji, stopniowo się zmniejsza, a miasto chce wykorzystać przygotowane dokumenty, zanim stracą ważność.
-
Ekologiczny Powiat1 rok temuOstatnia zima kopciuchów? Od stycznia palenie w starych piecach będzie nielegalne
-
Lubliniec11 miesięcy temuAnonimowy profil, publiczne upokarzanie i polityczna jatka na Facebooku. Kto pociąga za sznurki tej brudnej gry?
-
Lubliniec3 miesiące temuWstrząs w lublinieckiej prokuraturze. Po decyzji w sprawie pijanego kierowcy lecą głowy i kontrole
-
Koszęcin2 miesiące temuKoszęcin opanują zabytkowe karety i konne zaprzęgi. Takiego widowiska nie zobaczycie nigdzie indziej w Polsce





