Obserwuj nas

Powiat Lubliniecki

Żołnierze w lasach regionu. Woźniki, Koszęcin i Lubliniec na trasie działań

fot. Freepik

Opublikowany

,

Od 15 do 18 września mieszkańcy powiatu lublinieckiego mogą natknąć się na niecodzienny widok – żołnierzy Wojska Polskiego przemieszczających się przez lasy, a czasem wychodzących także na obrzeża miejscowości. Wszystko za sprawą ćwiczeń terenowych zaplanowanych w rejonach nadleśnictw Świerklaniec, Koszęcin, Brynek, Lubliniec i Zawadzkie.

W szkoleniu weźmie udział około dwudziestu wojskowych. Będą poruszać się w niewielkich grupach, od Miasteczka Śląskiego w kierunku Lublińca, a następnie w stronę Kolonowskich. Po utwardzonych drogach leśnych przemieszczać się będą również wojskowe pojazdy osobowo–terenowe.

Dowództwo wojskowe prosi mieszkańców o rozwagę i przypomina, by nie robić zdjęć ani nie publikować w internecie informacji o trasach przemieszczania się wojska. 

– To kwestia bezpieczeństwa i ochrony przebiegu ćwiczeń – podkreślają wojskowi.

Choć widok żołnierzy pojawiających się niespodziewanie w lesie czy w pobliżu domów może wzbudzić zaskoczenie, ćwiczenia nie stanowią zagrożenia dla mieszkańców. To rutynowy element przygotowania wojsk do działania w warunkach terenowych.

Lubliniec

Izba zabiera głos: Naczelna pielęgniarka nie jest wyłącznie pozycją w planie finansowym szpitala

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Nasza publikacja o trwającym od miesięcy sporze wokół konkursu na stanowisko naczelnej pielęgniarki SP ZOZ w Lublińcu doczekała się zdecydowanej reakcji Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Częstochowie. Do redakcji Gazety Lublinieckiej wpłynął list otwarty podpisany przez przewodniczącego Tomasza Czecha. Izba odnosi się w nim bezpośrednio do argumentów, które padły podczas ostatniej sesji rady powiatu, i właściwie punkt po punkcie je podważa.

Chodzi o sprawę, którą opisaliśmy 28 sierpnia. Podczas sesji radni zostali poinformowani o stanowisku samorządu pielęgniarek i położnych zarzucającego kierownictwu szpitala powiatowego  bezczynność w sprawie konkursu na naczelną pielęgniarkę. W odpowiedzi na sali obrad pojawiła się argumentacja, że rozstrzygnięcie konkursu mogłoby oznaczać dla znajdującego się w dramatycznej sytuacji finansowej szpitala kolejne trwałe zobowiązanie. Jeden z radnych przekonywał między innymi, że wybór naczelnej pielęgniarki miałby „bezwzględnie” obligować dyrektora do zatrudnienia jej na czas nieokreślony, a niewywiązanie się z tego miałoby powodować kary finansowe.

Po naszej publikacji Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Częstochowie postanowiła odpowiedzieć publicznie. Pismo datowane jest na 3 września i zostało skierowane bezpośrednio do naszej redakcji. Już na początku Izba zaznacza, że „z niepokojem” przyjmuje przedstawioną podczas sesji argumentację, według której konkurs miałby zostać wstrzymany przede wszystkim z uwagi na dodatkowe koszty i trwałe zobowiązania finansowe. Zdaniem samorządu zawodowego takie postawienie sprawy sprowadza funkcję naczelnej pielęgniarki, a pośrednio zarządzanie całym personelem pielęgniarskim i położniczym, przede wszystkim do kategorii wydatku.

Izba przypomina przy tym, że obowiązek przeprowadzenia konkursu nie jest jej pomysłem ani oceną tego, czy w obecnej sytuacji stanowisko jest potrzebne. Jak wskazuje, wynika on wprost z ustawy o działalności leczniczej. Co więcej, w liście pada jednoznaczne stwierdzenie, że przepisy nie pozwalają zrezygnować z konkursu tylko dlatego, że szpital ma problemy finansowe, jego przyszła forma prawna jest niepewna albo rozważana jest zmiana modelu organizacyjnego. Izba odpowiada także wprost na słowa, które padły podczas sesji w sprawie rzekomego obowiązku zatrudnienia zwycięzcy konkursu na czas nieokreślony.

– Twierdzenie to nie odpowiada treści ustawy – napisano w liście do naszej redakcji.

Samorząd pielęgniarek wskazuje, że w przypadku osoby wybranej w konkursie stosunek pracy nawiązywany jest na sześć lat, a nie bezterminowo. Izba podważa również drugi argument, który pojawił się na sesji.

– Ustawa nie ustanawia również automatycznych „kar finansowych” związanych z samym ogłoszeniem lub rozstrzygnięciem konkursu – czytamy w stanowisku.

Według Izby przedstawianie obowiązkowej procedury konkursowej jako działania, które z założenia naraża SP ZOZ na finansowe konsekwencje, jest „co najmniej nieprecyzyjne” i może wprowadzać opinię publiczną w błąd.

Jest jeszcze jeden argument, który mocno zmienia sposób patrzenia na całą sprawę. Podczas sesji dyskusja mogła sugerować, że przeprowadzenie konkursu oznaczałoby utworzenie kolejnego stanowiska i pojawienie się nowego kosztu. Izba odpowiada, że w SP ZOZ obowiązki naczelnej pielęgniarki już są wykonywane przez osobę zatrudnioną jako pielęgniarka obowiązkowa.

W jej ocenie nie chodzi więc o stworzenie nowego stanowiska ani dołożenie kolejnego szczebla w strukturze szpitala, lecz o obsadzenie zgodnie z prawem funkcji, która faktycznie już w placówce istnieje. Izba pisze wprost, że dalsze utrzymywanie takiego stanu tymczasowego nie może zastępować procedury wymaganej ustawą.

Najbardziej kłopotliwe pytanie pojawia się jednak na trzeciej stronie listu. Izba zwraca uwagę, że dokładnie w tym samym czasie powiat uruchomił konkurs na stanowisko dyrektora szpitala. To także stanowisko wskazane we wspomnianej ustawie. Co więcej, konkurs na szefa placówki rozpoczęto w momencie, kiedy nadal nie wiadomo, jaka będzie przyszła forma prawna szpitala.

To ta sama niepewność, która podczas sesji była przedstawiana jako jeden z argumentów przemawiających przeciwko przeprowadzeniu konkursu na naczelną pielęgniarkę. Rada powiatu powołała tymczasem komisję konkursową mającą wyłonić nowego kierownika placówki. Izba nie pozostawia tego zestawienia bez komentarza.

Jak napisano, taki sposób różnicowania obu stanowisk trudno uznać za przekonujący. Zdaniem samorządu zawodowego może on wręcz sprawiać wrażenie, że profesjonalne zarządzanie obszarem pielęgniarstwa traktowane jest jako koszt, z którego w trudnej sytuacji finansowej można zrezygnować, podczas gdy inne stanowiska kierownicze uznawane są za konieczne dla funkcjonowania szpitala. To najmocniejszy fragment całego wystąpienia.

Izba przypomina bowiem, że naczelna pielęgniarka nie odpowiada wyłącznie za administracyjną część funkcjonowania placówki. W jej rękach znajduje się organizacja pracy jednej z największych grup zawodowych szpitala, właściwa obsada, jakość i ciągłość opieki, przestrzeganie standardów zawodowych oraz bezpieczeństwo pacjentów.

– Naczelna pielęgniarka nie jest wyłącznie pozycją w planie finansowym szpitala – podkreśla Tomasz Czech i dodaje, że właśnie w okresie organizacyjnego i finansowego kryzysu znaczenie profesjonalnego zarządzania personelem pielęgniarskim nie maleje, lecz wzrasta.

W liście nie ma próby kwestionowania trudnej sytuacji finansowej SP ZOZ. Wręcz przeciwnie – Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Częstochowie zaznacza, że ją dostrzega i rozumie. Stawia jednak wyraźną granicę.

Problemy finansowe – zdaniem Izby – nie mogą usprawiedliwiać niewykonywania jednoznacznego obowiązku ustawowego. Nie powinny również prowadzić do sytuacji, w której pielęgniarki i osoby zarządzające opieką pielęgniarską przedstawiane są przede wszystkim jako koszt, który można ograniczyć.

Finał listu również jest jednoznaczny. Izba ponawia apel o niezwłoczne wszczęcie konkursu na stanowisko naczelnej pielęgniarki. Domaga się również publicznej debaty o przyszłości SP ZOZ prowadzonej w sposób uwzględniający rzeczywistą rolę pielęgniarek i położnych w zapewnieniu mieszkańcom powiatu bezpiecznej i właściwej opieki zdrowotnej.

