Obserwuj nas

Powiat Lubliniecki

Ponad dwanaście milionów dla Kochanowic i Herb. Unijne pieniądze pójdą na zabytki i wodę

fot. Tomasz Żak/UMWS

Opublikowany

,

Dwie gminy z powiatu lublinieckiego znalazły się wśród beneficjentów najnowszego rozdania środków europejskich dla województwa śląskiego. Kochanowice pozyskały ponad 9,13 mln zł na adaptację zabytkowych zabudowań przy pałacu Ludwika von Ballestrema, natomiast Herby otrzymają 3 mln zł na przebudowę i rozbudowę stacji uzdatniania wody.

To środki przyznane w ramach dwóch różnych obszarów wsparcia. Pierwszy dotyczy infrastruktury wodno-kanalizacyjnej, gdzie po ocenie wybrano 41 projektów z łącznym dofinansowaniem przekraczającym 136 mln zł. Drugi obejmuje rewitalizację obszarów wiejskich, w ramach której do wsparcia zakwalifikowano 7 projektów na łączną kwotę niemal 85 mln zł.

Największe pieniądze z tej dwójki trafią do gminy Kochanowice. Samorząd otrzyma dokładnie 9,13 mln zł na zadanie pod nazwą „Adaptacja zabytkowych zabudowań przy pałacu Ludwika von Ballestrema na centrum kulturalno-naukowo-społeczne”. To inwestycja, która może mieć znaczenie nie tylko dla samej miejscowości, ale również dla szerszej oferty kulturalnej i turystycznej gminy.

Projekt w Kochanowicach wpisuje się w coraz wyraźniejszy trend wykorzystywania historycznych obiektów nie tylko jako zabytków do podziwiania z zewnątrz, ale jako miejsc realnie służących mieszkańcom. Adaptacja zabudowań przy pałacu oznacza szansę na stworzenie przestrzeni, która może łączyć funkcje edukacyjne, społeczne, kulturalne i naukowe. W praktyce takie inwestycje często stają się nowymi lokalnymi centrami aktywności, miejscem spotkań, warsztatów, wydarzeń i działań międzypokoleniowych. Gmina ma już doświadczenie w takich zadaniach – kilka miesięcy temu ukończono rewitalizację Żółtego Folwarku.

W przypadku Herb pieniądze zostaną skierowane na zadanie bardziej techniczne, ale równie ważne dla codziennego funkcjonowania mieszkańców. Gmina otrzymała 3 mln zł na przebudowę i rozbudowę stacji uzdatniania wody wraz z infrastrukturą towarzyszącą. 

Tego typu inwestycje rzadziej przyciągają uwagę niż projekty rewitalizacyjne czy kulturalne, ale ich znaczenie jest podstawowe. Sprawna, bezpieczna i nowoczesna infrastruktura wodna to jeden z fundamentów rozwoju każdej gminy. Modernizacja stacji uzdatniania wody oznacza poprawę bezpieczeństwa dostaw, jakości obsługi mieszkańców oraz stabilności systemu wodociągowego.

W obu przypadkach mowa o zadaniach, które dobrze pokazują, jak różne mogą być potrzeby samorządów. Jedna gmina sięga po środki na rewitalizację i nowe życie dla historycznego miejsca, druga inwestuje w bezpieczeństwo wodne. Wspólny mianownik jest jednak ten sam – bez pieniędzy zewnętrznych realizacja tak kosztownych przedsięwzięć byłaby dla lokalnych budżetów znacznie trudniejsza.

Koszęcin

Chciał ominąć zwierzynę, skończył na drzewie. Cudem uszedł z życiem

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Lublińcu

Do groźnego zdarzenia drogowego doszło w ubiegłym tygodniu, w nocy z czwartku na piątek, na trasie pomiędzy Koszęcinem a Wierzbiem. 22-letni kierowca forda, chcąc uniknąć zderzenia ze zwierzyną leśną, zjechał z drogi, wpadł do rowu, a następnie uderzył w drzewo. Mężczyzna z licznymi obrażeniami trafił do szpitala w Częstochowie.

Z ustaleń policjantów wynika, że do zdarzenia doszło tuż przed północą. Kierujący osobowym fordem podróżował sam. W pewnym momencie, na odcinku prowadzącym przez rejon leśny, na drodze miała pojawić się zwierzyna. 22-latek próbował uniknąć zderzenia, jednak stracił panowanie nad pojazdem.

Auto zjechało z jezdni do przydrożnego rowu, po czym z całym impetem uderzyło w drzewo. Siła zdarzenia była na tyle duża, że kierowca doznał licznych obrażeń ciała. Na miejsce wezwano służby ratunkowe. Przez dłuższy czas pracowali tam policjanci, strażacy oraz zespół ratownictwa medycznego.

Poszkodowany mężczyzna został przetransportowany do szpitala w Częstochowie. Badanie wykazało, że w chwili zdarzenia był trzeźwy. 

To zdarzenie po raz kolejny przypomina, jak niebezpieczne mogą być nocne przejazdy drogami biegnącymi przez tereny leśne i polne. Nagłe pojawienie się zwierzyny na jezdni często daje kierowcy zaledwie ułamki sekund na reakcję, a gwałtowny manewr może skończyć się utratą panowania nad pojazdem.

Policja apeluje do kierujących o zachowanie szczególnej ostrożności, zwłaszcza w miejscach oznakowanych znakami ostrzegającymi przed dzikimi zwierzętami. W takich rejonach warto ograniczyć prędkość, uważnie obserwować pobocza i dostosować jazdę do warunków panujących na drodze. Szczególna czujność potrzebna jest po zmroku, gdy widoczność jest ograniczona, a aktywność zwierząt może być większa.

– W obecnym okresie, ze względu na migrację zwierząt oraz ograniczoną widoczność w porze nocnej, należy dostosowywać prędkość do warunków drogowych oraz uważnie obserwować otoczenie i oznakowanie drogi – przypominają lublinieccy funkcjonariusze.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Park wodny w Kamieńskich Młynach otwiera sezon. Będzie bezpłatny wstęp, animacje i atrakcje dla dzieci

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Woźnikach

Mieszkańcy gminy Woźniki i okolic mogą szykować się na wodne rozpoczęcie lata. Park w Kamieńskich Młynach zostanie otwarty jutro, 17 czerwca. Organizatorzy zapowiadają rodzinne atrakcje, animacje, konkursy oraz bezpłatny wstęp.

Otwarcie parku ma mieć charakter rodzinnego wydarzenia. Najwięcej atrakcji przygotowano bowiem z myślą o najmłodszych. Na dzieci czekać będą animacje, konkursy, zabawy oraz słodkie niespodzianki. Całość rozpocznie się w samo południe.

Park wodny w Kamieńskich Młynach ma być miejscem letniego wypoczynku, rekreacji i aktywności na świeżym powietrzu. Kolorowe instalacje wodne, tryskające fontanny i przestrzeń do zabawy mają zachęcać dzieci do ruchu, a rodzicom dać możliwość wspólnego spędzenia czasu w bezpiecznym i atrakcyjnym otoczeniu. Tym bardziej że i dla nich jest mnóstwo możliwości. Przygotowano strefę relaksu, w której będą mogli skorzystać z sauny i jacuzzi. 

Na terenie obiektu znalazło się ponadto boisko do siatkówki plażowej, siłownia zewnętrzna, trampoliny ziemne, ławki, stojaki na rowery oraz modułowe przebieralnie. Cały teren został ogrodzony i objęty całodobowym monitoringiem, co ma zwiększyć bezpieczeństwo osób korzystających z kompleksu.

Otwarcie obiektu to dobra wiadomość, szczególnie przed wakacjami. Tego typu miejsca w okresie letnim stają się naturalnym punktem spotkań, a przy sprzyjającej pogodzie mogą być jedną z najchętniej wybieranych lokalnych atrakcji.

A jak ze wstępem? W sezonie letnim bilet normalny, bez limitu czasowego, będzie kosztował 8 zł, natomiast bilet ulgowy dla dzieci i młodzieży do 16. roku życia – 5 zł. Płatność będzie możliwa gotówką lub elektronicznie.

Jutro park będzie dostępny dla odwiedzających od godz. 12.00 do 18.00. Wstęp będzie bezpłatny. Organizatorzy informują również, że bezpłatne wejście będzie obowiązywało także w najbliższy weekend – 20 i 21 czerwca.

 

CZYTAJ DALEJ

Herby

Jeżdżą nowym wozem do akcji od kilku miesięcy. Teraz go uroczyście poświęcili

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. OSP Kalina

W Kalinie odbyła się uroczystość poświęcenia nowego samochodu ratowniczo-gaśniczego, który trafił do miejscowej jednostki OSP już w połowie grudnia ubiegłego roku. Wydarzenie miało szczególny charakter dla druhów oraz mieszkańców, bo symbolicznie domknęło – jak podkreślają sami strażacy – jeden z najważniejszych etapów w historii jednostki.

Nowy średni samochód ratowniczo-gaśniczy znacząco zwiększył możliwości operacyjne OSP Kalina. Pojazd ma służyć zarówno podczas pożarów, jak i innych zdarzeń wymagających szybkiej interwencji strażaków ochotników. Dla jednostki to duży krok naprzód, szczególnie że nowoczesny sprzęt przekłada się nie tylko na skuteczność działań ratowniczych, ale również na bezpieczeństwo samych druhów.

Zakup wozu był możliwy dzięki wsparciu kilku instytucji. Łączny koszt pojazdu wyniósł 1,14 mln zł. Największy udział w finansowaniu miała gmina Herby, która przeznaczyła na ten cel niemal 543 tys. zł. Pozostałe środki pochodziły z Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego oraz wkładu własnego jednostki.

Uroczystość poświęcenia pojazdu zgromadziła przedstawicieli instytucji wspierających strażaków, samorządu, parlamentarzystów, Państwowej Straży Pożarnej, Lasów Państwowych, duchowieństwa, zaprzyjaźnionych jednostek oraz mieszkańców.

Podniosły charakter wydarzenia podkreśliła obecność także pocztów sztandarowych jednostek OSP z Olszyny, Chwostka, Hadry, Taniny i Lisowa. Nowy wóz został poświęcony przez księży Jarosława Wiśniewskiego z parafii w Olszynie oraz Pawła Pindrala, proboszcza parafii w Herbach.

– To niezwykle ważny moment w historii naszej jednostki oraz kolejny krok w podnoszeniu poziomu bezpieczeństwa mieszkańców naszej gminy. Nowy pojazd znacząco zwiększy nasze możliwości operacyjne i pozwoli jeszcze skuteczniej nieść pomoc tam, gdzie będzie ona potrzebna. Serdecznie dziękujemy wszystkim fundatorom i instytucjom, dzięki którym realizacja tego przedsięwzięcia stała się możliwa – podkreślili druhowie z Kaliny po uroczystości, kierując także szczególne słowa wdzięczności do druhów zaangażowanych w przebieg uroczystości, KGW Słoneczna Olszyna oraz pań, które pomagały przy organizacji tego wyjątkowego dnia.

CZYTAJ DALEJ

Kochanowice

Do Rzymu dojechali, ale watykański finał rozsypał się na dwie godziny przed startem. Co zawiodło?

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Traktorowi Podróżnicy/Facebook

Mieli wjechać w sobotę do Watykanu. Nie limuzynami, nie autokarami, nie pod eskortą wygodnych delegacji, ale na starych, zabytkowych traktorach, które przez tysiące kilometrów udowadniały, że pasja, upór i serce potrafią więcej niż niejeden perfekcyjny plan zrobiony przy biurku. Finał miał być symboliczny: Plac św. Piotra, audiencja u papieża i moment, który spiąłby całą drogę i akcję dla Laury piękną klamrą. Do tego finału jednak nie doszło.

Nie dlatego, że zawiodły maszyny, zabrakło sił, czy że trasa przez pół Europy okazała się ponad ich możliwości. Zawiodło coś znacznie bardziej prozaicznego i znacznie bardziej irytującego – formalności i zaniechanie po stronie urzędniczych struktur kościelnych.

– Kochani, meldunek wygląda zupełnie inaczej niż zwykle. Na licznikach naszych traktorów nie przybył od soboty ani jeden kilometr – napisali wczoraj Traktorowi Podróżnicy w swoim komunikacie na Facebooku. 

I od razu dodali, że od początku wyprawy jadą razem ze swoimi sympatykami, dlatego postanowili podzielić się z nimi „pełną prawdą”. Ta prawda jest dla nich bolesna. W sobotę miał nastąpić wielki finał w Watykanie. Maszyny były przygotowane, ludzie gotowi, emocje sięgały zenitu. Jak relacjonują uczestnicy, przez całą wyprawę mieli otrzymywać zapewnienia, że od strony formalnej wszystko zostało dopięte na ostatni guzik.

– Gwarantowano nam to dosłownie do wczoraj – podkreślili, a potem przyszło zderzenie ze ścianą. – Na dwie godziny przed planowanym wydarzeniem zderzyliśmy się z brutalną rzeczywistością. Okazało się, że oficjalne pismo zgłaszające naszą traktorową pielgrzymkę w Watykanie w magiczny sposób nigdy nie opuściło murów pewnych urzędowych gabinetów na naszym rodzimym Śląsku – napisali podróżnicy.

Trudno o bardziej gorzki paradoks. Sześćdziesięcioletnie traktory przejechały przez pół Europy, pokonały Alpy, deszcz, upał, zmęczenie i długie godziny w trasie. A kiedy cel był już na wyciągnięcie ręki, nie zatrzymała ich mechanika, tylko papier. A właściwie jego brak tam, gdzie powinien się znaleźć.

W tej historii najmocniej wybrzmiewa właśnie ten kontrast. Po jednej stronie ludzie, którzy zrobili coś nieoczywistego, trudnego i pięknego. Po drugiej – system, który w kluczowym momencie nie dowiózł najprostszej rzeczy – skutecznego przepływu dokumentów. Podróżnicy nie ukrywają rozgoryczenia. Ich zdaniem, gdyby sami zajęli się formalnościami, tak jak zajęli się całą logistyką wyprawy, „wszystko wypaliłoby idealnie i bez najmniejszego problemu”.

Najbardziej dosadnie brzmi jednak ich ocena tego, co naprawdę ich zatrzymało.

– Żadna mechaniczna awaria w trasie nie była w stanie nas zatrzymać. Ostatecznie okazało się, że jedyną zaporą nie do przejścia była… awaria dobrej woli i przepływu papierów na urzędniczych biurkach – napisali.

To zdanie może zostać symbolem całej sytuacji. Bo Traktorowi Podróżnicy nie przegrali z drogą, z dystansem, ani z własnymi ograniczeniami. Dojechali. Udowodnili, że da się zrealizować wyprawę, w którą wielu mogło nie wierzyć. 

– No cóż – zrobiliśmy im psikusa i dojechaliśmy! – jak sami ujęli to krótko i bez kompleksów.

Z ich relacji wynika, że mieli także poczucie braku wiary ze strony osób, które powinny im raczej pomagać niż powątpiewać. 

– Odnieśliśmy bardzo przykre wrażenie, że pewne wysoko postawione tam osoby od samego początku po prostu nie wierzyły w nas i w to, że na naszych 60-letnich, zabytkowych traktorach w ogóle damy radę pokonać tak potężną trasę i dojechać do celu – napisali.

To już nie jest tylko opowieść o niedopilnowanym piśmie. To historia o lekceważeniu oddolnej inicjatywy, która wymyka się schematom. O ludziach, którzy nie przyszli po gotowe, tylko sami zorganizowali wyprawę, zbudowali wokół niej emocje i wsparcie, pojechali w trasę, a na końcu zderzyli się nie z brakiem możliwości, lecz z brakiem skuteczności po stronie tych, którym zaufali.

Najważniejsze jest jednak to, że nie był to rajd dla samego rajdu. W centrum tej wyprawy od początku była mała Laura. To dla niej jechali, dla niej nagłaśniali akcję, dla niej zbierali wsparcie i uwagę ludzi. Dlatego nieudany watykański finał boli, ale nie odbiera sensu całej drodze.

– Nasz cel nadrzędny pozostaje niezmienny i nienaruszony, jedziemy tu dla małej Laury! (zbiórka tutaj – przyp.red.). Żadne biurokratyczne rzucanie kłód pod nogi, niedopatrzenia czy brak wiary ze strony „wielkich tego świata” nie odbiorą nam dumy z tego, ile wsparcia i nadziei udało nam się zebrać na jej leczenie. To jest nasze największe i prawdziwe zwycięstwo, którego nikt nam nie zabierze! – podkreślili podróżnicy.

I właśnie dlatego ta historia nie kończy się porażką. Tak, zawód jest ogromny, bo nie wjechali do Watykanu. Jednak jeśli mierzyć tę wyprawę nie protokołem, nie pieczątką i nie miejscem, do którego nie wpuszczono traktorów, lecz tym, co udało się zbudować po drodze, to obraz wygląda zupełnie inaczej.

Dojechali. Zebrali wokół siebie ludzi. Pokazali, że zabytkowy traktor może stać się symbolem solidarności, uporu i pomocy dziecku. A to, że na końcu zawiodły formalności, obciąża nie tych, którzy ruszyli w drogę, lecz tych, którzy mieli dopilnować, by ta droga mogła zakończyć się tak, jak zapowiadano.

Teraz Traktorowi Podróżnicy jadą dalej. Przed nimi Monte Cassino – miejsce szczególne, mocno wpisane w polską pamięć. 

– Nie zdejmujemy nogi z gazu – zapowiedzieli.

I chyba trudno o lepsze podsumowanie.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Cugowski rozgrzał amfiteatr, Mery Spolsky zamknęła imprezę. Lubliniec świętował na całego

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Daniel Dmitriew/MDK w Lublińcu (wszystkie)

Piotr Cugowski, Mery Spolsky, Kabaret Zdolni i Skromni, lokalni artyści, młodzi muzycy, tancerze i pasjonaci kultury wystąpili podczas tegorocznych Dni Lublińca. Pomiędzy 12 a 14 czerwca mieszkańcy oraz goście z regionu wspólnie uczestniczyli w największym miejskim przedsięwzięciu kulturalnym roku, które połączyło koncerty, występy artystyczne, atrakcje rodzinne i wydarzenia towarzyszące.

Świętowanie rozpoczęło się w piątek na Rynku Miejskim. Pierwszy dzień należał przede wszystkim do młodzieży i artystów związanych z Miejskim Domem Kultury w Lublińcu. Publiczność obejrzała występ Młodzieżowej Sceny Teatralnej, koncert uczniów Studia Wokalnego MDK i Lublinieckiego Ogniska Muzycznego oraz prezentacje amatorskich formacji muzycznych. Jednym z symbolicznych momentów inauguracji było przekazanie kluczy do bram miasta młodzieży, która na czas Dni Lublińca przejęła władzę nad miastem. Piątkowy wieczór zakończył IV Mickiewiczowski Rekord Gitarowy, podczas którego wspólnie wykonano utwór „Teksański” zespołu Hey. Tego dnia odbył się także Mityng Lekkoatletyczny.

Drugi dzień wydarzenia przeniósł się do Amfiteatru w Parku Miejskim i upłynął pod znakiem muzycznych emocji. Na scenie zaprezentowało się Studio Wokalne MDK, Sekcja Tańca Towarzyskiego, zespół Poszedłem na Dziób, Gospelsi oraz Alldęte z programem poświęconym największym polskim przebojom. Publiczność mogła usłyszeć utwory kojarzone między innymi z twórczością Krzysztofa Krawczyka, Zbigniewa Wodeckiego i Czesława Niemena. Kulminacyjnym punktem soboty był koncert Piotra Cugowskiego. Artysta porwał publiczność charakterystycznym głosem, sceniczną energią i repertuarem, który słuchacze chętnie śpiewali razem z nim. Po koncercie zabawa trwała dalej przy muzyce DJ-a Loyoe. Wśród wydarzeń towarzyszących znalazł się również spacer historyczny po przedwojennym Lublińcu.

Niedziela miała bardziej rodzinny charakter. W Parku Miejskim przygotowano animacje dla dzieci, strefę dobrej zabawy, Jarmark Rękodzieła oraz prezentację sprzętu i wyposażenia Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu. Na scenie wystąpił Kabaret Zdolni i Skromni, który rozbawił publiczność, a następnie zaprezentowali się lokalni wykonawcy i grupy artystyczne, w tym Zespół Pieśni i Tańca „Halka”, mażoretki, Studio Wokalne, Sekcja Tańca Towarzyskiego oraz grupy Street Dance i Break Dance. Finałem tegorocznych Dni Lublińca był koncert Mery Spolsky. Artystka zakończyła święto miasta energetycznym występem, nowoczesnym brzmieniem i bardzo dobrym kontaktem z publicznością, która bawiła się pod sceną do ostatnich minut.

CZYTAJ DALEJ

Koszęcin

Nie tylko rolada i kluski. Festiwal w Koszęcinie udowodnił, jak bogate są śląskie smaki

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. W.Korpusik/ZPiT „Śląsk”

W Koszęcinie znów zrobiło się smacznie, regionalnie i bardzo śląsko. Wczoraj w siedzibie Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny odbyła się jubileuszowa, XX edycja Festiwalu „Śląskie Smaki”. Wydarzenie, zorganizowane w ramach obchodów Święta Śląska, przyciągnęło miłośników regionalnej kuchni, muzyki, rękodzieła i rodzinnego spędzania czasu.

Festiwal od lat udowadnia, że kulinarne dziedzictwo województwa śląskiego jest znacznie bogatsze niż jeden, najbardziej rozpoznawalny smak. Obok tradycyjnej kuchni śląskiej swoje miejsce mają tu również potrawy Zagłębia, Jury Krakowsko-Częstochowskiej i Beskidów. Jubileuszowa odsłona wydarzenia była więc okazją nie tylko do degustacji lokalnych specjałów, ale także do spotkań z wystawcami, rozmów o tradycji i odkrywania regionalnych produktów w wyjątkowej scenerii koszęcińskiego pałacu.

Od początku festiwalu nie brakowało atrakcji. Publiczność mogła wysłuchać koncertów Wind Band Śląsk, Kwartetu Smyczkowego, Cover Band Śląsk oraz Panów Solistów, a swobodniejszy, bardziej rodzinny charakter wydarzeniu nadało śląskie karaoke.

Jednym z najważniejszych punktów programu było rozstrzygnięcie konkursu kulinarnego. Po emocjonujących zmaganiach najlepsze drużyny odebrały nagrody, a przygotowane przez uczestników potrawy pokazały, że kuchnia regionalna wciąż potrafi zaskakiwać pomysłowością, różnorodnością i smakiem. Duże zainteresowanie wzbudziła także „Bitwa Smaków”, czyli pokaz kulinarny Remigiusza Rączki zdominowany przez słodką i kwaśną kapustę.

Przez cały dzień na odwiedzających czekały stoiska gastronomiczne i regionalne, rękodzieło, animacje dla dzieci, strefa relaksu, projekcje filmów oraz możliwość zwiedzania pałacu i wystaw. Całość zwieńczył koncert galowy Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”, który nadał jubileuszowej edycji szczególnie uroczysty charakter.

Było kolorowo, smacznie i inspirująco. XX Festiwal „Śląskie Smaki” pokazał, że regionalna tradycja kulinarna nadal ma siłę przyciągania, a Koszęcin pozostaje miejscem, w którym kultura, muzyka i kuchnia tworzą jedną, dobrze doprawioną opowieść o Śląsku.

CZYTAJ DALEJ

Ciasna

Deskorolka, muzyka i energia ulicy. Skatecamp Ciasna wraca z siódmą edycją

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Ciasna

Ciasna na dwa dni zamieni się w miejsce spotkania młodych ludzi, rodzin, pasjonatów deskorolki i tych, którzy dopiero chcą sprawdzić, o co właściwie chodzi w skateparkowej zajawce. W dniach 20-21 czerwca odbędzie się siódmy otwarty Skatecamp Ciasna, czyli wydarzenie łączące sport, rekreację, streetkulturę, muzykę i dobrą zabawę. Udział w wydarzeniu będzie bezpłatny.

Organizatorzy zapraszają wszystkich, bez względu na wiek i poziom umiejętności. Można przyjechać z rodziną, znajomymi albo solo. Można stanąć na desce po raz pierwszy, wrócić do jazdy po latach albo po prostu spędzić dzień w otoczeniu muzyki, pokazów i skateparkowej atmosfery. Wydarzenie rozpoczynać się będzie każdego dnia o godz. 12.00 i potrwa do wieczora.

Skatecamp poprowadzą licencjonowani instruktorzy deskorolki i sportu. Przez dwa dni uczestnicy będą mogli korzystać ze szkoleń, animacji, treningów i pokazów, a także testować sprzęt udostępniony przez polskie marki skate’owe oraz partnerów wydarzenia.

W programie znalazły się zajęcia dla początkujących, średnio zaawansowanych i bardziej doświadczonych uczestników. Organizatorzy zapowiadają szkolenia grupowe prowadzone na dziesięciu poziomach skateboardingu, w blokach trwających około 45-60 minut. Będą również treningi motoryki ruchowej i mobility, czyli zajęcia pomagające poprawić sprawność, koordynację, zakres ruchu i bezpieczeństwo podczas jazdy.

To ważne, bo Skatecamp Ciasna nie ma być wyłącznie pokazem trików dla wtajemniczonych. Jego formuła jest otwarta i inkluzywna. Chodzi o to, by każdy mógł spróbować, zapytać, poćwiczyć i poczuć atmosferę środowiska, które od lat przyciąga młodych ludzi swoją swobodą, kreatywnością i niezależnością.

Na miejscu dostępny będzie również mobilny skateshop Imposhop, a uczestnicy będą mogli bezpłatnie testować sprzęt deskorolkowy, ochronny i rekreacyjny. Do dyspozycji mają być między innymi deskorolki, części, akcesoria oraz sprzęt przydatny w bezpiecznej nauce jazdy. Organizatorzy podkreślają, że testowanie sprzętu będzie możliwe bez limitu.

Wydarzenie ma też mocny wymiar środowiskowy. Do Ciasnej zaproszeni są nie tylko lokalni mieszkańcy, ale również użytkownicy skateparku w Lublińcu oraz dorośli skaterzy z Częstochowy i okolic, zarówno ci aktywni, jak i ci, którzy kiedyś jeździli, a dziś mogą wrócić na obiekt choćby na jedną wspólną sesję. To propozycja dla całego środowiska deskorolkowego, ale też dla osób, które chcą zobaczyć z bliska, jak wygląda współczesna kultura skate.

Pod wieczór, od godz. 18.00, zaplanowano mini-zawody z nagrodami. Nie zabraknie pokazów bardziej doświadczonych riderów, konkursów, fingerboard parku, wspólnych sesji i animacji na skateparku. Całość ma być połączeniem aktywnego wypoczynku, muzyki, adrenaliny i swobodnej, wakacyjnej atmosfery.

CZYTAJ DALEJ

Powiat Lubliniecki

Nowy sprzęt dla strażaków ochotników. Wojewódzki program wesprze jednostki z powiatu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Pxhere

Jednostki ochotniczych straży pożarnych z powiatu lublinieckiego znalazły się wśród beneficjentów programu „Bezpieczny Strażak” na 2026 rok. Zarząd Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach przyznał dofinansowanie 261 jednostkom OSP z całego województwa śląskiego. Łączna pula wsparcia wyniosła ponad 3,63 mln zł.

W powiecie lublinieckim środki trafią do jednostek z gmin Herby, Kochanowice, Koszęcin, Pawonków, Ciasna i Woźniki. Łącznie to ponad 149 tys. zł na zakup sprzętu i wyposażenia, które ma realnie wzmocnić gotowość druhów do działań ratowniczych.

Największa kwota w tym zestawieniu przypadła jednostkom z gminy Pawonków. OSP Draliny otrzyma ponad 10,2 tys. zł, OSP Solarnia 11 tys. zł, OSP Lisowice ponad 10,4 tys. zł, a OSP Łagiewniki Małe 11 tys. zł. W sumie do strażaków z tej gminy trafi blisko 42,7 tys. zł.

Ponad 36,3 tys. zł otrzymają jednostki z gminy Herby. OSP Chwostek przyznano blisko 24 tys. zł, natomiast OSP Lisów 12,4 tys. zł. W gminie Koszęcin natomiast dofinansowanie trafi do dwóch jednostek – OSP Cieszowa otrzyma 10 tys. zł, a OSP Rusinowice ponad 10,1 tys. zł. Łączna kwota wsparcia dla koszęcińskich jednostek wynosi więc ponad 20,1 tys. zł.

– Pozyskane środki zostaną przeznaczone na zakup specjalistycznego sprzętu i wyposażenia niezbędnego do prowadzenia działań ratowniczych, usuwania skutków zagrożeń i klęsk żywiołowych oraz działań związanych z ochroną środowiska. Gratulujemy druhnom i druhom oraz życzymy bezpiecznej służby i skutecznych działań na rzecz mieszkańców – mówi wójt Koszęcina Anna Korzekwa-Wojtal.

Na liście beneficjentów znalazła się także OSP Wędzina z gminy Ciasna, która otrzyma 14,8 tys. zł, OSP Harbułtowice z gminy Kochanowice z dofinansowaniem w wysokości 10 tys. zł oraz OSP Woźniki, której przyznano 25 tys. zł.

– Bezpieczeństwo mieszkańców województwa śląskiego w dużej mierze opiera się na zaangażowaniu i gotowości strażaków ochotników. Dlatego konsekwentnie wspieramy jednostki OSP, wyposażając je w nowoczesny sprzęt i narzędzia niezbędne do skutecznego działania. To inwestycja zarówno w bezpieczeństwo lokalnych społeczności, jak i ochronę środowiska – podkreśla Mateusz Pindel, prezes zarządu WFOŚiGW w Katowicach.

Dla lokalnych jednostek OSP takie dofinansowanie ma przede wszystkim praktyczne znaczenie. To pieniądze na sprzęt, który może być potrzebny nie tylko podczas pożarów, ale również przy wypadkach, podtopieniach, wichurach czy innych zdarzeniach wymagających szybkiej reakcji. W wielu miejscowościach to właśnie druhowie jako pierwsi pojawiają się tam, gdzie zagrożone jest zdrowie, życie lub mienie mieszkańców.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Rozliczyli ubiegły rok. Burmistrz z pełnym poparciem, miasto z planem ogólnym

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Lublińcu

Wczorajsza sesja Rady Miejskiej w Lublińcu miała wyjątkowo duże znaczenie polityczne i samorządowe. Radni nie tylko oceniali pracę burmistrza Edwarda Maniury oraz wykonanie budżetu za 2025 rok, ale podejmowali również decyzje dotyczące dalszego rozwoju miasta. Najważniejsze głosowania zakończyły się dla burmistrza jednoznacznie – rada jednogłośnie udzieliła mu zarówno wotum zaufania, jak i absolutorium.

Jednym z kluczowych punktów obrad było rozpatrzenie raportu o stanie miasta za ubiegły rok. To dokument, który co roku staje się podstawą do szerszej rozmowy o kondycji samorządu, realizowanych inwestycjach, jakości usług publicznych, finansach oraz kierunku, w jakim zmierza miasto.

Po przedstawieniu raportu i przeprowadzonej debacie radni jednogłośnie udzielili Edwardowi Maniurze wotum zaufania. W praktyce oznacza to pozytywną ocenę całokształtu działań podejmowanych przez burmistrza i miejską administrację w minionym roku. To głosowanie ma wymiar nie tylko formalny, ale również polityczny, bo pokazuje, czy rada akceptuje sposób zarządzania miastem i realizowaną politykę rozwoju. O samym raporcie pisaliśmy tutaj.

Równie ważna była procedura absolutoryjna. Radni zapoznali się ze sprawozdaniem finansowym, sprawozdaniem z wykonania budżetu za 2025 rok, opiniami Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach oraz wnioskiem Komisji Rewizyjnej. Następnie jednogłośnie zatwierdzili sprawozdania i udzielili burmistrzowi absolutorium.

Absolutorium jest jednym z najważniejszych głosowań w samorządowym kalendarzu. Dotyczy oceny tego, czy budżet miasta został wykonany prawidłowo, zgodnie z uchwałą budżetową i obowiązującymi przepisami. Jednogłośna decyzja rady oznacza, że radni nie zakwestionowali sposobu prowadzenia gospodarki finansowej Lublińca w minionym roku.

Sesja miała jednak także znacznie szerszy wymiar niż tylko podsumowanie poprzedniego roku. Jedną z ważniejszych decyzji było nadanie Honorowego Obywatelstwa Miasta Lublińca Andrzejowi Porawskiemu. Radni docenili w ten sposób jego wieloletnią działalność na rzecz samorządu terytorialnego oraz wkład w rozwój współpracy samorządowej w Polsce.

W trakcie obrad rada zajęła się również bieżącymi finansami i sprawami miasta. Jednym z najbardziej istotnych rozstrzygnięć było uchwalenie planu ogólnego miasta. To dokument, który będzie miał duży wpływ na przyszłe zagospodarowanie przestrzenne, rozwój inwestycji, ochronę określonych terenów oraz sposób kształtowania miasta w kolejnych latach. W praktyce wyznacza ramy, w jakich Lubliniec będzie mógł się rozwijać.

CZYTAJ DALEJ

Koszęcin

Zajechali do Koszęcina po dyplomy. Zielone pracownie powstaną w kolejnych szkołach regionu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. WFOŚIGW w Katowicach

W Koszęcinie pojawili się przedstawiciele szkół i samorządów z całego województwa śląskiego, by odebrać dyplomy i symbolicznie podsumować tegoroczną edycję konkursu organizowanego prze Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach „Zielona Pracownia 2026”. Choć sam konkurs został rozstrzygnięty już w połowie marca, uroczystość w siedzibie Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny stała się okazją do pokazania skali programu, który od lat zmienia szkolne sale przyrodnicze w nowoczesne przestrzenie do nauki, eksperymentowania i rozmowy o środowisku.

W tegorocznej edycji wsparcie otrzymało 95 placówek oświatowych z województwa śląskiego. To właśnie one dostały dofinansowanie na utworzenie lub doposażenie sal przeznaczonych do nauki przedmiotów przyrodniczych, ekologicznych, biologicznych, geograficznych, chemiczno-fizycznych czy geologicznych. W praktyce chodzi o miejsca, które mają odchodzić od modelu zwykłej szkolnej klasy na rzecz pracowni, w której można prowadzić doświadczenia, obserwacje, zajęcia projektowe i lekcje bardziej angażujące uczniów.

W konkursie maksymalna dotacja mogła wynieść do 80 proc. kosztów kwalifikowanych, jednak nie więcej niż 60 tys. zł na jedno zadanie. O środki mogły ubiegać się organy prowadzące szkoły podstawowe i średnie z terenu województwa. Zainteresowanie było duże. Do konkursu wpłynęło 212 wniosków, spośród których wybrano 95 projektów. Łączna kwota przyznanego dofinansowania wyniosła 5,6 mln zł. To pieniądze, które trafią nie na jednorazowe wydarzenia, ale na trwałe wyposażenie szkolnych pracowni – pomoce dydaktyczne, sprzęt, meble, elementy aranżacji i rozwiązania, które mają ułatwić prowadzenie nowoczesnej edukacji ekologicznej.

Koszęcińska gala była więc czymś więcej niż formalnym wręczeniem dyplomów. W wyjątkowej scenerii siedziby Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” spotkali się ludzie, którzy za tymi projektami stoją na co dzień. To dyrektorzy, nauczyciele, przedstawiciele szkół i samorządów, którzy przygotowywali wnioski, planowali pracownie i będą później przekładać przyznane pieniądze na konkretny sprzęt i zajęcia dla uczniów.

– Zielone Pracownie to inwestycja nie tylko w nowoczesną edukację, ale przede wszystkim w świadomość ekologiczną młodych ludzi. Cieszy nas, że dzięki zaangażowaniu szkół i samorządów możemy wspólnie tworzyć miejsca, które inspirują do poznawania przyrody, rozwijania pasji i odpowiedzialności za środowisko naturalne – podkreślił Mateusz Pindel, prezes zarządu WFOŚiGW w Katowicach.

Uroczystość zakończył koncert, który nadał wydarzeniu bardziej odświętny charakter. Koszęcin połączył tego dnia edukację ekologiczną z kulturą i tradycją regionu, a dla wielu uczestników odbiór dyplomu był nie tylko formalnością, ale także symbolicznym potwierdzeniem, że ich projekt znalazł się wśród najlepszych w województwie.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

W Kamieńskich Młynach powstało nowe miejsce na lato. Park wodny ma przyciągać całe rodziny

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Woźnikach (wszystkie)

Kamieńskie Młyny zyskały nową przestrzeń do wypoczynku, rekreacji i rodzinnego spędzania czasu. Przy miejscowym obiekcie sportowym powstał nowoczesny kompleks rekreacyjny z wodnym placem zabaw, strefą relaksu, zapleczem sportowym i dodatkowymi atrakcjami dla najmłodszych. To inwestycja, która ma służyć nie tylko mieszkańcom gminy Woźniki, ale również gościom szukającym ciekawego miejsca na letni odpoczynek.

Centralnym punktem obiektu jest wodny plac zabaw, wykonany w formie niecki z kolorowego betonu i wyposażony w liczne atrakcje wodne. To właśnie ta część kompleksu ma być największym magnesem dla dzieci i rodzin w sezonie wakacyjnym. Obok przygotowano także strefę relaksu, w której użytkownicy będą mogli skorzystać z sauny i jacuzzi.

Na tym jednak zakres inwestycji się nie kończy. Na terenie obiektu znalazło się również boisko do siatkówki plażowej, siłownia zewnętrzna, trampoliny ziemne, ławki, stojaki na rowery oraz modułowe przebieralnie. Cały teren został ogrodzony i objęty całodobowym monitoringiem, co ma zwiększyć bezpieczeństwo osób korzystających z kompleksu.

W ramach zadania zmodernizowano i rozbudowano również budynek LKS „Warta” Kamieńskie Młyny, który zyskał funkcje gospodarczo-socjalne oraz bazę noclegową. Dodatkowo wybudowano scenę z posadzką żywiczną, dzięki czemu obiekt może pełnić nie tylko funkcję rekreacyjną, ale także stać się miejscem lokalnych wydarzeń, spotkań i imprez plenerowych.

Jak podkreśla burmistrz Woźnik Michał Aloszko, pomysł na jego utworzenie nie był przypadkowy.

– Pomysł na utworzenie parku wodnego wyszedł bezpośrednio od mieszkańców podczas konsultacji nad budżetem obywatelskim na rok 2022. Podczas głosowania właśnie to zadanie zyskało największe poparcie społeczne. Choć początkowo koszty przerosły zaplanowany budżet, podjęliśmy decyzję o jego realizacji w rozszerzonej koncepcji, sięgając po środki zewnętrzne. Mam nadzieję, że to miejsce będzie doskonale służyć integracji i wypoczynkowi, ciesząc zarówno mieszkańców, jak i naszych gości. Oficjalne otwarcie planujemy na 17 czerwca, przy czym zastrzegamy, że termin ten może ulec zmianie w przypadku niesprzyjających warunków pogodowych – mówi włodarz.

Administratorem obiektu będzie Gminna Spółka Komunalna w Woźnikach. Kompleks ma działać sezonowo – w czerwcu, lipcu i sierpniu – przez siedem dni w tygodniu, w godz. od 12.00 do 18.00. Jednocześnie na terenie wodnego placu zabaw będzie mogło przebywać do 60 osób. Dzieci będą mogły korzystać z obiektu wyłącznie pod opieką dorosłych.

Jak informuje urząd miejski, ustalono również zasady dotyczące bezpieczeństwa i higieny. Wejście na płytę wodnego placu zabaw będzie możliwe tylko w stroju kąpielowym, bez obuwia i obowiązkowo przez brodzik, czyli nogomyjkę. Na terenie płyty nie będzie można spożywać pokarmów i napojów ani wnosić przedmiotów niebezpiecznych. Co ważne, w przypadku niesprzyjającej pogody obiekt może pozostać zamknięty.

W sezonie letnim 2026 bilet normalny, bez limitu czasowego, będzie kosztował 8 zł, natomiast bilet ulgowy dla dzieci i młodzieży do 16. roku życia – 5 zł. Płatność będzie możliwa gotówką lub elektronicznie. Podczas otwarcia oraz w weekend 20-21 czerwca wstęp na obiekt będzie bezpłatny.

Bez wątpienia, nowa atrakcja woźnickiego samorządu ma szansę stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych letnich punktów na mapie powiatu lublinieckiego. To inwestycja, która łączy rekreację, sport, wypoczynek i lokalną integrację, a jednocześnie pokazuje, że pomysły zgłaszane przez mieszkańców mogą realnie zmieniać przestrzeń publiczną.

Całkowity koszt budowy parku wodnego wraz z przebudową pobliskiego budynku klubowego wyniósł niemal 5,99 mln zł. Realizacja w Kamieńskich Młynach znalazła się w puli zadań, na które gmina Woźniki otrzymała wsparcie w wysokości 6 mln zł z tzw. „Polskiego Ładu”.

– Środki te zostały przeznaczone nie tylko na budowę parku wodnego, ale również na termomodernizację budynku Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury, komputeryzację urzędu miejskiego oraz nadzór inwestorski – precyzuje Sylwester Witkowski z magistratu w Woźnikach.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Sześć dekad harcerskich historii. Szczep Millenium zaprasza na jubileusz pełen wspomnień i przygód

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Szczep Millenium Hufiec ZHP Lubliniec

Przed Szczepem Millenium Hufca ZHP Lubliniec wyjątkowy jubileusz. 12 września harcerze, instruktorzy, seniorzy, rodzice i przyjaciele środowiska spotkają się, by wspólnie świętować 60-lecie szczepu. Organizatorzy zapowiadają dzień pełen harcerskich przygód, wspomnień, spotkań i symbolicznych powrotów do historii, która przez sześć dekad tworzyła jedną z ważnych części lublinieckiego harcerstwa.

Obchody rozpoczną się o godz. 10.00 grą terenową po Lublińcu. Przez pięć godzin uczestnicy będą mogli wejść w jubileusz nie od oficjalnych przemówień, lecz od działania – dokładnie tak, jak przystało na harcerskie środowisko. Gra terenowa ma być okazją do wspólnej zabawy, pracy zespołowej i odkrywania miejsc związanych z miastem oraz historią szczepu.

O godz. 15.00 zaplanowano uroczysty apel na rynku. To będzie najbardziej oficjalna część wydarzenia, podczas której harcerska wspólnota zatrzyma się na chwilę przy swoim dorobku, tradycji i ludziach, którzy przez lata tworzyli tradycję grupy. W takich momentach jubileusz przestaje być tylko datą w kalendarzu. Staje się opowieścią o kolejnych pokoleniach zuchów, harcerzy, instruktorów i wychowawców, którzy spotykali się na zbiórkach, wyjeżdżali na biwaki, obozy, pełnili służbę i budowali relacje często zostające na całe życie.

Po apelu uczestnicy przejadą na Kokotek. Od godz. 16.30 do 18.30 odbywać się tam będą zajęcia w gniazdach metodycznych. To część programu, która pozwoli połączyć jubileuszową atmosferę z praktyczną stroną harcerskiej pracy. Różne grupy wiekowe będą mogły spotkać się w przestrzeni właściwej dla swojej metodyki, a jednocześnie poczuć, że łączy je jedna historia i jedno środowisko.

Na godz. 18.30 zaplanowano wspólną kolację, a o godz. 19.00 rozpocznie się ognisko oraz Gala Millenijna. To właśnie ten wieczorny punkt programu będzie symbolicznym zwieńczeniem obchodów. Harcerskie ognisko od lat jest miejscem rozmowy, śpiewu, wspomnień i przekazywania tradycji. Przy takim jubileuszu nabiera jeszcze większego znaczenia, bo pozwala spotkać się tym, którzy tworzą szczep dziś, z tymi, którzy budowali go przed laty.

Organizatorzy zapraszają wszystkich związanych ze Szczepem Millenium – obecnych harcerzy, instruktorów, seniorów, dawnych członków szczepu, rodziców oraz przyjaciół lublinieckiego harcerstwa. Jubileusz ma być nie tylko uroczystością organizacyjną, ale przede wszystkim spotkaniem ludzi, których połączyły mundur, służba, przyjaźń i wspólne przeżycia.

Sześćdziesiąt lat działalności to dorobek, którego nie da się zamknąć w jednym apelu ani jednym ognisku. To setki zbiórek, wyjazdów, obozów, sprawności, przyrzeczeń, rozmów i decyzji, które kształtowały młodych ludzi. Wrześniowe święto Szczepu Millenium będzie więc okazją nie tylko do wspominania przeszłości, ale także do pokazania, że harcerstwo w Lublińcu nadal żyje, działa i ma komu przekazywać kolejne historie.

CZYTAJ DALEJ

Kochanowice

Traktorowi Podróżnicy mówią: „Buongiorno Italia” i odpalają konkurs. Do wygrania gadżety prosto z trasy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Traktorowi Podróżnicy/Facebook

Traktorowi Podróżnicy są już we Włoszech, walczą z upałem, kilometrami i wymagającymi podjazdami, ale nie zwalniają tempa. Wyprawa do Watykanu i na Monte Cassino od początku ma jeden najważniejszy cel – wsparcie zbiórki dla Laury Piechoty. Teraz postanowili dodatkowo rozkręcić akcję i podziękować tym, którzy kibicują im wirtualnie na każdym kilometrze. Ruszył konkurs dla fanów, w którym można zdobyć unikatowe gadżety z trasy.

Włoski etap to dla nich nie tylko kolejny fragment drogi, ale także jeden z najbardziej wymagających momentów całej podróży. Wysokie temperatury, które – jak relacjonują – powodują, iż w traktorach jest nawet 43°C, długie przejazdy i górskie odcinki dają się we znaki zarówno kierowcom, jak i maszynom. Jak sami podkreślają, ogromnym wsparciem są dla nich komentarze, wiadomości i doping osób śledzących wyprawę w internecie.

Właśnie z myślą o kibicach przygotowano specjalny konkurs. Do zdobycia są pakiety gadżetów Traktorowych Podróżników, a wśród nich prawdziwe pamiątki z wyprawy, jak koszulki z oryginalnymi podpisami wszystkich uczestników, magnes z Watykanu, personalizowane kubki, magnesy, długopisy oraz oficjalne naklejki. To nie są zwykłe upominki z półki, ale rzeczy związane z trasą, ludźmi i akcją, która od kilku dni przyciąga uwagę coraz większej liczby osób.

Zasady konkursu są proste, ale mają jeden bardzo ważny element – wsparcie zbiórki dla Laury. Aby wziąć udział, trzeba polubić konkursowy post (tutaj), udostępnić go na swoim profilu, wpłacić minimum 10 zł na skarbonkę Laury Piechoty w serwisie Siepomaga (tutaj) z dopiskiem „Traktorowy konkurs”, a następnie w komentarzu pod postem zamieścić screen potwierdzający wpłatę. Do tego dochodzi część kreatywna, bo uczestnicy mają wymyślić okrzyk na drogę, który doda traktorom i kierowcom mocy podczas najtrudniejszych włoskich podjazdów.

Spośród osób, które spełnią warunki, traktorowa komisja wybierze cztery najbardziej pomysłowe, energetyczne i dające kopa okrzyki. To właśnie do ich autorów trafią pakiety nagród. Organizatorzy czekają na komentarze, udostępnienia i wpłaty do 13 czerwca, do godz. 23:59.

Konkurs ma być zabawą, ale jego sens jest dużo poważniejszy. Każda wpłata zasila zbiórkę dla Laury, a podróżnicy od początku podkreślają, że właśnie to jest sercem całej wyprawy. Traktory, trasa, Watykan, Monte Cassino, włoskie podjazdy i internetowy doping są ważne, ale najważniejsza pozostaje pomoc. Dlatego nawet symboliczne 10 zł, jak piszą uczestnicy akcji, ma znaczenie.

Traktorowi Podróżnicy pokazują, że można jechać powoli, ale robić dużo dobrego. Ich wyprawa stała się czymś więcej niż nietypową podróżą przez Europę. To ruch ludzi, którzy kibicują, udostępniają, wpłacają, wymyślają hasła i razem niosą dalej informację o zbiórce. A teraz mogą jeszcze zgarnąć kawałek tej trasy dla siebie – pamiątki od ekipy, która jedzie dalej dla Laury.

CZYTAJ DALEJ

Pawonków

Projekty utknęły u marszałka? Wójt mówiła o opóźnieniach przy unijnych naborach

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego w Katowicach

Podczas ostatniej sesji rady gminy wójt poruszyła problem opóźnień w procedowaniu projektów unijnych. Temat pojawił się przy okazji spotkania dotyczącego bieżących naborów i funkcjonowania dopłat z Leśnej Krainy Górnego Śląska.

Jak relacjonowała wójt Joanna Wons-Kleta, prezes Leśnej Krainy zwracał uwagę, że lokalne grupy działania stosunkowo szybko wykonują swoją część pracy, natomiast później dokumenty długo czekają w urzędzie marszałkowskim.

Jako przykład podała projekt ścieżki Łagiewniki Małe-Skrzydłowice. Wniosek jest cały czas procedowany, mimo że gmina otrzymała już jedną poprawkę.

– Mieliśmy już jedną poprawkę, ale faktycznie te wszystkie działania, ze względu na taki natłok, taką kumulację w czasie czekają. Te projekty są u marszałka i jakoś się tam procedują, tylko że to strasznie długo trwa – relacjonowała wójt.

Joanna Wons-Kleta zwracała uwagę, że długotrwałe oczekiwanie na decyzje powoduje zniecierpliwienie mieszkańców i beneficjentów. Zdarza się, że osoby czekające na dotację samodzielnie rozwiązują problem, zanim otrzymają wsparcie.

– Ludzie się denerwują – mówiła.

CZYTAJ DALEJ

Boronów

„Pump it up” i do przodu. Boronów szykuje roztańczone święto gminy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Wikipedia

Boronów przygotowuje się do jednego z najbardziej energetycznych wydarzeń tego lata. W sobotę, 27 czerwca, Park Gminny zamieni się w plenerową scenę, taneczny parkiet i rodzinne centrum zabawy. Tegoroczny Dzień Boronowa zapowiada się wyjątkowo rozrywkowo, bo organizatorzy postawili na muzykę, lokalne występy, atrakcje dla dzieci i wieczorne koncerty, które mają rozkręcić publiczność do późnych godzin.

Hasło mogłoby być proste – „Pump it up i do przodu” – bo program układa się tak, jakby od pierwszych minut miał stopniowo podnosić temperaturę wydarzenia. Najpierw wystąpią lokalni artyści, później na scenę wejdą zespoły dobrze znane publiczności, a wieczorem przyjdzie czas na gwiazdę – Danzela – której największy przebój od 2004 roku nie pozwala stać spokojnie pod sceną.

Impreza rozpocznie się o godz. 16.00. Na otwarcie zaplanowano występy tanecznej i wokalnej sekcji Gminnego Ośrodka Kultury w Boronowie. To ważny punkt programu, bo Dzień Boronowa nie będzie wyłącznie koncertem z zaproszonymi gwiazdami, ale także okazją do pokazania lokalnej aktywności, pracy instruktorów i talentów mieszkańców. Pół godziny później, o godz. 16.30, na scenie pojawi się Zespół Ludowy „Boronowianie”, który przypomni o tradycyjnej stronie gminnego świętowania.

O godz. 17.00 wystąpi zespół Agat, a godzinę później publiczność czeka pierwszy z dużych koncertowych akcentów. O godz. 18.00 na scenie pojawi się discopolowy Mejk, kojarzony z tanecznym repertuarem i sceniczną energią. Po nim, o godz. 19.00, zaplanowano występ Salsetek, a o godz. 19.30 koncert zespołu Baboki.

Najmocniejszy punkt wieczoru organizatorzy zostawili na godz. 21.00. Gwiazdą tegorocznego wydarzenia będzie Danzel, belgijski wokalista, którego utwór „Pump It Up!” stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych tanecznych hitów pierwszej dekady XXI wieku. To właśnie ten koncert ma być kulminacją sobotniego święta. Można się spodziewać mocnego klubowego brzmienia, prostego rytmu i publiczności, która zamiast spokojnego słuchania wybierze wspólną zabawę pod sceną.

Po koncercie energia nie opadnie od razu. O godz. 22.30 rozpocznie się dyskoteka, którą poprowadzi DJ Marcin Krus. To propozycja dla tych, którzy po całym dniu atrakcji wciąż będą mieli siłę, by zostać w parku i przedłużyć świętowanie do późnego wieczora.

Organizatorzy zadbali również o część rodzinną. Wśród dodatkowych atrakcji zapowiedziano darmowe dmuchańce i animacje dla dzieci. Około godz. 16.15 odbędzie się także pokaz posłuszeństwa oraz obrony sportowej psów. W pokazie zaprezentują się między innymi berneńskie psy pasterskie i owczarki niemieckie. To punkt programu, który może szczególnie zainteresować rodziny z dziećmi i wszystkich miłośników czworonogów.

Dzień Boronowa organizuje Gminny Ośrodek Kultury w Boronowie przy wsparciu gminy. Wydarzenie odbędzie się w Parku Gminnym, który na jeden dzień stanie się centrum lokalnego życia kulturalnego i rozrywkowego. Program pokazuje, że organizatorzy chcieli połączyć kilka światów – lokalną tradycję, występy mieszkańców, rodzinne popołudnie i wieczorną scenę taneczną z gwiazdą znaną szerokiej publiczności.

CZYTAJ DALEJ

Koszęcin

Osiem dekad „Victorii” Strzebiń. Jubileusz, który pokazał, że klub to coś więcej niż wynik

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. LKS Victoria Strzebiń/Facebook

Ludowy Klub Sportowy „Victoria” Strzebiń świętował w sobotę, 6 czerwca, jubileusz 80-lecia istnienia. Była to uroczystość, w której sportowa historia spotkała się z lokalną pamięcią, społecznym zaangażowaniem i zwykłą wdzięcznością wobec ludzi, którzy przez kolejne pokolenia budowali klubową tożsamość. Na boisku w Strzebiniu nie zabrakło oficjalnych wystąpień, podziękowań, wspomnień, występów artystycznych, piłkarskich emocji i wieczornej zabawy.

Jubileusz otworzyli Renata Pyrek i prezes Waldemar Ziora, przypominając, że historia „Victorii” to nie tylko mecze, tabele i sportowe rezultaty. 

– 80 lat to nie tylko sportowe sukcesy, wyniki, ale przede wszystkim ludzie, pasja, zaangażowanie oraz wartości, które od pokoleń jednoczą nas wokół biało-zielonych barw LKS-u – podkreślali prowadzący, witając zgromadzonych gości, zawodników, działaczy, sympatyków klubu i mieszkańców Strzebinia.

„Victoria Strzebiń” należy do tych lokalnych klubów, których znaczenie trudno mierzyć wyłącznie sportowymi kategoriami. Założony w 1946 roku Ludowy Klub Sportowy przez dekady był jednym z ważnych punktów życia społecznego miejscowości. Archiwalna historia klubu pokazuje, że jego droga nie zawsze była prosta. Drużyna rozpoczynała od niższych klas rozgrywkowych, później awansowała, przechodziła organizacyjne zawirowania, a po okresie przerwy została odbudowana i wróciła do gry. Właśnie ta ciągłość, przerywana trudnościami, ale podtrzymywana przez kolejne pokolenia działaczy i zawodników, nadaje jubileuszowi szczególne znaczenie.

Na uroczystości obecni byli przedstawiciele samego klubu, samorządu, środowiska piłkarskiego, organizacji społecznych, szkoły, straży pożarnej oraz osoby od lat związane z „Victorią”. Wśród gości znaleźli się między innymi proboszcz parafii pw. Krzyża Świętego w Strzebiniu ks. Sebastian Marecki, prezes Śląskiego Wojewódzkiego Zrzeszenia LZS w Katowicach Andrzej Wojtanowicz, wójt gminy Koszęcin Anna Korzekwa-Wojtal, starosta lubliniecki Joachim Smyła, członek zarządu Śląskiego Związku Piłki Nożnej i prezes Podokręgu Lubliniec Krzysztof Olczyk, a także przedstawiciele prezydium i biura podokręgu – Mirosława Minor, Henryk Gorol, Eugeniusz Mnich i Olivier Niewiadomski.

Szczególne miejsce wśród zaproszonych zajęli także byli prezesi klubu – Andrzej Buchenfeld, Andrzej Maniura i Bogdan Cyrus, których obecność przypominała, że obecna Victoria wyrasta z pracy wielu osób, często wykonywanej społecznie i bez rozgłosu.

Oficjalną część jubileuszu uzupełniły podziękowania i wyróżnienia dla osób wspierających klub. Słowa wdzięczności skierowano również do osób i firm, które pomogły w przygotowaniu wydarzenia.

Jubileusz miał również swoją widowiskową oprawę. Publiczność mogła obejrzeć występ zespołu Drumline STB, a jedną z atrakcji był pokaz akrobacji piłkarskich Grzegorza Rygulskiego, ćwierćfinalisty mistrzostw Polski w akrobacji z piłką. Wieczorem świętowanie przeniosło się w bardziej rozrywkowy klimat, a zabawę do białego rana poprowadził zespół muzyczny Revo.

Nie mogło jednak zabraknąć tego, co dla każdego klubu piłkarskiego pozostaje najważniejsze – meczu. W ramach rundy wiosennej „Victoria” Strzebiń zmierzyła się z MLKS Woźniki i wygrała 2:0. Dla gospodarzy trudno było o lepszy sportowy akcent jubileuszu. Zwycięstwo odniesione w dniu 80-lecia miało wymiar symboliczny, bo pokazało, że za klubową tradycją wciąż stoi żywa drużyna, kibice i ambicja, by dopisywać kolejne rozdziały do historii.

Osiemdziesiąt lat istnienia lokalnego klubu to dorobek, który wykracza daleko poza piłkarskie statystyki. To wspomnienia zawodników, praca działaczy, emocje kibiców, kolejne roczniki młodych piłkarzy i miejsce, wokół którego przez lata skupiało się życie sportowe Strzebinia.

CZYTAJ DALEJ

Lubliniec

Chcą wymienić stare piece w lokalach komunalnych. Miasto szuka wykonawcy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Magnific

Lubliniec przygotowuje się do kolejnej inwestycji w zasobie komunalnym. Urząd miejski ogłosił postępowanie na wykonanie prac związanych z wymianą źródeł ogrzewania w mieszkaniach komunalnych oraz jednym lokalu użytkowym należących do gminy. Chodzi o demontaż starych pieców i montaż nowych urządzeń grzewczych w czterech budynkach na terenie miasta.

Prace mają objąć lokale przy ulicy Mickiewicza 11, ulicy Kilińskiego 1, ulicy Paderewskiego 15 oraz ulicy Tylnej 2. W dokumentacji ujęto łącznie 24 mieszkania i jeden lokal użytkowy. Zakres zadania obejmuje wymianę różnego typu urządzeń – od pieców kaflowych, kuchennych, zasypowych etażowych po piece typu „koza”. W ich miejsce mają zostać zamontowane nowe źródła ogrzewania spełniające aktualne wymagania techniczne, dotyczące zgodności z odpowiednimi normami oraz certyfikatem Ekoprojektu.

Z wykazu wynika, że miasto planuje montaż łącznie 29 nowych urządzeń grzewczych. Najwięcej ma być wolnostojących pieców typu „koza” – 13 sztuk. Do tego dochodzi 9 pieców zasypowych etażowych oraz 7 pieców kuchennych. Urządzenia mają mieć moc dostosowaną do poszczególnych lokali.

Najszerszy zakres prac przewidziano w budynku przy ulicy Mickiewicza 11, gdzie wymiana ma objąć siedem mieszkań oraz lokal użytkowy. W budynku przy ulicy Kilińskiego 1 prace zaplanowano w pięciu mieszkaniach, przy ulicy Paderewskiego 15 również w pięciu, a przy ulicy Tylnej 2 w sześciu lokalach. W części mieszkań oprócz samej wymiany pieców konieczne będzie także podłączenie nowych urządzeń do istniejącej instalacji centralnego ogrzewania, wykonanie prób szczelności, odpowietrzenie układów, montaż nowej pompy obiegowej lub udrożnienie przewodu dymowego.

Miasto nie ogranicza zadania wyłącznie do dostarczenia nowych pieców. Wykonawca będzie musiał także zdemontować stare urządzenia, wynieść je z lokali, zapewnić transport i utylizację, a także usunąć gruz powstały podczas prac. Po stronie wykonawcy będzie również przygotowanie niezbędnych zabezpieczeń, w tym elementów przeciwpożarowych, oraz wykonanie podłączeń kominowych przy użyciu certyfikowanych rur stalowych.

Całe zadanie ma zostać wykonane do 30 września bieżącego roku.

CZYTAJ DALEJ

Koszęcin

Mundurowi opanowali Stary Park w Koszęcinie. Uczniowie poznawali służby od kuchni

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Lublińcu

Stary Park w Koszęcinie na jeden dzień zamienił się w plenerową przestrzeń edukacji o bezpieczeństwie. W poniedziałek odbyła się tam kolejna edycja pikniku „Mundurowi Dzieciom”, w którym uczestniczyli uczniowie szkół podstawowych z terenu gminy Koszęcin. Była to okazja, by z bliska zobaczyć sprzęt używany przez służby, porozmawiać z funkcjonariuszami i żołnierzami oraz przekonać się, jak wygląda codzienna praca formacji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Wydarzenie zorganizowano z inicjatywy samorządu gminy Koszęcin. Na zaproszenie wójt Anny Korzekwy-Wojtal do Starego Parku przyjechali przedstawiciele wielu służb mundurowych i instytucji. Swoje stoiska przygotowali między innymi policjanci, żołnierze Wojska Polskiego, strażacy Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej, funkcjonariusze Straży Granicznej, Służby Więziennej, Straży Ochrony Kolei oraz przedstawiciele Krajowej Administracji Skarbowej. Każda formacja prezentowała własny sprzęt, opowiadała o zadaniach wykonywanych na co dzień i odpowiadała na pytania młodzieży.

Jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc było stoisko Komendy Powiatowej Policji w Lublińcu. Uczniowie mogli obejrzeć radiowozy, policyjny motocykl, a także łódź wykorzystywaną podczas patroli na Zalewie Porajskim. Funkcjonariusze opowiadali o różnych rodzajach służby, pracy dzielnicowych, patrolach rowerowych oraz zasadach rekrutacji do policji. Dla wielu uczestników była to możliwość bezpośredniego kontaktu z osobami, które na co dzień dbają o porządek i bezpieczeństwo mieszkańców.

– Duże zainteresowanie wzbudził pokaz przewodnika psa służbowego z Komendy Policji w Częstochowie. Dzieci i młodzież mogły dowiedzieć się, jak szkolone są psy policyjne, jakie zadania wykonują podczas akcji oraz jak ważna jest relacja między przewodnikiem a jego czworonożnym partnerem. Tego typu prezentacje zwykle należą do najbardziej widowiskowych punktów programu i tym razem również przyciągnęły liczną publiczność – relacjonuje biuro prasowe KPP w Lublińcu.

Piknik miał nie tylko charakter pokazowy, ale również profilaktyczny. Policjanci przypominali uczniom o zasadach bezpiecznego zachowania na drodze, konieczności zapinania pasów bezpieczeństwa i noszenia elementów odblaskowych. Szczególną uwagę przyciągał pojazd zaprezentowany przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Częstochowie, zamontowany na specjalnej platformie. Pokaz miał uzmysłowić młodym uczestnikom, czym mogą zakończyć się nieodpowiedzialne zachowania za kierownicą i lekceważenie podstawowych zasad bezpieczeństwa.

W programie znalazły się także konkursy przygotowane przez przedstawicieli służb. Uczniowie mogli sprawdzić swoją wiedzę, odpowiedzieć na pytania i zdobyć upominki. Całości towarzyszyła muzyczna oprawa w wykonaniu Orkiestry Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, która przygotowała repertuar dopasowany do młodszej publiczności i nadała wydarzeniu bardziej uroczysty, a zarazem radosny charakter.

– Piknik „Mundurowi Dzieciom” był doskonałą okazją do promowania bezpieczeństwa oraz przybliżenia młodym ludziom specyfiki zawodów mundurowych. Być może dla niektórych uczestników wydarzenie stanie się inspiracją do wyboru przyszłej ścieżki zawodowej i związania swojej przyszłości ze służbą na rzecz bezpieczeństwa obywateli – podkreślają lublinieccy funkcjonariusze.

CZYTAJ DALEJ

Pawonków

Pawonków zacieśnia współpracę z Ukrainą. Podpisano porozumienie z gminą Iwanków

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker

Jedną z informacji, z jakimi wójt podzieliła się z radnymi podczas ostaniej sesji rady gminy, było podpisanie porozumienia pomiędzy tutejszym samorządem a ukraińską gminą Iwanków.

Wójt Joanna Wons-Kleta podkreślała, że spotkanie miało uroczysty, ale również poruszający charakter. Ukraińska delegacja opowiadała o codziennym funkcjonowaniu w warunkach wojny, także w miejscach oddalonych od bezpośredniej linii frontu.

Jak relacjonowała, przedstawiciele ukraińskiej gminy opowiadali o zagrożeniu ze strony dronów.

– Mimo, że front jest daleko od nich, to niestety tak jak w zeszłym roku byłam, to jeszcze nie mieli problemu dronowego. Tak teraz opowiadała pani mer i urzędnicy, że te drony ciągle tam gdzieś się kręcą i spadają. Niestety również na ich gminę – mówiła Wons-Kleta.

Do tematu odniosła się również przewodnicząca rady. Poinformowała, że brała udział w podpisaniu porozumienia oraz w prezentowaniu gościom gminy Pawonków i regionu.

– Osobiście oprowadzałam gości po Jasnej Górze w Częstochowie – relacjonowała.

Jak przekonują lokalne władze, porozumienie z ukraińską gminą może otworzyć drogę do dalszej współpracy samorządowej, wymiany doświadczeń i budowania relacji między lokalnymi wspólnotami.

CZYTAJ DALEJ

Kochanowice

Od murowanej szkoły z 1836 roku po pałac Aulocków. Kochanowice uczciły niezwykły jubileusz

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Kochanowice

Kochanowicka szkoła ma za sobą historię, której pozazdrościć mogłaby niejedna placówka. W 1836 roku otrzymała pierwszy murowany budynek, co w realiach tamtych czasów było wydarzeniem o ogromnym znaczeniu dla uczniów, nauczycieli i całej lokalnej społeczności. Tamtego obiektu już nie ma, ale tradycja edukacyjna w Kochanowicach trwa nieprzerwanie, a dzisiejsi uczniowie zdobywają wiedzę w miejscu równie wyjątkowym – w zaadaptowanym na potrzeby szkoły dawnym pałacu Aulocków.

Właśnie ta ciągłość, od pierwszej murowanej szkoły po współczesną placówkę, stała się osią jubileuszu, który odbył się 2 czerwca. W obchodach 190-lecia powstania pierwszej murowanej szkoły w Kochanowicach uczestniczyli uczniowie, nauczyciele, absolwenci, rodzice, przedstawiciele władz samorządowych, zaproszeni goście oraz mieszkańcy miejscowości. Była to uroczystość, w której szkolna historia spotkała się z teraźniejszością, a wspomnienia dawnych roczników naturalnie połączyły się z radością najmłodszych.

Obchody rozpoczęły się od wymarszu uczestników z placu szkolnego do kościoła parafialnego. Tam odprawiona została uroczysta msza święta w intencji całej społeczności szkolnej – uczniów, nauczycieli, pracowników, absolwentów oraz wszystkich osób, które przez lata tworzyły i wspierały kochanowicką oświatę. Po nabożeństwie uczestnicy wrócili na część oficjalną jubileuszu.

Podczas okolicznościowej akademii przypomniano historię szkoły oraz jej znaczenie dla kilku pokoleń mieszkańców. W wystąpieniach zaproszonych gości podkreślano, że szkoła w małej miejscowości nigdy nie jest wyłącznie miejscem nauki. To także przestrzeń spotkań, wychowania, pierwszych przyjaźni, sukcesów, porażek i doświadczeń, które zostają z człowiekiem na całe życie. Szczególnie mocno wybrzmiewała wdzięczność wobec nauczycieli, pracowników, rodziców i mieszkańców, którzy przez dziesięciolecia dokładali swoją cegiełkę do rozwoju placówki.

Jubileusz stał się również okazją do powrotu do przeszłości. Uczestnicy mogli zajrzeć do starych kronik, odnaleźć siebie lub swoich bliskich na fotografiach sprzed lat, obejrzeć tematyczne wystawy oraz zobaczyć, jak wyglądała dawna sala lekcyjna. Zestawienie szkolnej ławki sprzed dekad ze współczesnym wyposażeniem pokazało najlepiej, jak bardzo zmieniła się edukacja, choć jej najważniejszy sens pozostał ten sam – przekazywanie wiedzy, wychowywanie i budowanie więzi.

– Tak okazały jubileusz domagał się uczczenia. Dzisiejsza szkoła w Kochanowicach służy uczniom nie tylko z samej miejscowości. Uczą się w niej także dzieci z Jawornicy, Droniowic, Harbułtowic oraz Ostrowa i Lubocek. Zdobywają wiedzę w w zaadaptowanym na potrzeby edukacyjne pałacu Aulocków. I choć to ludzie tak naprawdę tworzą atmosferę szkoły, klimat miejsca również ma znaczenie. A miejsce to jest na pewno szczególne – podkreślił wójt Jacek Mokros.

Po części oficjalnej przyszedł czas na wspólne świętowanie. Zwieńczeniem jubileuszu był festyn dziecięcy zorganizowany na terenie przedszkola i przyszkolnego boiska. Na najmłodszych czekały zabawy, konkursy i atrakcje, które nadały całemu wydarzeniu radosny, rodzinny charakter. 

Obchody 190-lecia pierwszej murowanej szkoły w Kochanowicach były zatem czymś więcej niż tylko rocznicową akademią. Stały się spotkaniem pokoleń, lekcją lokalnej historii i przypomnieniem, że szkoła wciąż pozostaje jednym z najważniejszych miejsc w życiu każdej wspólnoty. To tutaj zaczynają się biografie wielu mieszkańców, tutaj kształtują się talenty, relacje i pamięć o miejscu, z którego się pochodzi.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE