Kochanowice
Kiedy inni panikują, oni działają. Tak szkolą najmłodszych w Kochanowicach
W siedzibie Ludowego Klubu Sportowego „Ruch” w Kochanowicach odbył się piknik edukacyjny poświęcony bezpieczeństwu i budowaniu odporności społecznej. Wydarzenie zrealizowano w ramach inicjatywy „Odporni na kryzys – edukacja i bezpieczeństwo w Kochanowicach”, będącej częścią większego projektu realizowanego w całym województwie.
Program spotkania opierał się na praktycznej nauce reagowania w sytuacjach zagrożenia. Strażacy oraz ratownicy medyczni przeprowadzili pokaz działań podejmowanych podczas pożaru w domu i szkole oraz omówili zasady właściwego postępowania w takich przypadkach. Uczestnicy mieli również okazję wziąć udział w ćwiczeniach z udzielania pierwszej pomocy. Uzupełnieniem zajęć były warsztaty dotyczące radzenia sobie w stresie i w sytuacjach kryzysowych, ukierunkowane na rozwijanie umiejętności zachowania spokoju i podejmowania właściwych decyzji.

Jak podkreślają organizatorzy, połączenie elementów teoretycznych z praktyką pozwoliło młodym uczestnikom zdobyć wiedzę oraz konkretne umiejętności, które mogą okazać się kluczowe w sytuacjach wymagających szybkiej i odpowiedzialnej reakcji. Inicjatywa miała na celu nie tylko edukację najmłodszych, ale także kształtowanie postaw sprzyjających bezpieczeństwu i odporności lokalnej społeczności.
– W wydarzeniu uczestniczyła duża ilość dzieci z naszej gminy. Dzięki kompleksowej strukturze działań uczestnicy zdobyli wiedzę i praktyczne umiejętności z zakresu reagowania w sytuacjach kryzysowych – informuje Kamil Kasperek, jeden z inicjatorów przedsięwzięcia.
Kochanowice
Do Rzymu dojechali, ale watykański finał rozsypał się na dwie godziny przed startem. Co zawiodło?
Mieli wjechać w sobotę do Watykanu. Nie limuzynami, nie autokarami, nie pod eskortą wygodnych delegacji, ale na starych, zabytkowych traktorach, które przez tysiące kilometrów udowadniały, że pasja, upór i serce potrafią więcej niż niejeden perfekcyjny plan zrobiony przy biurku. Finał miał być symboliczny: Plac św. Piotra, audiencja u papieża i moment, który spiąłby całą drogę i akcję dla Laury piękną klamrą. Do tego finału jednak nie doszło.
Nie dlatego, że zawiodły maszyny, zabrakło sił, czy że trasa przez pół Europy okazała się ponad ich możliwości. Zawiodło coś znacznie bardziej prozaicznego i znacznie bardziej irytującego – formalności i zaniechanie po stronie urzędniczych struktur kościelnych.
– Kochani, meldunek wygląda zupełnie inaczej niż zwykle. Na licznikach naszych traktorów nie przybył od soboty ani jeden kilometr – napisali wczoraj Traktorowi Podróżnicy w swoim komunikacie na Facebooku.
I od razu dodali, że od początku wyprawy jadą razem ze swoimi sympatykami, dlatego postanowili podzielić się z nimi „pełną prawdą”. Ta prawda jest dla nich bolesna. W sobotę miał nastąpić wielki finał w Watykanie. Maszyny były przygotowane, ludzie gotowi, emocje sięgały zenitu. Jak relacjonują uczestnicy, przez całą wyprawę mieli otrzymywać zapewnienia, że od strony formalnej wszystko zostało dopięte na ostatni guzik.
– Gwarantowano nam to dosłownie do wczoraj – podkreślili, a potem przyszło zderzenie ze ścianą. – Na dwie godziny przed planowanym wydarzeniem zderzyliśmy się z brutalną rzeczywistością. Okazało się, że oficjalne pismo zgłaszające naszą traktorową pielgrzymkę w Watykanie w magiczny sposób nigdy nie opuściło murów pewnych urzędowych gabinetów na naszym rodzimym Śląsku – napisali podróżnicy.
Trudno o bardziej gorzki paradoks. Sześćdziesięcioletnie traktory przejechały przez pół Europy, pokonały Alpy, deszcz, upał, zmęczenie i długie godziny w trasie. A kiedy cel był już na wyciągnięcie ręki, nie zatrzymała ich mechanika, tylko papier. A właściwie jego brak tam, gdzie powinien się znaleźć.
W tej historii najmocniej wybrzmiewa właśnie ten kontrast. Po jednej stronie ludzie, którzy zrobili coś nieoczywistego, trudnego i pięknego. Po drugiej – system, który w kluczowym momencie nie dowiózł najprostszej rzeczy – skutecznego przepływu dokumentów. Podróżnicy nie ukrywają rozgoryczenia. Ich zdaniem, gdyby sami zajęli się formalnościami, tak jak zajęli się całą logistyką wyprawy, „wszystko wypaliłoby idealnie i bez najmniejszego problemu”.
Najbardziej dosadnie brzmi jednak ich ocena tego, co naprawdę ich zatrzymało.
– Żadna mechaniczna awaria w trasie nie była w stanie nas zatrzymać. Ostatecznie okazało się, że jedyną zaporą nie do przejścia była… awaria dobrej woli i przepływu papierów na urzędniczych biurkach – napisali.
To zdanie może zostać symbolem całej sytuacji. Bo Traktorowi Podróżnicy nie przegrali z drogą, z dystansem, ani z własnymi ograniczeniami. Dojechali. Udowodnili, że da się zrealizować wyprawę, w którą wielu mogło nie wierzyć.
– No cóż – zrobiliśmy im psikusa i dojechaliśmy! – jak sami ujęli to krótko i bez kompleksów.
Z ich relacji wynika, że mieli także poczucie braku wiary ze strony osób, które powinny im raczej pomagać niż powątpiewać.
– Odnieśliśmy bardzo przykre wrażenie, że pewne wysoko postawione tam osoby od samego początku po prostu nie wierzyły w nas i w to, że na naszych 60-letnich, zabytkowych traktorach w ogóle damy radę pokonać tak potężną trasę i dojechać do celu – napisali.

To już nie jest tylko opowieść o niedopilnowanym piśmie. To historia o lekceważeniu oddolnej inicjatywy, która wymyka się schematom. O ludziach, którzy nie przyszli po gotowe, tylko sami zorganizowali wyprawę, zbudowali wokół niej emocje i wsparcie, pojechali w trasę, a na końcu zderzyli się nie z brakiem możliwości, lecz z brakiem skuteczności po stronie tych, którym zaufali.
Najważniejsze jest jednak to, że nie był to rajd dla samego rajdu. W centrum tej wyprawy od początku była mała Laura. To dla niej jechali, dla niej nagłaśniali akcję, dla niej zbierali wsparcie i uwagę ludzi. Dlatego nieudany watykański finał boli, ale nie odbiera sensu całej drodze.
– Nasz cel nadrzędny pozostaje niezmienny i nienaruszony, jedziemy tu dla małej Laury! (zbiórka tutaj – przyp.red.). Żadne biurokratyczne rzucanie kłód pod nogi, niedopatrzenia czy brak wiary ze strony „wielkich tego świata” nie odbiorą nam dumy z tego, ile wsparcia i nadziei udało nam się zebrać na jej leczenie. To jest nasze największe i prawdziwe zwycięstwo, którego nikt nam nie zabierze! – podkreślili podróżnicy.
I właśnie dlatego ta historia nie kończy się porażką. Tak, zawód jest ogromny, bo nie wjechali do Watykanu. Jednak jeśli mierzyć tę wyprawę nie protokołem, nie pieczątką i nie miejscem, do którego nie wpuszczono traktorów, lecz tym, co udało się zbudować po drodze, to obraz wygląda zupełnie inaczej.
Dojechali. Zebrali wokół siebie ludzi. Pokazali, że zabytkowy traktor może stać się symbolem solidarności, uporu i pomocy dziecku. A to, że na końcu zawiodły formalności, obciąża nie tych, którzy ruszyli w drogę, lecz tych, którzy mieli dopilnować, by ta droga mogła zakończyć się tak, jak zapowiadano.
Teraz Traktorowi Podróżnicy jadą dalej. Przed nimi Monte Cassino – miejsce szczególne, mocno wpisane w polską pamięć.
– Nie zdejmujemy nogi z gazu – zapowiedzieli.
I chyba trudno o lepsze podsumowanie.
Kochanowice
Traktorowi Podróżnicy mówią: „Buongiorno Italia” i odpalają konkurs. Do wygrania gadżety prosto z trasy
Traktorowi Podróżnicy są już we Włoszech, walczą z upałem, kilometrami i wymagającymi podjazdami, ale nie zwalniają tempa. Wyprawa do Watykanu i na Monte Cassino od początku ma jeden najważniejszy cel – wsparcie zbiórki dla Laury Piechoty. Teraz postanowili dodatkowo rozkręcić akcję i podziękować tym, którzy kibicują im wirtualnie na każdym kilometrze. Ruszył konkurs dla fanów, w którym można zdobyć unikatowe gadżety z trasy.
Włoski etap to dla nich nie tylko kolejny fragment drogi, ale także jeden z najbardziej wymagających momentów całej podróży. Wysokie temperatury, które – jak relacjonują – powodują, iż w traktorach jest nawet 43°C, długie przejazdy i górskie odcinki dają się we znaki zarówno kierowcom, jak i maszynom. Jak sami podkreślają, ogromnym wsparciem są dla nich komentarze, wiadomości i doping osób śledzących wyprawę w internecie.
Właśnie z myślą o kibicach przygotowano specjalny konkurs. Do zdobycia są pakiety gadżetów Traktorowych Podróżników, a wśród nich prawdziwe pamiątki z wyprawy, jak koszulki z oryginalnymi podpisami wszystkich uczestników, magnes z Watykanu, personalizowane kubki, magnesy, długopisy oraz oficjalne naklejki. To nie są zwykłe upominki z półki, ale rzeczy związane z trasą, ludźmi i akcją, która od kilku dni przyciąga uwagę coraz większej liczby osób.
Zasady konkursu są proste, ale mają jeden bardzo ważny element – wsparcie zbiórki dla Laury. Aby wziąć udział, trzeba polubić konkursowy post (tutaj), udostępnić go na swoim profilu, wpłacić minimum 10 zł na skarbonkę Laury Piechoty w serwisie Siepomaga (tutaj) z dopiskiem „Traktorowy konkurs”, a następnie w komentarzu pod postem zamieścić screen potwierdzający wpłatę. Do tego dochodzi część kreatywna, bo uczestnicy mają wymyślić okrzyk na drogę, który doda traktorom i kierowcom mocy podczas najtrudniejszych włoskich podjazdów.
Spośród osób, które spełnią warunki, traktorowa komisja wybierze cztery najbardziej pomysłowe, energetyczne i dające kopa okrzyki. To właśnie do ich autorów trafią pakiety nagród. Organizatorzy czekają na komentarze, udostępnienia i wpłaty do 13 czerwca, do godz. 23:59.
Konkurs ma być zabawą, ale jego sens jest dużo poważniejszy. Każda wpłata zasila zbiórkę dla Laury, a podróżnicy od początku podkreślają, że właśnie to jest sercem całej wyprawy. Traktory, trasa, Watykan, Monte Cassino, włoskie podjazdy i internetowy doping są ważne, ale najważniejsza pozostaje pomoc. Dlatego nawet symboliczne 10 zł, jak piszą uczestnicy akcji, ma znaczenie.

Traktorowi Podróżnicy pokazują, że można jechać powoli, ale robić dużo dobrego. Ich wyprawa stała się czymś więcej niż nietypową podróżą przez Europę. To ruch ludzi, którzy kibicują, udostępniają, wpłacają, wymyślają hasła i razem niosą dalej informację o zbiórce. A teraz mogą jeszcze zgarnąć kawałek tej trasy dla siebie – pamiątki od ekipy, która jedzie dalej dla Laury.
Kochanowice
Od murowanej szkoły z 1836 roku po pałac Aulocków. Kochanowice uczciły niezwykły jubileusz
Kochanowicka szkoła ma za sobą historię, której pozazdrościć mogłaby niejedna placówka. W 1836 roku otrzymała pierwszy murowany budynek, co w realiach tamtych czasów było wydarzeniem o ogromnym znaczeniu dla uczniów, nauczycieli i całej lokalnej społeczności. Tamtego obiektu już nie ma, ale tradycja edukacyjna w Kochanowicach trwa nieprzerwanie, a dzisiejsi uczniowie zdobywają wiedzę w miejscu równie wyjątkowym – w zaadaptowanym na potrzeby szkoły dawnym pałacu Aulocków.
Właśnie ta ciągłość, od pierwszej murowanej szkoły po współczesną placówkę, stała się osią jubileuszu, który odbył się 2 czerwca. W obchodach 190-lecia powstania pierwszej murowanej szkoły w Kochanowicach uczestniczyli uczniowie, nauczyciele, absolwenci, rodzice, przedstawiciele władz samorządowych, zaproszeni goście oraz mieszkańcy miejscowości. Była to uroczystość, w której szkolna historia spotkała się z teraźniejszością, a wspomnienia dawnych roczników naturalnie połączyły się z radością najmłodszych.
Obchody rozpoczęły się od wymarszu uczestników z placu szkolnego do kościoła parafialnego. Tam odprawiona została uroczysta msza święta w intencji całej społeczności szkolnej – uczniów, nauczycieli, pracowników, absolwentów oraz wszystkich osób, które przez lata tworzyły i wspierały kochanowicką oświatę. Po nabożeństwie uczestnicy wrócili na część oficjalną jubileuszu.
Podczas okolicznościowej akademii przypomniano historię szkoły oraz jej znaczenie dla kilku pokoleń mieszkańców. W wystąpieniach zaproszonych gości podkreślano, że szkoła w małej miejscowości nigdy nie jest wyłącznie miejscem nauki. To także przestrzeń spotkań, wychowania, pierwszych przyjaźni, sukcesów, porażek i doświadczeń, które zostają z człowiekiem na całe życie. Szczególnie mocno wybrzmiewała wdzięczność wobec nauczycieli, pracowników, rodziców i mieszkańców, którzy przez dziesięciolecia dokładali swoją cegiełkę do rozwoju placówki.
Jubileusz stał się również okazją do powrotu do przeszłości. Uczestnicy mogli zajrzeć do starych kronik, odnaleźć siebie lub swoich bliskich na fotografiach sprzed lat, obejrzeć tematyczne wystawy oraz zobaczyć, jak wyglądała dawna sala lekcyjna. Zestawienie szkolnej ławki sprzed dekad ze współczesnym wyposażeniem pokazało najlepiej, jak bardzo zmieniła się edukacja, choć jej najważniejszy sens pozostał ten sam – przekazywanie wiedzy, wychowywanie i budowanie więzi.
– Tak okazały jubileusz domagał się uczczenia. Dzisiejsza szkoła w Kochanowicach służy uczniom nie tylko z samej miejscowości. Uczą się w niej także dzieci z Jawornicy, Droniowic, Harbułtowic oraz Ostrowa i Lubocek. Zdobywają wiedzę w w zaadaptowanym na potrzeby edukacyjne pałacu Aulocków. I choć to ludzie tak naprawdę tworzą atmosferę szkoły, klimat miejsca również ma znaczenie. A miejsce to jest na pewno szczególne – podkreślił wójt Jacek Mokros.

Po części oficjalnej przyszedł czas na wspólne świętowanie. Zwieńczeniem jubileuszu był festyn dziecięcy zorganizowany na terenie przedszkola i przyszkolnego boiska. Na najmłodszych czekały zabawy, konkursy i atrakcje, które nadały całemu wydarzeniu radosny, rodzinny charakter.
Obchody 190-lecia pierwszej murowanej szkoły w Kochanowicach były zatem czymś więcej niż tylko rocznicową akademią. Stały się spotkaniem pokoleń, lekcją lokalnej historii i przypomnieniem, że szkoła wciąż pozostaje jednym z najważniejszych miejsc w życiu każdej wspólnoty. To tutaj zaczynają się biografie wielu mieszkańców, tutaj kształtują się talenty, relacje i pamięć o miejscu, z którego się pochodzi.
Kochanowice
Stare Ursusy jadą do papieża. To pielgrzymka, która ma więcej niż jeden cel
Z Lubecka wyruszyła wyprawa, obok której trudno przejść obojętnie. Nie ma tu wygodnych kamperów, autokarów z klimatyzacją ani szybkich samochodów technicznych wysuwających się przed kolumnę. Są za to zabytkowe traktory, zapach starej motoryzacji, cierpliwość kierowców i cel, który znacznie wykracza poza samą przygodę. Traktorowi Podróżnicy ruszyli z powiatu lublinieckiego do Watykanu, a później na Monte Cassino.
Kolumna jedenastu zabytkowych maszyn wystartowała 4 czerwca o godz. 6.00 z Lubecka, miejscowości od lat kojarzonej z pasjonatami dawnych ciągników i skansenem starych maszyn rolniczych. To właśnie tam stare traktory nie są tylko eksponatami do oglądania, lecz częścią żywej opowieści o pracy, technice, wsi i ludziach, którzy potrafią z kawałka żelaza wydobyć historię.
Tym razem ta historia wyjechała daleko poza lokalne drogi. Uczestnicy wyprawy chcą dotrzeć do Watykanu, gdzie 13 czerwca planowany jest ich udział w audiencji u papieża Leona XIV. Potem kolumna ma ruszyć dalej, na Monte Cassino, by oddać hołd polskim żołnierzom spoczywającym na tamtejszym cmentarzu. Traktorzyści wiozą ze sobą biało-czerwoną flagę, podarowaną przez Prezydenta RP, która ma zostać przekazana właśnie w tym miejscu pamięci.
Brzmi jak przygoda? Tylko do momentu, w którym uświadomimy sobie skalę przedsięwzięcia. Zabytkowe ciągniki poruszają się z prędkością około 20 kilometrów na godzinę. Każdego dnia uczestnicy muszą pokonywać od 150 do ponad 200 kilometrów, co oznacza wiele godzin spędzonych za kierownicą maszyn pamiętających czasy, gdy nowoczesność w polskim gospodarstwie miała zupełnie inny wymiar niż dziś. W trasie są Czechy, Austria, Słowenia i Włochy, mniej uczęszczane drogi, podjazdy, zmienna pogoda, zmęczenie i awarie, które przy takim sprzęcie są nie tyle możliwością, ile częścią podróży.
Już pierwszego dnia traktorzyści mieli do pokonania ponad 200 kilometrów i dotarli do czeskiego Holešova. Po drodze musieli mierzyć się z problemami technicznymi, w tym awariami, które udało się usunąć. W kolejnych meldunkach z trasy pojawiały się informacje o następnych etapach, gościnnych przyjęciach i symbolicznym momencie, jakim było pokonanie alpejskich podjazdów oraz dotarcie do Słowenii. Dla współczesnego samochodu to zwykła trasa. Dla kilkudziesięcioletniego traktora i jego kierowcy – prawdziwy test wytrzymałości.
Ale ta wyprawa nie jest tylko pokazem pasji do starej motoryzacji. Jej najważniejszy sens kryje się w imieniu małej dziewczynki. Traktorowi Podróżnicy jadą dla Laury Piechoty ze Starych Siołkowic, chorej na zespół Retta. To rzadka choroba genetyczna, która potrafi odbierać dziecku sprawność, mowę i samodzielność. Rodzina dziewczynki prowadzi zbiórkę na leczenie, rehabilitację, zakup nierefundowanego leku oraz potrzebny sprzęt. Wyprawa ma nagłośnić tę walkę i zachęcić ludzi do pomocy.

W tym sensie stare Ursusy stają się czymś więcej niż zabytkami. Są nośnikiem opowieści, która łączy kilka światów – wiarę, pamięć historyczną, rolniczą tradycję, lokalną wspólnotę i solidarność z chorym dzieckiem. Na trasie budzą uśmiech, zdziwienie i zainteresowanie. Ludzie robią zdjęcia, nagrywają filmy, udostępniają je w internecie. Każde takie udostępnienie ma znaczenie, bo zwiększa szansę, że informacja o Laurze dotrze do kolejnych osób. Link do zbiórki tutaj.
To również wyprawa o Polsce, której często nie widać w wielkich deklaracjach. O Polsce ludzi, którzy miesiącami przygotowują sprzęt, planują trasę, załatwiają formalności i potem wsiadają na stare maszyny, by przez Europę wieźć własną pasję, flagę i prośbę o pomoc. O Polsce, w której lokalny skansen, grupa zapaleńców i kilkadziesiąt koni mechanicznych z minionej epoki potrafią stworzyć wydarzenie zauważane znacznie dalej niż granice jednej gminy.
Na końcu tej drogi jest Watykan, Monte Cassino i symboliczny hołd dla historii. Ale po drodze jest jeszcze coś równie ważnego – przypomnienie, że wielkie rzeczy nie zawsze zaczynają się od wielkich pieniędzy, wielkich instytucji i wielkich słów. Czasem zaczynają się o szóstej rano, w niewielkim Lubecku, od uruchomienia starego traktora.
Kochanowice
Dwadzieścia lat więzienia za zabójstwo w Kochanowicach. Prokuratura rozważy apelację
Sąd Okręgowy w Częstochowie skazał Adama S. na 20 lat pozbawienia wolności za zabójstwo 46-letniego Mariusza R., do którego doszło 7 czerwca 2025 roku w Kochanowicach. Kara ma być wykonywana w systemie terapeutycznym. Sąd zasądził również od skazanego 100 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz córki pokrzywdzonego.
Wyrok zapadł 21 maja. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Częstochowie po tym, jak w lutym tego roku Prokuratura Rejonowa w Lublińcu skierowała akt oskarżenia przeciwko 31-letniemu Adamowi S. Mężczyzna odpowiadał za pozbawienie życia Mariusza R. Z ustaleń śledztwa wynika, że tłem tragicznego zdarzenia miały być sprawy osobiste, związane z kontaktami pokrzywdzonego z byłą narzeczoną oskarżonego oraz małoletnim synem Adama S.
Prokurator w mowie końcowej domagał się surowszej kary – 30 lat pozbawienia wolności. Po ogłoszeniu wyroku zapowiedziano złożenie wniosku o pisemne uzasadnienie orzeczenia, co w praktyce otwiera drogę do ewentualnej apelacji. Decyzja o zaskarżeniu wyroku ma zostać podjęta dopiero po analizie uzasadnienia sądu.
Do zbrodni doszło 7 czerwca ubiegłego roku. Według ustaleń śledczych Adam S. pojechał do domu znajomego w Kochanowicach, aby wyjaśnić kwestie dotyczące relacji 46-letniego Mariusza R. z byłą partnerką oskarżonego oraz sprawy związane z opieką nad dzieckiem. W trakcie rozmowy doszło do nieporozumienia. W pewnym momencie Adam S. wyjął z plecaka nóż i ugodził gospodarza w szyję.
Po zadaniu ciosu mężczyzna zadzwonił na pogotowie ratunkowe, a następnie pojechał do komendy policji w Lublińcu, gdzie poinformował funkcjonariuszy o zdarzeniu. Na miejscu nie udało się jednak uratować życia pokrzywdzonego. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci była rana kłuto-cięta szyi z uszkodzeniem tętnicy.

W toku śledztwa prokurator przedstawił Adamowi S. zarzut zabójstwa. Podejrzany, przesłuchany przez prokuratora, przyznał się do popełnienia czynu. Wyjaśniał jednocześnie, że nie wie, dlaczego ugodził Mariusza R. nożem.
Ze względu na wątpliwości dotyczące stanu zdrowia psychicznego sprawcy, konieczne było przeprowadzenie obserwacji sądowo-psychiatrycznej w warunkach szpitalnych. Po jej zakończeniu biegli uznali, że Adam S. w chwili popełnienia czynu miał zachowaną zdolność rozumienia jego znaczenia oraz pokierowania swoim postępowaniem. Oznacza to, że był poczytalny i mógł odpowiadać karnie za swoje zachowanie.
Zabójstwo, o które oskarżono mężczyznę, zagrożone jest karą od 10 do 30 lat pozbawienia wolności albo dożywociem. W tej sprawie sąd wymierzył karę 20 lat więzienia, jednak wyrok nie kończy jeszcze postępowania w sposób definitywny.
Kochanowice
Temat dachu szkoły wraca jak bumerang. Radny ostrzega: Nie możemy czekać, aż zacznie się walić
Podczas ostatniej sesji rady gminy najważniejsze wątki pojawiły się w części poświęconej wolnym wnioskom i pytaniom radnych. Dyskusja szybko wyszła poza bieżące interwencje. Mówiono o stanie technicznym szkoły, dokumentach dotyczących dachu, przydomowych oczyszczalniach ścieków, remontach dróg, oświetleniu, gminnej gospodarce wodno-kanalizacyjnej, kanalizacji, inwestycjach urzędu oraz funkcjonowaniu Żółtego Folwarku. W tle wielu spraw pojawiał się ten sam problem – potrzeby są duże, a część z nich może oznaczać dla samorządu wydatki liczone w setkach tysięcy albo milionach złotych.
Jednym z pierwszych tematów była szkoła w Kochanowicach. Jedne z samorządowców wrócił do wniosku o zwiększenie środków na remonty w oświacie, który składał już podczas prac nad budżetem. Wskazywał, że minęły cztery miesiące nowego roku, a potrzeby placówki są znane. Najmocniej wybrzmiała jednak sprawa dachu. Według radnego w szkole odnalazły się dokumenty, których nie było w urzędzie, a z audytu z sprzed dwunastu lat miała wynikać rekomendacja gruntownego remontu.
– Nie wiem, czy jest robione, ale myślę, że to już naprawdę ostatni dzwonek, żeby ruszać coś w tym kierunku, żeby pozyskać środki, nie wiem, popytać w różnych miejscach. Nie możemy czekać, aż dach się zacznie walić. Myślę, że tu chodzi o bezpieczeństwo naszych dzieci. Dwanaście lat to naprawdę jest dużo, ale ten dach nie może się sam nie naprawić – mówił.
Wójt Jacek Mokros odpowiadał, że bieżące prace w szkole są wykonywane, wskazując między innymi na malowanie sal oraz wcześniejsze wydatki na zakup pieca. Przy kwestii dachu przyznał jednak, że odnaleziony dokument powinien trafić do urzędu, aby można było się z nim zapoznać.
– Nie wiem, jak się do tego ustosunkować, bo trochę mi jest dziwne, że pan radny wie więcej niż ja, a pani dyrektor jakby nie było podlega pod wójta gminy. Więc nie widzę tutaj przeszkód, żeby ten projekt, który został odnaleziony, był przedstawiony do nas do urzędu i zapoznamy się z nim – odpowiadał włodarz.
Do sprawy odniosła się także jedna z radnych, która podkreślała, że szkoła powinna mieć wykonywane okresowe przeglądy techniczne, a obecnie nie ma podstaw, by mówić o bezpośrednim zagrożeniu dla uczniów. Jednocześnie przyznała, że temat remontu zabytkowego obiektu wymaga dalszych działań.
Kolejnym istotnym wątkiem były przydomowe oczyszczalnie ścieków. Radny dopytywał, ilu mieszkańców zakwalifikowano do projektu i czy gmina przeanalizowała ewentualne koszty późniejszych przeglądów. Odwołał się przy tym do dyskusji w sąsiedniej gminie, gdzie miały pojawić się szacunki mówiące o kilku tysiącach złotych rocznie za przegląd instalacji.
– Dlatego właśnie chciałbym zapytać, jak to wygląda od strony formalnej. Czy osoby biorące udział w tym konkretnym projekcie, który jest skierowany do naszych mieszkańców, oczyszczalnia będzie należała do mieszkańców, czy będzie to własność gminy? – pytał.

Wójt wyjaśniał, że projekt zakłada montaż oczyszczalni na prywatnych działkach oddanych do dyspozycji gminy, przy dofinansowaniu na poziomie 75 proc. i wkładzie własnym pokrywanym przez samorząd. W trakcie rozmowy pojawiły się różne liczby dotyczące zgłoszeń. Najpierw padła informacja o 25 pozytywnie rozpatrzonych wnioskach, później doprecyzowano, że wpłynęło 30 deklaracji, a formalnie zakwalifikowanych jest 20. W sprawie kosztów przeglądów wójt nie przesądzał odpowiedzi i zapowiedział weryfikację.
– No to musimy to sprawdzić. Zapiszemy sobie – stwierdził Mokros.
W części drogowej radni pytali o bieżące naprawy, doświetlenie ulicy Lipskiej, barierki oraz stan ścieżki rowerowej. Jedna z urzędniczek poinformowała, że po poprzedniej sesji wysłano pismo do starostwa w sprawie dróg powiatowych, ale odpowiedź jeszcze nie wpłynęła. Jednocześnie przekazała, że na drogach gminnych rozpoczęły się remonty cząstkowe.
– Jeżeli chodzi o nasze drogi gminne, to ostatnio już mówiłam, że zostały zawarte umowy na tę masę mineralno-bitumiczną, jak również na emulsję asfaltową, grys na ten paczer tak zwany. I po prostu w wielu miejscowościach już remonty paczerem zostały przeprowadzone – wyjaśniała.
Osobno wróciła sprawa barierek, między innymi przy ulicy Głównej w Jawornicy. Jak informowano, trwają procedury związane z projektami zmiany organizacji ruchu, a same formalności mają kosztować znaczące kwoty. Wstępnie same barierki wyceniono na ponad 20 tys. zł, a razem z dokumentacją koszt może sięgnąć około 25 tys. zł.
Radni zwracali też uwagę na ścieżkę rowerową we wspomnianej miejscowości. Problemem ma być nie tylko piasek, ale również szkło i śmieci, dlatego jednorazowe sprzątanie może nie wystarczyć.
– Ja myślę, że jedno zamiatanie tej ścieżki tam z pewnością nie wystarczy. Myślę, że będzie trzeba cyklicznie powtarzać, ponieważ to naprawdę jest problem. Ja tam bardzo często uczęszczam, jeżdżę do pracy i myślę, że będziemy musieli takie czyszczenie tej ścieżki robić co najmniej dwa miesiące – mówił radny.
Wójt przy tej okazji poinformował, że gmina proceduje zakup nowej kosiarki, która ma usprawnić prace komunalne. Wskazywał również na ograniczenia kadrowe wynikające między innymi ze zwolnień lekarskich pracowników.
Jednym z bardziej rozbudowanych tematów była gminna gospodarka wodno-kanalizacyjna. Na sali padło pytanie, jak po roku funkcjonowania wygląda finansowo przejęcie zadań przez gminę i czy była to dobra decyzja. Wójt Mokros nie podał szczegółowych wyliczeń, ale ocenił, że sytuacja jest lepsza, niż pierwotnie zakładano. Zwracał uwagę nie tylko na finanse, ale również na większą kontrolę nad usługami i pracownikami.
Włodarz przywołał także awarię wodociągową w wigilię jako przykład sytuacji, w której gminny model zarządzania miał się sprawdzić. Jednocześnie nie ukrywał, że infrastruktura jest w różnym stanie, a samorząd musi mierzyć się z kosztami wody, kanalizacji, oczyszczania ścieków i bieżących napraw. Poinformował również o pracach nad taryfami oraz o aneksach do umów dla osób, które nie złożyły deklaracji lub nie regulują należności.
Wśród tematów inwestycyjnych pojawiły się studnie głębinowe, płyta fundamentowa pod zbiorniki na ujęciu w Kochcicach, ocieplenie garażu, a także kanalizacja i wodociąg w Szklarni. Włodarz przekazał, że gmina chce skorzystać z możliwości pozyskania dofinansowania z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
– Mamy upatrzony projekt, a dofinansowanie z WFOŚiGW do 4 mln zł można otrzymać i chcemy złożyć na to wniosek. Jest to otwarty termin, tam nie ma terminu zamkniętego, więc jak się wyrobimy, to chcemy się tym zająć – stwierdził.
Jacek Mokros przedstawił również informacje o zmianach organizacyjnych w urzędzie. Zapowiedział wdrożenie elektronicznego zarządzania dokumentacją oraz projektu e-administracji, na który gmina otrzymała spore środki.
– Dostaliśmy duże dofinansowanie w wysokości 1,5 mln zł na e-administrację. Jest to taki projekt, który będziemy wdrażać 16 różnych działań, wniosków na przykład na zalesienia, na zmianę deklaracji podatkowej, na zmianę do planu. Będą w formie elektronicznej, będzie można to złożyć przez komputer i przez smartfona – informował.
Wśród bieżących inwestycji wymienił także fotowoltaikę na gminnych obiektach. Umowa została podpisana na kwotę 1,4 mln zł, podczas gdy w budżecie zabezpieczono ponad 2 mln zł. Instalacje mają objąć między innymi urząd, szkoły, oczyszczalnię, stacje uzdatniania i pomp, remizy oraz dom kultury. Wójt mówił też o termomodernizacji budynku, wymianie okien i źródła ciepła, a także o problemie rządcówki, gdzie postępowanie unieważniono z powodu zbyt wysokich ofert.
Pod koniec sesji wrócił temat Żółtego Folwarku. Mokro ocenił jego funkcjonowanie pozytywnie i podkreślał, że zatrudnione tam osoby starają się przyciągać odwiedzających. Mówił o planowanych wydarzeniach, Nocy Muzeów, działaniach promocyjnych oraz zaproszeniach dla szkół z województwa śląskiego i opolskiego.
Radna, która pomagała przy oprowadzaniu grup, apelowała o większą promocję miejsca, także przez radnych w mediach społecznościowych.
– Ze swojej strony mogę powiedzieć, że naprawdę dużo jest tych telefonów, także dziewczyny na pewno mają tam co robić. I jest oddźwięk, ludzie są zainteresowani, mówią o tym, że to jest bardzo ciekawe miejsce, chcą przyjechać koła emerytów, również kluby seniorów – podkreśliła.
Na koniec pojawił się jeszcze wątek Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Jeden z uczestników sesji zwrócił uwagę, że oznakowanie z DK46 kieruje ciężki transport do strefy drogą gminną przez Jawornicę. Jego zdaniem w przyszłości może to oznaczać konieczność kosztownego remontu, którego gmina nie powinna finansować sama.
Kochanowice
Wójt Mokros o starzeniu się gminy, nowych mieszkaniach i żłobku: Rzeczywistość jest brutalna
Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Kochanowice radni przyjęli szereg uchwał dotyczących finansów, ochotniczej straży pożarnej, strategii rozwoju, inwestycji mieszkaniowej w Kochcicach, nieruchomości oraz przejęcia działek pod drogę. Obrady przebiegały spokojnie, a niemal wszystkie decyzje zapadały jednogłośnie. Najwięcej uwagi poświęcono jednak strategii rozwoju gminy do 2040 roku, przy której pojawiły się pytania o jakość dokumentu, przyszłość sanatorium w Kochcicach, sport, rekreację oraz problemy demograficzne.
Na początku sesji rada przyjęła zmiany w budżecie gminy na 2026 rok oraz zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej Gminy Kochanowice na lata 2026-2035. Oba projekty były wcześniej omawiane na komisjach i uzyskały pozytywne opinie. Radni nie zgłosili do nich pytań, a uchwały zostały przyjęte czternastoma głosami za.
Jednogłośnie przyjęto także uchwałę dotyczącą przekazania środków finansowych na rzecz Wojewódzkiego Funduszu Wsparcia Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach z przeznaczeniem dla Komendy Powiatowej PSP w Lublińcu. Ten punkt również nie wywołał dyskusji.
Najważniejszym momentem obrad było procedowanie strategii rozwoju gminy do 2040 roku. Już na wstępie zaznaczono, że dokument nie został omówiony na posiedzeniu komisji bezpośrednio przed sesją, ponieważ przedstawiciele firmy opracowującej strategię nie dotarli na spotkanie. Wyjaśniano jednak, że radni znali dokument z wcześniejszych prac komisji, a jego ostateczna wersja została im przekazana w materiałach.
– Jeżeli chodzi o strategię, to została ona uzupełniona o kilka dodatkowych elementów. Firma została poproszona, żeby to dodać. Szczególnie po spotkaniu z mieszkańcami, które się odbyło w marcu. Ta firma się z tego wywiązała – wyjaśniał wójt Jacek Mokros.
W dyskusji jeden z radnych przypomniał, że w dokumencie wcześniej pojawiały się błędne nazwy gmin, między innymi zamiennie Koszęcin i Kochanowice. Jak zapewniono, tego typu pomyłki zostały już usunięte. Radny dopytywał również o miejsce sanatorium w Kochcicach w strategii rozwoju. Zwrócił uwagę, że nie jest to majątek gminy, dlatego pytał, jaki realny wpływ samorząd ma na funkcjonowanie placówki i jakie znaczenie ma ona dla przyszłości gminy.

– Jakie szanse i zagrożenie widzi gmina w funkcjonowaniu tej placówki albo jakie ryzyka, gdy ta placówka by nie funkcjonowała i czy my jako gmina mamy jakiś też realny wpływ na to, czy funkcjonuje to sanatorium, czy nie. Z tego co wiem, to nie jest to mienie gminne, tylko jest to mienie zarządzane przez jakąś jednostkę zewnętrzną – dociekał samorządowiec.
Wójt odpowiedział, że za sanatorium odpowiada samorząd województwa, ale placówka ma dla gminy duże znaczenie. Wskazywał na jej rolę jako jednego z największych pracodawców, ale także na dostęp mieszkańców do usług zdrowotnych i rehabilitacyjnych.
– Ostatnimi czasy państwo słyszeli, jakie są zawieruchy związane z powiatowymi szpitalami, więc każdy z nas się martwi, jaka będzie jakość tych świadczonych usług. No i nasi mieszkańcy też korzystają z usług tego sanatorium poprzez różnego typu zabiegi fizjoterapeutyczne – dodawał włodarz.
Kolejny wątek dotyczył sportu i rekreacji. Radny zauważył, że strategia mocno akcentuje znaczenie kultury fizycznej, po czym zapytał, czy za tymi zapisami pójdą w przyszłości większe pieniądze. Przypomniał, że w tegorocznym budżecie na kulturę fizyczną i sport przeznaczono 160 tys. zł, a znaczna część tych środków została już rozdysponowana w konkursach dla klubów.
Jacek Mokros odpowiedział, że decyzje o wysokości finansowania w kolejnych latach będą zależały od rady. Zaznaczył też, że wsparcie aktywności fizycznej realizowane jest nie tylko przez dotacje dla klubów, ale również poprzez oświatę i program profilaktyki alkoholowej.
– Myślę, że jeżeli będziemy racjonalnie gospodarować środkami, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w przyszłym roku się pochylić i dać jakieś większe pieniądze na działalność klubu albo szeroko rozumianej kultury fizycznej – stwierdził.
Najszersza dyskusja dotyczyła jednak demografii. W strategii wskazano starzenie się społeczeństwa i ryzyko spadku liczby mieszkańców jako jedno z zagrożeń dla gminy. Mokro, odpowiadając na pytania, wskazywał na budowę publicznego żłobka jako przykład działania, które ma pomóc młodym rodzinom. Podkreślał też znaczenie planowanej inwestycji mieszkaniowej w Kochcicach przy ulicy Bankowej, gdzie powstać ma budynek wielorodzinny z osiemnastoma mieszkaniami.
– Przypomnę państwa apel ostatnio na komisji, żeby te działania jak najbardziej przyspieszyć, żeby już zacząć rekrutację. To jest trochę nasze działanie w tym kierunku – mówił wójt.
Włodarz przyznał jednocześnie, że Kochanowice funkcjonują w nowej sytuacji, stając się częściowo zapleczem mieszkaniowym Lublińca. W tym kontekście przywołał także planowaną inwestycję mieszkaniową w Kochcicach.
– Będziemy budować, jak państwo dzisiaj mają w którymś punkcie zajęcie stanowiska odnośnie budowy domów, bloku wielorodzinnego w Kochcicach, to też są jakieś takie działania, które mają spowodować, że te 18 mieszkań, które będzie wybudowanych, będzie oddanych do naszych mieszkańców albo do osób, które będą chciały się tu przeprowadzić – wyjaśniał.
Wójt nie ukrywał jednak, że demografia jest problemem szerszym niż lokalny samorząd. Mówił o niekorzystnych trendach, starzeniu się społeczeństwa i konieczności dostosowania gminy do zmieniającej się rzeczywistości.
– Niestety rzeczywistość jest brutalna. Nie wiem, czy państwo widzieli takie tytuły w niektórych prasie, że wymieramy, że to jest nieodwracalny trend, że czeka nas imigranci. Więc to też są takie zagrożenia, z którymi na pewno będziemy się dzisiaj mierzyć – podkreślił wójt Mokros.
Mimo pytań i zastrzeżeń strategia rozwoju gminy Kochanowice do 2040 roku została przyjęta jednogłośnie. Za głosowało czternastu radnych.
Następnie rada zajęła się uchwałą w sprawie ustalenia lokalizacji wspomnianej wcześniej inwestycji mieszkaniowej w Kochcicach. Projekt dotyczył budowy budynku mieszkalnego wielorodzinnego wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Uchwała została wcześniej pozytywnie zaopiniowana przez komisje i podczas sesji nie wywołała dyskusji, a radni i ją przyjęli jednogłośnie.
W dalszej części obrad radni przyjęli uchwały dotyczące wydzierżawienia nieruchomości, a następnie przeszli do bloku głosowań w sprawie przejęcia działek pod drogę w Kochcicach. Jak wyjaśniono, chodzi o drogę łączącą, która ma wielu właścicieli, dlatego każdą działkę trzeba było procedować osobno. Przedstawiciel komisji podkreślał, że mieszkańcy przekazują grunty bezkosztowo na rzecz gminy, co pozwoli uniknąć wykupów i może przyspieszyć działania związane z powstawaniem drogi.
– Tutaj wszystkie wnioski komisje pozytywnie zaopiniowały. Chciałem tylko dodać, że tutaj cała rada gminy cieszy się z tego, że mieszkańcy oddają tereny pod drogę, a nie musimy ich wykupować – mówił przedstawiciel komisji. – Dlatego myślę, że mieszkańcy, jeżeli chcieliby w przyszłości, żeby drogi powstawały, powinni pójść przykładem tych państwa, którzy zdecydowali się oddać działki bezkosztowo dla gminy – dodawał.
Wszystkie uchwały dotyczące przejęcia działek zostały przyjęte jednogłośnie.
Kochanowice
Rolnicy spotkają się w Lubecku po raz trzydziesty. Jubileuszowa pielgrzymka już w sobotę
Lubecko ponownie stanie się miejscem spotkania rolników, mieszkańców regionu i osób związanych z lokalną tradycją. 23 maja odbędzie się tam XXX Jubileuszowa Regionalna Pielgrzymka Rolników do Sanktuarium Matki Bożej w Lubecku. Wydarzenie połączy modlitwę, przemarsz uczestników, prezentację dawnych maszyn rolniczych, występy artystyczne oraz integracyjne spotkanie w Skansenie.
Tegoroczna pielgrzymka ma szczególny charakter, bo organizowana jest już po raz trzydziesty. To wydarzenie, które od lat przypomina o znaczeniu pracy rolników, przywiązaniu do ziemi, lokalnej wspólnocie i tradycjach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Do udziału zaproszeni są zarówno mieszkańcy Lubecka i okolicznych gmin, jak i goście z całego powiatu i regionu.
Program rozpocznie się o godz. 9.40 od poświęcenia Kapliczki św. Izydora Oracza, patrona rolników. Uroczystość odbędzie się przy skrzyżowaniu ulic Lipskiej i Słonecznej, skąd uczestnicy przejdą do sanktuarium przy akompaniamencie orkiestry dętej. O godz. 10.00 odprawiona zostanie uroczysta msza święta w intencji rolników z okazji święta św. Izydora Oracza. Liturgię uświetni występ Zespołu Kochciczanki z Kochcic.
Po nabożeństwie, około godz. 11.40, uczestnicy pielgrzymki przejdą do Skansenu zabytkowych maszyn rolniczych. Tam o godz. 12.00 zaplanowano oficjalne powitanie, wystąpienia zaproszonych gości, poczęstunek oraz występy artystyczne. Na scenie zaprezentują się dzieci z Publicznej Szkoły Podstawowej w Lubecku, Zespół Kochciczanki z Kochcic, Zespół „Girlanda” z Piasku oraz Zespół „Za Młodzi Na Sen” z Lublińca.
Jedną z największych atrakcji będzie parada zabytkowych traktorów. O godz. 14.00 Skansen Lubecko zaprosi na przejazd historycznych maszyn trasą prowadzącą przez Lubecko, Steblów, Lubliniec, Sadów, Rusinowice, Wierzbie, Koszęcin, Boronów, Cieszową, Hadrę, Droniowice, Harbułtowice, Kochanowice i Jawornicę i z powrotem do Lubecka. W godz. od 15.30 do 17.00, na parkingu przy kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca Świętego i Parku Gminnego w Boronowie, odbędzie się wystawa zabytkowych traktorów.

Popołudniowa część wydarzenia będzie miała bardziej rodzinny i integracyjny charakter. O godz. 17.00 zaplanowano turniej dla dzieci, o godz. 18.00 koncert Amelii Chmiel, a o godz. 19.00 występ zespołu Terrarium, grającego rock i metal. Jubileuszową pielgrzymkę zakończy o godz. 20.00 spotkanie integracyjne w Skansenie oraz zabawa z Ricardo.
Wydarzeniu towarzyszyć będzie piknik realizowany przez Śląską Izbę Rolniczą z Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego. Organizatorzy zapowiadają również słodki poczęstunek od sponsorów pielgrzymki.
XXX Regionalna Pielgrzymka Rolników w Lubecku będzie więc nie tylko religijnym spotkaniem w sanktuarium, ale także świętem lokalnej wspólnoty, dawnych tradycji rolniczych i ludzi, którzy od lat budują tożsamość regionu wokół pracy, wiary i przywiązania do swojej ziemi.
Kochanowice
Dwa lata Jacka Mokrosa w Kochanowicach. Wójt wylicza inwestycje, dotacje i zmiany w gminie
Wójt gminy Kochanowice Jacek Mokros przedstawił bilans dwóch lat swojej kadencji, wskazując zarówno na inwestycje już zakończone, jak i przedsięwzięcia, które są obecnie w realizacji lub przygotowaniu. W jego podsumowaniu mocno wybrzmiały sprawy infrastrukturalne, kanalizacyjne, energetyczne, edukacyjne i społeczne, ale także temat finansów gminy, które – jak wynika z jego słów – na początku kadencji miały istotnie ograniczać możliwości inwestycyjne samorządu.
Wójt zwrócił uwagę, że ostatnie miesiące były dla samorządu czasem intensywnej pracy, której efekty mieszkańcy mogą już zobaczyć w różnych częściach gminy. Wśród najważniejszych zadań wymienił zakończenie drogi na Paryż na Pawełkach, podłączenie ponad stu domostw do nowo wybudowanej kanalizacji na Ostrowie i miejscowości Lubockie, otwarcie wystawy multimedialnej w Żółtym Folwarku oraz zbliżający się finał budowy gminnego żłobka.
– To coś, co w minionym roku wymagało ode mnie, ale też od pracowników naszego urzędu sporo trudu, ale jednocześnie coś, co cieszy i z czego jestem dumny. Takich powodów do dumy jest jednak dużo więcej – mówi Jacek Mokros.
Ważnym obszarem, na który wskazuje wójt, jest edukacja i inwestycje obejmujące również przestrzeń wokół szkół i miejsc spotkań mieszkańców.
– Od października w naszych szkołach, a od stycznia w przedszkolach realizowane są programy, w ramach których uczniowie i przedszkolaki biorą udział w dodatkowych zajęciach, nauczyciele podnoszą swoje kwalifikacje, a cała społeczność szkolno-przedszkolna zyskuje pomoce naukowe i nowe place zabaw. W Lubecku nowy plac przy szkole jest już gotowy, w Kochcicach będzie montowany na dniach. Nowe place zabaw powstaną też przy remizach w Droniowicach, Kochcicach i Kochanowicach – podkreśla wójt.
Samorząd chwali się również pozyskaniem niemal stuprocentowego dofinansowania z programu związanego z obroną cywilną. Dzięki temu gmina miała zakupić sprzęt, który może okazać się kluczowy w sytuacjach kryzysowych, między innymi traktor, przyczepę, urządzenie WUKO, minikoparkę, quada, namiot pneumatyczny i zbiorniki na wodę.
Na liście zadań znalazły się także inwestycje komunalne i energetyczne. Gmina podpisała umowę na budowę nowej studni głębinowej w Kochcicach, przygotowała projekt kompleksowego remontu ulicy Wiejskiej w Kochanowicach, a w budynku wielofunkcyjnym w Kochanowicach wymieniła piec grzewczy. Do końca czerwca na obiektach komunalnych – szkołach, urzędzie gminy, remizach OSP, przedszkolach i budynkach GCKiI – mają zostać zamontowane instalacje fotowoltaiczne. Ich zadaniem będzie ograniczenie kosztów energii i poprawa komfortu korzystania z gminnych obiektów.
Osobne miejsce w podsumowaniu zajmuje Rządcówka w Kochcicach. Gmina prowadzi tam prace z myślą o utworzeniu dziennego pobytu dla seniorów. Obecnie zalany jest już nowy strop, a wykonawcy przygotowują się do montażu dachówki. To jedna z tych inwestycji, które mają nie tylko ratować wartościowy obiekt, ale też nadać mu nową, społeczną funkcję.

Wójt wskazuje również na cyfryzację urzędu. Gmina pozyskała dofinansowanie na wdrożenie e-usług, a wkrótce ma zostać ogłoszony przetarg na wybór wykonawcy systemu do obsługi szesnastu usług elektronicznych. Zgodnie z zapowiedzią, od nowego roku mieszkańcy będą mogli załatwiać część spraw urzędowych online przez całą dobę i siedem dni w tygodniu.
– Natomiast od maja wprowadziliśmy w urzędzie EZD, czyli elektroniczne zarządzanie dokumentacją, dzięki czemu usprawniony jest urzędowy obieg dokumentów – wyjaśnia.
W tle inwestycji pojawia się jednak także temat pieniędzy. Jak podkreśla włodarz, gmina może dziś skuteczniej sięgać po kolejne dofinansowania, ponieważ ma środki na wkład własny. Pomóc miał w tym kilkumilionowy zwrot VAT-u, uzyskany po przejęciu przez gminę roli eksploatatora sieci wodno-kanalizacyjnej i statusu czynnego podatnika VAT.
– Dzięki przejęciu tego zadania mamy nie tylko lepszą kontrolę nad obsługą i stanem sieci wodno-kanalizacyjnej, ale też dzięki wpływom ze zwrotu VAT-u możemy na bieżąco realizować zobowiązania i planować kolejne inwestycje – mówi włodarz.
Mokros nie ukrywa, że początki kadencji przypadły na trudny moment dla gminnych finansów. Jak zaznacza, dwa lata temu trudno było od razu myśleć o szerokim froncie inwestycji, które planował. Dziś przekonuje, że część tych zamierzeń udało się już zrealizować, a kolejne są w toku.
Kochanowice
Kto jeszcze nie był, ma okazję. Jutro tańsze wejściówki do Żółtego Folwarku
Majowa Noc Muzeów coraz częściej wychodzi poza największe miasta i najbardziej oczywiste instytucje kultury. W tym roku w jej klimat wpisze się także Żółty Folwark w Kochcicach, który w sobotę zaprasza na nocne zwiedzanie zabytkowej gorzelni, mieszczącej się przy ulicy Ogrodowej. Obiekt, jako jeden z najbardziej charakterystycznych punktów na kulturalnej mapie powiatu lublinieckiego, będzie dostępny dla odwiedzających od godz. 17.00 aż do północy.
To propozycja dla tych, którzy lubią odkrywać historię w nieco innej scenerii niż za dnia. Po zmroku dawna gorzelnia, odrestaurowana i przekształcona w nowoczesne centrum edukacyjno-kulturalne, ma pokazać swoje bardziej nastrojowe oblicze. Ceglana architektura, industrialny charakter budynku, światło, nocna atmosfera i opowieść o dawnym folwarku mogą stworzyć klimat dobrze znany z wydarzeń organizowanych w ramach Nocy Muzeów – trochę edukacyjny, trochę rodzinny, a trochę po prostu wyjątkowy.
Żółty Folwark nie jest przypadkowym miejscem na takie wydarzenie. To jedna z najciekawszych inwestycji rewitalizacyjnych w gminie Kochanowice. Zabytkowa gorzelnia z początku XX wieku, związana z dawnym majątkiem w Kochcicach i historią rodu Ballestremów, przez lata była obiektem, który bardziej przypominał o minionej świetności niż realnie służył mieszkańcom. Po modernizacji odzyskała charakter, ale dostała też zupełnie nowe funkcje.
Dziś mieści się tam multimedialna ekspozycja poświęcona historii miejsca, dawnemu życiu folwarcznemu, tradycjom gorzelniczym i lokalnemu dziedzictwu. Zwiedzający mogą zobaczyć m.in. zachowane elementy przemysłowej przeszłości obiektu, skorzystać z nowoczesnych stanowisk edukacyjnych, sali kinowej, przestrzeni warsztatowej czy wejść na wieżę widokową. To muzeum w formule, która nie ogranicza się do gablot i opisów, ale próbuje opowiadać historię w sposób atrakcyjny także dla młodszych odbiorców.

Dlatego zapowiadana niespodzianka dla najmłodszych dobrze wpisuje się w charakter wydarzenia. Noc Muzeów od lat przyciąga nie tylko pasjonatów historii, ale całe rodziny, które chcą spędzić wieczór inaczej niż zwykle. W Kochcicach dodatkową zachętą mają być bilety w promocyjnych cenach, co może skłonić do wizyty również tych mieszkańców, którzy dotąd odkładali zwiedzanie Żółtego Folwarku na później.
Wydarzenie ma też szerszy wymiar. Nocne zwiedzanie pokazuje, że rewitalizacja zabytku nie kończy się na remoncie i oficjalnym otwarciu. Prawdziwe życie takiego miejsca zaczyna się dopiero wtedy, gdy pojawiają się w nim mieszkańcy, turyści, rodziny z dziećmi, szkolne grupy i osoby, które chcą zobaczyć, jak lokalna historia może zostać opowiedziana na nowo.
Kochanowice
Zabytkowa gorzelnia stała się areną pożarniczej rywalizacji. Najlepsi pojadą na eliminacje wojewódzkie
Na terenie zabytkowej gorzelni w Kochcicach odbyły się powiatowe eliminacje Ogólnopolskiego Turnieju Wiedzy Pożarniczej „Młodzież zapobiega pożarom”.
Uczestnicy rywalizowali w trzech kategoriach wiekowych, a ich wiedzę sprawdzano zarówno w części pisemnej, jak i ustnej. Turniej od lat służy popularyzowaniu wiedzy z zakresu ochrony przeciwpożarowej, zasad bezpieczeństwa, pierwszej pomocy oraz funkcjonowania służb ratowniczych. Dla wielu młodych uczestników jest też pierwszym krokiem do bliższego poznania strażackiej służby.

W grupie uczniów klas I-IV najlepsza okazała się Milena Ochman z gminy Pawonków. Drugie miejsce zajął Adam Burzyk z gminy Kochanowice, a trzecie Szymon Matusek, również reprezentujący ten sam samorząd.
W kategorii klas V-VIII zwyciężyła Lena Brzezina z gminy Pawonków, przed Oliverem Kuleszą i Mateuszem Sikorą z gminy Herby.
Wśród uczniów szkół ponadpodstawowych pierwsze miejsce zdobył Mateusz Głowacki z gminy Herby, drugie Filip Pietrowski z gminy Boronów, a trzecie Wiktoria Adamek z gminy Koszęcin.

Eliminacjom towarzyszyło duże zainteresowanie opiekunów, rodzin oraz przedstawicieli środowiska strażackiego i samorządowego. Obecni byli między innymi komendant powiatowy PSP w Lublińcu st. bryg. Janusz Bula, prezes Oddziału Powiatowego ZOSP RP w Lublińcu dh Krzysztof Strzoda oraz komendanci gminni i samorządowcy.
Zwycięzcy będą reprezentować powiat lubliniecki podczas eliminacji wojewódzkich.
Kochanowice
Ostatni dzwonek na podłączenie do kanalizacji. Mieszkańcom Ostrów i Lubockiego został już tylko tydzień
W miejscowości Ostrów i Lubockiem kończy się czas na dopełnienie jednego z najważniejszych obowiązków związanych z ukończoną niedawno inwestycją kanalizacyjną. Urząd Gminy Kochanowice przypomina mieszkańcom obu miejscowości, że termin podłączenia nieruchomości do gminnej sieci kanalizacyjnej upływa już 30 kwietnia. To oznacza, że do granicznej daty został już tylko tydzień.
Sama budowa pierwszego etapu sieci w miejscowościach Ostrów i Lubockie została zakończona z końcem 2025 roku. Później gmina przeszła do kolejnego etapu – uruchamiania systemu i egzekwowania obowiązku przyłączeń.

Samorząd przypomina, że samo wykonanie podłączenia nie wyczerpuje wszystkich formalności. Każde gotowe przyłącze trzeba jeszcze zgłosić do referatu wodno-kanalizacyjnego, aby możliwe było dokonanie odbioru, zapoznanie się z regulaminem oraz podpisanie wymaganych dokumentów. Dodatkowo przed odbiorem przyłącza właściciel nieruchomości musi opróżnić szambo.
To ważny finał inwestycji, na którą w tej części gminy czekano od lat. Zadanie ruszyło po podpisaniu umowy z wykonawcą w czerwcu 2024 roku, dzięki również współfinansowaniu z tzw. „Polskiego Ładu”. Całość kosztowała niemal 8,3 mln zł, przy wkładzie własnym gminy wynoszącym około 700 tys. zł.

Zakres przedsięwzięcia okazał się większy, niż pierwotnie zakładano. Początkowy plan przewidywał montaż przydomowych pompowni dla 80 posesji, ale ostatecznie urządzenia trafiły do 106 gospodarstw. Dodatkowo wykonano 70 przyłączy do działek przeznaczonych pod przyszłą zabudowę, co ma ułatwić rozwój tej części gminy bez potrzeby ponownego ingerowania w gotową już infrastrukturę.
Inwestycja objęła również ważne elementy techniczne całego układu. Zmodernizowano przepompownię przy ulicy Ostrowskiej, a przy ulicy Lubockiej starą przepompownię zastąpiono nowoczesną tłocznią. Dzięki temu nowowybudowane sieć tworzy spójny system przygotowany do normalnego funkcjonowania.
Kochanowice
Masz czas tylko do jutra. Gmina szuka chętnych, a miejsc jest jak na lekarstwo
Samorząd Kochanowic przygotowuje się do złożenia wniosku o dofinansowanie inwestycji związanych z poprawą gospodarki wodno-ściekowej na terenach wiejskich. Samorząd już teraz apeluje do mieszkańców o składanie deklaracji udziału w projekcie.
Planowane zadanie ma dotyczyć przede wszystkim realizacji indywidualnych systemów zagospodarowania ścieków. W praktyce oznacza to możliwość budowy przydomowych oczyszczalni, a także poprawę gospodarki wodno-ściekowej na terenach o rozproszonej zabudowie. Jak podkreślają urzędnicy, przedsięwzięcie ma służyć nie tylko podniesieniu standardu życia mieszkańców, ale również poprawie stanu środowiska naturalnego.
Na złożenie deklaracji zainteresowani mieszkańcy mają niewiele czasu. Dokumenty należy dostarczyć do 17 kwietnia do godz. 15.00. Można to zrobić elektronicznie lub bezpośrednio w siedzibie urzędu. Samorząd zaznacza jednak wyraźnie, że samo złożenie deklaracji nie oznacza jeszcze automatycznego udziału w projekcie.
Liczba miejsc została ograniczona do maksymalnie 60 nieruchomości. Wszystkie zgłoszenia mają zostać ocenione zgodnie z kryteriami formalnymi i punktowymi, które zostaną określone w zarządzeniu wójta gminy. To właśnie spełnienie tych warunków ma zdecydować o tym, kto ostatecznie znajdzie się na liście uczestników projektu.

Deklarację udziału można pobrać zarówno w urzędzie, jak i uzyskać ją bezpośrednio w siedzibie magistratu. Dla mieszkańców terenów, gdzie budowa zbiorczej infrastruktury kanalizacyjnej jest utrudniona lub nieopłacalna, projekt może okazać się realną szansą na rozwiązanie problemów związanych z odprowadzaniem ścieków.
Kochanowice
Remont dwóch ulic w Pawełkach dobiega końca. Mieszkańcy odczują wyraźną zmianę
Prace drogowe na ulicach Głównej i Paryż w Pawełkach wchodzą w końcową fazę. Inwestycja, na którą mieszkańcy czekali od lat, ma znacząco poprawić komfort i bezpieczeństwo codziennego poruszania się po tej części miejscowości.
Jak poinformował samorząd, modernizacja obejmuje blisko 900-metrowy odcinek drogi, który dotychczas sprawiał wiele problemów użytkownikom. Zniszczona nawierzchnia, pełna spękań, zapadnięć i ubytków, była nie tylko uciążliwa, ale momentami także niebezpieczna.
– Dotychczasowe, punktowe naprawy nie rozwiązywały problemu na dłużej, dlatego podjęto decyzję o przeprowadzeniu kompleksowych robót – podkreślił na swoim profilu facebookowym wójt gminy Kochanowice.
Jak wymienił, zakres inwestycji jest szeroki i obejmuje zarówno usunięcie starej, zdegradowanej warstwy asfaltu, jak i wzmocnienie konstrukcji drogi. Następnie wykonana zostanie nowa nawierzchnia bitumiczna, a pobocza zostaną utwardzone kruszywem, co poprawi stabilność całego odcinka. Szerokość jezdni pozostanie bez zmian i wyniesie 3,5 metra, jednak zastosowane rozwiązania techniczne, w tym odpowiednie profilowanie, pozwolą na skuteczniejsze odprowadzanie wód opadowych.

Istotnym elementem przedsięwzięcia jest także zachowanie istniejącej zieleni. Realizacja inwestycji nie wiąże się z koniecznością wycinki drzew, co ma znaczenie zarówno dla estetyki otoczenia, jak i lokalnego mikroklimatu.
Całkowity koszt zadania wynosi 241 tys. zł.
Kochanowice
Strażacy Kochanowic i Taniny ruszą na Śnieżnik. Wyprawa ma ratować życie
Strażacy z Ochotniczych Straży Pożarnych w Kochanowicach i Taninie wezmą udział w tegorocznej edycji ogólnopolskiej akcji „Strażak na Szlaku”. Wydarzenie odbędzie się 4 lipca, a jego uczestnicy podejmą próbę zdobycia Śnieżnika, pokonując górską trasę w pełnym, ważącym około 20 kilogramów umundurowaniu bojowym.
Inicjatywa ma charakter nie tylko sportowy, ale przede wszystkim społeczny. Jej celem jest zwiększanie świadomości na temat dawstwa szpiku oraz zachęcanie do rejestracji w bazie potencjalnych dawców Fundacji DKMS. Strażacy chcą w ten sposób pokazać, że ratowanie ludzkiego życia nie ogranicza się wyłącznie do działań prowadzonych podczas akcji ratowniczych.
W tegorocznej edycji udział zapowiedziało około dwóch tysięcy strażaków i sympatyków inicjatywy z całej Polski. Uczestnicy zostaną podzieleni na kilkanaście grup, a nad bezpieczeństwem przemarszu czuwać będą ratownicy posiadający kwalifikacje z zakresu kwalifikowanej pierwszej pomocy. Dodatkowo w wybranych grupach dostępne będą defibrylatory AED, które w razie potrzeby umożliwią szybką reakcję.
Start wyprawy zaplanowano w godzinach nocnych. Zbiórka uczestników odbędzie się między godz. 3.00 a 3.30 przy Zalewie Stara Morawa, skąd pierwsza grupa wyruszy o 3.45 w kierunku Bolesławowa, rozpoczynając podejście na Śnieżnik.
Akcja „Strażak na Szlaku” organizowana jest już po raz szósty. W poprzednich latach uczestnicy zdobywali m.in. Rysy, Świnicę, Śnieżkę oraz Babią Górę, a dzięki prowadzonym przy tej okazji działaniom informacyjnym do bazy potencjalnych dawców szpiku udało się zarejestrować ponad siedem tysięcy osób.

Organizatorzy podkreślają, że w inicjatywę można włączyć się również bez udziału w górskiej wyprawie – rejestrując się w bazie Fundacji DKMS lub przekazując informację dalej. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ dla wielu pacjentów chorujących na nowotwory krwi znalezienie zgodnego dawcy, tzw. bliźniaka genetycznego, jest jedyną szansą na powrót do zdrowia.
Skala problemu jest ogromna. Na świecie co 27 sekund, a w Polsce co 40 minut ktoś słyszy diagnozę nowotworu krwi. Każda nowa osoba w bazie potencjalnych dawców może więc realnie zwiększyć czyjąś szansę na życie.
Kochanowice
Rodzinny konflikt zamienił się w egzekucję. Prokuratura: to było zabójstwo
Zwykła rozmowa miała wyjaśnić sprawy rodzinne. Zakończyła się śmiertelnym ciosem w szyję. Prokuratura Rejonowa w Lublińcu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 31-letniemu Adamowi S., oskarżonemu o zabójstwo 46-letniego Mariusza R. Do tragedii doszło 7 czerwca 2025 roku w Kochanowicach.
Z ustaleń śledztwa wynika, że Adam S. przyjechał do domu znajomego, by, jak twierdził, wyjaśnić kwestie związane z kontaktami pokrzywdzonego z jego byłą narzeczoną oraz małoletnim synem. W tle był konflikt o opiekę nad dzieckiem. Rozmowa szybko przerodziła się w spór.
W pewnym momencie 31-latek wyjął z plecaka nóż i ugodził gospodarza w szyję. Cios był śmiertelny. Jak wykazała sekcja zwłok, przyczyną zgonu była kłuto-cięta rana szyi z uszkodzeniem tętnicy.
To, co wydarzyło się później, nie jest typowe dla spraw o zabójstwo. Adam S. zadzwonił na pogotowie ratunkowe, a następnie pojechał do komendy policji w Lublińcu, by poinformować funkcjonariuszy o zdarzeniu. Nie próbował uciekać ani zacierać śladów.
W trakcie śledztwa prokurator przedstawił mu zarzut zabójstwa. Oskarżony przyznał się do popełnienia czynu. W wyjaśnieniach miał stwierdzić, że nie potrafi wyjaśnić, dlaczego sięgnął po nóż.

Z uwagi na wątpliwości dotyczące jego stanu psychicznego, sąd zdecydował o przeprowadzeniu obserwacji sądowo-psychiatrycznej w warunkach szpitalnych. Opinia biegłych jest jednoznaczna – w chwili popełnienia czynu Adam S. miał zachowaną zdolność rozumienia znaczenia swojego działania i pokierowania nim. Innymi słowy – był w pełni poczytalny i może ponieść odpowiedzialność karną.
Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Lublińcu zastosował wobec oskarżonego tymczasowe aresztowanie. 31-latek nie był wcześniej karany. Za zabójstwo grozi mu kara od 10 do 30 lat pozbawienia wolności albo dożywocie. Teraz sprawą zajmie się sąd.
Kochanowice
Nowe życie zabytkowej gorzelni w Kochcicach. „Żółty Folwark” otwiera się dla zwiedzających
20 lutego w Kochcicach odbędzie się oficjalne otwarcie wystawy stałej w Centrum Kulturalno-Naukowo-Społecznym „Żółty Folwark”. To finał jednej z największych inwestycji rewitalizacyjnych w historii gminy Kochanowice i symboliczne domknięcie procesu przywracania do życia zabytkowej gorzelni z 1903 roku.
Obiekt, wzniesiony przez Ludwika von Ballestrema jako część rozległego majątku, przez lata popadał w ruinę. Dziś odzyskał dawną formę – z odrestaurowaną ceglaną bryłą i zachowaną historyczną maszyną parową – a jednocześnie zyskał zupełnie nowe funkcje. W budynku powstało multimedialne muzeum poświęcone historii rodu Ballestremów, tradycjom gorzelniczym oraz codziennemu życiu dawnych mieszkańców tych terenów. Ekspozycja została wyposażona w interaktywne stanowiska, gry edukacyjne i przestrzeń warsztatową. W pięćdziesięcioosobowej sali kinowej wyświetlany będzie film o życiu na dawnym folwarku, a zwiedzający będą mogli wejść na wieżę widokową z przeszklonym dachem, z której rozciąga się panorama okolicy. Całość uzupełnia kameralna kawiarnia.
– W ostatnich tygodniach odebraliśmy końcowe prace związane z montażem wystawy multimedialnej. To była prawie roczna, intensywna współpraca z wykonawcą. Chcieliśmy stworzyć miejsce, które nie będzie tylko muzeum w tradycyjnym rozumieniu, ale przestrzenią żywą, angażującą i atrakcyjną dla młodszych i starszych – mówi wójt Jacek Mokros. – Zapowiada się ciekawa podróż w przeszłość. Już teraz zapraszamy grupy szkolne i wszystkich pasjonatów historii do odwiedzenia „Żółtego Folwarku” – dodaje.

Wartość całej inwestycji przekroczyła 11 mln zł, a projekt został dofinansowany ze środków zewnętrznych. Efekt prac doceniło również ogólnopolskie jury konkursu „Modernizacja Roku & Budowa XXI wieku”, przyznając w 2024 roku tytuł „Modernizacji Roku” w kategorii obiektów zabytkowych.
Nowe centrum nie funkcjonuje w próżni. W bezpośrednim sąsiedztwie działa dawna ujeżdżalnia hrabiego Ballestrema. Dziś to elegancka, reprezentacyjna sala zarządzana przez Gminne Centrum Kultury i Informacji w Kochanowicach. Obiekt pełni funkcję przestrzeni eventowej. Mogą odbywać się tu wesela, bankiety, jubileusze, konferencje i warsztaty nawet dla niemal trzystu osób. Połączenie ujeżdżalni z „Żółtym Folwarkiem” tworzy spójny kompleks kulturalno-rekreacyjny, który może stać się jednym z najważniejszych punktów na mapie regionu.
Kochanowice
Kanalizacja w Lubockiem i Ostrowie ukończona. Mieszkańcy mogą szykować się do podłączeń
Zakończył się pierwszy etap długo wyczekiwanej kanalizacji w miejscowościach Ostrów i Lubockie w gminie Kochanowice. Jak poinformował wójt Jacek Mokros, gmina odebrała całość robót związanych z budową sieci odprowadzającej ścieki z posesji. W najbliższych dniach mieszkańcy obu miejscowości mają uzyskać możliwość składania wniosków o podłączenie swoich budynków do nowej infrastruktury. Ostatecznie pompownie trafiły do 106 gospodarstw.
Inwestycja, współfinansowana z tzw. „Polskiego Ładu”, została rozpoczęta po podpisaniu umowy z wykonawcą w czerwcu 2024 roku. Zgodnie z pierwotnymi założeniami projekt obejmował montaż przydomowych pompowni dla 80 posesji, jednak zakres przedsięwzięcia udało się rozszerzyć.
– Po półtora roku udało nam się zamontować przydomowe pompownie nie tylko w pierwotnie planowanych 80 posesjach, ale również w kolejnych 26 – przekazał wójt.
Samorząd podkreśla również, że zadanie realizowano z myślą o dalszym rozwoju zabudowy. W ramach prac zamontowano 70 przyłączy do działek dopiero przeznaczonych pod budowę, znajdujących się na trasie przebiegu sieci. Ma to umożliwić sprawniejsze podłączenia w przyszłości, bez konieczności kolejnych kosztownych ingerencji w infrastrukturę.
Projekt nie ograniczył się wyłącznie do montażu pompowni i rozbudowy sieci. W ramach inwestycji przeprowadzono modernizację przepompowni na ulicy Ostrowskiej, a na ulicy Lubockiej, w miejsce starej przepompowni zamontowano nowoczesną tłocznię.

Koszt całej inwestycji oszacowano na około 8,3 mln zł. Wkład własny gminy wyniósł tylko 700 tys. zł. Zakończenie prac samorząd określa jako przełomowe, przede wszystkim z punktu widzenia mieszkańców, którzy o kanalizację wnioskowali od lat.
– Cieszę się bardzo, że udało nam się w dość szybkim tempie ukończyć pierwszy etap kanalizacji miejscowości Ostrów i Lubockie, o co mieszkańcy wnioskowali od niemal dwudziestu lat. Mamy to! – podkreślił włodarz w komunikacie.
W najbliższym czasie, jak zapowiada gmina, ruszy procedura składania wniosków o przyłączenie nieruchomości do sieci. To oznacza, że zakończona inwestycja zacznie w praktyce zmieniać codzienne funkcjonowanie wielu gospodarstw domowych w obu miejscowościach.
Kochanowice
Zima to czas próby. Dzielnicowy z Kochanowic apeluje o czujność i reagowanie
Okres jesienno-zimowy to szczególnie trudny czas dla osób samotnych, starszych oraz znajdujących się w kryzysie bezdomności. Niskie temperatury, wilgoć i brak odpowiedniego schronienia mogą w takich warunkach stanowić realne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia. Dlatego w gminie Kochanowice prowadzone są działania mające zapobiegać tragediom związanym z wychłodzeniem organizmu.
Dzielnicowy gminy Kochanowice, asp. Michał Smoleń, regularnie kontroluje pustostany, opuszczone budynki oraz inne miejsca, w których mogą przebywać osoby szukające tymczasowego schronienia przed zimnem. Celem tych działań jest szybkie dotarcie do osób potrzebujących pomocy i – w razie konieczności – skierowanie ich do bezpiecznych miejsc noclegowych lub placówek pomocowych.
– Istotnym elementem tych działań jest ścisła współpraca z Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Kochanowicach. Dzięki wymianie informacji możliwe jest skuteczne identyfikowanie osób samotnych, schorowanych oraz znajdujących się w kryzysie bezdomności, a następnie objęcie ich odpowiednim wsparciem, zarówno socjalnym, jak i interwencyjnym – podkreśla w komunikacie lubliniecka policja.

Policjant apeluje również do mieszkańców o czujność i reagowanie.
– Zwracajmy uwagę na sąsiadów, którzy mogą być samotni, chorzy lub znajdować się w trudnej sytuacji życiowej. Czasem jeden telefon, zgłoszenie czy zwykłe zainteresowanie losem drugiego człowieka może uratować życie. Szczególnie ważne jest informowanie policji o osobach przebywających w miejscach niemieszkalnych, zwłaszcza w czasie silnych mrozów – podkreśla funkcjonariusz.
W okresie zimowym funkcjonują także specjalne numery telefonów, pod które można zgłaszać informacje o osobach potrzebujących pomocy. Każde zgłoszenie jest traktowane poważnie i sprawdzane przez funkcjonariuszy. Pod numerem 987 działa całodobowa, bezpłatna infolinia, na której można uzyskać informacje o schroniskach, noclegowniach i jadłodajniach, a także zgłosić osobę wymagającą wsparcia.

Kochanowice
Pierwsze urządzenia już w Kochanowicach. Gmina wzmacnia zaplecze na sytuacje kryzysowe
Do gminy Kochanowice zaczynają docierać pierwsze urządzenia zakupione w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. To sprzęt, który ma służyć mieszkańcom zarówno w sytuacjach zagrożenia, jak i podczas codziennych działań związanych z usuwaniem awarii czy skutków intensywnych opadów.

Na miejscu są już m.in. specjalistyczny pojazd WUKO, agregat prądotwórczy, koparka, namiot pneumatyczny, osuszacze oraz traktor z przyczepą. Gmina odebrała również cztery zbiorniki na wodę o pojemności 50 m³ każdy. W najbliższym czasie do Kochanowic ma dotrzeć także quad wraz z przyczepką.

– Zakup sprzętu został sfinansowany głównie ze środków ministerialnych. Wkład własny gminy to około 10 proc. – informuje wójt Jacek Mokros.
Jak podkreśla, to duży krok w kierunku poprawy bezpieczeństwa i samowystarczalności w razie sytuacji kryzysowych.
-
Ekologiczny Powiat9 miesięcy temuOstatnia zima kopciuchów? Od stycznia palenie w starych piecach będzie nielegalne
-
Lubliniec7 miesięcy temuAnonimowy profil, publiczne upokarzanie i polityczna jatka na Facebooku. Kto pociąga za sznurki tej brudnej gry?
-
Boronów4 miesiące temuZerwany zaczep, trzy trumny. Sąd skazał kierowcę ciężarówki
-
Ekologiczny Powiat9 miesięcy temuSystem kaucyjny wchodzi do sklepów. Sprawdź, ile dopłacisz za puszki i butelki