Z całym stanowiskiem można zapoznać się poniżej.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Pamięć o bitwie pod Woźnikami wciąż żywa. Mieszkańcy uczcili poległych żołnierzy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Woźnikach

Minęło 87 lat od bitwy pod Woźnikami. Pamięć o żołnierzach walczących we wrześniu 1939 roku nadal zajmuje ważne miejsce w lokalnej historii. 2 września mieszkańcy, przedstawiciele wojska, środowisk pułkowych oraz samorządu spotkali się, by oddać hołd poległym obrońcom ojczyzny.

Rocznicowe obchody rozpoczęły się od mszy świętej w kościele św. Walentego. Po nabożeństwie uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty i zapalili znicze na grobie żołnierzy przy ulicy Tarnogórskiej, a następnie pod Pomnikiem Obrońców Ojczyzny przy ulicy Florianek.

W wydarzeniu uczestniczyli żołnierze 5. Pułku Chemicznego z Tarnowskich Gór, delegacja Ochotniczego Szwadronu 3. Pułku Ułanów Śląskich, przedstawiciele 5. Pułku Strzelców Konnych i Rodzin Pułkowych. Obecna była także młodzież Szkoły Podstawowej z Oddziałami Sportowymi im. Józefa Lompy w Woźnikach. Samorząd reprezentowali burmistrz Woźnik Michał Aloszko, jego zastępca Beata Bacior, a także radni miejscy, uczniowie i mieszkańcy.

– Po oficjalnej części uroczystości uczestnicy przenieśli się do woźnickiego ratusza. Tam odbyło się spotkanie, podczas którego potomkowie ułanów opowiadali o losach swoich bliskich. Rodzinne wspomnienia pozwoliły spojrzeć na wydarzenia sprzed 87 lat nie tylko przez pryzmat dat i wojskowych meldunków, ale także osobistych historii ludzi, których wojna dotknęła bezpośrednio – informuje biuro prasowe urzędu miejskiego.

CZYTAJ DALEJ

Boronów

Parowóz znów zagwiżdże w Boronowie. Historyczny skład przejedzie przez miejscowość

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Boronów

Dym nad torami, charakterystyczny gwizd i widok, który dziś należy już do rzadkości. 19 września do Boronowa zawita historyczny pociąg retro prowadzony przez parowóz. Jego przejazd będzie jednym z najbardziej widowiskowych punktów obchodów stulecia oddania do eksploatacji linii kolejowej Kalety-Podzamcze przebiegającej przez miejscowość.

Miłośnicy kolei i mieszkańcy regionu będą mieli okazję cofnąć się o kilka dekad i zobaczyć na torach skład przypominający czasy, gdy parowozy były codziennym elementem kolejowego krajobrazu. Historyczny pociąg ma pojawić się na stacji w Boronowie 19 września około godz. 8.30.

Wizyta nie będzie przypadkowa. W tym roku przypada 100. rocznica oddania do eksploatacji linii kolejowej Kalety-Podzamcze. Jubileusz ma stać się okazją nie tylko do przypomnienia historii samej trasy, ale również roli, jaką kolej przez dziesięciolecia odgrywała dla mieszkańców i rozwoju miejscowości.

Największe zainteresowanie z pewnością wzbudzi sam parowóz. Buchająca para, dym unoszący się nad torami, potężne koła i charakterystyczna konstrukcja lokomotywy tworzą widowisko, którego na współczesnej kolei praktycznie nie można już oglądać na co dzień. Za maszyną pojadą zabytkowe wagony, dzięki czemu cały skład ma przypominać pociągi, które przed laty przemierzały polskie linie kolejowe.

Dla starszych mieszkańców może być to sentymentalny powrót do czasów, gdy podobne maszyny regularnie prowadziły składy pasażerskie. Dla młodszych – okazja, by po raz pierwszy zobaczyć pracujący parowóz nie w muzeum czy na zdjęciu, lecz na prawdziwych torach.

Organizatorzy liczą, że wydarzenie przyciągnie nie tylko pasjonatów kolejnictwa, lecz także całe rodziny. Przejazd ma być okazją do wspólnych zdjęć, spotkania miłośników historii oraz przypomnienia kolejowych tradycji Boronowa.

– Zapraszamy do licznego udziału w tym historycznym wydarzeniu wszystkich mieszkańców, miłośników kolei, stowarzyszenia, całe rodziny, dzieci i młodzież. Niech perony wypełnią się biało-czerwonymi flagami, uśmiechami i niezapomnianą atmosferą – zachęcają.

CZYTAJ DALEJ

Koszęcin

Młodzi strażacy ruszą do boju. W Koszęcinie szykuje się widowiskowa rywalizacja drużyn pożarniczych

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Szybkość, precyzja, współpraca i walka o jak najlepszy wynik. Już 12 września stadion LKS-u Śląsk Koszęcin stanie się areną zmagań młodych druhen i druhów. Podczas IX Międzygminnej Spartakiady Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych „Florek 2026” emocji z pewnością nie zabraknie, a organizatorzy przygotowali także szereg bezpłatnych atrakcji dla całych rodzin.

W sobotę, 12 września, do Koszęcina przyjadą Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze, by stanąć do bezpośredniej rywalizacji podczas kolejnej odsłony „Florka”. Początek zawodów zaplanowano na godz. 10.00 na stadionie LKS-u Śląsk Koszęcin przy ulicy Sportowej 3.

To wydarzenie, które ma łączyć sportową rywalizację z popularyzacją działalności ochotniczych straży pożarnych wśród najmłodszych. Na murawie liczyć będzie się nie tylko szybkość. Młodzi druhowie będą musieli pokazać również opanowanie, dokładność i umiejętność działania zespołowego – cechy, bez których trudno wyobrazić sobie późniejszą służbę w jednostkach OSP.

Dla uczestników będzie to okazja do sprawdzenia swoich umiejętności i porównania się z rówieśnikami z innych drużyn. Dla publiczności – możliwość zobaczenia z bliska, jak wiele zaangażowania, treningów i ambicji kryje się za działalnością młodzieżowych formacji pożarniczych.

Rywalizacja MDP będzie głównym punktem wydarzenia, ale organizatorzy przygotowali także dodatkowe atrakcje. Bezpłatnie będzie można skorzystać między innymi ze strzelnicy i toru komandosa. Zaplanowano również przejażdżki „wszędołazem”, prezentacje służb mundurowych oraz pokazy samochodów strażackich.

Spartakiada ma być więc czymś więcej niż tylko zawodami. Organizatorzy chcą, by stadion na kilka godzin zamienił się w miejsce spotkania mieszkańców, strażaków i młodzieży, a sportowa walka przeplatała się z możliwością poznania od kuchni pracy służb mundurowych.

Do udziału w wydarzeniu mieszkańców i gości zaprasza wójt gminy Koszęcin Anna Korzekwa-Wojtal. Patronat nad tegoroczną edycją objął poseł Andrzej Gawron.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Powiatowa aplikacja dla mieszkańców sposobem na problemy z komunikacją? Radni spierali się, czy to ma sens

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Fotolia

Czy powiat lubliniecki powinien stworzyć własną aplikację dla mieszkańców? Taka propozycja padła podczas ostatniej sesji rady powiatu przy okazji znacznie poważniejszej dyskusji dotyczącej problemów z ostrzeganiem o wodzie niezdatnej do spożycia. Pomysł znalazł zwolenników, ale pojawiły się również wątpliwości, czy system obejmujący cały powiat nie będzie zbyt szeroki, by skutecznie informować o bardzo lokalnych zagrożeniach.

Impulsem była wypowiedź szefowej lublinieckiego sanepidu, która opisała trudności w przekazywaniu informacji mieszkańcom między innymi Kokotka. Jeden z radnych zaproponował, aby samorząd powiatowy stworzył narzędzie podobne do działającej już miejskiej aplikacji.

– Moglibyśmy na bieżąco publikować informacje o sytuacjach zagrażających bezpieczeństwu i zdrowiu mieszkańców powiatu lublińskiego – zaproponował.

Nie wszyscy uznali jednak, że aplikacja powiatowa jest najlepszym rozwiązaniem. Inny radny wskazywał, że im większy teren obejmuje system ostrzegawczy, tym większe ryzyko, że mieszkańcy przestaną zwracać uwagę na komunikaty, które ich bezpośrednio nie dotyczą.

– Myślę, że w takiej dużej skali jak powiat, to nie za bardzo by się to udało. Przykładem jest to, co dostajemy od czasu do czasu z RCB. Komunikaty, chociażby dla województwa śląskiego, że gdzieś tam będą duże ulewy, choć to dotyczy całego województwa śląskiego, więc akurat ulewa była gdzieś tam w górach, a u nas słońce świeci i ludzie wtedy już niestety nie zwracają nawet na to uwagi – argumentował.

Jego zdaniem system powinien działać przede wszystkim lokalnie, na poziomie gmin, a w sytuacjach kryzysowych należy wykorzystywać także wozy strażackie wyposażone w nagłośnienie. Pomysłu aplikacji broniła jednak jedna z jego koleżanek w radzie. Zaznaczyła, że nie musiałaby ona służyć wyłącznie do alarmowania o zagrożeniach.

– Uruchomienie takiej aplikacji miałoby nie tylko i wyłącznie służyć informowaniu ludności o sytuacjach zagrożenia, ale także o przekazywaniu wszelkich innych informacji, także z zakresu profilaktyki, sportu i szeroko rozumianej kultury – mówiła.

Argumentowała również, że skoro powiat zainwestował już w profesjonalną stronę internetową, stworzenie dodatkowego narzędzia komunikacyjnego nie musiałoby być dużym wydatkiem.

– Nie stoi nic na przeszkodzie, żeby uruchomić niewielkie w tej całej układance środki i uruchomić właśnie taką aplikację – przekonywała.

CZYTAJ DALEJ

Herby

Sobota na luzie, niedziela z dożynkowym ceremoniałem. Tak będzie świętować gmina Herby

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

W pierwszy weekend września Tanina stanie się centrum dożynkowego świętowania w gminie Herby. Organizatorzy rozłożyli program na dwa dni – sobota będzie przede wszystkim muzyczna i rozrywkowa, natomiast niedziela połączy tradycyjny ceremoniał dożynkowy z koncertami, pokazami i atrakcjami dla całych rodzin.

Sobota upłynie pod znakiem muzyki i zabawy. Na scenie zaprezentuje się zespół „Za młodzi na sen”, a później publiczność usłyszy formację Pozytywnie Albo Wcale. Wieczór zakończy zabawa taneczna. Pierwszy dzień będzie więc luźniejszym wprowadzeniem do właściwych obchodów i okazją do wspólnego spotkania mieszkańców przed niedzielnym świętem plonów.

Niedziela będzie miała natomiast bardziej tradycyjny, dożynkowy ceremoniał. Rozpocznie ją uroczyste przekazanie chleba gospodarzom dożynek oraz polowa msza święta odprawiona w intencji rolników. Po oficjalnym otwarciu wydarzenia scenę przejmą artyści i lokalne zespoły.

W programie znajdzie się koncert Kapeli Herbianie, występ Zespołu Złota Jesień, pokaz karate oraz prezentacja mażoretek Soprano Herby. Publiczność zobaczy również Zespół Taneczny Destiny, uczestników GOK Voice z Ciasnej i młodych wykonawców związanych z ziemią herbską. Niedzielny program będzie więc mocno oparty na lokalnych środowiskach artystycznych i młodzieży.

Największym muzycznym akcentem drugiego dnia będzie wieczorny koncert zespołu Orły, który zamknie tegoroczne dożynkowe świętowanie w Taninie.

Przez cały weekend działać będą także atrakcje towarzyszące. Dla dzieci przygotowana zostanie strefa animacji z dmuchańcami, warkoczykami i tatuażami, natomiast dorośli będą mogli odwiedzić stoiska gastronomiczne kół gospodyń wiejskich z terenu gminy Herby. Nie zabraknie również stoisk handlowych i rękodzielniczych.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Woźniki pamiętają o swoich obrońcach. 87 lat temu tutaj zatrzymywano niemieckie natarcie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Archiwum Urząd Miejski w Woźnikach

Mieszkańcy gminy Woźniki uczczą 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej i bitwy, która rozegrała 2 września 1939 roku. Tegoroczne obchody odbędą się jutro i będą okazją nie tylko do oddania hołdu poległym, ale również do przypomnienia jednej z pierwszych walk kampanii wrześniowej stoczonych na ziemi lublinieckiej.

Uroczystości rozpoczną się o godz. 10.00 mszą świętą w kościele św. Walentego. Nabożeństwo zostanie odprawione w intencji poległych żołnierzy, ze szczególnym wspomnieniem tych, którzy walczyli pod Woźnikami.

Po mszy uczestnicy przejdą do miejsc związanych z wojenną historią miasta. Znicze i wiązanki zostaną złożone na grobie przy ulicy Tarnogórskiej oraz pod Pomnikiem Obrońców Ojczyzny przy ulicy Florianek.

W obchodach wezmą udział przedstawiciele władz samorządowych oraz delegacja Ochotniczego Szwadronu Ułanów Śląskich. Organizatorzy zapraszają również inne środowiska kultywujące tradycje kawaleryjskie, rodziny pułkowe, delegacje szkół oraz mieszkańców.

Rocznica wybuchu II wojny światowej ma w Woźnikach rokrocznie wyjątkowo patriotyczny wymiar. To właśnie tutaj, w drugim dniu wojny, polscy żołnierze próbowali powstrzymać nacierające oddziały niemieckie. Ułani stanęli przeciwko kilkudziesięciu czołgom.

2 września 1939 roku w rejonie Woźnik ciężkie walki stoczył 3. Pułk Ułanów Śląskich, którego przeciwnikiem były oddziały niemieckiej 2. Dywizji Lekkiej. Polskie pozycje zostały zaatakowane przez piechotę wspieraną przez artylerię i czołgi. Jednym z kluczowych punktów obrony było Wzgórze Florianek.

Ułani nie ograniczali się wyłącznie do obrony. W czasie walk doszło także do polskiego kontruderzenia, które pozwoliło odzyskać część pozycji i wyciągnąć z trudnego położenia 4. szwadron 3. Pułku Ułanów Śląskich.

Walki trwały kilka godzin. Ostatecznie, wobec przewagi przeciwnika i ryzyka okrążenia, polskie oddziały musiały wycofać się w kierunku Warty. Był to element działań opóźniających prowadzonych przez Krakowską Brygadę Kawalerii.

Bitwa była krwawa. Wśród poległych znaleźli się oficerowie i podoficerowie 3. Pułku Ułanów Śląskich, a także kilkunastu ułanów. Ranny został między innymi zastępca dowódcy pułku mjr Jan Zapolski. Straty niemieckie miały wynieść około 20 czołgów i około 90 żołnierzy. 

Poległych polskich kawalerzystów oraz strzelców konnych mieszkańcy Woźnik pochowali później w zbiorowej mogile na miejscowym cmentarzu.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Protesty nie pomogły. Decyzja środowiskowa otwiera drogę wariantowi D dla budowy S11

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. GDDKiA

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach wydał decyzję środowiskową dla pierwszego śląskiego odcinka drogi ekspresowej S11. Dokument wskazuje do realizacji wariant D, czyli tzw. fioletowy, od miesięcy budzący sprzeciw części mieszkańców i samorządowców z powiatu lublinieckiego. To jeden z najważniejszych formalnych kroków w przygotowaniu inwestycji i jednocześnie rozstrzygnięcie, które zapewne nie zakończy lokalnego sporu o przebieg ekspresówki.

Decyzja dotyczy blisko 29-kilometrowego fragmentu od granicy województw opolskiego i śląskiego do granicy powiatów lublinieckiego i tarnogórskiego. W ramach inwestycji mają powstać między innymi trzy węzły – Sieraków Śląski, Lubliniec Północ i Lubliniec Południe – a także Miejsca Obsługi Podróżnych i cała infrastruktura towarzysząca. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w wystosowanym dzisiaj komunikacie podkreśliła, że uzyskanie decyzji środowiskowej pozwala kontynuować przygotowania do budowy.

– Uzyskanie decyzji środowiskowej zamyka jeden z najważniejszych etapów przygotowania inwestycji. Rozstrzyga ona kwestię przebiegu przyszłej trasy i pozwala kontynuować przygotowania do budowy. W lipcu wybraliśmy najkorzystniejszą ofertę na wykonanie dokumentacji przygotowawczej dla tego odcinka S11. Efektem prac będzie ogłoszenie przetargu na projekt i budowę nowej drogi ekspresowej – podkreślono.

Co istotne, wariant D nie był początkowo rozwiązaniem rekomendowanym przez inwestora. GDDKiA, składając w czerwcu 2023 roku wniosek o wydanie decyzji środowiskowej, wskazywała jako preferowany wariant C, czyli zielony. To właśnie on zdobył najwyższą ocenę w analizie wielokryterialnej wykonanej w ramach studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego. RDOŚ uznał jednak, że jego realizacja nie jest możliwa ze względu na skalę potencjalnego oddziaływania na przyrodę.

Wśród najważniejszych argumentów pojawiło się zagrożenie dla siedlisk rzadkich gatunków sów, przede wszystkim sóweczki i włochatki, kolizje ze strefami ich rozrodu, większa ingerencja w kompleks Lasów Lublinieckich, cieki wodne, siedliska płazów i ssaków oraz żerowiska nietoperzy. Według RDOŚ wariant D wypada pod tym względem korzystniej, bo częściowo wykorzystuje istniejący korytarz DK11, w mniejszym stopniu fragmentuje lasy i zajmuje najmniejszą powierzchnię gruntów rolnych i łąk spośród analizowanych przebiegów. Organ wskazywał także, że wiąże się on z najmniejszą liczbą wyburzeń.

To właśnie argumenty, które od początku ścierają się z oceną części lokalnej społeczności. Jak wielokrotnie opisywaliśmy na łamach Gazety Lublinieckiej, przeciwnicy wariantu D wskazują przede wszystkim na jego przebieg w sąsiedztwie zabudowy Lublińca i Lubecka, możliwy wzrost hałasu, ograniczenia dla rozwoju przestrzennego oraz ingerencję w tereny rekreacyjne i miejską tkankę. Lublinieccy radni już wcześniej formalnie sprzeciwili się takiemu rozwiązaniu, natomiast samorząd powiatowy opowiadał się za wariantem C.

Napięcie wokół inwestycji nie wygasło również w ostatnich tygodniach. Jeszcze 27 sierpnia, zaledwie kilka dni przed ogłoszeniem decyzji środowiskowej, kilkuset mieszkańców Lublińca i okolic zablokowało na kilka godzin skrzyżowanie DK11 i DK46. Protest zorganizowało Stowarzyszenie Ziemia Lubliniecka. Jego uczestnicy podkreślali, że nie sprzeciwiają się samej budowie S11, lecz właśnie wyborowi wariantu D.

Sprawa była zresztą administracyjnie wyjątkowo skomplikowana. W sierpniu 2025 roku RDOŚ umorzył część postępowania dotyczącą wariantu C. To rozstrzygnięcie zostało następnie zaskarżone. 24 lutego tego roku Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska uchylił je w części odnoszącej się do sposobu zakończenia postępowania dotyczącego wariantu C. RDOŚ wyjaśniał jednak później, że decyzja GDOŚ miała charakter proceduralny i nie podważała merytorycznej oceny środowiskowej. Postępowanie w sprawie decyzji środowiskowej było więc dalej prowadzone dla wariantu D.

Równolegle GDDKiA nie czekała z kolejnymi przygotowaniami. W lipcu wybrała wykonawcę dokumentacji dla niemal 29-kilometrowego odcinka. Najwyżej oceniona została oferta katowickiej firmy o wartości 12,44 mln zł. Zakres zlecenia obejmuje między innymi mapy do celów projektowych, analizy ruchu, badania geologiczne i geotechniczne, analizy techniczne i ekonomiczne oraz dokumentację, która ma umożliwić późniejsze ogłoszenie przetargu w formule „projektuj i buduj”.

Decyzja RDOŚ nie oznacza więc, że budowa rozpocznie się w najbliższych miesiącach. Zamyka jednak jeden z kluczowych etapów przygotowania inwestycji i daje GDDKiA podstawę do dalszego procedowania wskazanego przebiegu. W założeniach cała śląska część S11 ma liczyć około 65 kilometrów, a jej realizację planowano na lata 2028-2031.

CZYTAJ DALEJ

Koszęcin

Będzie nowy wóz dla druhów ze Strzebinia. Jest pół miliona złotych dofinansowania

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Ochotnicza Straż Pożarna w Strzebiniu znalazła się w gronie największych beneficjentów tegorocznego programu „Bezpieczne województwo śląskie – wzmocnienie gotowości OSP w roku 2026”. Jednostka z gminy Koszęcin otrzyma 500 tys. zł na zakup nowego średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego. To najwyższa kwota przyznana jednej OSP w powiecie lublinieckim.

Dla strzebińskich druhów oznacza to przede wszystkim realne wzmocnienie zaplecza technicznego. Nowy średni wóz ratowniczo-gaśniczy zwiększy możliwości jednostki podczas pożarów, wypadków komunikacyjnych i innych zdarzeń wymagających szybkiej oraz skutecznej interwencji.

Decyzja o przyznaniu wsparcia zapadła w ramach konkursu prowadzonego przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Do naboru wpłynęło 25 wniosków na łączną kwotę 6,76 mln zł. Wszystkie spełniły kryteria formalne.

Strzebiń nie jest jedyną jednostką z powiatu lublinieckiego, która skorzysta z programu. Równie wysokie wsparcie – 500 tys. zł – otrzyma OSP w Hadrze w gminie Herby. Tam również pieniądze zostaną przeznaczone na zakup średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego.

Na liście beneficjentów znalazły się także OSP w Kamienicy Śląskiej w gminie Woźniki oraz OSP w Lisowicach w gminie Pawonków. Obie jednostki otrzymają po 180 tys. zł na zakup lekkich samochodów ratowniczo-gaśniczych.

Łącznie do czterech jednostek z powiatu lublinieckiego trafi więc 1,36 mln zł. W całym województwie program pozwoli na zakup 25 nowych pojazdów: jednego ciężkiego, siedmiu średnich i dwunastu lekkich samochodów ratowniczo-gaśniczych oraz pięciu lekkich samochodów specjalnych do przewozu osób.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Ta część Lublińca wygląda już inaczej. Miasto pokazało efekty inwestycji

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Lublińcu

Zakończyły się prace przy ulicy Paderewskiego w Lublińcu. Teren w centrum miasta został uporządkowany, pojawiły się nowe nasadzenia, alejki, ławki i oświetlenie. 

Zrealizowane zadanie objęło przede wszystkim zmianę sposobu urządzenia przestrzeni wokół miejskich budynków. Zamiast ograniczać się do nowych nasadzeń, miasto połączyło część rekreacyjną z pracami infrastrukturalnymi.

Jak informują urzędnicy, na terenie wykonano system automatycznego nawadniania i nowe oświetlenie. Powstały alejki, ustawiono ławki i kosze na odpady, a przestrzeń uzupełniono o drzewa, krzewy oraz rośliny ozdobne. Przy okazji poprowadzono również linię światłowodową łączącą budynki magistratu.

– Celem inwestycji było stworzenie funkcjonalnej, estetycznej i przyjaznej mieszkańcom przestrzeni, która poprawia komfort użytkowania oraz zwiększa udział zieleni w centrum miasta – podkreślili przedstawiciele lublinieckiego magistratu, prezentując efekty zakończonych prac.

Zadanie pochłonęło ponad 424 tys. zł, z czego 250 tys. zł pochodziło z dofinansowania Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, pozostałą część miasto pokryło ze swojego budżetu.

Samorząd przekonuje, że inwestycja ma nie tylko poprawić wygląd tej części Lublińca, ale przede wszystkim zwiększyć ilość zieleni i stworzyć mieszkańcom miejsce, w którym można na chwilę zatrzymać się i odpocząć. 

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Izba pielęgniarek zarzuca szpitalowi bezczynność. Konkurs może oznaczać kolejne zobowiązania

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Pod koniec ostatniej sesji rady powiatu pojawił się kolejny spór wokół lublinieckiego szpitala. Tym razem chodzi o nieprzeprowadzenie konkursu na stanowisko naczelnej pielęgniarki. Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych zarzuca dyrekcji utrzymującą się bezczynność, natomiast podczas obrad padły argumenty, że rozstrzygnięcie konkursu w obecnej sytuacji może oznaczać dla szpitala kolejne trwałe zobowiązanie finansowe.

Przewodniczący rady poinformował, że do samorządu wpłynęło pismo wzywające SP ZOZ do wszczęcia procedury konkursowej. Radni zostali także poinformowani o stanowisku prezydium Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych z połowy lipca, odnoszącym się do braku działań dyrekcji w tej sprawie.

Do tematu odniósł się jeden z radnych, który poinformował, że zwrócił się o dodatkowe stanowisko do władz samorządu zawodowego pielęgniarek i położnych na szczeblu krajowym. Jego zdaniem problemu nie można sprowadzać wyłącznie do samego obowiązku przeprowadzenia konkursu.

– Wszyscy musimy mieć świadomość, jakie konsekwencje niesie ze sobą ogłoszenie i rozstrzygnięcie konkursu na pielęgniarkę naczelną w ZOZ-ie – mówił samorządowiec.

Największe zastrzeżenia dotyczyły finansów. Wypowiedź padła w momencie, gdy przyszłość lublinieckiego szpitala pozostaje niepewna, powiat analizuje zmianę jego formy prawnej, a rozmowy z American Heart of Poland zakończyły się bez porozumienia.

– Sytuacja finansowa, nie muszę wszystkich państwa przekonywać, jest dramatyczna – podkreślił radny.

Jak argumentował, przeprowadzenie i pozytywne zakończenie konkursu pociągałoby za sobą konkretne skutki kadrowe i finansowe.

– Rozstrzygnięcie konkursu obliguje bezwzględnie dyrektora SP ZOZ-u do zatrudnienia potencjalnej pielęgniarki czy pielęgniarza naczelnego na umowę o pracę na czas nieokreślony. Niewywiązanie się z tego wiąże się z konsekwencjami finansowymi. Z karami finansowymi – tłumaczył.

Wątpliwości dotyczyły więc nie samej potrzeby sprawnego zarządzania personelem pielęgniarskim, ale momentu, w którym miałoby dojść do obsadzenia stanowiska. Docelowy model funkcjonowania szpitala nadal nie jest bowiem przesądzony, a powiat nie wyklucza przekształcenia placówki w spółkę.

– Nie wiem, czy w obecnej sytuacji naprawdę takim warunkiem sine qua non istnienia szpitala w takiej postaci jak jest, a w przyszłości może jeszcze zmiennej, jest zasadne – stwierdził radny.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Woda niezdatna do picia, a mieszkańcy bez informacji. Sanepid wskazał lukę w systemie ostrzegania

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Shutterstock

Problemy z szybkim informowaniem mieszkańców o wodzie niezdatnej do spożycia wywołały jedną z najdłuższych dyskusji podczas ostatniej sesji rady powiatu. Państwowa Powiatowa Inspektor Sanitarna w Lublińcu Karolina Misztal przyznała, że po objęciu stanowiska zetknęła się już z sytuacjami wymagającymi zamykania części sieci wodociągowych, a największym problemem okazało się skuteczne dotarcie z komunikatem do wszystkich zainteresowanych.

Temat pojawił się przy omawianiu oceny stanu sanitarno-epidemicznego powiatu. Jeden z radnych zwrócił uwagę, że system ostrzegania mieszkańców sprawdza się przy zagrożeniach pogodowych, ale znacznie gorzej działa w przypadku lokalnych problemów z jakością wody.

– Ja widzę pewną lukę w systemie powiadamiania mieszkańców powiatu o jakości wody – mówił radny.

Jak wskazywał, w takich przypadkach znaczenie ma przede wszystkim czas. Woda z sieci jest pobierana na bieżąco, dlatego opóźnienie komunikatu może oznaczać, że część mieszkańców zdąży ją wykorzystać do celów spożywczych.

Karolina Misztal podkreśliła, że stanowisko objęła 1 kwietnia i już w pierwszych miesiącach pracy musiała mierzyć się z takimi sytuacjami.

– Od 1 kwietnia niestety musiałam zamknąć część wodociągów czy sieci wodociągowej. I napotkałam na takie właśnie utrudnienia, jakie tutaj właśnie pan radny przedstawił – powiedziała.

Najwięcej problemów miało pojawić się między innymi w Kokotku. Słaby zasięg, osoby przebywające tam tylko czasowo oraz mieszkańcy niekorzystający z internetu powodowały, że komunikaty publikowane na stronach internetowych nie docierały do wszystkich.

Inspektor przytoczyła również relację jednej z osób próbujących uzyskać informacje bezpośrednio w wodociągach.

– Do wodociągów jak się dodzwonili, mówiąc kolokwialnie, powtarzając słowa pani, która do mnie się dodzwoniła: „Siedzi tam jakiś chłopek i mówi no tak jak pisze w internecie” – relacjonowała Karolina Misztal.

Problem w tym, że dla części mieszkańców internet nie jest skutecznym kanałem ostrzegania.

– Mieli zastrzeżenia do nas i do państwa, że ta informacja do nich nie dociera. Że komunikat ciężko znaleźć na stronach internetowych – mówiła szefowa sanepidu.

Szczególne obawy dotyczyły osób starszych, właścicieli działek oraz ludzi przebywających na terenach rekreacyjnych. W takich przypadkach samo wywieszenie informacji lub publikacja komunikatu w sieci może być niewystarczająca.

– Niesatysfakcjonowało ich to również, że komunikaty były wywieszone na słupach, że nikt na działki nie dojechał. Od czego jest policja, przepraszam, i straż gminna, że nie przejechali i przez megafony nie powiedzieli, bo jest dużo starszych ludzi, którzy nie wychodzą, nie czytają, a już nie wiadomo ile tej wody spożyli – podkreśliła.

W dalszej części dyskusji radni zastanawiali się nad możliwymi rozwiązaniami. Padły propozycje wykorzystania aplikacji lokalnych, wiadomości SMS, komunikatów tekstowych oraz bezpośrednich ostrzeżeń przekazywanych przez służby. Wskazywano również na możliwość wykorzystania samochodów strażackich wyposażonych w nagłośnienie.

Jeden z radnych zapowiedział, że problem zostanie podniesiony także podczas przygotowań do planowanych ćwiczeń z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej.

– Mówimy o budowie schronów, o atakach powietrznych, alarmowaniu i tak dalej, a tymczasem taki niby błahy i taki życiowy problem, jak chwilowo nienadająca się woda do spożycia najczęściej się zdarza – zauważył.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Mieszkańcy polubili tę formułę. Lubliniec pożegna lato potańcówką na Rynku Miejskim

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker

Lubliniecki rynek po raz kolejny zamieni się w plenerowy parkiet. W sobotę odbędzie się tam ostatnia wakacyjna potańcówka. Formuła najwyraźniej przypadła mieszkańcom do gustu. Wcześniejsze spotkania przy muzyce cieszyły się sporym zainteresowaniem, dlatego właśnie w tanecznym rytmie miasto pożegna tegoroczne wakacje.

Potańcówki organizowane na Rynku Miejskim stały się w ostatnich tygodniach jedną z propozycji na letnie wieczory w centrum Lublińca. Bez biletów, bez rozbudowanej oprawy i z muzyką graną na żywo. Formuła okazała się na tyle trafiona, że na kolejne wydarzenia przychodzili zarówno ci, którzy chcieli zatańczyć, jak i mieszkańcy traktujący spotkanie jako okazję do wspólnego spędzenia czasu.

 

Ostatnia wakacyjna odsłona zaplanowana została na 29 sierpnia. Początek o godz. 20.00. O oprawę muzyczną ponownie zadba zespół Travers.

Organizatorzy liczą, że również tym razem parkiet na lublinieckim rynku szybko się zapełni. Dotychczasowe potańcówki pokazały, że taka forma letniej rozrywki ma w mieście swoich wielbicieli i dobrze wpisuje się w wakacyjne wieczory w centrum.

Wstęp na wydarzenie jest wolny. Sobotnia potańcówka będzie jednocześnie symbolicznym zakończeniem tegorocznych wakacji. Zamiast oficjalnego pożegnania lata na mieszkańców czeka kilka godzin muzyki, tańca i wspólnej zabawy w samym sercu miasta.

CZYTAJ DALEJ

Koszęcin

Zespół „Śląsk” poszukuje chórzystów. Oferuje wielkie sceny, zagraniczne wyjazdy i etat

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Czesława Włuka

Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny otwiera drzwi dla nowych artystów. Instytucja z Koszęcina ogłosiła nabór do chóru. Poszukiwani są mężczyźni śpiewający tenorem, barytonem lub basem. Kandydaci mają czas na zgłoszenie do 25 września.

Dla osób, które chciałyby zawodowo związać się z jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich zespołów artystycznych, może to być rzadka okazja. „Śląsk” oferuje zatrudnienie na podstawie umowy o pracę, możliwość udziału w koncertach i projektach realizowanych w kraju oraz za granicą, a także pracę w siedzibie zespołu w zabytkowym kompleksie pałacowo-parkowym w Koszęcinie.

Nowi chórzyści będą uczestniczyć w próbach, koncertach i spektaklach, zarówno w siedzibie zespołu, jak i podczas wyjazdów. Do ich obowiązków należeć będzie również pamięciowe opanowanie partii wokalnych i repertuaru, dbanie o rozwój zawodowy oraz utrzymywanie odpowiedniej formy wokalnej i fizycznej.

Lista wymagań nie ogranicza się wyłącznie do głosu. Kandydaci powinni wykazać się muzykalnością, dobrymi warunkami wokalnymi, dyspozycyjnością, umiejętnością pracy w zespole i pod presją czasu, a także gotowością do długotrwałych wyjazdów służbowych. Wymagane jest co najmniej wykształcenie średnie. Ukończenie szkoły muzycznej lub studiów muzycznych w klasie wokalnej będzie dodatkowym atutem, ale nie jest warunkiem koniecznym. Zespół zwraca także uwagę na zaangażowanie, kulturę osobistą, punktualność i umiejętność adaptacji do zmian.

Kandydaci zakwalifikowani do przesłuchań będą musieli przygotować dwie pozycje – jedną pieśń klasyczną oraz jedną pieśń ludową z repertuaru Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Przesłuchania rozpoczną się 28 września o godz. 11.00. Od godz. 10.00 będzie możliwa wcześniejsza próba z akompaniatorem.

Dokumenty aplikacyjne należy przesłać najpóźniej do 25 września na adres rekrutacja@zespolslask.pl. Wśród wymaganych dokumentów znalazły się CV, kopie dokumentów potwierdzających wykształcenie oraz zgoda na przetwarzanie danych osobowych. Kandydaci mogą również dołączyć dokumenty potwierdzające dotychczasowe doświadczenie zawodowe.

„Śląsk” zachęca nie tylko renomą i możliwością występów na prestiżowych scenach. W ogłoszeniu rekrutacyjnym zespół wskazuje również na możliwość wynajęcia mieszkania na preferencyjnych warunkach, pakiet świadczeń socjalnych, opiekę fizjoterapeutyczną, możliwość korzystania ze stołówki oraz infrastruktury sportowej dostępnej w miejscu pracy.

Dojazd na przesłuchanie do Koszęcina kandydaci muszą pokryć we własnym zakresie. Zespół zastrzega również możliwość przeprowadzenia wstępnej selekcji zgłoszeń i zaproszenia na przesłuchania wybranych osób.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Dzisiaj blokada DK 11 w Lublińcu. Policja już szykuje objazdy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Kierowcy przejeżdżający dziś przez Lubliniec muszą przygotować się na poważne utrudnienia. Od godz. 17.00 do 20.00 planowana jest blokada w rejonie skrzyżowania dróg krajowych nr 11 i 46. Protest ma związek z planowanym przebiegiem drogi ekspresowej S11 i sprzeciwem części mieszkańców wobec obecnie procedowanego wariantu tej inwestycji.

Zgromadzenie rozpocznie się o godz. 17.00 w rejonie restauracji McDonald’s. Jego organizatorem jest Stowarzyszenie Ziemia Lubliniecka, które od dłuższego czasu sprzeciwia się realizacji S11 w wariancie D – wybranego do realizacji przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad na terenie powiatu lublinieckiego. Organizatorzy podkreślają przy tym, że nie są przeciwni samej budowie drogi ekspresowej. Chcą jednak, aby trasa została poprowadzona w innym szlakiem, zgodnie z tzw. wariantem społecznym.

Społecznicy argumentują, że proponowany przebieg trasy może negatywnie wpłynąć przede wszystkim na mieszkańców Lublińca i Lubecka. Wśród podnoszonych przez nich kwestii znajdują się m.in. hałas, wpływ inwestycji na jakość powietrza, bliskość terenów mieszkaniowych i rekreacyjnych oraz ingerencja w tereny przyrodnicze. Dzisiejszy protest ma być kolejnym sposobem zwrócenia uwagi na stanowisko mieszkańców.

Tym razem jego skutki odczują również kierowcy korzystający z jednej z najważniejszych tras przebiegających przez powiat. Komenda Powiatowa Policji w Lublińcu informuje, że utrudnienia mogą występować od godz. 17.00 do 20.00.

– Będą zorganizowane objazdy. Apelujemy o zachowanie ostrożności i zachęcamy do wybierania alternatywnych tras podróży – przekazują lublinieccy policjanci.

Kierowcy, którzy planują przejazd przez tę część Lublińca w godzinach popołudniowych i wieczornych, powinni więc uwzględnić możliwość wydłużenia czasu podróży lub wcześniej wybrać trasę omijającą miejsce zgromadzenia.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Burza o biometanownię w Ligocie Woźnickiej. Radny: To jakaś futurologia

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Woźnikach

Podczas wczorajszej sesji rady miejskiej sporo emocji wywołała planowana inwestycja w Ligocie Woźnickiej. Dyskusja o biogazowni i biometanowni przerodziła się w spór o kierunek rozwoju gminy, wiarygodność deklarowanych korzyści, możliwe uciążliwości dla mieszkańców oraz sposób działania inwestora. Ostatecznie rada jednogłośnie przyjęła uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec przedsięwzięcia, ale przedstawiciel firmy zapowiedział, że wniosek o decyzję środowiskową najprawdopodobniej i tak zostanie złożony.

Kontrowersje pojawiły się jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji. Przewodnicząca rady poinformowała, że tego samego dnia wpłynął wniosek o zdjęcie z porządku obrad punktu dotyczącego sprzeciwu wobec inwestycji. Jak wyjaśniła, podmiot zewnętrzny nie ma jednak możliwości ingerowania w porządek sesji. Żaden z radnych ani burmistrz nie zaproponował usunięcia tego punktu.

Pierwsze wątpliwości dotyczyły już samej treści projektu uchwały. Dokument odnosił się początkowo wyłącznie do biogazowni, podczas gdy mieszkańcy i część radnych wskazywali, że planowana instalacja ma być biometanownią. Michał Nokielski domagał się, aby stanowisko rady nie pozostawiało w tej kwestii żadnych wątpliwości.

– Chodzi o instalację, która jest biometanownią i prosiłbym też o wytłumaczenie, dlaczego w treści tej uchwały nie mógł się znaleźć zapis budowy biogazowni oraz biometanowni – mówił.

Mieszkańcy Ligoty Woźnickiej skupiali się przede wszystkim na możliwych skutkach funkcjonowania zakładu. Wśród podnoszonych problemów znalazły się ciężki transport, hałas, potencjalne odory, wpływ na wartość nieruchomości i atrakcyjność okolicy, a także brak pewności co do rzeczywistych korzyści ekonomicznych dla samorządu.

– Sam transport wpłynie bardzo znacząco na funkcjonowanie całej naszej gminy. Również odniosę się do słów radnego Hajdy, który mówił, że to nie będzie dotyczyło samych mieszkańców Ligoty Woźnickiej, ale tak samo mieszkańców Woźnik – argumentowała jedna z mieszkanek.

W dalszej części wypowiedzi wskazywała, że kilka potencjalnych miejsc pracy nie przekonuje mieszkańców do zaakceptowania przedsięwzięcia, którego skutki mogą być znacznie szersze.

– Tak naprawdę my nie widzimy żadnych korzyści. Inwestor zaproponował kilka miejsc pracy, ale trzeba się zastanowić nad tym, jakie będzie miało to oddziaływanie na inne miejsca pracy – mówiła.

Przedstawiciel inwestora Maciej Krapiłowski przyznał, że planowany obiekt będzie zakładem przemysłowym i nie próbował przekonywać, że pozostanie całkowicie neutralny dla otoczenia. Jak mówił, działka ma około 4 hektarów, a transport może oznaczać przejazd kilku ciężarówek w ciągu godziny.

– Tych ciężarówek przejedzie około dwóch na godzinę, może trzech czasami, więc jakieś to obciążenie rzeczywiście jest. Nie można mówić, że go nie ma – przyznał.

Firma przekonywała jednocześnie, że projekt znajduje się na bardzo wczesnym etapie, a szczegółowe dane dotyczące oddziaływania instalacji mają pojawić się dopiero w procedurze środowiskowej. Inwestor mówił także o możliwości wykonania dedykowanej drogi, która miałaby ograniczyć przejazdy transportu w pobliżu mieszkańców.

Takie argumenty nie przekonały radnych. Szymon Klabis zakwestionował zarówno prognozy dotyczące przyszłych wpływów dla gminy, jak i przedstawianie inwestycji jako testu na to, czy Woźniki chcą się rozwijać.

– Wydaje mi się, że ta inwestycja jest patykiem po wodzie pisana, bo pan przedstawił tyle wątpliwości, które pan sam ma, więc to naprawdę jest jakaś futurologia – stwierdził.

Radny podkreślał, że rozwój gminy nie musi oznaczać lokalizowania na jej terenie tego rodzaju zakładów przemysłowych.

– Nasza gmina ma być przede wszystkim przyjazna mieszkańcom – zaznaczył.

Michał Nokielski poszedł jeszcze dalej, stawiając pytanie o samą zasadność wyboru Ligoty Woźnickiej jako miejsca inwestycji. Jego zdaniem charakter gminy i jej położenie powinny sprzyjać przede wszystkim funkcji mieszkaniowej, a nie rozwojowi ciężkiego przemysłu.

– Przede wszystkim profil inwestycyjny gminy jest całkowicie odmienny od wizji inwestora. Ja, jako mieszkaniec, jako radny, nie wyobrażam sobie zmiany zielonego zakątka, leśnego, polnego na zagłębie przemysłowe, w którym będziemy mieli cały czas transport wkładu do biometanowni – mówił.

Najostrzejsza wymiana zdań dotyczyła jednak sposobu działania inwestora. Burmistrz Michał Aloszko przypomniał, że jego negatywne stanowisko wobec przedsięwzięcia było wcześniej publicznie przedstawiane, a następnie odniósł się do sponsorowanego artykułu opublikowanego przez firmę.

– Mówił pan o dialogu, tak? Oczywiście rozmawiać należy, przekonywać się na argumenty, natomiast próba postawienia samorządu troszeczkę pod ścianą, przepraszam za kolokwializm, za metaforę. Mam na myśli publikację artykułu sponsorowanego przez państwa. Jest to działaniem w mojej ocenie wysoce nieetycznym – stwierdził.

Z kontekstu całej wypowiedzi jednoznacznie wynikało, że włodarz oceniał ten sposób działania jednoznacznie negatywnie. Chwilę później stwierdził, że po publikacji możliwość dalszego dialogu stała się dla niego bardzo trudna, a być może nawet niemożliwa. W dalszej części sesji wskazał również, że wcześniejszy wniosek inwestora nie został uwzględniony jako niezgodny ze strategią rozwoju gminy.

Przedstawiciel firmy bronił się, przekonując, że sponsorowana publikacja miała służyć właśnie poinformowaniu mieszkańców o planach i rozpoczęciu otwartej dyskusji. Jednocześnie inwestor nie pozostawił wątpliwości, że mimo negatywnego nastawienia samorządu procedura najprawdopodobniej będzie kontynuowana.

– Pewnie wniosek o decyzję środowiskową i tak złożymy. To będzie bardzo dużo informacji, bardzo dużo szczegółowych informacji, z którymi się będzie można zapoznać. No i zobaczymy – zapowiedział Krapiłowski.

Istotna deklaracja padła również ze strony burmistrza w kontekście przygotowywanego planu ogólnego. Jak poinformował, urząd skierował pismo do firmy urbanistycznej z założeniem, aby w projekcie stref otwartych nie przewidywać możliwości realizowania podobnych przedsięwzięć.

– W projekcie planu ogólnego, który będzie przygotowany, takich miejsc w gminie Woźniki nie będzie – zadeklarował Michał Aloszko, zaznaczając jednocześnie, że ostateczne decyzje będą należały do rady.

Po długiej dyskusji radny Nokielski zgłosił formalny wniosek o dopisanie do projektu uchwały słów „lub biometanowni”. Zmianę poparli wszyscy obecni radni. Chwilę później jednogłośnie przyjęto także całą uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec planowanej przez inwestora budowy biogazowni lub biometanowni na terenie gminy Woźniki.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Szpital szuka nowego szefa w najtrudniejszym momencie. Powiat powołał komisję konkursową

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Starostwo Powiatowe w Lublińcu

Rada powiatu uruchomiła procedurę wyboru nowego kierownika SP ZOZ w Lublińcu. Sama uchwała o powołaniu komisji konkursowej przeszła bez większej dyskusji i została przyjęta jednogłośnie, ale moment jej podjęcia trudno uznać za zwyczajny. Szpital zmaga się z poważnymi problemami finansowymi, fiaskiem zakończyły się rozmowy z American Heart of Poland, a powiat nadal analizuje możliwość przekształcenia placówki w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.

To właśnie w takich warunkach ma zostać wybrana osoba, która przejmie odpowiedzialność za dalsze funkcjonowanie SP ZOZ. Nowy kierownik będzie musiał zmierzyć się nie tylko z bieżącym zarządzaniem placówką, ale również z decyzjami mogącymi przesądzić o jej przyszłym modelu organizacyjnym i finansowym.

Projekt uchwały dotyczącej powołania komisji konkursowej był wcześniej omawiany na komisji zdrowia.

– Może dodamy, że ten projekt uchwały był procedowany na komisji zdrowia i opinia komisji była pozytywna w stuprocentowej frekwencji radnych w tej komisji – zaznaczyła w trakcie sesji jedna z radnych.

Na sali nie rozwinęła się jednak szersza dyskusja o tym, jakich kompetencji powinno się oczekiwać od przyszłego szefa szpitala ani jakie zadania będą dla niego najpilniejsze.

Znacznie więcej emocji wzbudzały podczas tej samej sesji inne wątki związane z SP ZOZ. Starosta poinformował o zakończeniu rozmów z American Heart of Poland, które po analizie sytuacji ekonomicznej i operacyjnej szpitala zrezygnowało z dalszego procedowania wariantu dzierżawy operatorskiej.

W tle pozostaje również planowane przekształcenie SP ZOZ w spółkę. Powiat przygotowywał już przetarg na kompleksowe doradztwo prawne, organizacyjne, finansowe i rejestrowe w tym procesie. Postępowanie zostało unieważnione, ale podczas sesji padła zapowiedź jego ponownego przeprowadzenia po zmianie zakresu zamówienia.

Kolejnym nierozwiązanym problemem jest sytuacja finansowa placówki. Rada zajmowała się również sposobem pokrycia straty netto za 2025 rok, a jeden z radnych otwarcie wyraził wątpliwość, czy szpital będzie w stanie poprawić swoje wyniki w kolejnych latach.

Do tego dochodzi spór o brak konkursu na stanowisko naczelnej pielęgniarki. Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych zarzuca dyrekcji bezczynność, podczas gdy na sesji pojawiły się argumenty, że rozstrzygnięcie konkursu oznaczałoby kolejne długoterminowe zobowiązanie finansowe dla placówki.

Wybór nowego kierownika SP ZOZ będzie więc znacznie czymś więcej niż zwykłą zmianą kadrową. Osoba, która obejmie stanowisko, wejdzie do szpitala w momencie, gdy jednocześnie ważą się jego finanse, struktura organizacyjna i docelowa forma prawna. To właśnie od decyzji podejmowanych w najbliższych miesiącach może zależeć, w jakim kształcie lubliniecka placówka będzie funkcjonować w kolejnych latach.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Szpital ma pokryć stratę w przyszłości. Radny nie kryje sceptycyzmu: Szeroko wątpię

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Shuttersock (zdjęcie ilustracyjne)

Podczas ostatniej sesji rady powiatu radni zajmowali się zmianą wcześniejszej uchwały dotyczącej sposobu pokrycia straty netto placówki za 2025 rok. Dokument został przyjęty jednogłośnie, ale krótka dyskusja pokazała, że nawet wśród osób popierających uchwałę nie brakuje wątpliwości, czy szpital będzie w stanie w przyszłości poprawić swoją kondycję.

Punkt pojawił się tuż po uchwale dotyczącej powołania komisji konkursowej, która ma przeprowadzić konkurs na stanowisko kierownika SP ZOZ. Wcześniej starosta poinformował natomiast o zakończeniu rozmów z American Heart of Poland. Prywatny operator po analizie sytuacji ekonomicznej i operacyjnej placówki uznał, że obecny poziom ryzyka finansowego i systemowego nie pozwala mu na podjęcie długoterminowego zobowiązania w formule dzierżawy operatorskiej. Do tej informacji ironicznie odniósł się jeden z radnych.

– Po prostu jestem tak smutny tym, co pan starosta przeczytał w sprawozdaniu, że nie wyszło nam to działanie konsolidacyjne, że po prostu się zagapiłem. No nie mogę dojść do siebie po tym wszystkim – mówił.

Następnie odniósł się już bezpośrednio do projektu uchwały. Przypomniał, że wcześniej zajmowała się nim komisja zdrowia, która zaopiniowała dokument jednogłośnie pozytywnie. Jednocześnie nie ukrywał sceptycyzmu wobec założenia, że problem straty może zostać rozwiązany dzięki przyszłej działalności placówki.

