Lubliniec
Miasto kupuje sprzęt kryzysowy za prawie półtora miliona złotych. Na co pójdzie ta kasa?
Lubliniec przeznaczy 1,4 mln zł z pozyskanego dofinansowania z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na zakup specjalistycznego sprzętu technicznego, który wzmocni zaplecze służb miejskich odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i reagowanie kryzysowe.
W ramach zadania planowane są inwestycje w urządzenia umożliwiające szybkie i skuteczne działanie w sytuacjach awaryjnych, klęskach żywiołowych czy przerwach w dostawach mediów. Zakup obejmie m.in. mobilne agregaty prądotwórcze, maszt oświetleniowy, namiot pneumatyczny, kontener magazynowy, osuszacze, motopompę do wody zanieczyszczonej, beczkowozy asenizacyjne, mobilny chlorator oraz pompę do ścieków o dużej wydajności.

Jak podkreśla urząd miejski, działania mają charakter prewencyjny i organizacyjny.
– Nie wynikają z żadnego bezpośredniego zagrożenia, lecz mają na celu lepsze przygotowanie miasta do działania w sytuacjach kryzysowych. Sprzęt pozwoli na utrzymanie ciągłości podstawowych usług komunalnych, zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców i szybkie reagowanie w przypadku awarii czy ekstremalnych warunków pogodowych – podkreślają samorządowcy, dodając, że procedura zakupowa jest obecnie w toku, a realizacja zamówień planowana jest do końca bieżącego roku.
Lubliniec
Kobiety, które zmieniły świat nauki. Te nazwiska powinien znać każdy
Przed budynkiem Miejskiego Domu Kultury w Lublińcu stanęła wystawa, która w przystępny, a zarazem inspirujący sposób opowiada o kobietach zmieniających historię nauki, technologii, inżynierii czy matematyki. „Szyfrodziewczyny” to cykl czternastu plakatów prezentujących bohaterki tego świata – od pionierek przełamujących bariery w czasach, gdy nauka była domeną mężczyzn, po współczesne badaczki i wizjonerki kształtujące technologie przyszłości.
Ekspozycja prowadzi widza przez różne epoki i dziedziny. Na planszach pojawiają się m.in. Hypatia, uznawana za jedną z pierwszych kobiet-matematyków, Ada Lovelace, autorka pierwszego algorytmu komputerowego, Emmy Noether, której twierdzenia zrewolucjonizowały fizykę teoretyczną, czy Grace Hopper, współtwórczyni nowoczesnych języków programowania. Obok nich znalazły się także polskie badaczki i postaci mniej znane szerokiej publiczności, a każda z nich wnosi do opowieści inny kontekst, inną historię odwagi i determinacji.

Wystawa nie jest jedynie przeglądem biografii.
– Zachęca do refleksji nad rolą kobiet w nauce i pokazuje, jak różnorodność i współpraca przyczyniają się do rozwoju społeczeństw – podkreślają inicjatorzy.
Organizatorzy przekonują, by zatrzymać się na chwilę, zeskanować kod QR umieszczony na planszach i sięgnąć po rozszerzone historie bohaterek. Ekspozycja dostępna jest na systemie wystawienniczym przed MDK, dzięki czemu można ją obejrzeć o dowolnej porze.
Lubliniec
Muzyczny tydzień w Lublińcu. Stachursky i Lipnicka zagrali dla pełnych sal
W ciągu trzech dni scena Miejskego Domu Kultury w Lublińcu gościła dwoje artystów o zupełnie odmiennych muzycznych temperamentach. 12 lutego wystąpił Jacek Stachursky, a 14 lutego – w walentynkowy wieczór – Anita Lipnicka. Oba koncerty zgromadziły liczną publiczność i pokazały, jak różnorodna potrafi być oferta kulturalna miasta.
Czwartkowy występ Stachursky’ego był częścią jubileuszowej trasy z okazji 30-lecia jego pracy artystycznej. Muzyk sięgnął po swoje najbardziej rozpoznawalne utwory, które od lat funkcjonują w radiowych playlistach. Publiczność reagowała spontanicznie – wspólne śpiewanie refrenów i bis na zakończenie były naturalnym zwieńczeniem wieczoru. Stachursky, jak ma w zwyczaju, nie ograniczył się do wykonania repertuaru. Między utworami wracał do wspomnień z początków kariery, budując swobodną, bezpośrednią atmosferę.
Zaledwie dwa dni później sala MDK wypełniła się zupełnie inną energią. Anita Lipnicka przyjechała do Lublińca z projektem „O miłości 2” – kameralnym, przemyślanym programem opartym na autorskich piosenkach o różnych odcieniach relacji i uczuć. Koncert miał bardziej intymny charakter. Subtelne aranżacje, dopracowana scenografia i oszczędne światło sprzyjały skupieniu na słowie i emocjach. Artystce towarzyszył zespół, który zadbał o spójne, eleganckie brzmienie, bez zbędnych efektów.

Lubliniec
Trzydzieści nowych wozów zasiliło jednostki straży w całym województwie. Do Lublińca trafiła terenówka
Blisko 22 mln zł przeznaczono na zakup 30 nowoczesnych samochodów ratowniczo-gaśniczych oraz specjalistycznego sprzętu dla jednostek Państwowej Straży Pożarnej z terenu województwa śląskiego. Uroczyste przekazanie pojazdów odbyło się 10 lutego w Centralnej Szkole PSP w Częstochowie, tuż przed rozpoczęciem narady rocznej podsumowującej działalność śląskich struktur.
Do podziału bojowego trafiły samochody ratowniczo-gaśnicze w różnych konfiguracjach – lekkie i ciężkie, a także wozy operacyjne i pojazdy wyposażone w systemy dronowe. Wśród przekazanego sprzętu znalazła się również autodrabina oraz robot gaśniczy. Nowe wyposażenie ma zwiększyć skuteczność działań zarówno podczas pożarów, jak i w sytuacjach wymagających użycia nowoczesnych technologii – przy wypadkach drogowych, zagrożeniach chemicznych czy usuwaniu skutków gwałtownych zjawisk pogodowych.
Finansowanie zakupu oparto na kilku źródłach. Kluczową część środków – 9,5 mln zł – zabezpieczył Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Z budżetu województwa śląskiego przekazano na ten cel 1,8 mln zł. Pozostałe środki pochodziły m.in. z budżetu państwa oraz wkładów własnych jednostek.

Nowe pojazdy w najbliższych tygodniach trafią do komend miejskich i powiatowych PSP w całym regionie. Wśród nich znalazł się także nowy samochód rozpoznawczo-ratowniczy SLRr Ford Ranger, który zasili flotę Komendy Powiatowej PSP w Lublińcu, zastępując wysłużonego Land Rovera. Lubliniecką jednostkę podczas uroczystości reprezentowali komendant powiatowy PSP w Lublińcu st. bryg. Janusz Bula, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej bryg. Krzysztof Siek oraz dowódca zastępu asp. Adrian Tracz.
Lubliniec
Koniec rozmów o przejęciu szpitala. Temat upadł, a powiat musi szukać innych rozwiązań
Planowana konsolidacja Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lublińcu z Górnośląskim Centrum Medycznym im. prof. Leszka Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach nie będzie kontynuowana. Do Starostwa Powiatowego w Lublińcu wpłynęło oficjalne stanowisko dyrekcji GCM, z którego wynika, że na obecnym etapie nie ma możliwości prowadzenia dalszych rozmów w sprawie przejęcia lublinieckiego szpitala.
Jak poinformował zarząd powiatu, możliwość konsolidacji była w ostatnich miesiącach przedmiotem szczegółowych analiz prowadzonych zarówno przez kierownictwo GCM, jak i podmiot tworzący placówkę, czyli Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach. Ocenie poddano strategiczne kierunki rozwoju bazy klinicznej uczelni, aktualne uwarunkowania finansowe systemu ochrony zdrowia oraz prognozy dotyczące sytuacji ekonomicznej GCM, w tym planowane zmiany w finansowaniu świadczeń zdrowotnych.
– W efekcie przeprowadzonych analiz dyrekcja GCM poinformowała, że obecnie nie widzi możliwości kontynuowania rozmów dotyczących przejęcia SP ZOZ w Lublińcu – informuje lublinieckie starostwo.
Tym samym temat konsolidacji, który w przestrzeni publicznej budził duże zainteresowanie i liczne pytania o przyszłość szpitala powiatowego, został w praktyce zamknięty.

Jak podnoszą samorządowcy, GCM w swoim stanowisku podziękowało zarządowi powiatu za okazane zaufanie oraz dotychczasową współpracę prowadzoną, jak podkreślono, w trosce o zapewnienie mieszkańcom powiatu jak najwyższej jakości opieki zdrowotnej.
Jednocześnie urzędnicy zapowiadają, że będą analizować dalsze możliwe kierunki działań związanych z funkcjonowaniem lublinieckiego szpitala. Kluczowym kryterium mają być kwestie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców oraz stabilność organizacyjno-finansowa placówki.
Lubliniec
Od lotnictwa po kolej. Miniaturowe cuda techniki w lublinieckim MDK-u
Miniatura, precyzja i historia zamknięta w skali – tak w skrócie można opisać wystawę „Miniaturowy świat”, którą od 12 lutego będzie można oglądać w Miejskim Domu Kultury w Lublińcu. Spotkanie z autorem wystawy Krzysztofem Kozą i oprowadzanie po niej zaplanowano natomiast 17 lutego o godz. 11.30.
Wystawa zaprezentuje miniaturowe modele redukcyjne, wśród których dominować będą konstrukcje lotnicze. Obok nich pojawią się również modele kolejowe oraz inne obiekty techniczne, tworząc spójną opowieść o pasji do detalu i historii techniki. To propozycja skierowana nie tylko do zapalonych modelarzy.
– Krzysztof Koza to pasjonat, hobbysta modelarstwa redukcyjnego jak i historyk, gdyż z każdym modelem wiąże się ciekawa historia, a wraz z nią też wiedza techniczna – podkreślają organizatorzy, zachęcając do jej odwiedzenia.
Koza od lat specjalizuje się w modelach lotniczych, szczególnie polskich i włoskich maszynach. Jest współzałożycielem kółka modelarskiego „Broń i Barwa” w Koszęcinie, a przez blisko dwie dekady prowadził tamtejszą modelarnię, przekazując wiedzę kolejnym pokoleniom pasjonatów. W jego dorobku znajduje się także organizacja Koszęcińskiego Festiwalu Modelarskiego oraz współorganizacja Międzynarodowych Modelarskich Mistrzostw Śląska we współpracy z czeskim klubem KPM Karviná.

Autor wystawy jest dobrze znany w środowisku modelarskim także jako publicysta. Publikował artykuły w polskich i zagranicznych czasopismach branżowych, zdobywał nagrody i wyróżnienia na konkursach w kraju i za granicą, a wielokrotnie pełnił również funkcję sędziego podczas zawodów. Należy do kilku stowarzyszeń i klubów modelarskich w Polsce i poza jej granicami.
Lubliniec
Walentynki z Anita Lipnicką. Wraca do Lublińca z projektem pełnym emocji
14 lutego sala widowiskowa Miejskiego Domu Kultury w Lublińcu wypełni się muzyką i emocjami. W walentynkowy wieczór, o godz. 19.00, na scenie wystąpi Anita Lipnicka z koncertem „O miłości 2” – projektem, który łączy recital, osobiste wyznanie i starannie przygotowane widowisko.
Artystka od lat przyzwyczaiła publiczność do tego, że jej koncerty nie są jedynie prezentacją repertuaru. To kameralne, pełne szczerości spotkania, w których muzyka przeplata się z opowieścią, a dystans między sceną a widownią niemal znika. Tak było podczas trasy promującej album „Śnienie”, tak było również w czasie jubileuszowych koncertów w duecie z Johnem Porterem. Teraz przyszedł czas na kolejną odsłonę projektu poświęconego najważniejszemu z tematów.
„O miłości 2” to kontynuacja trasy z lat 2022-2023, która spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem publiczności w blisko 50 miastach w całej Polsce. Tym razem artystka ponownie koncentruje się na motywie miłości, pokazując jej różne oblicza – od uniesienia i zachwytu, po tęsknotę, rozczarowanie i dojrzałą czułość.
– Nasze miłosne koncerty cieszyły się takim powodzeniem, że ja i mój zespół postanowiliśmy stworzyć drugą edycję tego wydarzenia. Podobnie jak poprzednio, kluczem w doborze repertuaru było dla nas słowo „miłość” – wszystkie jej kolory, etapy, odsłony… A że sama w życiu sporo się już nakochałam, nie brakuje w moim twórczym dorobku utworów o tej tematyce – zapowiada Anita Lipnicka.
W odróżnieniu od pierwszej edycji trasy, w której pojawiały się zagraniczne evergreeny, tym razem wokalistka sięga po utwory polskich artystów, którzy inspirowali ją w młodości. Publiczność może spodziewać się muzycznej podróży do przełomu lat 80. i 90., czyli czasu szczególnie ważnego dla kształtowania się współczesnej polskiej sceny muzycznej.

– Może się zdarzyć, że łzy będą się lać ciurkiem. Zabierzcie ze sobą chusteczki i najlepiej jeszcze kogoś do przytulenia – żartuje artystka, zapowiadając wieczór pełen wzruszeń.
Organizatorzy podkreślają, że oprócz warstwy muzycznej istotnym elementem koncertu będzie oprawa wizualna. Specjalnie przygotowana scenografia oraz dopracowane światło mają budować klimat sprzyjający skupieniu i emocjonalnemu odbiorowi utworów.
Na scenie obok Anity Lipnickiej wystąpią Piotr Świętoniowski na instrumentach klawiszowych, Bartek Miarka na gitarach, Kamil Pełka na kontrabasie oraz Łukasz Sobolak na perkusji. Za realizację dźwięku odpowiada Mateusz Sołtysik, za światło Piotr Mrowiec, a za scenografię i kostiumy Paweł Talaga.
Walentynkowy koncert w Lublińcu zapowiada się jako propozycja dla tych, którzy w muzyce szukają nie tylko brzmienia, ale i opowieści. Bilety na oba występy dostępne są w kasie MDK oraz w sprzedaży internetowej.
Lubliniec
Duże potrzeby, ograniczone środki. Organizacje zderzyły się z realiami budżetu
Ponad 43 oferty i zapotrzebowanie liczone w milionach złotych przy znacznie skromniejszej puli środków – tak w liczbach wyglądał pierwszy otwarty konkurs ofert na realizację zadań publicznych Lublińca w bieżącym roku. Dotacje trafiły do organizacji działających w obszarach sportu, kultury, ochrony zdrowia, przeciwdziałania uzależnieniom oraz pomocy społecznej.
Największa dysproporcja pomiędzy zgłoszonym zapotrzebowaniem a dostępnymi środkami dotyczyła wspierania i upowszechniania kultury fizycznej. Organizacje wystąpiły łącznie o ponad 1,4 mln zł, podczas gdy miejska pula konkursowa wyniosła 650 tys. zł. Oznaczało to konieczność daleko idących ograniczeń w przyznawanych dotacjach i selekcji projektów, mimo że wiele z nich obejmowało całoroczne programy szkoleniowe i cykliczne zajęcia sportowe. Nawet w przypadku największych beneficjentów miasto pokryło jedynie część zgłoszonych potrzeb.
Środki w tym obszarze trafiły ostatecznie do czternastu podmiotów. Stowarzyszenie Handball Club „Husaria” Lubliniec otrzymało 67,9 tys. zł na szkolenie piłkarzy ręcznych i udział w rozgrywkach ligowych. Lubliniecki Klub Oyama Karate uzyskał 70,9 tys. zł na cykl szkoleń sportowo-rekreacyjnych dzieci, młodzieży i dorosłych. Stowarzyszenie Ścieżka Marzeń dostało 10,8 tys. zł na projekt „Sportowa Rodzinka 8”, a Sanus Vivere – Zdrowe Życie 15,6 tys. zł na zajęcia promujące aktywny styl życia. Fundacja Sportowa Polska otrzymała 30,5 tys. zł na organizację Pucharu Polski w Dogtrekkingu, Klub Sportowy Judo Lubliniec 30,3 tys. zł na szkolenie zawodników, a Klub Sportowy Mafia Team Lubliniec 25,1 tys. zł na Mistrzostwa Lublińca w Biegu Przełajowym. STS „Victoria” uzyskał 52,8 tys. zł, Wojskowy Klub Biegacza META 34,2 tys. zł na Szlem Komandosa, LKS Sparta Lubliniec 103,5 tys. zł na całoroczny program szkolenia piłkarskiego, Akademia Sportowa Lubliniec 82,4 tys. zł, Społeczne Towarzystwo Badmintona „Energia” 26 tys. zł, Klub Piłki Ręcznej Lubliniec 76,8 tys. zł, a Lublinieckie Towarzystwo Tenisowe 22,6 tys. zł.
Podobne proporcje widoczne były przy organizacji miejskich wydarzeń sportowych. Na przedsięwzięcia planowane na 3 maja i 11 listopada złożono oferty na niemal 190 tys. zł, przy puli wynoszącej 100 tys. zł. Wsparcie uzyskały dwa biegi o charakterze ogólnomiejskim. Klub Sportowy Mafia Team Lubliniec otrzymał 48,9 tys. zł na organizację III Lublinieckiego Biegu dla Polski 11 listopada, natomiast Wojskowy Klub Biegacza META uzyskał 46,2 tys. zł na Bieg Konstytucji.

W obszarze kultury, sztuki oraz ochrony dziedzictwa narodowego zapotrzebowanie przekroczyło 313 tys. zł, podczas gdy miasto przeznaczyło na ten cel 120 tys. zł. Dotacje otrzymały cztery podmioty, realizujące zadania adresowane zarówno do seniorów, jak i do odbiorców zainteresowanych muzyką oraz folklorem. Część wniosków – w tym dotyczących całorocznych zajęć muzycznych czy wydarzeń koncertowych – nie uzyskała wsparcia, mimo że mieściła się w priorytetach konkursu. Stowarzyszenie Ścieżka Marzeń otrzymało 12,8 tys. zł na projekt „Lubliniec Art 8”, a Fundacja „Lubi Mi Się…” uzyskała 44,4 tys. zł na realizację czwartej edycji „Kreatywnego przystanku 60+”. Zespół Pieśni i Tańca „Halka” otrzymał 50,6 tys. zł na działalność kultywującą polski folklor, a Towarzystwo Muzyczne Śląskich Kameralistów 12 tys. zł na projekt „Kocham Kino!”.
Relatywnie najmniejsza różnica pomiędzy zgłoszonymi potrzebami a dostępną pulą wystąpiła w obszarze ochrony i promocji zdrowia. Złożone oferty opiewały na ponad 227 tys. zł, przy budżecie konkursowym wynoszącym 200 tys. zł. Miasto zdecydowało się wesprzeć trzy zadania, z czego zdecydowaną większość środków przeznaczono na opiekę nad osobami starszymi i chorymi. Największą dotację – 166 tys. zł – otrzymała Caritas Diecezji Gliwickiej na świadczenie opieki pielęgniarskiej, pielęgnacyjnej i rehabilitacyjnej. Związek Harcerstwa Polskiego, Chorągiew Śląska uzyskał 6,8 tys. zł na działania pomocowe i wychowawcze, a lublinieckie koło Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków 11 tys. zł na program wsparcia osób z cukrzycą i ich rodzin.
Znaczne rozbieżności pomiędzy wnioskowanymi a przyznanymi kwotami widoczne były również w obszarze przeciwdziałania uzależnieniom i patologiom społecznym. Na profilaktykę uzależnień od alkoholu organizacje zgłosiły potrzeby przekraczające 319 tys. zł, przy puli 180 tys. zł. Wszystkie przyznane dotacje miały charakter częściowy, a jeden z projektów nie uzyskał wsparcia. W przypadku przeciwdziałania narkomanii zapotrzebowanie niemal zrównało się z dostępnymi środkami, jednak również tu dotacja była niższa od oczekiwanej. Lublinieckie Stowarzyszenie Trzeźwościowe „Nadzieja” otrzymało 81,8 tys. zł na program „Trzeźwość ponad wszystko”. Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka uzyskał 17,4 tys. zł na projekt „W pomaganiu siła”, Polski Związek Niewidomych 8 tys. zł, Stowarzyszenie Monar 32,9 tys. zł na zadanie „My – odpowiedzialni”, a ZHP Chorągiew Śląska 39,6 tys. zł na działania profilaktyczne. W zakresie przeciwdziałania uzależnieniom od narkotyków i środków psychoaktywnych Stowarzyszenie Ścieżka Marzeń otrzymało 6,5 tys. zł na realizację projektu „Lubliniecka Baza Sozo 2”.
Najmniejszą pulą dysponowano w obszarze pomocy społecznej. Przy zgłoszonym zapotrzebowaniu przekraczającym 55 tys. zł miasto przeznaczyło na ten cel 26 tys. zł. Środki podzielono pomiędzy trzy organizacje realizujące zadania skierowane do seniorów oraz rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Uniwersytet Trzeciego Wieku otrzymał 8,1 tys. zł na projekt „Aktywny Senior 2026”, Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka 12 tys. zł na zadanie „Silna rodzina – szczęśliwe dzieci”, a Stowarzyszenie „Złote Lata” 5,8 tys. zł na projekt „Czas dla seniora – wystarczy chcieć”.
Lubliniec
Karnawał na scenie Miejskiego Domu Kultury. „Zemsta Nietoperza” zachwyciła publiczność
Lutowy wieczór w Miejski Dom Kultury w Lublińcu upłynął pod znakiem operetkowej elegancji i lekkiego humoru. W miniony czwartek widzowie mieli okazję zobaczyć „Zemstę Nietoperza” Johanna Straussa II w wykonaniu Teatru Muzycznego Castello. Klasyczne dzieło, od lat obecne na europejskich scenach, tym razem zabrzmiało w Lublińcu świeżo i z wyczuciem karnawałowego klimatu.
Spektakl od pierwszych scen wciągał widownię sprawnie poprowadzoną akcją i czytelną narracją. Intryga oparta na nieporozumieniach, maskach i grze pozorów rozwijała się dynamicznie, a humor sytuacyjny był dawkowany z wyczuciem. Szczególną sympatię publiczności zyskała Adela – bohaterka obdarzona sceniczną swobodą i komediowym temperamentem – oraz doktor Falke, którego planowana zemsta stała się motorem całej opowieści. Ważnym wątkiem była także Rozalinda, poruszająca się pomiędzy ironią a emocją, uważnie obserwująca wydarzenia spod balowej maski.
Muzyczna warstwa przedstawienia stanowiła jego mocny punkt. Orkiestra Teatru Muzycznego Castello nadała walcom Straussa odpowiednią lekkość, a partie wokalne – zarówno solowe, jak i zespołowe – zabrzmiały spójnie i precyzyjnie. Całość uzupełniły choreografie przygotowane pod kierunkiem Wiktorii Koryciak, które wprowadziły na scenę ruch i energię, nie przytłaczając przy tym muzycznej narracji.
Na uwagę zasłużyły również kreacje aktorskie. W głównych rolach wystąpili Kamil Zdebel jako Eisenstein, Justyna Dyla jako Rozalinda, Anna Pieszka jako Adela oraz Michał Jopek w roli Alfreda. Wyraziste interpretacje zaprezentowali także Tomasz Białek jako Książę Orlovski i Krzysztof Wierzchowski jako doktor Falke. Zespół stworzył przekonującą, zespołową opowieść, w której żadna z postaci nie była jedynie tłem.

Przedstawienie, wyreżyserowane przez Tomasza Białka, zostało dopracowane również od strony wizualnej. Scenografia i kostiumy autorstwa Anety Ratajczak, odpowiednio dobrane światło oraz staranna realizacja dźwięku budowały elegancki, karnawałowy nastrój. Trzyaktowa forma spektaklu zachowała tempo i klarowność, nie tracąc kontaktu z widzem.
– „Zemsta Nietoperza” w wykonaniu Teatru Muzycznego Castello okazała się prawdziwym świętem operetki, spektaklem pełnym wdzięku, humoru i muzycznej finezji. Lutowy wieczór w MDK w Lublińcu na długo pozostanie w pamięci publiczności jako spotkanie z klasyką w najlepszym, pełnym życia wydaniu – podsumowują organizatorzy.
Lubliniec
Miasto dopłaci do zbierania deszczówki. Nawet cztery tysiące złotych
Do końca marca mieszkańcy Lublińca mogą składać wnioski o dofinansowanie inwestycji związanych z gromadzeniem i zagospodarowaniem wód opadowych. Ruszyła kolejna edycja programu „Lubliniecka beczka”, realizowanego na podstawie uchwały przyjętej pod koniec listopada 2024 roku. Celem inicjatywy jest ochrona zasobów wodnych i zatrzymywanie deszczówki tam, gdzie spada – na prywatnych posesjach.
Dotacja ma formę wsparcia celowego z budżetu gminy i obejmuje zakup oraz montaż instalacji służących do magazynowania lub rozsączania wód opadowych i roztopowych. Wśród kosztów kwalifikowanych znalazły się m.in. zbiorniki naziemne lub podziemne o łącznej pojemności co najmniej 1000 litrów, zbiorniki dekoracyjne o pojemności minimum 500 litrów, ogrody deszczowe – zarówno w pojemnikach, jak i w gruncie – a także systemy rozsączające. Jednocześnie miasto zastrzega, że wydatki na nasadzenia roślin nie podlegają refundacji.
Wysokość dofinansowania wynosi 50 proc. kosztów kwalifikowanych, jednak nie więcej niż 4 tys. zł na jedno przedsięwzięcie. Dotacja przysługuje jednorazowo dla danej nieruchomości, przy czym ponowne ubieganie się o wsparcie możliwe jest dopiero po upływie pięciu lat. Program skierowany jest do właścicieli nieruchomości, na których nie jest prowadzona żadna działalność gospodarcza – to jeden z warunków udziału w naborze.
Istotnym wymogiem formalnym jest moment złożenia wniosku. Musi on trafić do urzędu jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji. Dopiero po jego pozytywnym rozpatrzeniu zawierana jest umowa pomiędzy gminą a wnioskodawcą. Termin realizacji zadania nie może przekroczyć 30 września. Po zakończeniu prac właściciel nieruchomości zobowiązany jest do złożenia zgłoszenia wykonania przedsięwzięcia wraz z wymaganymi załącznikami – najpóźniej do 15 października.

Wnioski można składać osobiście w Centrum Obsługi Mieszkańców przy ulicy Paderewskiego, przesłać pocztą tradycyjną lub złożyć elektronicznie za pośrednictwem platform ePUAP albo e-Doręczeń. W przypadku działania przez pełnomocnika konieczne jest dołączenie podpisanego pełnomocnictwa – również w wersji elektronicznej, opatrzonej podpisem zaufanym.
Wszelkich informacji udzielą także pracownicy urzędu, z wydziału do spraw środowiska i klimatu.
Lubliniec
Cyfrowy zastrzyk dla edukacji w Lublińcu. Szkoła dostała ponad setkę urządzeń
Zespół Szkół Ogólnokształcąco-Technicznych w Lublińcu znalazł się w gronie beneficjentów Krajowego Planu Odbudowy. Placówka pozyskała łącznie 103 urządzenia elektroniczne, mające wspierać rozwój kompetencji cyfrowych i edukację.
Pod koniec ubiegłego roku do szkoły dostarczono laptopy oraz tablety, które zostały rozdysponowane pomiędzy jednostki wchodzące w skład zespołu. II Liceum Ogólnokształcące otrzymało 10 laptopów przeglądarkowych, natomiast Technikum nr 2 doposażono w 14 laptopów przeglądarkowych, 30 tabletów oraz 49 laptopów przeznaczonych do pracy z oprogramowaniem wykorzystywanym w kształceniu zawodowym.
Nowy sprzęt ma być wykorzystywany podczas bieżących zajęć lekcyjnych. Uczniowie zyskali dostęp do narzędzi cyfrowych, które umożliwiają pracę z programami i aplikacjami wspierającymi naukę zarówno przedmiotów ogólnokształcących, jak i zawodowych. W przypadku technikum ma to szczególne znaczenie, ponieważ realizacja podstawy programowej w wielu zawodach wymaga obsługi specjalistycznego oprogramowania komputerowego.
Doposażenie szkoły wpisuje się w szerszy kontekst zmian zachodzących na rynku pracy. Coraz częściej od absolwentów oczekuje się nie tylko wiedzy teoretycznej, ale również sprawnego poruszania się w środowisku cyfrowym. Dostęp do nowoczesnego sprzętu pozwala stopniowo przygotowywać uczniów do pracy w warunkach zbliżonych do tych, z jakimi spotkają się po zakończeniu nauki.

– Nowe urządzenia umożliwiają także bardziej zindywidualizowaną pracę z uczniami. Nauczyciele mogą na bieżąco monitorować postępy, a uczniowie realizować zadania we własnym tempie, z wykorzystaniem narzędzi sprzyjających samodzielnej pracy i współpracy w grupie. Szkoła od lat stosuje ocenianie kształtujące, oparte na informacji zwrotnej, samoocenie i wyznaczaniu celów edukacyjnych, a dostęp do sprzętu multimedialnego wzmacnia ten model nauczania – informują przedstawiciele starostwa powiatowego.
Jak dodają, ZSOT od dłuższego czasu inwestuje również w przygotowanie kadry pedagogicznej do pracy z technologią informacyjno-komunikacyjną. Nauczyciele posiadają doświadczenie w wykorzystaniu narzędzi cyfrowych na lekcjach, a część z nich pełniła funkcje trenerów TIK, prowadząc szkolenia dla pedagogów z innych szkół, także poza regionem. Placówka dysponuje ponadto bazą oprogramowania dostosowaną do wymagań podstawy programowej i standardów obowiązujących na rynku pracy.
– Warto podkreślić, że w Zespole Szkół Ogólnokształcąco-Technicznych w Lublińcu egzaminy zawodowe oraz ustne egzaminy maturalne przeprowadzane są w formie elektronicznej, co pozwala ograniczyć zużycie papieru i wymaga sprawnej obsługi narzędzi cyfrowych zarówno ze strony uczniów, jak i nauczycieli – dodają urzędnicy.
Lubliniec
Phil Collins w nowym brzmieniu. Dwa koncerty, dwa świetne widowiska
Koncert Noworoczny w Miejskim Domu Kultury w Lublińcu należy do wydarzeń, które na stałe wpisały się w lokalny kalendarz kulturalny. Tak było również 31 stycznia, kiedy sala MDK dwukrotnie wypełniła się publicznością. Tegoroczna edycja została poświęcona twórczości Phila Collinsa i oparta na dobrze znanych utworach zaprezentowanych w orkiestrowych aranżacjach.
Na scenie wystąpiła Miejska Orkiestra Dęta Lubliniec pod dyrekcją Bartłomieja Pięty. Program koncertu zbudowano z kompozycji, które od lat funkcjonują w muzycznej świadomości kilku pokoleń słuchaczy, jednak dzięki rozbudowanym aranżacjom zyskały nowe, bardziej koncertowe brzmienie. Orkiestra prowadziła cały wieczór konsekwentnie i z wyczuciem, tworząc spójne tło dla partii wokalnych.
W pierwszej części koncertu dominowały spokojniejsze, bardziej refleksyjne utwory w wykonaniu Sławka Uniatowskiego. Artysta sięgnął po ballady i kompozycje o stonowanym charakterze, takie jak „Another Day in Paradise”, „Two Hearts”, „Can’t Stop Loving You”, „I Wish It Would Rain Down”, „True Colors”, „In the Air Tonight” czy „Against All Odds”. Jego interpretacje były oszczędne w formie, a wokal dobrze współgrał z pełnym, orkiestrowym brzmieniem, nadając tej części koncertu wyważony rytm.
Druga odsłona wieczoru miała zdecydowanie bardziej dynamiczny charakter. Jan Piwowarczyk zaprezentował utwory o tanecznym i energetycznym rytmie, w tym „Something Happened on the Way to Heaven”, „Sussudio”, „Two Worlds”, „Wear My Hat”, „Dance into the Light” oraz „Easy Lover”. Ta część koncertu wprowadziła większą swobodę i lekkość, co szybko znalazło odzwierciedlenie w reakcji publiczności. Dodatkowym elementem programu był gościnny występ zespołu Frele, który urozmaicił całość pod względem wokalnym.

Podczas koncertu nie zabrakło również oficjalnego akcentu związanego z uhonorowaniem osób i środowisk szczególnie zasłużonych dla lokalnej kultury. W jego trakcie wręczono Nagrody Burmistrza Miasta Lublińca twórcom i zespołom, które swoją pasją, talentem i zaangażowaniem w istotny sposób wzbogacają życie kulturalne miasta.
Za osiągnięcia artystyczne w 2025 roku nagrody otrzymali Edward Przebieracz, Julia Kandzia, Anna Trzepizur, Julia Sekulska oraz Arkadiusz Suchara. Z kolei za całokształt działalności artystycznej wyróżnieni zostali Lidia Plich-Kaczmarek, Marian Kaczmarek oraz Stowarzyszenie Zespołu Pieśni i Tańca „Halka”, od lat obecne w życiu kulturalnym Lublińca i rozpoznawalne również poza jego granicami.
– Koncert Noworoczny w wykonaniu lublinieckiej orkiestry dętej to dla mieszkańców coś więcej niż wydarzenie muzyczne – to piękna tradycja, moment wspólnego świętowania i okazja do przeżycia wyjątkowych emocji. Tegoroczna edycja po raz kolejny potwierdziła, że połączenie znanych i lubianych przebojów z orkiestrowymi aranżacjami potrafi zachwycić zarówno starszych, jak i młodszych słuchaczy. Owacje na stojąco, gromkie brawa oraz entuzjastyczne reakcje publiczności były najlepszym dowodem, że ostatni styczniowy wieczór tego roku zapamiętany będzie jako wieczór pełen radości, wzruszeń i muzycznej magii – dokładnie taki, jakiego mieszkańcy Lublińca oczekują na początku nowego roku – podkreślają organizatorzy wydarzenia.
Lubliniec
Przemysław Witek: Szpitale powiatowe są dziś w systemowej zapaści. Bez odważnych decyzji wszyscy za to zapłacimy
Rekordowe nakłady na ochronę zdrowia, a jednocześnie coraz dłuższe kolejki, narastające zadłużenie szpitali powiatowych i narzekania pacjentów, które nie cichną mimo kolejnych reform. W okręgu częstochowskim – obejmującym m.in. powiat lubliniecki i myszkowski – problem ten narasta od lat, osiągając dziś poziom, który coraz częściej określany jest jako strukturalny kryzys. O stanie lokalnego szpitalnictwa, politycznych kosztach reform i granicach odpowiedzialności parlamentarzysty rozmawiamy z posłem Przemysławem Witkiem.
Panie pośle, jesteśmy w połowie kadencji. Gdyby miał pan wskazać jedną sprawę kluczową dla regionu, którą uważa pan za absolutny priorytet – co by to było?
Bez wahania powiem, że to ochrona zdrowia, a konkretnie sytuacja szpitali powiatowych. Mówię tu przede wszystkim o powiecie lublinieckim i myszkowskim, bo to są jednostki, które znam najlepiej i które są dziś w realnych tarapatach. Paradoks polega na tym, że żyjemy w czasach rekordowych nakładów na zdrowie, a jednocześnie dostępność i jakość leczenia w mniejszych ośrodkach dramatycznie się pogarszają.
Wsłuchując się w pańskie wypowiedzi, w przestrzeni medialnej często mówi pan o zapaści, patologii i o systemie, który nie działa. Co konkretnie pana do tego skłania?
Fakty. Liczby są bezlitosne. Szpital w Lublińcu ma dziś około 70 mln zł zadłużenia, szpital w Myszkowie ponad 30 mln zł, a realnie bliżej 40 mln zł. To nie są kwoty, które da się przykryć kolejną dotacją czy jednorazowym wsparciem. Ktoś na końcu zawsze za to zapłaci. Albo powiat, albo podatnicy, albo pacjenci – w postaci gorszego dostępu do leczenia.
Z drugiej strony słyszymy, że pieniędzy w systemie nigdy nie było tyle co dziś.
I to jest właśnie sedno problemu. Dosypywanie kolejnych miliardów bez zmiany struktury systemu powoduje, że te środki są konsumowane głównie przez wynagrodzenia. Mówiłem o tym otwarcie już dwa lata temu i spotkało się to z ogromnym oburzeniem – do tego stopnia, że Naczelna Izba Lekarska złożyła na mnie skargę do premiera. Dziś coraz więcej osób przyznaje mi rację.
To znaczy?
Mamy do czynienia z brakiem lekarzy, szczególnie specjalistów. Szpitale zaczynają więc konkurować między sobą, podkupując sobie personel, oferując coraz wyższe stawki – często kompletnie oderwane od realnych możliwości finansowych jednostek. Efekt jest taki, że szpital, który wykonuje swoje podstawowe zadania, nie jest w stanie na siebie zarobić. To błędne koło.
Mówi pan wprost o patologii.
Chcę to jasno podkreślić – nie jestem przeciwnikiem lekarzy. Absolutnie nie. Tylko, że nie możemy udawać, że pewne zjawiska nie istnieją. Jeśli system premiuje brak racjonalności, jeśli tworzy przestrzeń do nadużyć i windowania kosztów bez poprawy jakości leczenia, to mamy obowiązek to nazwać i próbować naprawić.
Jaką drogę pan proponuje?
Reorganizację. I mówię to wprost, nawet jeśli jest to niepopularne. Po raz pierwszy w historii pojawiły się realne instrumenty prawne pozwalające na łączenie szpitali, łączenie kontraktów i korzystanie ze wsparcia państwa – czy to w formie oddłużenia, czy taniego finansowania. Te narzędzia są już dostępne w Ministerstwie Zdrowia.
Łączenie szpitali budzi jednak ogromne emocje lokalnie. Mieszkańcy boją się likwidacji oddziałów, utraty swojego szpitala.
Rozumiem te obawy, ale musimy postawić sprawę uczciwie. Co jest lepsze? Szpital, który formalnie istnieje, ale nie jest w stanie zapewnić realnej pomocy, czy jednostka po reorganizacji, która działa stabilnie i leczy skutecznie? Dziś mieszkańcy i tak oceniają te szpitale bardzo krytycznie. Skoro pacjenci są niezadowoleni, personel przeciążony, a finanse w ruinie, to znaczy, że coś fundamentalnie nie działa.

Często podkreśla pan, że nie przecenia roli posła. To dość rzadkie stwierdzenie w polityce.
Bo to prawda. Poseł nie jest dyrektorem szpitala ani starostą. Ja nie mogę nikogo zmusić do decyzji. Mogę natomiast mówić głośno o problemach, wspierać samorządy w rozmowach z ministerstwem, tłumaczyć społeczeństwu i personelowi, na czym polegają proponowane zmiany. I to robię.
Wchodzi pan przy tym – jak sam pan mówi – na kurs kolizyjny z samorządami.
Tak, bo czasem trzeba. Jeśli widzę, że odkładanie decyzji tylko pogarsza sytuację, to nie będę milczał dla świętego spokoju. Powiaty nie są już w stanie ponosić kosztów tej zapaści. To nie jest problem jednego starosty czy jednej rady powiatu. To systemowy kryzys.
W swojej wypowiedzi zwrócił pan uwagę na perspektywę najsłabszych pacjentów.
Bo to jest dla mnie kluczowe kryterium. System ochrony zdrowia działa dobrze nie wtedy, gdy ktoś pomoże załatwić wizytę szybciej, tylko wtedy, gdy samotna osoba z odległej części powiatu, bez samochodu i wsparcia rodziny, ma realny dostęp do leczenia. Dziś tak nie jest.
Co chciałby pan, żeby po tej kadencji po panu zostało?
Chciałbym, żeby szpitale w Lublińcu i Myszkowie wyszły na prostą. Nie marzę o systemie idealnym, gdyż nawet kraje Zachodu sobie z tym nie radzą. Natomiast jeśli uda się stworzyć stabilne, działające jednostki, które zapewnią mieszkańcom przyzwoity poziom opieki zdrowotnej, to uznam, że zrobiłem coś naprawdę ważnego. Nawet jeśli po drodze będzie to kosztowało mnie polityczny komfort.
Dziękuję za rozmowę.
Lubliniec
Konsolidacja szpitali wciąż w toku. Powiat czeka na decyzję Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
Proces konsolidacji Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lublińcu z Górnośląskim Centrum Medycznym im. prof. Leszka Gieca w Katowicach nie został jeszcze zakończony i – jak podkreślają w komunikacie przedstawiciele starostwa powiatowego – pozostaje na etapie rozmów oraz analiz. Samorząd informuje, że działania prowadzone są równolegle na kilku płaszczyznach i wymagają czasu, zarówno ze względów formalnych, jak i organizacyjnych.
Pierwszym formalnym krokiem był list intencyjny zarządu powiatu z 12 listopada ubiegłego roku, w którym wyrażono wolę konsolidacji lublinieckiego SP ZOZ-u z Górnośląskim Centrum Medycznym, jednym z kluczowych podmiotów klinicznych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Dokument ten otworzył drogę do dalszych rozmów i wstępnych ustaleń pomiędzy zainteresowanymi stronami.
W odpowiedzi na ten list wpłynęło pismo podpisane przez dyrektor GCM Klaudię Rogowską. Zadeklarowała ona gotowość do podjęcia rozmów w sprawie ewentualnego połączenia obu podmiotów leczniczych poprzez przejęcie lublinieckiego szpitala przez GCM.
Stanowisko to znalazło odzwierciedlenie w decyzjach samorządu. Podczas sesji rady powiatu, która odbyła się 26 listopada, radni jednogłośnie przyjęli uchwałę w sprawie podjęcia działań zmierzających do połączenia obu SP ZOZ-ów. Jak podkreślano wówczas, uchwała miała charakter intencyjny i stanowiła formalną podstawę do kontynuowania procesu konsolidacyjnego.

Powiat przypomina jednocześnie, że zgodnie z przepisami ustawy o działalności leczniczej połączenie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej wymaga zawarcia porozumienia pomiędzy podmiotami tworzącymi. W praktyce oznacza to konieczność uzyskania zgody wszystkich stron uczestniczących w procesie.
Na obecnym etapie kluczowe znaczenie ma stanowisko Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Jak wynika z przekazywanych informacji, dyrekcja Górnośląskiego Centrum Medycznego oczekuje na decyzję uczelni w sprawie ewentualnego połączenia. Do czasu jej uzyskania dalsze kroki pozostają uzależnione od rozstrzygnięć po stronie uniwersytetu.
Starostwo Powiatowe w Lublińcu zapewnia, że proces nie został wstrzymany, a prace koncepcyjne i analityczne są kontynuowane. O kolejnych decyzjach oraz ewentualnych zmianach w harmonogramie rozmów powiat zapowiada informować po zakończeniu następnego etapu uzgodnień.
Lubliniec
Ponad trzy miliony dla strażaków z Lublińca. Nowy sprzęt, pojazdy i zaplecze w ramach ochrony ludności
Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Lublińcu otrzymała wsparcie w wysokości ponad 3,3 mln zł w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Pozyskane środki przeznaczono na kompleksowe wzmocnienie potencjału ratowniczego – od doposażenia strażaków w sprzęt ochronny, przez zakup specjalistycznych pojazdów, po modernizację infrastruktury i zabezpieczenie bieżącej gotowości operacyjnej jednostek.
Znacząca część dofinansowania została przeznaczona na poprawę bezpieczeństwa samych ratowników. Zakupiono i uzupełniono umundurowanie specjalne oraz wyposażenie osobiste strażaków PSP, jednostek OSP włączonych do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego oraz jednostek wojskowej ochrony przeciwpożarowej. Na ten cel wydatkowano 27 tys. zł. Dodatkowo utworzono rezerwę wyposażenia ratownika, obejmującą m.in. maski z filtropochłaniaczami, ubrania ochronne oraz specjalistyczne elementy umundurowania – o łącznej wartości 120 tys. zł.

W ramach programu zakupiono również sprzęt wykorzystywany podczas działań ratowniczych. Do jednostek trafił ratowniczy zestaw hydrauliczny o napędzie spalinowym za 150 tys. zł, sprzęt ochrony dróg oddechowych w ośmiu kompletach o wartości 112 tys. zł, a także podręczny sprzęt akumulatorowy, mierniki skażeń promieniotwórczych, mobilne zestawy oświetleniowe, latarki, osuszacz powietrza oraz namioty ewakuacyjne i szybkorozstawialne.
Jednym z kluczowych elementów inwestycji był zakup nowego taboru. Największym wydatkiem okazał się średni samochód ratowniczo-gaśniczy z funkcją dostarczania wody do celów bytowych, którego koszt wyniósł blisko 1,7 mln zł. Ponadto zakupiono mikrobus do przewozu osób, przeznaczony m.in. do ewakuacji ludności ze stref zagrożenia oraz działań kryzysowych, a także lekki samochód kwatermistrzowski. Łącznie na pojazdy przeznaczono ponad 2,2 mln zł.

Dofinansowanie objęło również zaplecze logistyczne i bytowe. W ramach programu przeprowadzono remont obiektu PSP za 300 tys. zł, zakupiono dwa kontenery magazynowe, klimatyzatory, a także 100 łóżek, które mogą być wykorzystywane podczas długotrwałych akcji, ewakuacji lub sytuacji kryzysowych.
Część środków – 110 tys. zł – została przeznaczona na zabezpieczenie bieżącej działalności i funkcjonowania jednostek PSP w trybie stałej gotowości operacyjnej. Jak podkreślają strażacy, to element równie istotny jak zakup nowego sprzętu, pozwalający utrzymać sprawność i ciągłość działań ratowniczych.
Lubliniec
Cieknie kran, zamek nie działa, żarówka do wymiany? W Lublińcu ktoś zrobi to bezpłatnie
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Lublińcu po raz czwarty uruchamia program „Złota Rączka dla Lublinieckich Seniorów 65+”. W edycji na bieżący rok seniorzy ponownie będą mogli skorzystać z nieodpłatnej pomocy przy drobnych, domowych naprawach – takich, z którymi z różnych względów nie są w stanie poradzić sobie samodzielnie. Inicjatywa ma ułatwić codzienne funkcjonowanie osobom starszym i zwiększyć ich komfort, szczególnie w sytuacjach, gdy drobna usterka staje się realnym problemem w mieszkaniu.
Program skierowany jest do mieszkańców Lublińca w wieku 65 lat i starszych, którzy są samotni – także w rozumieniu samotnych małżeństw – i nie posiadają na terenie miasta najbliższej rodziny, czyli zstępnych, mogących udzielić wsparcia. Ważnym warunkiem jest również stałe zamieszkiwanie w lokalu, w którym miałaby zostać wykonana usługa naprawcza.
Zakres prac przewidzianych w ramach „Złotej Rączki” obejmuje typowe, niewielkie usterki i czynności montażowe, które w praktyce często wymagają pomocy osoby sprawniejszej technicznie. Wśród nich wymieniane są m.in. naprawy lub wymiana zawiasów w drzwiach i szafkach, montaż i wymiana zamków oraz klamek, uszczelnianie lub wymiana cieknących kranów, udrażnianie odpływów czy odpowietrzanie kaloryferów. Możliwe jest także podłączenie pralki lub zmywarki, wymiana żarówki, a także montaż obrazów, luster, uchwytów i półek. W praktyce chodzi o wszelkie drobne czynności, które nie wymagają specjalistycznych robót budowlanych, ale mają realne znaczenie dla bezpieczeństwa i wygody seniorów.
Osoby zainteresowane skorzystaniem z programu mogą zgłaszać się bezpośrednio do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Lublińcu przy ulicy Oświęcimskiej 30. Możliwy jest również kontakt telefoniczny pod numerem 34 356 20 05. To właśnie pracownik socjalny ma wyjaśnić szczegółowo zasady korzystania z usługi, w tym warunki formalne i sposób zgłoszenia.

MOPS podkreśla jednocześnie, że program obejmuje nieodpłatną usługę naprawczą, natomiast zakup materiałów i części potrzebnych do wykonania naprawy leży po stronie seniora. Jeżeli jednak stan zdrowia nie pozwala osobie starszej na samodzielne dokonanie zakupów, możliwe jest przekazanie środków pieniężnych „Złotej Rączce”, która nabędzie niezbędne elementy i następnie rozliczy się z zakupu na podstawie paragonu fiskalnego.
W komunikacie szczególny nacisk położono także na kwestie bezpieczeństwa. Osoba wykonująca naprawy w ramach programu posiada imienną legitymację ze zdjęciem, wydaną i podpisaną przez dyrektora MOPS-u w Lublińcu. Jednocześnie instytucja apeluje do seniorów o ostrożność i przypomina, aby każdorazowo sprawdzać tożsamość nieznanej osoby przed wpuszczeniem jej do mieszkania. To ważne przypomnienie w czasie, gdy osoby starsze wciąż bywają celem prób oszustw i wyłudzeń.
Lubliniec
Alarm o „uprowadzeniu” dziecka w Lublińcu. Policja wyjaśnia: To był ojciec
Najpierw był strach i słowo, które działa na wyobraźnię szybciej niż syrena – uprowadzenie. W czwartek po godz. 14.00 policja w Lublińcu dostała zgłoszenie dotyczące dziewczynki idącej drogą. Według pierwszej relacji obok nastolatki miał zatrzymać się samochód, a za kierownicą miał siedzieć nieznany mężczyzna. Dziecko miało zostać zaczepione, a potem auto odjechało w nieznanym kierunku.
Najbardziej niepokojąco brzmiało jednak to, co pojawiło się w pierwotnym przekazie świadków – dwojga małoletnich. Z ich pierwszych słów wynikało, że mężczyzna miał „wciągnąć” dziewczynkę do auta. To właśnie ten element uruchomił pełną mobilizację.
Policja podkreśla, że jeszcze w trakcie pierwszych czynności okazało się, iż zgłaszające dzieci nie widziały wprost, czy dziewczynka została siłą zabrana, czy po prostu wsiadła do samochodu. To różnica zasadnicza, bo oddziela możliwą próbę przestępstwa od sytuacji rodzinnej, niepokojącej, ale zupełnie innego rodzaju. Mimo to policjanci natychmiast ruszyli do działania. I choć, co istotne, poza informacją przekazaną przez małoletnich nie wpłynęło żadne oficjalne zgłoszenie o zaginięciu dziecka, rozpoczęto intensywne sprawdzanie okoliczności, ustalanie pojazdu i weryfikację zdarzenia. Działania prowadzono również w kilku ościennych miejscowościach.
– Każde zgłoszenie tego typu jest przez policję sprawdzane i dokładnie weryfikowane, bo bezpieczeństwo obywateli to dla nas priorytet – informują śląscy policjanci.

Kilka godzin później policja opublikowała komunikat, który całkowicie zmienił bieg tej historii. Funkcjonariusze dotarli do wskazanej w zgłoszeniu dziewczynki. Okazało się, że rzeczywiście zatrzymał się przy niej samochód, a mężczyzna w środku mówił podniesionym tonem, nakazując jej wsiąść. Jednak nie był to obcy kierowca. Jak ustalono, mężczyzną był ojciec nastolatki. Dziewczynka wsiadła do auta, a ojciec, jak przekazano, zawiózł ją bezpiecznie do szkoły. Policja jednoznacznie podkreśliła, że nie doszło do uprowadzenia.
W całym zamieszaniu łatwo przeoczyć szczegół, który zasługuje na najmocniejsze podkreślenie. To właśnie dzieci, które były świadkami sytuacji, zachowały się odpowiedzialnie. Nie zignorowały zdarzenia, nie machnęły ręką, tylko przekazały informację dorosłym. Czujność zadziałała dokładnie tak, jak powinna. Była szybka reakcja, zgłoszenie i błyskawiczne sprawdzenie sprawy przez policję.
– Chcemy podkreślić i pochwalić właściwą postawę dzieci, które zauważyły sytuację i przekazały informację dorosłym – podkreślają służby.
Lubliniec
Wędkarze na zalewie Droniowickim. Chcieli złowić rybę, „złowiła” ich policja
Miało być spokojne wędkowanie, a skończyło się wizytą policji. W niedzielę na zalewie Droniowickim w Lublińcu kilku wędkarzy postanowiło wejść na zamarzniętą taflę lodu, najwyraźniej zakładając, że mróz to wystarczająca „gwarancja bezpieczeństwa”. Problem w tym, że w takich przypadkach to nie człowiek kontroluje sytuację, tylko lód, a on potrafi zmienić reguły gry w kilka sekund.
O sprawie zrobiło się głośno, bo na miejsce dotarli policjanci. Wędkarze, zamiast łowić ryby, musieli tłumaczyć się ze swojej decyzji. I trudno się dziwić. Wejście na lód to jeden z tych pomysłów, które wyglądają „niewinnie” tylko do momentu, gdy coś pójdzie nie tak. A gdy pójdzie, to nie ma mowy o drobnej wpadce. Jest walka o życie.

Służby podkreślają, że zamarznięta tafla nigdy nie jest równa i przewidywalna. Nawet jeśli w jednym miejscu wydaje się mocna, kilka metrów dalej może być osłabiona. Wystarczy dopływ wody, roślinność, nierówne zamarzanie czy wcześniejsze pęknięcia. Człowiek robi krok i nagle zamiast rekreacji jest lodowata kąpiel, szok termiczny, drętwiejące ręce i ogromny ciężar mokrego ubrania.

Policja przypomina też o jeszcze jednym aspekcie – złym przykładzie. Dorośli wchodzą na lód, a potem trudno się dziwić, że dzieci uznają to za normalne. Tymczasem konsekwencje mogą być tragiczne, szczególnie w przypadku najmłodszych, którzy w krytycznej sytuacji nie mają ani siły, ani doświadczenia.
Dlatego policjanci ponownie apelują o rozsądek i przypominają, że na lód nie wchodzi się nigdy. Nawet jeśli wygląda na stabilny.
Lubliniec
Miasto kupiło sprzęt za niemal milion złotych w ramach programu ochrony ludności
Urzędnicy z Lublińca zakończyli zakupy sprzętu technicznego finansowane w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Dzięki przyznanej dotacji samorząd przeznaczył na nowe wyposażenie 964 tys. zł.
Jak podkreślił w komunikacie urząd miejski, przedsięwzięcie ma przede wszystkim charakter prewencyjny. Chodzi o wzmocnienie zaplecza technicznego na wypadek sytuacji, które wymagają szybkiej reakcji i sprawnej logistyki – niezależnie od tego, czy będą to awarie, przerwy w dostawie energii, lokalne podtopienia, czy inne zdarzenia zakłócające funkcjonowanie miasta. Samorząd zaznacza przy tym, że zakupy nie są reakcją na konkretne zagrożenie ani powodem do niepokoju mieszkańców, lecz elementem długofalowego przygotowania.
Nowe wyposażenie ma wspierać służby miejskie w zapewnianiu ciągłości podstawowych usług i umożliwiać sprawną organizację działań w terenie. W praktyce oznacza to m.in. możliwość szybkiego uruchomienia awaryjnego zasilania, doświetlenia miejsca akcji, osuszania budynków czy zabezpieczenia wody.
W trakcie realizacji programu nie udało się w pełni odtworzyć pierwotnej listy zakupowej. Jak informuje miasto, powodem była ograniczona dostępność części planowanych urządzeń na rynku.
– Ostatecznie udało się nabyć sprzęt oceniany jako szczególnie przydatny operacyjnie, wzmacniający możliwości techniczne samorządu – podkreślają miejskie służby.

Co więc zakupiono? Magistrat pochwalił się, że udało się nabyć cztery mobilne agregaty prądotwórcze, dziesięć mobilnych masztów oświetleniowych, a także cztery kontenery magazynowe. Do wyposażenia dołączyło również sześć osuszaczy powietrza, automatyczna pakowarka do wody, beczkowóz asenizacyjny oraz mobilny chlorator.
Miasto zaznacza, że sprzęt będzie wykorzystywany przede wszystkim przez służby odpowiedzialne za działania techniczne i logistyczne, zwiększając ich zdolności do sprawnego i skoordynowanego reagowania.
Lubliniec
Kolędy inaczej niż zwykle. Gospelsi zrobili w Lublińcu muzyczne show
Wczoraj w Miejskim Domu Kultury w Lublińcu odbył się koncert kolędowy „Jakaż to gwiazda?” w wykonaniu zespołu Gospelsi. Koncert był propozycją dla tych odbiorców, którzy cenią tradycyjny repertuar bożonarodzeniowy, podany w nowym, nieoczywistym brzmieniu.
Wielogłosowe partie wokalne, spójna koncepcja aranżacyjna i dopracowana realizacja sprawiły, że wydarzenie zachwyciło uczestników. Na scenie wystąpili: Magda Schlagner, Gosia Zbączyniak, Gosia Prauzner-Bechcicka, Karolina Mrozek, Joanna Jankowska, Magda Owczarek, Karolina Wieczorek, Alina Gansiniec, Kasia Gruca, Edyta Krętkowska oraz Radek Gembała. Zespół poprowadził Artur Tekieli, który jest autorem aranżacji i opracowań muzycznych koncertu.
W trakcie występu publiczność usłyszała m.in. „Gdy się Chrystus rodzi”, „Do szopy, hej pasterze”, „Wśród nocnej ciszy”, „Hej, w dzień narodzenia”, „Mały, maleńki Jezus” i „Z narodzenia Pana”. Były także bardziej żywiołowe propozycje, jak „Dzisiaj w Betlejem”, „Gore gwiazda Jezusowi” czy „Witaj, Dziecię”. Wśród utworów znalazła się również tytułowa kolęda „Jakaż to gwiazda?”. Jak relacjonują organizatorzy, jednym z mocniej zapamiętanych momentów było gościnne pojawienie się Ewy Gromkowskiej. Solistka wykonała „Oj maluśki, maluśki”, a jej interpretacja została szczególnie dobrze przyjęta przez publiczność.

– Koncert „Jakaż to gwiazda?” wypełniła nie tylko muzyka, ale także atmosfera wspólnoty, radości i refleksji. Starannie przygotowane aranżacje, harmonijne brzmienie zespołu oraz autentyczne emocje wykonawców sprawiły, że publiczność mogła na nowo przeżyć magię okresu Bożego Narodzenia. Wieczór w Miejskim Domu Kultury w Lublińcu na długo zapadnie w pamięć słuchaczy jako piękne muzyczne rozpoczęcie nowego roku – podkreślają przedstawiciele MDK w Lublińcu.
Lubliniec
Mróz skuwa stawy. Policja ostrzega: Nie wchodźmy na lód
Ujemne temperatury powodują, że zamarzają stawy, sadzawki, rozlewiska i niewielkie zbiorniki wodne, a na ich powierzchni pojawia się tafla lodu. Choć może wyglądać na stabilną, w rzeczywistości stanowi poważne zagrożenie, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży. Dzielnicowi prowadzą kontrole w rejonach zbiorników wodnych, reagując na niebezpieczne zachowania i próbując zapobiegać potencjalnym dramatom. Policja apeluje o rozsądek.
Z takim apelem do mieszkańców zwracają się dzielnicowi Komendy Powiatowej Policji w Lublińcu. Mundurowi podkreślają, że nawet kilkudniowy mróz nie daje żadnej pewności, że lód jest wystarczająco gruby i bezpieczny. Pokrywa lodowa może mieć różną grubość w zależności od miejsca, a do jej osłabienia przyczyniają się m.in. prądy wodne, roślinność czy nierównomierne zamarzanie.
Policjanci przypominają, że wystarczy chwila nieuwagi. Wpadnięcie do lodowatej wody oznacza bardzo szybkie wychłodzenie organizmu. Hipotermia może rozwijać się błyskawicznie i stanowi bezpośrednie zagrożenie życia. Dodatkowo wyjście z przerębla bez pomocy jest niezwykle trudne. Mokra odzież nasiąka wodą, staje się ciężka, ogranicza ruchy i działa jak dodatkowy balast.
Funkcjonariusze zwracają również uwagę na częsty błąd w przypadku takich zdarzeń. Spontaniczne próby ratowania osoby tonącej bez odpowiedniego zabezpieczenia. Wchodzenie na kruchy lód może zakończyć się tym, że poszkodowanych będzie więcej. W sytuacji zagrożenia należy natychmiast wezwać pomoc, dzwoniąc na numer alarmowy 112.

Szczególny apel kierowany jest do rodziców i opiekunów. Policja prosi, by pilnować, gdzie przebywają dzieci, i jasno tłumaczyć im ryzyko związane z zabawą na lodzie.
– To, co wygląda na niewinną zimową atrakcję, może zakończyć się tragedią – przypominają dzielnicowi.
Jednocześnie mundurowi podkreślają, że zimowa rekreacja może odbywać się bezpiecznie, ale w odpowiednich miejscach. W Lublińcu działa lodowisko, gdzie warunki są kontrolowane i dostosowane do korzystania przez mieszkańców.
-
Ekologiczny Powiat5 miesięcy temuOstatnia zima kopciuchów? Od stycznia palenie w starych piecach będzie nielegalne
-
Lubliniec3 miesiące temuAnonimowy profil, publiczne upokarzanie i polityczna jatka na Facebooku. Kto pociąga za sznurki tej brudnej gry?
-
Ekologiczny Powiat5 miesięcy temuSystem kaucyjny wchodzi do sklepów. Sprawdź, ile dopłacisz za puszki i butelki
-
Boronów2 tygodnie temuZerwany zaczep, trzy trumny. Sąd skazał kierowcę ciężarówki
