Lubliniec
Plan ogólny zatrzymany przez jedną zmianę. W Lublińcu spór o Wymyślacz, Oleską i granice rozwoju miasta
Ostatnia sesja rady miejskiej w części uchwałodawczej przez długi czas przebiegała bez większych emocji. Radni jednogłośnie przyjmowali kolejne decyzje finansowe, zmiany w budżecie, uchwały dotyczące nieruchomości czy programy oświatowe. Spokojny rytm obrad przerwały jednak punkty związane z planowaniem przestrzennym. To właśnie one pokazały, jak łatwo technicznie brzmiąca uchwała może otworzyć dyskusję o ochronie przyrody, oczekiwaniach przedsiębiorców, interesie miasta i przyszłym kształcie Lublińca.
Najpierw rada przyjęła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla terenu przy ulicy Skłodowskiej-Curie. Ta decyzja nie wzbudziła kontrowersji. Jej znaczenie jest istotne, bo ma umożliwić przygotowanie inwestycji energetycznej związanej z drugim głównym punktem zasilania miasta. Jak podkreślano po głosowaniu, chodzi o przedsięwzięcie warte ponad 60 mln zł i ważne nie tylko dla rozwoju, ale także bezpieczeństwa energetycznego.

– Bardzo serdecznie dziękuję za to głosowanie. Proszę państwa, to głosowanie otwiera drogę, abyśmy mogli mieć drugi GPZ, czyli drugie zasilanie dla miasta – mówił jeden z urzędników.
Prawdziwe napięcie pojawiło się dopiero przy projekcie uchwały dotyczącym zmian w planie ogólnym dla terenu Wymyślacza. Sprawa dotyczyła stawów i propozycji zmiany klasyfikacji tego obszaru. Radny Ireneusz Kłobus przypominał, że wcześniejsza rekomendacja urzędu była przeciwna takiej zmianie, ponieważ teren uznano za przyrodniczo cenny. Jego zdaniem przyjęcie wyjątku właśnie w tym miejscu byłoby niekonsekwencją wobec innych, podobnych uwag.
– Mamy sytuację jakby nierównego traktowania tych wniosków, które zostały złożone. Oprócz tego, że zmiana takiej klasyfikacji w istotny sposób zmienia charakter tego miejsca, chciałem zauważyć, że nie ma tam drogi dojazdowej w ogóle. No i przede wszystkim jest to teren położony w środku lasu – mówił radny.
Kłobus zapowiedział głosowanie przeciw i zachęcał do tego pozostałych. Po drugiej stronie argumentacji znalazła się przewodnicząca rady Iwona Janic, która wskazywała, że wniosek wyszedł od przedsiębiorcy, mieszkańcy nie zgłosili sprzeciwu, a sama zmiana mogłaby otworzyć drogę do stworzenia miejsca rekreacyjnego. Zaznaczała przy tym, że rada nie decydowałaby jeszcze o konkretnym kształcie inwestycji, lecz jedynie o stworzeniu możliwości dalszego zagospodarowania terenu.
– My nie dajemy już zgody na to, co tam dokładnie powstanie, ale dajemy furtkę. Jest to teren osoby prywatnej, która chce jakoś ten teren zagospodarować – tłumaczyła.
Ta argumentacja nie przekonała większości. Uchwała dotycząca Wymyślacza nie została podjęta. Za opowiedziało się 6 radnych, przeciw było 10, a 5 wstrzymało się od głosu. W praktyce oznaczało to, że obawy o zmianę charakteru miejsca, brak dojazdu i wartość środowiskową przeważyły nad pomysłem rekreacyjnego wykorzystania prywatnego terenu.
Kolejny sporny punkt dotyczył ulicy Oleskiej. Tym razem chodziło o teren, który grupa radnych chciała przekwalifikować z myślą o przyszłym wykorzystaniu pod parking lub funkcje związane z obsługą przedsiębiorców. Jeden ze współautorów uchwały przekonywał, że był na miejscu, rozmawiał z prowadzącymi działalność w tym rejonie i nie widzi zagrożenia dla środowiska.
– Uważam, że w żadnym wypadku nie narusza to tych walorów środowiskowych, bo to jest teren, taki wąski pas pomiędzy ulicą Oleską a terenem ujęcia wody – mówił wiceprzewodniczący Jan Springwald.
Tu jednak pojawiła się istotna wątpliwość ze strony wiceburmistrza Jana Grajcara. Z jego wypowiedzi wynikało, że jeśli celem ma być parking, to obecne zapisy już na to pozwalają. Wprowadzenie zmiany miało więc nie być konieczne, a dodatkowo wstrzymywać dalsze procedowanie najważniejszego dokumentu planistycznego.
– Obecne zapisy planu zagospodarowania przestrzennego dopuszczają lokalizację parkingu na tej działce – wskazał Grajcar.
Wiceburmistrz dodał, że z uwagi na położenie terenu przy drodze i jego szerokość budowa obiektów kubaturowych może być w praktyce bardzo trudna. Przedstawiciel urzędu potwierdził tę ocenę, jednocześnie zwracając uwagę na możliwy finansowy skutek zmiany. Jeśli teren w przyszłości miałby zostać wydzielony i sprzedany, przeznaczenie usługowe mogłoby być dla gminy korzystniejsze niż teren zielony pod parking.

– I bez tej zmiany ten parking może być zrobiony – potwierdził.
Mimo tych wyjaśnień rada przyjęła uchwałę dotyczącą Oleskiej. Za było 14 radnych, przeciw 3, a 4 wstrzymało się od głosu. Decyzja miała natychmiastowy skutek proceduralny. Skoro w projekcie planu ogólnego pojawiła się jedna zmiana, cały dokument musiał zostać zdjęty z porządku obrad.
– Chciałam wnieść wniosek o zdjęcie z porządku obrad sesji punktu 11 – podjęcia uchwały w sprawie uchwalenia planu ogólnego miasta Lublińca z uwagi na to, że mamy jedną zmianę i ten plan po prostu musimy zmienić – poinformowała przewodnicząca rady.
Radni jednogłośnie zgodzili się na to rozwiązanie i to był najważniejszy efekt całej dyskusji.
W dalszej części obrad rada wróciła do spokojniejszego trybu pracy. Przyjęto uchwały dotyczące darowizn nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa i powiatu lublinieckiego, lokalny program wspierania edukacji zdolnych uczniów oraz stypendium burmistrza dla uzdolnionych uczniów szkół podstawowych. Ostatnia uchwała dotyczyła porozumienia z gminą Pawonków w sprawie nauki religii Kościoła Zielonoświątkowego w pozaszkolnym punkcie katechetycznym. Większość tych decyzji zapadła jednomyślnie lub niemal jednomyślnie, bez szerszej dyskusji.
Lubliniec
Izba zabiera głos: Naczelna pielęgniarka nie jest wyłącznie pozycją w planie finansowym szpitala
Nasza publikacja o trwającym od miesięcy sporze wokół konkursu na stanowisko naczelnej pielęgniarki SP ZOZ w Lublińcu doczekała się zdecydowanej reakcji Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Częstochowie. Do redakcji Gazety Lublinieckiej wpłynął list otwarty podpisany przez przewodniczącego Tomasza Czecha. Izba odnosi się w nim bezpośrednio do argumentów, które padły podczas ostatniej sesji rady powiatu, i właściwie punkt po punkcie je podważa.
Chodzi o sprawę, którą opisaliśmy 28 sierpnia. Podczas sesji radni zostali poinformowani o stanowisku samorządu pielęgniarek i położnych zarzucającego kierownictwu szpitala powiatowego bezczynność w sprawie konkursu na naczelną pielęgniarkę. W odpowiedzi na sali obrad pojawiła się argumentacja, że rozstrzygnięcie konkursu mogłoby oznaczać dla znajdującego się w dramatycznej sytuacji finansowej szpitala kolejne trwałe zobowiązanie. Jeden z radnych przekonywał między innymi, że wybór naczelnej pielęgniarki miałby „bezwzględnie” obligować dyrektora do zatrudnienia jej na czas nieokreślony, a niewywiązanie się z tego miałoby powodować kary finansowe.
Po naszej publikacji Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Częstochowie postanowiła odpowiedzieć publicznie. Pismo datowane jest na 3 września i zostało skierowane bezpośrednio do naszej redakcji. Już na początku Izba zaznacza, że „z niepokojem” przyjmuje przedstawioną podczas sesji argumentację, według której konkurs miałby zostać wstrzymany przede wszystkim z uwagi na dodatkowe koszty i trwałe zobowiązania finansowe. Zdaniem samorządu zawodowego takie postawienie sprawy sprowadza funkcję naczelnej pielęgniarki, a pośrednio zarządzanie całym personelem pielęgniarskim i położniczym, przede wszystkim do kategorii wydatku.
Izba przypomina przy tym, że obowiązek przeprowadzenia konkursu nie jest jej pomysłem ani oceną tego, czy w obecnej sytuacji stanowisko jest potrzebne. Jak wskazuje, wynika on wprost z ustawy o działalności leczniczej. Co więcej, w liście pada jednoznaczne stwierdzenie, że przepisy nie pozwalają zrezygnować z konkursu tylko dlatego, że szpital ma problemy finansowe, jego przyszła forma prawna jest niepewna albo rozważana jest zmiana modelu organizacyjnego. Izba odpowiada także wprost na słowa, które padły podczas sesji w sprawie rzekomego obowiązku zatrudnienia zwycięzcy konkursu na czas nieokreślony.
– Twierdzenie to nie odpowiada treści ustawy – napisano w liście do naszej redakcji.
Samorząd pielęgniarek wskazuje, że w przypadku osoby wybranej w konkursie stosunek pracy nawiązywany jest na sześć lat, a nie bezterminowo. Izba podważa również drugi argument, który pojawił się na sesji.
– Ustawa nie ustanawia również automatycznych „kar finansowych” związanych z samym ogłoszeniem lub rozstrzygnięciem konkursu – czytamy w stanowisku.
Według Izby przedstawianie obowiązkowej procedury konkursowej jako działania, które z założenia naraża SP ZOZ na finansowe konsekwencje, jest „co najmniej nieprecyzyjne” i może wprowadzać opinię publiczną w błąd.
Jest jeszcze jeden argument, który mocno zmienia sposób patrzenia na całą sprawę. Podczas sesji dyskusja mogła sugerować, że przeprowadzenie konkursu oznaczałoby utworzenie kolejnego stanowiska i pojawienie się nowego kosztu. Izba odpowiada, że w SP ZOZ obowiązki naczelnej pielęgniarki już są wykonywane przez osobę zatrudnioną jako pielęgniarka obowiązkowa.
W jej ocenie nie chodzi więc o stworzenie nowego stanowiska ani dołożenie kolejnego szczebla w strukturze szpitala, lecz o obsadzenie zgodnie z prawem funkcji, która faktycznie już w placówce istnieje. Izba pisze wprost, że dalsze utrzymywanie takiego stanu tymczasowego nie może zastępować procedury wymaganej ustawą.
Najbardziej kłopotliwe pytanie pojawia się jednak na trzeciej stronie listu. Izba zwraca uwagę, że dokładnie w tym samym czasie powiat uruchomił konkurs na stanowisko dyrektora szpitala. To także stanowisko wskazane we wspomnianej ustawie. Co więcej, konkurs na szefa placówki rozpoczęto w momencie, kiedy nadal nie wiadomo, jaka będzie przyszła forma prawna szpitala.
To ta sama niepewność, która podczas sesji była przedstawiana jako jeden z argumentów przemawiających przeciwko przeprowadzeniu konkursu na naczelną pielęgniarkę. Rada powiatu powołała tymczasem komisję konkursową mającą wyłonić nowego kierownika placówki. Izba nie pozostawia tego zestawienia bez komentarza.
Jak napisano, taki sposób różnicowania obu stanowisk trudno uznać za przekonujący. Zdaniem samorządu zawodowego może on wręcz sprawiać wrażenie, że profesjonalne zarządzanie obszarem pielęgniarstwa traktowane jest jako koszt, z którego w trudnej sytuacji finansowej można zrezygnować, podczas gdy inne stanowiska kierownicze uznawane są za konieczne dla funkcjonowania szpitala. To najmocniejszy fragment całego wystąpienia.
Izba przypomina bowiem, że naczelna pielęgniarka nie odpowiada wyłącznie za administracyjną część funkcjonowania placówki. W jej rękach znajduje się organizacja pracy jednej z największych grup zawodowych szpitala, właściwa obsada, jakość i ciągłość opieki, przestrzeganie standardów zawodowych oraz bezpieczeństwo pacjentów.
– Naczelna pielęgniarka nie jest wyłącznie pozycją w planie finansowym szpitala – podkreśla Tomasz Czech i dodaje, że właśnie w okresie organizacyjnego i finansowego kryzysu znaczenie profesjonalnego zarządzania personelem pielęgniarskim nie maleje, lecz wzrasta.
W liście nie ma próby kwestionowania trudnej sytuacji finansowej SP ZOZ. Wręcz przeciwnie – Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Częstochowie zaznacza, że ją dostrzega i rozumie. Stawia jednak wyraźną granicę.
Problemy finansowe – zdaniem Izby – nie mogą usprawiedliwiać niewykonywania jednoznacznego obowiązku ustawowego. Nie powinny również prowadzić do sytuacji, w której pielęgniarki i osoby zarządzające opieką pielęgniarską przedstawiane są przede wszystkim jako koszt, który można ograniczyć.
Finał listu również jest jednoznaczny. Izba ponawia apel o niezwłoczne wszczęcie konkursu na stanowisko naczelnej pielęgniarki. Domaga się również publicznej debaty o przyszłości SP ZOZ prowadzonej w sposób uwzględniający rzeczywistą rolę pielęgniarek i położnych w zapewnieniu mieszkańcom powiatu bezpiecznej i właściwej opieki zdrowotnej.
Z całym stanowiskiem można zapoznać się poniżej.

Lubliniec
Powiatowa aplikacja dla mieszkańców sposobem na problemy z komunikacją? Radni spierali się, czy to ma sens
Czy powiat lubliniecki powinien stworzyć własną aplikację dla mieszkańców? Taka propozycja padła podczas ostatniej sesji rady powiatu przy okazji znacznie poważniejszej dyskusji dotyczącej problemów z ostrzeganiem o wodzie niezdatnej do spożycia. Pomysł znalazł zwolenników, ale pojawiły się również wątpliwości, czy system obejmujący cały powiat nie będzie zbyt szeroki, by skutecznie informować o bardzo lokalnych zagrożeniach.
Impulsem była wypowiedź szefowej lublinieckiego sanepidu, która opisała trudności w przekazywaniu informacji mieszkańcom między innymi Kokotka. Jeden z radnych zaproponował, aby samorząd powiatowy stworzył narzędzie podobne do działającej już miejskiej aplikacji.
– Moglibyśmy na bieżąco publikować informacje o sytuacjach zagrażających bezpieczeństwu i zdrowiu mieszkańców powiatu lublińskiego – zaproponował.
Nie wszyscy uznali jednak, że aplikacja powiatowa jest najlepszym rozwiązaniem. Inny radny wskazywał, że im większy teren obejmuje system ostrzegawczy, tym większe ryzyko, że mieszkańcy przestaną zwracać uwagę na komunikaty, które ich bezpośrednio nie dotyczą.
– Myślę, że w takiej dużej skali jak powiat, to nie za bardzo by się to udało. Przykładem jest to, co dostajemy od czasu do czasu z RCB. Komunikaty, chociażby dla województwa śląskiego, że gdzieś tam będą duże ulewy, choć to dotyczy całego województwa śląskiego, więc akurat ulewa była gdzieś tam w górach, a u nas słońce świeci i ludzie wtedy już niestety nie zwracają nawet na to uwagi – argumentował.

Jego zdaniem system powinien działać przede wszystkim lokalnie, na poziomie gmin, a w sytuacjach kryzysowych należy wykorzystywać także wozy strażackie wyposażone w nagłośnienie. Pomysłu aplikacji broniła jednak jedna z jego koleżanek w radzie. Zaznaczyła, że nie musiałaby ona służyć wyłącznie do alarmowania o zagrożeniach.
– Uruchomienie takiej aplikacji miałoby nie tylko i wyłącznie służyć informowaniu ludności o sytuacjach zagrożenia, ale także o przekazywaniu wszelkich innych informacji, także z zakresu profilaktyki, sportu i szeroko rozumianej kultury – mówiła.
Argumentowała również, że skoro powiat zainwestował już w profesjonalną stronę internetową, stworzenie dodatkowego narzędzia komunikacyjnego nie musiałoby być dużym wydatkiem.
– Nie stoi nic na przeszkodzie, żeby uruchomić niewielkie w tej całej układance środki i uruchomić właśnie taką aplikację – przekonywała.
Lubliniec
Protesty nie pomogły. Decyzja środowiskowa otwiera drogę wariantowi D dla budowy S11
Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach wydał decyzję środowiskową dla pierwszego śląskiego odcinka drogi ekspresowej S11. Dokument wskazuje do realizacji wariant D, czyli tzw. fioletowy, od miesięcy budzący sprzeciw części mieszkańców i samorządowców z powiatu lublinieckiego. To jeden z najważniejszych formalnych kroków w przygotowaniu inwestycji i jednocześnie rozstrzygnięcie, które zapewne nie zakończy lokalnego sporu o przebieg ekspresówki.
Decyzja dotyczy blisko 29-kilometrowego fragmentu od granicy województw opolskiego i śląskiego do granicy powiatów lublinieckiego i tarnogórskiego. W ramach inwestycji mają powstać między innymi trzy węzły – Sieraków Śląski, Lubliniec Północ i Lubliniec Południe – a także Miejsca Obsługi Podróżnych i cała infrastruktura towarzysząca. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w wystosowanym dzisiaj komunikacie podkreśliła, że uzyskanie decyzji środowiskowej pozwala kontynuować przygotowania do budowy.

– Uzyskanie decyzji środowiskowej zamyka jeden z najważniejszych etapów przygotowania inwestycji. Rozstrzyga ona kwestię przebiegu przyszłej trasy i pozwala kontynuować przygotowania do budowy. W lipcu wybraliśmy najkorzystniejszą ofertę na wykonanie dokumentacji przygotowawczej dla tego odcinka S11. Efektem prac będzie ogłoszenie przetargu na projekt i budowę nowej drogi ekspresowej – podkreślono.
Co istotne, wariant D nie był początkowo rozwiązaniem rekomendowanym przez inwestora. GDDKiA, składając w czerwcu 2023 roku wniosek o wydanie decyzji środowiskowej, wskazywała jako preferowany wariant C, czyli zielony. To właśnie on zdobył najwyższą ocenę w analizie wielokryterialnej wykonanej w ramach studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego. RDOŚ uznał jednak, że jego realizacja nie jest możliwa ze względu na skalę potencjalnego oddziaływania na przyrodę.
Wśród najważniejszych argumentów pojawiło się zagrożenie dla siedlisk rzadkich gatunków sów, przede wszystkim sóweczki i włochatki, kolizje ze strefami ich rozrodu, większa ingerencja w kompleks Lasów Lublinieckich, cieki wodne, siedliska płazów i ssaków oraz żerowiska nietoperzy. Według RDOŚ wariant D wypada pod tym względem korzystniej, bo częściowo wykorzystuje istniejący korytarz DK11, w mniejszym stopniu fragmentuje lasy i zajmuje najmniejszą powierzchnię gruntów rolnych i łąk spośród analizowanych przebiegów. Organ wskazywał także, że wiąże się on z najmniejszą liczbą wyburzeń.
To właśnie argumenty, które od początku ścierają się z oceną części lokalnej społeczności. Jak wielokrotnie opisywaliśmy na łamach Gazety Lublinieckiej, przeciwnicy wariantu D wskazują przede wszystkim na jego przebieg w sąsiedztwie zabudowy Lublińca i Lubecka, możliwy wzrost hałasu, ograniczenia dla rozwoju przestrzennego oraz ingerencję w tereny rekreacyjne i miejską tkankę. Lublinieccy radni już wcześniej formalnie sprzeciwili się takiemu rozwiązaniu, natomiast samorząd powiatowy opowiadał się za wariantem C.
Napięcie wokół inwestycji nie wygasło również w ostatnich tygodniach. Jeszcze 27 sierpnia, zaledwie kilka dni przed ogłoszeniem decyzji środowiskowej, kilkuset mieszkańców Lublińca i okolic zablokowało na kilka godzin skrzyżowanie DK11 i DK46. Protest zorganizowało Stowarzyszenie Ziemia Lubliniecka. Jego uczestnicy podkreślali, że nie sprzeciwiają się samej budowie S11, lecz właśnie wyborowi wariantu D.
Sprawa była zresztą administracyjnie wyjątkowo skomplikowana. W sierpniu 2025 roku RDOŚ umorzył część postępowania dotyczącą wariantu C. To rozstrzygnięcie zostało następnie zaskarżone. 24 lutego tego roku Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska uchylił je w części odnoszącej się do sposobu zakończenia postępowania dotyczącego wariantu C. RDOŚ wyjaśniał jednak później, że decyzja GDOŚ miała charakter proceduralny i nie podważała merytorycznej oceny środowiskowej. Postępowanie w sprawie decyzji środowiskowej było więc dalej prowadzone dla wariantu D.
Równolegle GDDKiA nie czekała z kolejnymi przygotowaniami. W lipcu wybrała wykonawcę dokumentacji dla niemal 29-kilometrowego odcinka. Najwyżej oceniona została oferta katowickiej firmy o wartości 12,44 mln zł. Zakres zlecenia obejmuje między innymi mapy do celów projektowych, analizy ruchu, badania geologiczne i geotechniczne, analizy techniczne i ekonomiczne oraz dokumentację, która ma umożliwić późniejsze ogłoszenie przetargu w formule „projektuj i buduj”.
Decyzja RDOŚ nie oznacza więc, że budowa rozpocznie się w najbliższych miesiącach. Zamyka jednak jeden z kluczowych etapów przygotowania inwestycji i daje GDDKiA podstawę do dalszego procedowania wskazanego przebiegu. W założeniach cała śląska część S11 ma liczyć około 65 kilometrów, a jej realizację planowano na lata 2028-2031.
Lubliniec
Ta część Lublińca wygląda już inaczej. Miasto pokazało efekty inwestycji
Zakończyły się prace przy ulicy Paderewskiego w Lublińcu. Teren w centrum miasta został uporządkowany, pojawiły się nowe nasadzenia, alejki, ławki i oświetlenie.
Zrealizowane zadanie objęło przede wszystkim zmianę sposobu urządzenia przestrzeni wokół miejskich budynków. Zamiast ograniczać się do nowych nasadzeń, miasto połączyło część rekreacyjną z pracami infrastrukturalnymi.

Jak informują urzędnicy, na terenie wykonano system automatycznego nawadniania i nowe oświetlenie. Powstały alejki, ustawiono ławki i kosze na odpady, a przestrzeń uzupełniono o drzewa, krzewy oraz rośliny ozdobne. Przy okazji poprowadzono również linię światłowodową łączącą budynki magistratu.
– Celem inwestycji było stworzenie funkcjonalnej, estetycznej i przyjaznej mieszkańcom przestrzeni, która poprawia komfort użytkowania oraz zwiększa udział zieleni w centrum miasta – podkreślili przedstawiciele lublinieckiego magistratu, prezentując efekty zakończonych prac.
Zadanie pochłonęło ponad 424 tys. zł, z czego 250 tys. zł pochodziło z dofinansowania Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, pozostałą część miasto pokryło ze swojego budżetu.
Samorząd przekonuje, że inwestycja ma nie tylko poprawić wygląd tej części Lublińca, ale przede wszystkim zwiększyć ilość zieleni i stworzyć mieszkańcom miejsce, w którym można na chwilę zatrzymać się i odpocząć.
Lubliniec
Izba pielęgniarek zarzuca szpitalowi bezczynność. Konkurs może oznaczać kolejne zobowiązania
Pod koniec ostatniej sesji rady powiatu pojawił się kolejny spór wokół lublinieckiego szpitala. Tym razem chodzi o nieprzeprowadzenie konkursu na stanowisko naczelnej pielęgniarki. Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych zarzuca dyrekcji utrzymującą się bezczynność, natomiast podczas obrad padły argumenty, że rozstrzygnięcie konkursu w obecnej sytuacji może oznaczać dla szpitala kolejne trwałe zobowiązanie finansowe.
Przewodniczący rady poinformował, że do samorządu wpłynęło pismo wzywające SP ZOZ do wszczęcia procedury konkursowej. Radni zostali także poinformowani o stanowisku prezydium Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych z połowy lipca, odnoszącym się do braku działań dyrekcji w tej sprawie.

Do tematu odniósł się jeden z radnych, który poinformował, że zwrócił się o dodatkowe stanowisko do władz samorządu zawodowego pielęgniarek i położnych na szczeblu krajowym. Jego zdaniem problemu nie można sprowadzać wyłącznie do samego obowiązku przeprowadzenia konkursu.
– Wszyscy musimy mieć świadomość, jakie konsekwencje niesie ze sobą ogłoszenie i rozstrzygnięcie konkursu na pielęgniarkę naczelną w ZOZ-ie – mówił samorządowiec.
Największe zastrzeżenia dotyczyły finansów. Wypowiedź padła w momencie, gdy przyszłość lublinieckiego szpitala pozostaje niepewna, powiat analizuje zmianę jego formy prawnej, a rozmowy z American Heart of Poland zakończyły się bez porozumienia.
– Sytuacja finansowa, nie muszę wszystkich państwa przekonywać, jest dramatyczna – podkreślił radny.
Jak argumentował, przeprowadzenie i pozytywne zakończenie konkursu pociągałoby za sobą konkretne skutki kadrowe i finansowe.
– Rozstrzygnięcie konkursu obliguje bezwzględnie dyrektora SP ZOZ-u do zatrudnienia potencjalnej pielęgniarki czy pielęgniarza naczelnego na umowę o pracę na czas nieokreślony. Niewywiązanie się z tego wiąże się z konsekwencjami finansowymi. Z karami finansowymi – tłumaczył.
Wątpliwości dotyczyły więc nie samej potrzeby sprawnego zarządzania personelem pielęgniarskim, ale momentu, w którym miałoby dojść do obsadzenia stanowiska. Docelowy model funkcjonowania szpitala nadal nie jest bowiem przesądzony, a powiat nie wyklucza przekształcenia placówki w spółkę.
– Nie wiem, czy w obecnej sytuacji naprawdę takim warunkiem sine qua non istnienia szpitala w takiej postaci jak jest, a w przyszłości może jeszcze zmiennej, jest zasadne – stwierdził radny.
Lubliniec
Woda niezdatna do picia, a mieszkańcy bez informacji. Sanepid wskazał lukę w systemie ostrzegania
Problemy z szybkim informowaniem mieszkańców o wodzie niezdatnej do spożycia wywołały jedną z najdłuższych dyskusji podczas ostatniej sesji rady powiatu. Państwowa Powiatowa Inspektor Sanitarna w Lublińcu Karolina Misztal przyznała, że po objęciu stanowiska zetknęła się już z sytuacjami wymagającymi zamykania części sieci wodociągowych, a największym problemem okazało się skuteczne dotarcie z komunikatem do wszystkich zainteresowanych.
Temat pojawił się przy omawianiu oceny stanu sanitarno-epidemicznego powiatu. Jeden z radnych zwrócił uwagę, że system ostrzegania mieszkańców sprawdza się przy zagrożeniach pogodowych, ale znacznie gorzej działa w przypadku lokalnych problemów z jakością wody.

– Ja widzę pewną lukę w systemie powiadamiania mieszkańców powiatu o jakości wody – mówił radny.
Jak wskazywał, w takich przypadkach znaczenie ma przede wszystkim czas. Woda z sieci jest pobierana na bieżąco, dlatego opóźnienie komunikatu może oznaczać, że część mieszkańców zdąży ją wykorzystać do celów spożywczych.
Karolina Misztal podkreśliła, że stanowisko objęła 1 kwietnia i już w pierwszych miesiącach pracy musiała mierzyć się z takimi sytuacjami.
– Od 1 kwietnia niestety musiałam zamknąć część wodociągów czy sieci wodociągowej. I napotkałam na takie właśnie utrudnienia, jakie tutaj właśnie pan radny przedstawił – powiedziała.
Najwięcej problemów miało pojawić się między innymi w Kokotku. Słaby zasięg, osoby przebywające tam tylko czasowo oraz mieszkańcy niekorzystający z internetu powodowały, że komunikaty publikowane na stronach internetowych nie docierały do wszystkich.
Inspektor przytoczyła również relację jednej z osób próbujących uzyskać informacje bezpośrednio w wodociągach.
– Do wodociągów jak się dodzwonili, mówiąc kolokwialnie, powtarzając słowa pani, która do mnie się dodzwoniła: „Siedzi tam jakiś chłopek i mówi no tak jak pisze w internecie” – relacjonowała Karolina Misztal.
Problem w tym, że dla części mieszkańców internet nie jest skutecznym kanałem ostrzegania.
– Mieli zastrzeżenia do nas i do państwa, że ta informacja do nich nie dociera. Że komunikat ciężko znaleźć na stronach internetowych – mówiła szefowa sanepidu.
Szczególne obawy dotyczyły osób starszych, właścicieli działek oraz ludzi przebywających na terenach rekreacyjnych. W takich przypadkach samo wywieszenie informacji lub publikacja komunikatu w sieci może być niewystarczająca.
– Niesatysfakcjonowało ich to również, że komunikaty były wywieszone na słupach, że nikt na działki nie dojechał. Od czego jest policja, przepraszam, i straż gminna, że nie przejechali i przez megafony nie powiedzieli, bo jest dużo starszych ludzi, którzy nie wychodzą, nie czytają, a już nie wiadomo ile tej wody spożyli – podkreśliła.
W dalszej części dyskusji radni zastanawiali się nad możliwymi rozwiązaniami. Padły propozycje wykorzystania aplikacji lokalnych, wiadomości SMS, komunikatów tekstowych oraz bezpośrednich ostrzeżeń przekazywanych przez służby. Wskazywano również na możliwość wykorzystania samochodów strażackich wyposażonych w nagłośnienie.
Jeden z radnych zapowiedział, że problem zostanie podniesiony także podczas przygotowań do planowanych ćwiczeń z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej.
– Mówimy o budowie schronów, o atakach powietrznych, alarmowaniu i tak dalej, a tymczasem taki niby błahy i taki życiowy problem, jak chwilowo nienadająca się woda do spożycia najczęściej się zdarza – zauważył.
Lubliniec
Mieszkańcy polubili tę formułę. Lubliniec pożegna lato potańcówką na Rynku Miejskim
Lubliniecki rynek po raz kolejny zamieni się w plenerowy parkiet. W sobotę odbędzie się tam ostatnia wakacyjna potańcówka. Formuła najwyraźniej przypadła mieszkańcom do gustu. Wcześniejsze spotkania przy muzyce cieszyły się sporym zainteresowaniem, dlatego właśnie w tanecznym rytmie miasto pożegna tegoroczne wakacje.
Potańcówki organizowane na Rynku Miejskim stały się w ostatnich tygodniach jedną z propozycji na letnie wieczory w centrum Lublińca. Bez biletów, bez rozbudowanej oprawy i z muzyką graną na żywo. Formuła okazała się na tyle trafiona, że na kolejne wydarzenia przychodzili zarówno ci, którzy chcieli zatańczyć, jak i mieszkańcy traktujący spotkanie jako okazję do wspólnego spędzenia czasu.
Ostatnia wakacyjna odsłona zaplanowana została na 29 sierpnia. Początek o godz. 20.00. O oprawę muzyczną ponownie zadba zespół Travers.
Organizatorzy liczą, że również tym razem parkiet na lublinieckim rynku szybko się zapełni. Dotychczasowe potańcówki pokazały, że taka forma letniej rozrywki ma w mieście swoich wielbicieli i dobrze wpisuje się w wakacyjne wieczory w centrum.

Wstęp na wydarzenie jest wolny. Sobotnia potańcówka będzie jednocześnie symbolicznym zakończeniem tegorocznych wakacji. Zamiast oficjalnego pożegnania lata na mieszkańców czeka kilka godzin muzyki, tańca i wspólnej zabawy w samym sercu miasta.
Lubliniec
Dzisiaj blokada DK 11 w Lublińcu. Policja już szykuje objazdy
Kierowcy przejeżdżający dziś przez Lubliniec muszą przygotować się na poważne utrudnienia. Od godz. 17.00 do 20.00 planowana jest blokada w rejonie skrzyżowania dróg krajowych nr 11 i 46. Protest ma związek z planowanym przebiegiem drogi ekspresowej S11 i sprzeciwem części mieszkańców wobec obecnie procedowanego wariantu tej inwestycji.
Zgromadzenie rozpocznie się o godz. 17.00 w rejonie restauracji McDonald’s. Jego organizatorem jest Stowarzyszenie Ziemia Lubliniecka, które od dłuższego czasu sprzeciwia się realizacji S11 w wariancie D – wybranego do realizacji przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad na terenie powiatu lublinieckiego. Organizatorzy podkreślają przy tym, że nie są przeciwni samej budowie drogi ekspresowej. Chcą jednak, aby trasa została poprowadzona w innym szlakiem, zgodnie z tzw. wariantem społecznym.

Społecznicy argumentują, że proponowany przebieg trasy może negatywnie wpłynąć przede wszystkim na mieszkańców Lublińca i Lubecka. Wśród podnoszonych przez nich kwestii znajdują się m.in. hałas, wpływ inwestycji na jakość powietrza, bliskość terenów mieszkaniowych i rekreacyjnych oraz ingerencja w tereny przyrodnicze. Dzisiejszy protest ma być kolejnym sposobem zwrócenia uwagi na stanowisko mieszkańców.
Tym razem jego skutki odczują również kierowcy korzystający z jednej z najważniejszych tras przebiegających przez powiat. Komenda Powiatowa Policji w Lublińcu informuje, że utrudnienia mogą występować od godz. 17.00 do 20.00.
– Będą zorganizowane objazdy. Apelujemy o zachowanie ostrożności i zachęcamy do wybierania alternatywnych tras podróży – przekazują lublinieccy policjanci.
Kierowcy, którzy planują przejazd przez tę część Lublińca w godzinach popołudniowych i wieczornych, powinni więc uwzględnić możliwość wydłużenia czasu podróży lub wcześniej wybrać trasę omijającą miejsce zgromadzenia.
Lubliniec
Szpital szuka nowego szefa w najtrudniejszym momencie. Powiat powołał komisję konkursową
Rada powiatu uruchomiła procedurę wyboru nowego kierownika SP ZOZ w Lublińcu. Sama uchwała o powołaniu komisji konkursowej przeszła bez większej dyskusji i została przyjęta jednogłośnie, ale moment jej podjęcia trudno uznać za zwyczajny. Szpital zmaga się z poważnymi problemami finansowymi, fiaskiem zakończyły się rozmowy z American Heart of Poland, a powiat nadal analizuje możliwość przekształcenia placówki w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.
To właśnie w takich warunkach ma zostać wybrana osoba, która przejmie odpowiedzialność za dalsze funkcjonowanie SP ZOZ. Nowy kierownik będzie musiał zmierzyć się nie tylko z bieżącym zarządzaniem placówką, ale również z decyzjami mogącymi przesądzić o jej przyszłym modelu organizacyjnym i finansowym.

Projekt uchwały dotyczącej powołania komisji konkursowej był wcześniej omawiany na komisji zdrowia.
– Może dodamy, że ten projekt uchwały był procedowany na komisji zdrowia i opinia komisji była pozytywna w stuprocentowej frekwencji radnych w tej komisji – zaznaczyła w trakcie sesji jedna z radnych.
Na sali nie rozwinęła się jednak szersza dyskusja o tym, jakich kompetencji powinno się oczekiwać od przyszłego szefa szpitala ani jakie zadania będą dla niego najpilniejsze.
Znacznie więcej emocji wzbudzały podczas tej samej sesji inne wątki związane z SP ZOZ. Starosta poinformował o zakończeniu rozmów z American Heart of Poland, które po analizie sytuacji ekonomicznej i operacyjnej szpitala zrezygnowało z dalszego procedowania wariantu dzierżawy operatorskiej.
W tle pozostaje również planowane przekształcenie SP ZOZ w spółkę. Powiat przygotowywał już przetarg na kompleksowe doradztwo prawne, organizacyjne, finansowe i rejestrowe w tym procesie. Postępowanie zostało unieważnione, ale podczas sesji padła zapowiedź jego ponownego przeprowadzenia po zmianie zakresu zamówienia.
Kolejnym nierozwiązanym problemem jest sytuacja finansowa placówki. Rada zajmowała się również sposobem pokrycia straty netto za 2025 rok, a jeden z radnych otwarcie wyraził wątpliwość, czy szpital będzie w stanie poprawić swoje wyniki w kolejnych latach.
Do tego dochodzi spór o brak konkursu na stanowisko naczelnej pielęgniarki. Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych zarzuca dyrekcji bezczynność, podczas gdy na sesji pojawiły się argumenty, że rozstrzygnięcie konkursu oznaczałoby kolejne długoterminowe zobowiązanie finansowe dla placówki.
Wybór nowego kierownika SP ZOZ będzie więc znacznie czymś więcej niż zwykłą zmianą kadrową. Osoba, która obejmie stanowisko, wejdzie do szpitala w momencie, gdy jednocześnie ważą się jego finanse, struktura organizacyjna i docelowa forma prawna. To właśnie od decyzji podejmowanych w najbliższych miesiącach może zależeć, w jakim kształcie lubliniecka placówka będzie funkcjonować w kolejnych latach.
Lubliniec
Szpital ma pokryć stratę w przyszłości. Radny nie kryje sceptycyzmu: Szeroko wątpię
Podczas ostatniej sesji rady powiatu radni zajmowali się zmianą wcześniejszej uchwały dotyczącej sposobu pokrycia straty netto placówki za 2025 rok. Dokument został przyjęty jednogłośnie, ale krótka dyskusja pokazała, że nawet wśród osób popierających uchwałę nie brakuje wątpliwości, czy szpital będzie w stanie w przyszłości poprawić swoją kondycję.
Punkt pojawił się tuż po uchwale dotyczącej powołania komisji konkursowej, która ma przeprowadzić konkurs na stanowisko kierownika SP ZOZ. Wcześniej starosta poinformował natomiast o zakończeniu rozmów z American Heart of Poland. Prywatny operator po analizie sytuacji ekonomicznej i operacyjnej placówki uznał, że obecny poziom ryzyka finansowego i systemowego nie pozwala mu na podjęcie długoterminowego zobowiązania w formule dzierżawy operatorskiej. Do tej informacji ironicznie odniósł się jeden z radnych.

– Po prostu jestem tak smutny tym, co pan starosta przeczytał w sprawozdaniu, że nie wyszło nam to działanie konsolidacyjne, że po prostu się zagapiłem. No nie mogę dojść do siebie po tym wszystkim – mówił.
Następnie odniósł się już bezpośrednio do projektu uchwały. Przypomniał, że wcześniej zajmowała się nim komisja zdrowia, która zaopiniowała dokument jednogłośnie pozytywnie. Jednocześnie nie ukrywał sceptycyzmu wobec założenia, że problem straty może zostać rozwiązany dzięki przyszłej działalności placówki.
– Komisja pochyliła się nad tym projektem uchwały i jednogłośnie zaopiniowała pozytywnie projekt uchwały, w którym zamierzamy pokryć straty netto w SP ZOZ z Lublińca. Pokryć z działalności w czasie przyszłym, w co szeroko wątpię – stwierdził radny.
Mimo takiego komentarza projekt nie wywołał szerszej polemiki. W głosowaniu poparło go wszystkich 16 obecnych radnych.
Sceptyczna wypowiedź nabiera jednak większego znaczenia w zestawieniu z innymi informacjami, które pojawiły się podczas tej samej sesji. American Heart of Poland po przeprowadzeniu własnej analizy odstąpiło od dalszych rozmów o zaangażowaniu w lubliniecki szpital, wskazując między innymi na niepewność finansowania świadczeń przez NFZ, brak rozliczenia części nadwykonań oraz rosnące koszty funkcjonowania ochrony zdrowia.
Jednocześnie powiat nadal przygotowuje się do ewentualnego przekształcenia SP ZOZ w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Unieważniony wcześniej przetarg na kompleksowe doradztwo przy tym procesie ma zostać ogłoszony ponownie.
Przyjęta uchwała porządkuje więc formalnie sposób rozliczenia straty za 2025 rok, ale nie rozwiązuje zasadniczego problemu. Wciąż nie wiadomo, w jaki sposób placówka miałaby w kolejnych latach wygenerować wynik pozwalający rzeczywiście poprawić swoją sytuację finansową. A po wycofaniu się prywatnego operatora pytanie o dalszy model funkcjonowania szpitala pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów stojących przed władzami powiatu.
Lubliniec
Przetarg dotyczący szpitala zniknął ze sprawozdania. Radna naciskała na starostę o wyjaśnienia
Przyszłość SP ZOZ w Lublińcu ponownie wywołała napięcie podczas ostatniej sesji rady powiatu. Tym razem spór nie dotyczył wyłącznie kondycji finansowej placówki czy nieudanych rozmów z American Heart of Poland, ale także sposobu informowania radnych o działaniach podejmowanych przez władze powiatu. Jedna z radnych dwukrotnie pytała starostę, dlaczego w swoim sprawozdaniu pominął unieważniony przetarg związany z przygotowaniem przekształcenia szpitala w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.
Podczas ostatniej sesji rady powiatru starosta zrelacjonował przebieg rozmów z prywatnym operatorem, który analizował możliwość wejścia do lublinieckiego SP ZOZ w formule dzierżawy operatorskiej. Mówił także o spotkaniach dotyczących bieżącej sytuacji szpitala. W sprawozdaniu zabrakło jednak informacji o postępowaniu na kompleksowe doradztwo prawne, organizacyjne, finansowe i rejestrowe przy zmianie formy prawnej placówki. Na ten brak zwróciła uwagę jedna z radnych. Jak podkreśliła, o samym postępowaniu dowiedziała się z informacji dostępnych publicznie w internecie.

– Moje pytanie brzmi, dlaczego pan pominął dość istotny wątek związany z ogłoszeniem przetargu na kompleksowe doradztwo oraz obsługę prawną organizacyjną, finansową i rejestrową procesu przekształcenia samodzielnego publicznego zespołu opieki zdrowotnej w Lublińcu w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością? – pytała radna.
Jak zaznaczyła, wcześniej próbowała uzyskać informacje również podczas posiedzenia komisji zdrowia. Pełniąca obowiązki dyrektora SP ZOZ miała wówczas wskazać, że sprawą zajmuje się powiat.
Do technicznych przyczyn unieważnienia postępowania odniósł się skarbnik. Wyjaśnił, że w trakcie procedury zmieniły się okoliczności, między innymi w związku z pojawieniem się potencjalnego dzierżawcy. Problemem był również zbyt szeroko określony zakres usług, który musi zostać ponownie opisany. Zapowiedział jednocześnie przeprowadzenie nowego postępowania.
Radnej nie chodziło jednak wyłącznie o los samego przetargu. Wróciła do pytania o to, dlaczego informacja nie znalazła się w sprawozdaniu starosty.
– Ja może ponowię moje pytanie skierowane do pana starosty. Dlaczego pan tą ważną informację pominął dzisiaj w swoim sprawozdaniu z okresu międzystacyjnego? – dopytywała.
Odpowiedź była krótka i zamknęła dyskusję.
– Bo uważałem, że to nie jest na tyle istotna informacja, żeby mówić o niej w sprawozdaniu z działalności zarządu – odpowiedział Joachim Smyła.
Sprawa nie zakończyła się wraz z wymianą zdań. Pod koniec sesji radna poinformowała, że złożyła formalną interpelację dotyczącą planowanego przekształcenia szpitala i oczekuje szczegółowego przedstawienia jego konsekwencji.
– Mieszkańcy chcą znać więcej szczegółów. Przede wszystkim co taka spółka wyniesie, jakie też są zagrożenia i myślę, że ta forma odpowiedzi na te pytania jest tą najbardziej właściwą – mówiła.
Lubliniec
Przebieg ekspresówki wyprowadzi ludzi na ulicę. Radny sugeruje, że miasto samo pomogło wariantowi D?
Spór o przyszły przebieg drogi ekspresowej S11 w powiecie lublinieckim coraz wyraźniej wychodzi poza urzędowe gabinety. W najbliższy czwartek o godz. 17.00 mieszkańcy mają zablokować drogę krajową nr 11 w Lublińcu, w rejonie restauracji McDonald’s. Protest przeciwko wariantowi D trasy S11 organizuje Stowarzyszenie Ziemia Lubliniecka. Temat wrócił także w miejskim samorządzie, gdzie radny Jan Maniura zapytał o możliwość zmiany planu ogólnego. Burmistrz Edward Maniura podkreślił jednak, że taka korekta nie przesądzi o przebiegu ekspresówki.
Organizatorzy czwartkowego protestu przekonują, że nie występują przeciwko samej budowie ekspresówki. Ich sprzeciw dotyczy konkretnego przebiegu trasy. Uważają, że wariant D będzie zbyt dużym obciążeniem dla mieszkańców Lublińca i Lubecka oraz może ingerować w tereny mieszkaniowe, rekreacyjne i cenne przyrodniczo. Wśród argumentów pojawiają się także obawy dotyczące hałasu i jakości powietrza.

Alternatywą ma być wariant C (tzw. społeczny – przyp. red.), który zdaniem stowarzyszenia jest korzystniejszy zarówno dla ludzi, jak i środowiska. Tym razem protest nie ograniczy się jednak do apeli czy petycji. Organizatorzy zapowiadają blokadę DK11, a więc jednej z najważniejszych tras przebiegających przez miasto. Kierowcy muszą się więc liczyć z utrudnieniami.
Kilka dni przed zapowiedzianą manifestacją sprawa S11 pojawiła się też w korespondencji między radnym a burmistrzem Lublińca. Jan Maniura zwrócił się z interpelacją o niezwłoczne rozpoczęcie procedury zmiany planu ogólnego miasta w części dotyczącej Parku Miejskiego i planowanego przebiegu S11 w wariancie D. Punktem wyjścia była wcześniejsza korespondencja. Radny zwrócił uwagę, że GDDKiA powołuje się na uchwalony przez miasto dokument, w którym zaznaczono linie odpowiadające planowanemu zakresowi inwestycji.
W jego ocenie powstała sytuacja, w której dokument uchwalony przez samą radę miejską może być wykorzystywany jako argument za dalszym procedowaniem wariantu, któremu gremium wcześniej się sprzeciwiała. To o tyle istotne, że lublinieccy radni już dwukrotnie formalnie zajmowali stanowisko w sprawie przebiegu S11. W 2019 roku wskazywali jako najkorzystniejszy wariant niebieski, a w kwietniu ubiegłego roku sprzeciwili się wariantowi D, zwracając uwagę między innymi na jego skutki społeczne, środowiskowe i zagrożenie dla Parku Miejskiego.
Radny chciałby, aby miasto zadziałało szybko i zmieniło plan. Tu jednak zaczynają się schody. Burmistrz Edward Maniura w odpowiedzi przypomniał, że plan ogólny został uchwalony dopiero 11 czerwca, a w życie wszedł 18 lipca. Jego zmiana nie polega na poprawieniu kilku zapisów uchwałą podjętą z tygodnia na tydzień. Trzeba przejść pełną procedurę planistyczną – z opiniami, uzgodnieniami i konsultacjami społecznymi. Według burmistrza zajęłoby to co najmniej kilkanaście miesięcy.
Co więcej, wyznaczone w planie strefy nie znalazły się tam przypadkowo. Jak tłumaczy włodarz, były efektem procedury uzgodnień, także z GDDKiA. Pominięcie tych uzgodnień mogło grozić zakwestionowaniem całej uchwały przez wojewodę. Najważniejszy argument ratusza jest jednak inny. Zdaniem burmistrza sam plan ogólny nie przesądza o przebiegu ekspresówki.
Edward Maniura napisał wprost, że strefy planistyczne SO i SN „nie mają żadnego znaczenia na przebieg projektowanej drogi S11”. Tłumaczy, że przepisy dopuszczają tereny komunikacyjne również w tych strefach, natomiast dla żadnego z rozpatrywanych wariantów S11 nie wyznaczono w planie specjalnej strefy komunikacyjnej SK.
Jest jeszcze jeden, być może najistotniejszy element całej układanki. S11 jest przygotowywana na podstawie specustawy drogowej, a ta daje inwestycjom drogowym szczególny tryb. Jak wskazuje Maniura, przy wydawaniu zezwolenia na realizację inwestycji drogowej nie stosuje się przepisów o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Innymi słowy – miejscowy plan czy plan ogólny miasta nie są dokumentami, które mogą przesądzić, którędy pobiegnie ekspresówka.
To z tego względu ciężar sporu coraz mocniej przenosi się poza salę sesyjną i urzędową korespondencję. W czwartek przeciwnicy wariantu D chcą pokazać swój sprzeciw na DK11. I tym razem będzie go trudno nie zauważyć.
Lubliniec
Finansowa kroplówka dla lublinieckiego szpitala. Kosztem inwestycji powiat przekazuje placówce kolejne pieniądze
Rada Powiatu w Lublińcu zdecydowała o przeznaczeniu kolejnych 700 tys. zł na pokrycie straty Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lublińcu za 2025 rok. Pieniądze zabezpieczono podczas sierpniowej sesji, przesuwając je z wydatków majątkowych starostwa. To kolejny finansowy zastrzyk dla szpitala, którego sytuacja wciąż pozostaje bardzo trudna. Z dokumentów sporządzonych na koniec czerwca wynika, że zobowiązania SP ZOZ przekroczyły 84 mln zł, z czego niemal 50 mln zł stanowiły zobowiązania już wymagalne.
Zmiana została wprowadzona do budżetu powiatu na ostatniej sesji. Kwotę wygospodarowano poprzez przesunięcie pieniędzy z wydatków majątkowych zapisanych w rozdziale dotyczącym funkcjonowania starostwa powiatowego. Za przyjęciem zmian zagłosowało 16 radnych. Nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu. Trzech radnych było nieobecnych.

Kwota przekazana przez powiat jest jednak niewielka w zestawieniu ze skalą wyniku finansowego szpitala za ubiegły rok. Z rachunku zysków i strat wynika, że SP ZOZ zakończył 2025 rok stratą netto w wysokości niemal 14,7 mln zł.
Przychody netto ze sprzedaży i zrównane z nimi wyniosły w ubiegłym roku ponad 49,3 mln zł, natomiast koszty działalności operacyjnej przekroczyły 58,2 mln zł. Już na poziomie podstawowej działalności strata wyniosła niemal 9 mln zł. Po uwzględnieniu pozostałych przychodów i kosztów operacyjnych strata z działalności operacyjnej wzrosła do ponad 10,4 mln zł. Znaczącym obciążeniem były także koszty finansowe. W 2025 roku sięgnęły one blisko 4,3 mln zł i praktycznie w całości wynikały z odsetek.
Najnowsze dane pokazują jednocześnie, że problemy finansowe placówki nie zakończyły się wraz z zamknięciem ubiegłego roku. Według rachunku zysków i strat sporządzonego na 30 czerwca SP ZOZ zanotował po pierwszych sześciu miesiącach tego roku niemal 3,3 mln zł straty netto.
Sama podstawowa działalność w pierwszym półroczu wyglądała jednak lepiej niż rok wcześniej. Przychody netto ze sprzedaży i zrównane z nimi wyniosły blisko 25,3 mln zł, przy kosztach działalności operacyjnej na poziomie około 24,65 mln zł. Na sprzedaży szpital wykazał więc ponad 642 tys. zł zysku.
Dodatni wynik został jednak zniwelowany przez pozostałe koszty oraz przede wszystkim koszty finansowania. Te w ciągu sześciu miesięcy wyniosły ponad 3,55 mln zł i zostały wykazane jako odsetki. W efekcie na koniec czerwca placówka ponownie znalazła się ponad 3,2 mln zł pod kreską.
Jeszcze większą skalę problemów pokazuje zestawienie zobowiązań SP ZOZ. Według stanu na 30 czerwca ich łączna wartość wynosiła 84,2 mln ł. Z tej kwoty aż 49,8 mln zł stanowiły zobowiązania wymagalne, czyli takie, których termin płatności już upłynął.
Same zobowiązania z tytułu dostaw i usług wynosiły ponad 28,4 mln zł, z czego blisko 24,5 mln zł było już wymagalne. Wśród większych pozycji znalazły się między innymi należności za badania, konsultacje i dyżury lekarskie, które przekraczały 5,6 mln zł. Ponad 4,1 mln zł przypadało na sprzątanie, a około 2,3 mln zł na zakup leków.
SP ZOZ wykazywał również ponad 17 mln zł zobowiązań wobec ZUS. W dokumentach widnieje ponadto ponad 23,1 mln zł pożyczek wobec BFF Polska S.A. oraz 3,5 mln zł pożyczki udzielonej przez Starostwo Powiatowe w Lublińcu.
Skala zadłużenia pozostaje szczególnie wyraźna w zestawieniu ze środkami pieniężnymi, którymi placówka dysponowała na koniec czerwca. Na rachunkach i w kasie znajdowało się wówczas niespełna 129 tys. zł.
Lubliniec
Były poseł z Lublińca uznany za winnego. Władysław S. skazany na sześć lat więzienia
Były poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego i wieloletni szef organizacji rolniczych Władysław S. został skazany na sześć lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga uznał go za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów, obejmujących między innymi wyłudzenia kredytów ze SKOK Wołomin oraz pranie pieniędzy. Wyrok nie jest prawomocny, a obrona złożyła już apelację. S. przez wiele lat był politycznie związany z regionem. Po raz pierwszy do Sejmu został wybrany z okręgu lublinieckiego.
Oprócz kary sześciu lat więzienia sąd wymierzył byłemu parlamentarzyście 240 tys. zł grzywny oraz nakazał mu zapłatę 2,5 mln zł na rzecz syndyka SKOK Wołomin. Jak poinformował „Puls Biznesu”, sąd nie podzielił argumentacji oskarżonego i uznał, że działał on świadomie oraz z zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowej.

Sprawa dotyczy jednego z wątków wielkiej afery SKOK Wołomin. Prokuratura zarzuciła S. łącznie 102 przestępstwa. Jedna z najważniejszych części aktu oskarżenia dotyczyła trzech pożyczek o łącznej wartości 3,6 mln zł. Według śledczych przy ich uzyskaniu posłużono się nierzetelnymi dokumentami dotyczącymi między innymi dochodów oraz wartości nieruchomości stanowiących zabezpieczenie zobowiązań.
Podczas procesu były polityk PSL-u przyznał, że przedstawiał dokumenty zawierające nieprawdziwe informacje o swoich zarobkach. Tłumaczył jednak, że pieniądze przeznaczył na spłatę zobowiązań kierowanego przez siebie związku rolników. Nie przyznawał się natomiast do pozostałych zarzutów i od początku podważał stanowisko prokuratury.
Kolejny wątek dotyczył około 3 mln zł wyłudzonych przy wykorzystaniu podstawionych osób. Według ustaleń śledczych pieniądze z trzech takich pożyczek trafiły na rachunek należący do Władysława S. Sąd uznał, że były parlamentarzysta aktywnie uczestniczył w tym mechanizmie.
Najpoważniejszy pod względem finansowym zarzut dotyczył prania pieniędzy. Według prokuratury w latach 2010-2014 do spółki TVR, z którą związany był S., trafiło co najmniej 20,9 mln zł pochodzących z szeregu innych oszustw kredytowych dokonanych na szkodę SKOK Wołomin. Śledczy twierdzili, że transfery te były elementem mechanizmu mającego służyć wprowadzaniu do legalnego obrotu pieniędzy pochodzących z przestępstw.
Władysława S. stanowczo kwestionował ten zarzut. Przekonywał, że nie miał wiedzy o przestępczym pochodzeniu pieniędzy trafiających do spółki i przedstawiał postępowanie przeciwko sobie jako motywowane politycznie.
– Cała reszta, w tym udział w praniu pieniędzy, to fałszywe zarzuty, spreparowane na zapotrzebowanie polityczne, żeby mnie trzymać w areszcie. Jestem niewinny i to udowodnię – mówił podczas rozpoczynającego się w 2018 roku procesu.
Sąd nie dał jednak wiary tej wersji wydarzeń. Jak wynika z relacji „Pulsu Biznesu”, sędzia Ewa Grabowska oceniła wyjaśnienia S. jako niewiarygodne i sprzeczne z zgromadzonym materiałem dowodowym. Ostatecznie został on uznany za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów.

Nazwisko Władysława S. przez wiele lat było dobrze znane również mieszkańcom północnej części województwa śląskiego. Jego kariera parlamentarna rozpoczęła się jeszcze przed zmianą ustroju. W 1989 roku został wybrany posłem X kadencji z ramienia PZPR w okręgu lublinieckim.
Po transformacji ustrojowej związał się z Polskim Stronnictwem Ludowym. W latach 1991-1997 zasiadał w Sejmie I i II kadencji, zdobywając mandaty w okręgu częstochowskim. Od 1998 roku był także radnym powiatu kłobuckiego. Mandatu nie uzyskał ponownie w wyborach w 2006 roku.
Jeszcze silniej niż z działalnością parlamentarną był kojarzony z ruchem rolniczym. Przez wiele lat stał na czele Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych. Właśnie zobowiązaniami tej organizacji tłumaczył podczas procesu część działań związanych z zaciąganiem pożyczek.
S. został zatrzymany w marcu 2017 roku i trafił do tymczasowego aresztu. Proces przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga rozpoczął się w październiku 2018 roku. Akt oskarżenia obejmował 102 przestępstwa, w tym wyłudzenie trzech pożyczek na łączną kwotę 3,6 mln zł oraz pranie co najmniej 21 mln zł pochodzących z 93 innych czynów zabronionych.
Sprawa byłego posła jest tylko jednym z wielu postępowań związanych z aferą SKOK Wołomin. Według szacunków prokuratury grupa działająca wokół kasy mogła wyłudzić ponad 3 mld zł. Zarzuty w licznych postępowaniach usłyszało blisko tysiąc osób, a ponad 600 zostało już prawomocnie skazanych.
Wyrok wobec Władysława S. nie kończy jednak postępowania. Obrona złożyła apelację, podnosząc między innymi zarzuty dotyczące obsady sądu, prawa do obrony i sposobu prowadzenia postępowania dowodowego. Ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie byłego posła będzie więc należało do sądu drugiej instancji.
Lubliniec
Chętnych może być więcej niż miejsc. Rusza nabór na fotowoltaikę i magazyny energii
Mieszkańcy Lublińca zainteresowani fotowoltaiką i magazynami energii powinni już szykować dokumenty. 1 września ruszy nabór do miejskiego projektu OZE, w ramach którego zaplanowano montaż 171 instalacji. Zainteresowanie może być duże, a w określonej sytuacji nabór może zakończyć się nawet przed wyznaczonym terminem. Jeszcze przed jego rozpoczęciem miasto organizuje spotkanie dla osób, które chcą poznać szczegółowe zasady programu Słoneczny Lubliniec II.
Dokumenty będzie można składać od 1 września od godz. 7.00 do 14 września do godz. 17.00. Na przygotowanie zgłoszenia będą dwa tygodnie, ale warto nie odkładać formalności na ostatnią chwilę.
Skala projektu jest spora. Łącznie u mieszkańców mają powstać 171 instalacje OZE – 142 zestawy obejmujące fotowoltaikę wraz z magazynem energii oraz 29 samych magazynów przeznaczonych dla gospodarstw, które instalację fotowoltaiczną już posiadają. Całe przedsięwzięcie jest warte ponad 9 mln zł, a pozyskane dofinansowanie przekracza 7,65 mln zł. Wsparcie może pokryć do 85 proc. kosztów instalacji, natomiast pozostałą część ma zapewnić mieszkaniec.
Największego zainteresowania można spodziewać się przy zestawach łączących panele fotowoltaiczne z magazynami energii. Do rozdysponowania będzie ich 142. Sam fakt szybkiego złożenia dokumentów nie oznacza jednak automatycznego zakwalifikowania do projektu.
Zgłoszenia mają przejść ocenę formalną i merytoryczną, a dopiero na tej podstawie powstaną lista podstawowa i rezerwowa. Kolejność dostarczenia dokumentów będzie miała znaczenie dopiero w sytuacji, gdy kilku uczestników uzyska taką samą liczbę punktów. Co ważne, jeżeli liczba deklaracji dotyczących fotowoltaiki z magazynem energii przekroczy 220, nabór może zostać zakończony przed upływem pełnych 14 dni.
Dlatego osoby zainteresowane udziałem w projekcie będą mogły wcześniej rozwiać swoje wątpliwości. W czwartek, 20 sierpnia o godz. 16.00, w Miejskim Domu Kultury przy ulicy Plebiscytowej 9 odbędzie się spotkanie informacyjne. Będzie można dowiedzieć się między innymi, jak przygotować dokumenty, jakie warunki trzeba spełnić oraz na jakich zasadach wybrani zostaną końcowi beneficjenci.
Lubliniec
Plan z Blachownią nie wypalił. Kolejna próba ratowania szpitala powiatowego kończy się fiaskiem
Jeszcze wiosną ten scenariusz miał być jednym z poważniejszych pomysłów na przyszłość lublinieckiego szpitala powiatowego. Rozmowy ze spółką American Heart of Poland miały otworzyć drogę do współpracy ze szpitalem w Blachowni, a w dalszej perspektywie nawet do objęcia placówki w Lublińcu dzierżawą operatorską. Dziś wiadomo już, że nic z tego nie będzie. Potencjalny kontrahent zakończył rozmowy i odstąpił od dalszego procedowania projektu.
O decyzji spółki poinformował podczas sesji Rady Powiatu Lublinieckiego starosta Joachim Smyła. Jak przekazał, podczas spotkania z członkiem zarządu spółki Pawłem Kaźmierczakiem usłyszał, że firma nie zamierza kontynuować prac nad modelem współpracy z lublinieckim szpitalem. To kolejny cios dla samorządu, który od miesięcy szuka rozwiązania pozwalającego ustabilizować sytuację placówki i znaleźć dla niego model funkcjonowania dający perspektywę na kolejne lata.
Jak informuje starostwo, pomysł na współpracę z American Heart of Poland pojawił się pod koniec kwietnia. Poseł Przemysław Witek poinformował starostę, że kilka dni wcześniej rozmawiał z Pawłem Kaźmierczakiem oraz dyrektor operacyjną AHP Iwoną Kazek. Tematem była możliwość rozpoczęcia dialogu dotyczącego ewentualnej konsolidacji szpitala w Blachowni z SP ZOZ-em w Lublińcu. Według pisma posła przedstawiciele spółki byli zainteresowani takim kierunkiem i deklarowali gotowość do bezpośrednich rozmów z władzami powiatu.
– Dzień później zarząd powiatu wysłał list intencyjny. Samorząd deklarował w nim gotowość do rozmów o możliwej współpracy i ewentualnej konsolidacji obu placówek. Argumentowano, że połączenie ich potencjałów mogłoby pozwolić na lepsze wykorzystanie kadry, sprzętu i infrastruktury, usprawnić koordynację świadczeń oraz otworzyć drogę do rozwoju bardziej wyspecjalizowanych usług medycznych – podnoszą w komunikacie urzędnicy starostwa powiatowego.
Jak dalej relacjonują, rozmowy szybko wyszły poza etap wstępnych deklaracji. Spotkania przedstawicieli AHP z władzami powiatu odbyły się 12 maja i 29 czerwca. Spółka poszła jednak jeszcze dalej. Po podpisaniu umowy o zachowaniu poufności jej przedstawiciele szczegółowo zapoznali się z ekonomiczną i operacyjną sytuacją szpitala, przeprowadzili wizję lokalną i spotykali się z dyrekcją placówki oraz innymi uczestnikami procesu. Dopiero po tej analizie zapadła decyzja o wycofaniu się z projektu.
Co istotne, American Heart of Poland podkreśla, że powodem nie była negatywna ocena samego szpitala ani jego pracowników. Spółka bardzo wyraźnie wskazuje na problemy całego systemu ochrony zdrowia. Wśród najważniejszych powodów wymieniono rosnącą nieprzewidywalność funkcjonowania podmiotów leczniczych oraz niestabilność systemu. Szczególną uwagę zwraca na niepewność dotyczącą finansowania świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia, w tym brak rozliczenia części świadczeń wykonanych ponad limity w 2025 i 2026 roku. Do tego dochodzą potencjalne skutki kolejnych regulacji dotyczących minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia, jeśli wzrost kosztów nie zostanie w pełni pokryty dodatkowymi środkami.
Według AHP poziom ryzyka finansowego i operacyjnego jest dziś zbyt duży, by spółka mogła podjąć wieloletnie zobowiązanie i wejść do Lublińca jako operator szpitala.
– Decyzja ta nie jest konsekwencją działalności szpitala, jego pracowników ani współpracy z władzami powiatu. Wynika ona przede wszystkim z istotnej zmiany otoczenia systemowego i ekonomicznego – napisali reprezentanci firmy w wystosowanym oświadczeniu.
Spółka pozostawiła wprawdzie uchyloną furtkę na przyszłość. W piśmie zaznaczono, że w bardziej stabilnych warunkach regulacyjnych i finansowych możliwe byłoby ponowne rozważenie współpracy. Na dziś są to jednak wyłącznie deklaracje.
Dla mieszkańców powiatu najważniejsza jest niestety znacznie bardziej przyziemna informacja – kolejny projekt na ratowanie lublinieckiego szpitala, z którym jeszcze kilka tygodni temu wiązano konkretne nadzieje, przestaje istnieć.
Lubliniec
Kto dostanie fotowoltaikę z magazynem energii? Miasto szykuje spotkanie dla mieszkańców
Mieszkańcy Lublińca zainteresowani udziałem w programie „Słoneczny Lubliniec II” mają wkrótce poznać więcej szczegółów. Burmistrz Edward Maniura zapowiedział, że jeszcze w sierpniu odbędzie się spotkanie poświęcone zasadom naboru, kryteriom wyboru uczestników oraz realizacji projektu, w ramach którego przewidziano 171 instalacji odnawialnych źródeł energii.
Największe zainteresowanie budzi część programu obejmująca montaż instalacji fotowoltaicznych z magazynami energii. Takich zestawów zaplanowano 142. Pojawiły się więc pytania, co stanie się w sytuacji, gdy liczba chętnych będzie większa niż liczba dostępnych instalacji.
Jak wyjaśniają władze miasta, o zakwalifikowaniu do projektu nie zdecyduje wyłącznie kolejność zgłoszeń. Po zakończeniu naboru wszystkie dokumenty przejdą ocenę formalną i merytoryczną. Na tej podstawie powstaną lista podstawowa oraz lista rezerwowa.
Jeżeli liczba deklaracji dotyczących instalacji fotowoltaicznej z magazynem energii przekroczy 220, nabór może zostać zakończony jeszcze przed upływem przewidzianych 14 dni. Osoby, które nie znajdą się na liście podstawowej, trafią na listę rezerwową i będą mogły wejść do projektu w przypadku rezygnacji lub wykluczenia któregoś z wcześniej zakwalifikowanych uczestników.
– Nie oznacza to również, że osoba składająca dokumenty jako 143. automatycznie znajdzie się poza listą podstawową. Kluczowy będzie wynik oceny zgłoszenia. Dopiero w przypadku uzyskania przez kilku uczestników takiej samej liczby punktów znaczenie będzie miała kolejność złożenia dokumentów, czyli dokładna data i godzina ich dostarczenia – wyjaśnia burmistrz w odpowiedzi na pytanie mieszkańca.
Właśnie te zasady mają być jednym z tematów zapowiadanego spotkania z mieszkańcami. Burmistrz Lublińca zapowiada jego organizację jeszcze w tym miesiącu, aby zainteresowani mogli przed rozpoczęciem procedury dokładnie poznać reguły i rozwiać wątpliwości dotyczące naboru.
Całkowita wartość przedsięwzięcia wynosi nieco ponad 9 mln zł, z czego ponad 7,65 mln zł stanowi dofinansowanie. W tej kwocie ponad 6,75 mln zł pochodzi z funduszów unijnych, a ponad 902 tys. zł z budżetu państwa. Umowę z urzędem marszałkowskim miasto podpisało 25 maja.
– Łącznie projekt obejmuje 171 instalacji OZE – 142 zestawy fotowoltaiczne z magazynami energii oraz 29 magazynów energii przeznaczonych do już istniejących instalacji fotowoltaicznych. Realizacja przedsięwzięcia ma potrwać do drugiego kwartału 2028 roku – precyzują lublinieccy urzędnicy.
Szczegóły dotyczące terminu sierpniowego spotkania z mieszkańcami mają zostać wkrótce opublikowane przez miasto.
Lubliniec
Tym razem zatańczą w samym sercu Lublińca. Rynek zamieni się w wielki parkiet
Lubliniec znów zaprasza mieszkańców do wspólnej, wakacyjnej zabawy. Tym razem jednak w zupełnie innej scenerii. W sobotę, 8 sierpnia, cykliczna potańcówka przeniesie się na Rynek Miejski. Organizatorzy liczą, że centralny plac miasta na kilka godzin zamieni się w otwarty parkiet.
Zmiana lokalizacji ma dodać wydarzeniu jeszcze więcej miejskiego charakteru i przede wszystkim zapewnić uczestnikom sporo miejsca do tańca. Muzyczną oprawę wieczoru zapewni Grzegorz Henel.
Formuła pozostaje prosta – dobra muzyka, otwarta przestrzeń i możliwość wspólnej zabawy bez sztywnego scenariusza. Rynek ma tego wieczoru żyć przede wszystkim tańcem i swobodną atmosferą.
Organizatorzy zachęcają, by zabrać wygodne buty i po prostu pojawić się w centrum miasta. Jeśli frekwencja dopisze, sobotni wieczór może zamienić lubliniecki Rynek w jeden z największych plenerowych parkietów tego lata.
Impreza rozpocznie się o godz. 18.00 i potrwa do 21.30.
Lubliniec
Zuzanna Geilke w rządowym zespole. To ważne wyróżnienie dla ekspertki
Zuzanna Geilke, współzałożycielka Obywatelskiego Parlamentu Seniorów na Śląsku i ekspertka w zakresie polityki senioralnej, została powołana do Zespołu do spraw samorządowych działań senioralnych działającego przy Pełnomocniku Rządu do spraw Polityki Senioralnej. To prestiżowe wyróżnienie jest wyrazem uznania dla jej wieloletniej działalności na rzecz osób starszych oraz rozwoju polityki senioralnej.
Nowo powołany zespół ma wspierać rozwój działań samorządów skierowanych do seniorów oraz przygotowywać propozycje zmian w przepisach dotyczących polityki senioralnej. Szczególna uwaga zostanie poświęcona rozwiązaniom związanym z funkcjonowaniem rad seniorów oraz wzmacnianiem współpracy pomiędzy administracją rządową, samorządami i środowiskami reprezentującymi osoby starsze.
W skład zespołu weszło piętnaście osób z całej Polski. Są to przedstawiciele rad seniorów, jednostek samorządu terytorialnego, instytucji lokalnych oraz administracji rządowej, którzy od lat zajmują się problematyką starzenia się społeczeństwa i aktywizacji osób starszych.
Powołanie Zuzanny Geilke stanowi docenienie jej wieloletniego zaangażowania w budowanie skutecznej polityki senioralnej oraz działań na rzecz integracji środowisk senioralnych. Jako współzałożycielka Obywatelskiego Parlamentu Seniorów na Śląsku od lat aktywnie uczestniczy w inicjatywach mających na celu poprawę jakości życia osób starszych, wspiera rozwój lokalnych rad seniorów oraz współpracuje z samorządami i instytucjami publicznymi.
Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że spośród przedstawicieli województwa śląskiego do zespołu powołano jedynie dwie osoby – Zuzannę Geilke oraz przedstawiciela wojewody śląskiego. To pokazuje rangę wyróżnienia oraz zaufanie, jakim została obdarzona ekspertka.
Prace zespołu mają przyczynić się do wypracowania nowych rozwiązań wspierających samorządy w prowadzeniu skutecznej polityki senioralnej. Efektem mają być rekomendacje dotyczące zarówno zmian legislacyjnych, jak i dobrych praktyk, które pomogą lepiej odpowiadać na potrzeby rosnącej grupy seniorów w Polsce.
Lubliniec
Policjant wracał po służbie. To, co zobaczył przy drodze, nie pozwoliło mu jechać dalej
St. post. Bartłomiej Soliński z Komendy Powiatowej Policji w Lublińcu udowodnił, że mundur można zdjąć, ale gotowość do niesienia pomocy pozostaje. Wracając po służbie do domu, zauważył przy drodze rannego 14-latka i natychmiast ruszył mu na pomoc.
Do zdarzenia doszło 30 lipca, krótko po południu w Blachowni. Policjant z ogniwa patrolowo-interwencyjnego jechał ulicą Częstochowską, gdy dostrzegł leżącego przy jezdni nastolatka. Obok chłopca znajdowała się hulajnoga.
Mundurowy bez chwili wahania zatrzymał samochód i sprawdził, co się stało. Okazało się, że 14-latek przewrócił się podczas jazdy i doznał obrażeń. Policjant udzielił poszkodowanemu pierwszej pomocy, wezwał zespół ratownictwa medycznego oraz skontaktował się z jego rodzicami. Do czasu przyjazdu ratowników pozostał przy chłopcu, dbając o jego bezpieczeństwo i wspierając go po groźnie wyglądającym upadku.
– Na szczęście nastolatek miał na głowie kask ochronny. Dzięki temu uniknął obrażeń głowy – informuje lubliniecka komenda policji.
Policjanci przypominają, że odpowiednie zabezpieczenie podczas jazdy na hulajnodze lub rowerze może znacząco ograniczyć skutki wypadku.
Postawa funkcjonariusza z Lublińca pokazuje, że służba w policji nie kończy się wraz z zakończeniem zmiany. Szybka reakcja, opanowanie i gotowość do pomocy mogą mieć kluczowe znaczenie w sytuacji zagrożenia.
-
Ekologiczny Powiat11 miesięcy temuOstatnia zima kopciuchów? Od stycznia palenie w starych piecach będzie nielegalne
-
Lubliniec9 miesięcy temuAnonimowy profil, publiczne upokarzanie i polityczna jatka na Facebooku. Kto pociąga za sznurki tej brudnej gry?
-
Lubliniec1 miesiąc temuWstrząs w lublinieckiej prokuraturze. Po decyzji w sprawie pijanego kierowcy lecą głowy i kontrole
-
Koszęcin4 tygodnie temuKoszęcin opanują zabytkowe karety i konne zaprzęgi. Takiego widowiska nie zobaczycie nigdzie indziej w Polsce