– Komisja pochyliła się nad tym projektem uchwały i jednogłośnie zaopiniowała pozytywnie projekt uchwały, w którym zamierzamy pokryć straty netto w SP ZOZ z Lublińca. Pokryć z działalności w czasie przyszłym, w co szeroko wątpię – stwierdził radny.

Mimo takiego komentarza projekt nie wywołał szerszej polemiki. W głosowaniu poparło go wszystkich 16 obecnych radnych.

Sceptyczna wypowiedź nabiera jednak większego znaczenia w zestawieniu z innymi informacjami, które pojawiły się podczas tej samej sesji. American Heart of Poland po przeprowadzeniu własnej analizy odstąpiło od dalszych rozmów o zaangażowaniu w lubliniecki szpital, wskazując między innymi na niepewność finansowania świadczeń przez NFZ, brak rozliczenia części nadwykonań oraz rosnące koszty funkcjonowania ochrony zdrowia.

Jednocześnie powiat nadal przygotowuje się do ewentualnego przekształcenia SP ZOZ w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Unieważniony wcześniej przetarg na kompleksowe doradztwo przy tym procesie ma zostać ogłoszony ponownie.

Przyjęta uchwała porządkuje więc formalnie sposób rozliczenia straty za 2025 rok, ale nie rozwiązuje zasadniczego problemu. Wciąż nie wiadomo, w jaki sposób placówka miałaby w kolejnych latach wygenerować wynik pozwalający rzeczywiście poprawić swoją sytuację finansową. A po wycofaniu się prywatnego operatora pytanie o dalszy model funkcjonowania szpitala pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów stojących przed władzami powiatu.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Przetarg dotyczący szpitala zniknął ze sprawozdania. Radna naciskała na starostę o wyjaśnienia

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Starostwo Powiatowe w Lublińcu/Screenshot

Przyszłość SP ZOZ w Lublińcu ponownie wywołała napięcie podczas ostatniej sesji rady powiatu. Tym razem spór nie dotyczył wyłącznie kondycji finansowej placówki czy nieudanych rozmów z American Heart of Poland, ale także sposobu informowania radnych o działaniach podejmowanych przez władze powiatu. Jedna z radnych dwukrotnie pytała starostę, dlaczego w swoim sprawozdaniu pominął unieważniony przetarg związany z przygotowaniem przekształcenia szpitala w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.

Podczas ostatniej sesji rady powiatru starosta zrelacjonował przebieg rozmów z prywatnym operatorem, który analizował możliwość wejścia do lublinieckiego SP ZOZ w formule dzierżawy operatorskiej. Mówił także o spotkaniach dotyczących bieżącej sytuacji szpitala. W sprawozdaniu zabrakło jednak informacji o postępowaniu na kompleksowe doradztwo prawne, organizacyjne, finansowe i rejestrowe przy zmianie formy prawnej placówki. Na ten brak zwróciła uwagę jedna z radnych. Jak podkreśliła, o samym postępowaniu dowiedziała się z informacji dostępnych publicznie w internecie.

– Moje pytanie brzmi, dlaczego pan pominął dość istotny wątek związany z ogłoszeniem przetargu na kompleksowe doradztwo oraz obsługę prawną organizacyjną, finansową i rejestrową procesu przekształcenia samodzielnego publicznego zespołu opieki zdrowotnej w Lublińcu w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością? – pytała radna.

Jak zaznaczyła, wcześniej próbowała uzyskać informacje również podczas posiedzenia komisji zdrowia. Pełniąca obowiązki dyrektora SP ZOZ miała wówczas wskazać, że sprawą zajmuje się powiat.

Do technicznych przyczyn unieważnienia postępowania odniósł się skarbnik. Wyjaśnił, że w trakcie procedury zmieniły się okoliczności, między innymi w związku z pojawieniem się potencjalnego dzierżawcy. Problemem był również zbyt szeroko określony zakres usług, który musi zostać ponownie opisany. Zapowiedział jednocześnie przeprowadzenie nowego postępowania.

Radnej nie chodziło jednak wyłącznie o los samego przetargu. Wróciła do pytania o to, dlaczego informacja nie znalazła się w sprawozdaniu starosty.

– Ja może ponowię moje pytanie skierowane do pana starosty. Dlaczego pan tą ważną informację pominął dzisiaj w swoim sprawozdaniu z okresu międzystacyjnego? – dopytywała.

Odpowiedź była krótka i zamknęła dyskusję.

– Bo uważałem, że to nie jest na tyle istotna informacja, żeby mówić o niej w sprawozdaniu z działalności zarządu – odpowiedział Joachim Smyła.

Sprawa nie zakończyła się wraz z wymianą zdań. Pod koniec sesji radna poinformowała, że złożyła formalną interpelację dotyczącą planowanego przekształcenia szpitala i oczekuje szczegółowego przedstawienia jego konsekwencji.

– Mieszkańcy chcą znać więcej szczegółów. Przede wszystkim co taka spółka wyniesie, jakie też są zagrożenia i myślę, że ta forma odpowiedzi na te pytania jest tą najbardziej właściwą – mówiła.

CZYTAJ DALEJ

Boronów

Samorządowi wyjadacze kontra młoda tenisistka. Czy nastolatka ogra Maniurę i Staszyńskiego?

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Boronów

Nowy kort tenisowy w Boronowie kosztował 259 tys. zł i już w najbliższą sobotę przejdzie pierwszy poważny test. Nie techniczny, lecz frekwencyjny. Gmina zaprasza mieszkańców na jego nietypowe otwarcie. Będzie trening, a później mecz pokazowy, w którym po jednej stronie siatki staną burmistrz Lublińca i wójt Boronowa. Naprzeciw nich zagra Pola Cichoń z Górnika Bytom. I trudno o lepszy sposób, żeby nowy obiekt od pierwszego dnia przestał być tylko inwestycją, a zaczął być miejscem animacji życia sportowego.

W Boronowie rakiety pójdą w ruch 29 sierpnia. O godz. 10.00 rozpocznie się otwarty trening tenisowy, a około godz. 11.30 zaplanowano mecz pokazowy. Organizatorzy nie kierują zaproszenia wyłącznie do osób, które wiedzą, czym różni się forhend od bekhendu. Przyjść mogą wszyscy, którzy chcą zobaczyć nowy obiekt, spróbować gry albo po prostu obejrzeć sportowe widowisko.

Będzie co oglądać, bo scenariusz meczu pokazowego jest niecodzienny. Pola Cichoń, zawodniczka Górnika Bytom to jedna z wyróżniających się tenisistek młodego pokolenia. Tegoroczna mistrzyni Polski kadetek U16 w drużynie stanie naprzeciw dwóch samorządowych wyjadaczy. Edward Maniura i Michał Staszyński tym razem nie spotkają się przy negocjacyjnym czy konferencyjnym stole. Dostaną rakiety i wspólnie spróbują zatrzymać młodą zawodniczkę. Czy przewaga liczebna pomoże? To już okaże się na korcie.

Samo otwarcie jest finałem inwestycji przygotowywanej od kilku miesięcy. Umowę podpisano w marcu. Nowy kort ma 18 na 36 metrów. Wykonano na nim nawierzchnię ze sztucznej trawy wypełnionej piaskiem kwarcowym, zamontowano piłkochwyty i komplet wyposażenia potrzebnego do prowadzenia gry.

Dla Michała Staszyńskiego sobotnie wydarzenie będzie miało jednak jeszcze jeden wymiar. Wójt nie pojawi się na korcie wyłącznie w roli gospodarza inwestycji. Z tenisem związany jest od lat, a właśnie w Boronowie ponad dwie dekady temu rozpoczynał pracę jako trener.

– Ponad dwadzieścia lat temu rozpoczynałem swoją przygodę z tenisem jako trener właśnie w Boronowie. Pierwsi uczniowie to już dorośli, może pojawią się na otwarciu – mówi.

Jest w tym pewna klamra. Po latach Boronów doczekał się własnego kortu, a pierwszy trening na nowym obiekcie poprowadzi Maksymilian Klama, mieszkaniec gminy i wychowanek Staszyńskiego z koszęcińskiej akademii tenisa.

– Ma uprawnienia instruktorskie, jestem z niego dumny – dodaje wójt.

I właśnie ten element może być dla nowego kortu ważniejszy niż sobotni mecz pokazowy. Sam obiekt nie sprawi jeszcze, że w gminie pojawią się tenisiści. Potrzebni są ludzie, którzy będą chcieli na nim grać, oraz osoby, które pokażą początkującym, od czego zacząć i jak rozkochać nowe pokolenie w tym pięknym sporcie.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE