Obserwuj nas

Woźniki

Michał Aloszko: Mamy własny model rozwoju. Chcemy przyciągać ludzi jakością życia i usług

Opublikowany

,

O inwestycjach, kanalizacji, rewitalizacji terenów po PGR-ze, szkołach, seniorach, przedsiębiorcach, demografii, bezpieczeństwie i tym, jak Woźniki chcą przyciągać nowych mieszkańców, rozmawiamy z burmistrzem Michałem Aloszko.

Panie burmistrzu, w maju minęły dwa lata obecnej kadencji samorządu. Jednak pan rządzi Woźnikami dłużej, więc pewnie trudno zamknąć ten czas wyłącznie w granicach jednej kadencji. Ale jak patrzy pan na te ostatnie dwa lata?

Rzeczywiście nie da się mówić o tych dwóch latach w oderwaniu od tego, co było wcześniej, bo funkcję burmistrza sprawuję już siódmy rok. Wiele zadań, które realizujemy teraz, jest kontynuacją pewnej wizji i strategii rozwoju gminy Woźniki. To strategia oparta na zrównoważonym rozwoju, czyli takim, który obejmuje różne miejscowości, różne potrzeby i różne grupy mieszkańców. Żeby jednak w ogóle mówić o inwestycjach, trzeba mieć środki. Dlatego podstawą jest skuteczne pozyskiwanie pieniędzy zewnętrznych. W ostatnich dwóch latach obecnej kadencji pozyskaliśmy już ponad 40 mln zł. Przez siedem lat udało się pozyskać ponad 100 mln zł dotacji z różnych źródeł. Zawsze podkreślam, że to nie jest wyłącznie zasługa burmistrza. Samorząd to praca zespołowa. Na sukces pracuje cały urząd, pracownicy merytoryczni, służby finansowe, jednostki organizacyjne i wszyscy, którzy uczestniczą w przygotowywaniu oraz prowadzeniu tych zadań. Jeżeli dołożymy do tego wkład własny z budżetu gminy, to przez siedem lat mówimy o inwestycjach przekraczających 130 mln zł. To pokazuje skalę działań, ale też konsekwencję, bo wiele projektów nie powstaje z dnia na dzień. One wymagają przygotowania, dokumentacji, decyzji i później skutecznego prowadzenia.

Skoro punktem wyjścia jest skuteczność w pozyskiwaniu pieniędzy, to trzeba zapytać o drugą stronę medalu. W wielu samorządach duże inwestycje oznaczają wysokie zadłużenie. Woźniki prowadzą duży program inwestycyjny, a jednocześnie budżet był konstruowany bardzo ostrożnie, praktycznie bez deficytu. Jak udaje się to pogodzić?

To prawda, staramy się prowadzić bezpieczną politykę finansową. To jest duża zasługa naszych służb finansowych i pani skarbnik. Poprzedni rok zamknęliśmy nadwyżką budżetową. Planowane zadłużenie miało wynosić ponad 10,5 mln zł, a ostatecznie zamknęło się na poziomie około 8,7 mln zł. To oznacza znaczący spadek. Jeżeli porównamy dochody gminy Woźniki do długu, to ten wskaźnik jest chyba najlepszy w historii naszego samorządu. Składa się na to kilka elementów. Po pierwsze, skuteczne pozyskiwanie środków zewnętrznych. Po drugie, bieżące monitorowanie podatków i dochodów. Po trzecie, kontrola wydatków. Mówiąc obrazowo, każda złotówka jest u nas obracana dwa razy, zanim zostanie wydana. Staramy się także skutecznie odzyskiwać VAT, chociażby z inwestycji kanalizacyjnych. To również ma znaczenie dla budżetu. Oczywiście poziom inwestycji w tym roku jest wysoki, przekracza 20 mln zł, ale chcemy tak zarządzać finansami, by nie tracić stabilności.

Wspomniał pan o inwestycjach kanalizacyjnych. To jeden z tych tematów, które są mało efektowne wizerunkowo, ale dla mieszkańców fundamentalne. Niedawno zakończył się duży etap w Lubszy, a potem niemal natychmiast ruszył kolejny. Jak wyglądała ta inwestycja?

W Lubszy pierwszy etap budowy kanalizacji sanitarnej realizowaliśmy od wiosny 2025 roku do końca grudnia 2025 roku. Na początku tego roku otrzymaliśmy informację o dofinansowaniu z Krajowego Planu Odbudowy. Było to prawie 5 mln zł. Wtedy podjęliśmy decyzję, obarczoną pewnym ryzykiem, żeby zrealizować drugi etap. Właśnie dokonaliśmy odbioru tej sieci. Zadanie zakończyliśmy w terminie, chociaż mieliśmy na nie tak naprawdę trzy miesiące. Wybudowanie 6,5 kilometra sieci kanalizacyjnej w trzy miesiące może graniczyć z cudem. Wiem, że wiele gmin, obawiając się ryzyka, oddawało środki. My zdecydowaliśmy się to ryzyko podjąć i cieszę się, że udało się tę inwestycję wykonać.

Kanalizacja to jednak temat, który w gminach nigdy nie kończy. Gdzie nadal są największe braki?

Mamy przygotowany projekt na dokończenie kanalizacji sanitarnej w Woźnikach. Jest to projekt budowlany podzielony na sześć etapów, które będziemy chcieli sukcesywnie realizować. W mieście kanalizacja funkcjonuje dobrze, ale punktowo nadal są braki. Powstał także program funkcjonalno-użytkowy dla budowy kanalizacji sanitarnej w Mzykach. Przygotowaliśmy również PFU dla miejscowości Dyrdy i Sośnica, ale tutaj prawdopodobnie będziemy musieli zmienić sposób myślenia. Z kosztorysu wynika, że taka kanalizacja mogłaby kosztować ponad 40 mln zł. Powodem są duże odległości, rozproszona zabudowa i konieczność budowy osobnej, obsługowej oczyszczalni ścieków. Dlatego zastanawiamy się nad uruchomieniem w przyszłym roku programu dofinansowania przydomowych oczyszczalni ścieków. Takie dofinansowania są między innymi w WFOŚiGW, ale szybko się kończą. Gdyby pojawiła się jeszcze pula gminna, być może udałoby się ten problem rozwiązać w sposób bardziej racjonalny ekonomicznie. Podobnie może wyglądać sytuacja w Czarnym Lesie, gdzie również ze względu na rozproszoną zabudowę i małą gęstość zaludnienia budowa sieci kanalizacyjnej nie ma ekonomicznego uzasadnienia. Pozostają jeszcze Drogobycza i Kamieńskie Młyny. W tych miejscowościach do końca kadencji na pewno chcemy przygotować projekt budowy sieci wraz z małą, bezobsługową oczyszczalnią ścieków.

Skoro sieć kanalizacyjna będzie się rozwijać, naturalnie pojawia się pytanie o oczyszczalnie. W wielu gminach po latach rozbudowy kanalizacji oczyszczalnie dochodzą do granic wydolności. Jak wygląda sytuacja w woźnickim samorządzie?

Mamy dwie oczyszczalnie ścieków – w Psarach i w mieście Woźniki. W Psarach modernizację zakończyliśmy w 2019 roku, więc tam infrastruktura jest nowa. Oczyszczalnia w Woźnikach za jakiś czas będzie wymagała modernizacji, natomiast z informacji technologów wynika, że nie będzie konieczna pełna przebudowa. Raczej mówimy o mniejszej modernizacji, która pozwoliłaby jej funkcjonować przez kolejne lata. Ważną kwestią była też energochłonność oczyszczalni. Udało się ją ograniczyć dzięki instalacjom fotowoltaicznym i magazynom energii. To ma duże znaczenie, bo koszty funkcjonowania takich obiektów potrafią być bardzo wysokie. W tym zakresie wykonaliśmy już istotny krok.

Największą inwestycją tego roku, nie tylko finansowo, ale też symbolicznie, ma być rewitalizacja terenów po PGR-ze. To zadanie zmieniające konkretną przestrzeń. Na jakim jest etapie?

W budżecie mamy na ten cel zapisane prawie 10 mln zł. Jesteśmy po otwarciu ofert w przetargu, ale procedura wyboru wykonawcy jeszcze trwa. Wszystko wskazuje na to, że zmieścimy się w założonym budżecie. Liczę, że do końca czerwca podpiszemy umowę, a od lipca rozpoczną się prace. Mam nadzieję, że wiosną 2027 roku będziemy mogli zaprosić mieszkańców na otwarcie tego terenu. To dla nas ważna inwestycja, bo dotyczy miejsca, które przez lata miało określoną historię, a teraz może zyskać zupełnie nową funkcję i znaczenie dla mieszkańców.

Wróćmy jeszcze do budynków publicznych. Obecna perspektywa unijna mocno premiuje ograniczanie niskiej emisji, termomodernizacje i odnawialne źródła energii. W Psarach planowana jest modernizacja szkoły. Co dokładnie ma się tam wydarzyć?

Ogłosiliśmy przetarg na termomodernizację Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Psarach wraz z wymianą źródła ciepła. To zadanie jest skomplikowane, bo budynek pochodzi z lat dziewięćdziesiątych, a dodatkowo musieliśmy uwzględnić zalecenia Państwowej Straży Pożarnej dotyczące bezpieczeństwa. To powoduje, że zakres prac jest szerszy i bardziej wymagający. Mam jednak nadzieję, że wyłonimy wykonawcę, który poradzi sobie z tym zadaniem. To największa inwestycja w obszarze ograniczania emisyjności budynków publicznych, którą obecnie prowadzimy. Otrzymaliśmy także środki europejskie na budowę instalacji fotowoltaicznej w szkole podstawowej w Woźnikach wraz z magazynem energii. Podobne rozwiązania mamy już przy innych obiektach, między innymi w Lubszy i Kamienicy, przy nowych salach gimnastycznych. To nie tylko kwestia ekologii, ale też realnego ograniczania kosztów bieżących. Ograniczenie niskiej emisji na naszym terenie to jednak szerszy kierunek zmian. Już drugi rok realizujemy projekt z bardzo dużym dofinansowaniem europejskim, w ramach którego mieszkańcy mogą montować instalacje fotowoltaiczne, magazyny energii czy pompy ciepła. Dofinansowanie wynosi 85 proc., więc jest znaczące.

Rada uchwaliła ostatnio także kolejną edycję lokalnego PONE? Czy to nadal ważne narzędzie, czy raczej uzupełnienie większych programów?

Nabór już trwa, ale trzeba powiedzieć uczciwie, że ten program ma dziś raczej szczątkową formę. Dofinansowania są na poziomie około 5,5 tys. zł. To oczywiście pomaga, przy wymianie pieca może stanowić realnie około 30 proc. kosztów, ale nie są to takie pieniądze jak w programach europejskich. Widzimy większe zainteresowanie właśnie programem europejskim. Mam też wrażenie, choć nie opieram tego na konkretnych statystykach, że zapotrzebowanie na tego typu instalacje trochę spadło. Bardzo wiele osób już zdecydowało się wcześniej na nowoczesne źródła energii, więc rynek nie jest taki sam jak kilka lat temu.

Tylko stare źródła ciepła nadal w gminie są. Jak wygląda kwestia kontroli i przestrzegania norm emisyjnych?

Sytuacja nie wygląda źle. Oczywiście jest jeszcze grupa mieszkańców korzystających z tradycyjnych, starszych źródeł ciepła. W sezonie grzewczym prowadzimy kontrole i z roku na rok przypadków jaskrawego łamania zasad jest coraz mniej. To pokazuje, że zmienia się zarówno infrastruktura, jak i świadomość mieszkańców.

Ochrona środowiska to także odpady. W wielu gminach system śmieciowy się nie bilansuje, samorządy dopłacają albo podnoszą stawki. Jak jest w Woźnikach?

Na szczęście system nam się bilansuje. Drugi rok z rzędu nie mamy potrzeby dopłacania do gospodarki odpadami. Trzeci rok nie podnosimy opłat śmieciowych. Jesteśmy po przetargu, a umowa podpisana pod koniec ubiegłego roku obowiązuje przez dwa lata, czyli na lata 2026-2027. Oczywiście problemów nie brakuje. Dotyczą głównie świadomości ekologicznej. Mamy dzikie wysypiska, odpady wyrzucane do lasów i rowów. To wymaga interwencji i angażowania środków z budżetu, bo takie nielegalne składowiska trzeba likwidować. Natomiast sam system odbioru odpadów komunalnych, jeśli chodzi o jego finansowanie, bilansuje się.

Przejdźmy do podatków. Rada miejska obniżyła w kwietniu stawki podatku od środków transportowych. To decyzja, która może rodzić pytania – mniej wpływów dziś w zamian za nadzieję na większe zainteresowanie przedsiębiorców jutro?

Tak można to ująć. Jestem zwolennikiem niskich podatków i uważam, że decyzja rady była słuszna. Liczymy, że niższe stawki przyciągną firmy transportowe, także leasingowe, które będą rejestrować pojazdy w Woźnikach i tutaj płacić podatek. Trzeba jednak pamiętać, że efekt nie pojawi się natychmiast. To będzie proces. Potrzebna jest promocja, reklama i dotarcie z informacją do przedsiębiorców. Chcemy taką kampanię przeprowadzić. Jeśli chodzi o budżet, szacujemy, że będzie to oznaczało około 300 tys. zł mniej wpływów. Natomiast wprowadzaliśmy wolne środki z roku poprzedniego, więc jesteśmy w stanie tę lukę pokryć. W dłuższej perspektywie liczymy na nowe firmy i nowe rejestracje.

Mówi pan o niskich podatkach jako elemencie strategii. Czy to ma być jeden z argumentów, dzięki którym Woźniki będą przyciągały mieszkańców i przedsiębiorców?

Dokładnie tak. Jeżeli spojrzymy na podstawowe podatki, choćby od nieruchomości, to one również należą u nas do niższych w powiecie lublinieckim. Podobnie podatek rolny. Moim założeniem i marzeniem jest, żeby do końca kadencji tych podatków już nie podnosić. To jest część szerszej strategii. Chcemy mieć dobrą jakość usług opiekuńczych, edukacyjnych, zdrowotnych, niskie podatki i w ten sposób wygrywać z problemem, z którym mierzy się większość samorządów w Polsce, czyli z demografią.

No właśnie, demografia. W wielu gminach to już nie jest temat przyszłości, ale bardzo konkretne wyzwanie tu i teraz. Jak wygląda sytuacja?

U nas sytuacja wygląda podobnie jak w wielu samorządach. W ubiegłym roku mieliśmy około siedemdziesięciu kilku urodzeń, więc przyrost naturalny jest ujemny. To jest problem ogólnopolski i dotyka także nas. Dlatego staramy się działać koncepcyjnie. Skoro nie jesteśmy w stanie odwrócić trendów demograficznych w skali kraju, to musimy tworzyć takie warunki, żeby ludzie chcieli osiedlać się właśnie w Woźnikach. Chcemy przyciągać rodziny, a za rodzinami także dzieci.

Jakimi konkretnie narzędziami gmina chce ich przyciągać?

O części wspomniałem wcześniej, ale są nimi także mieszkania. W 2027 roku ma rozpocząć się budowa osiedla SIM w centrum Woźnik. W pierwszym etapie powstanie 66 mieszkań. To bardzo ważny element, bo bez mieszkań trudno mówić o przyciąganiu nowych mieszkańców. Drugim elementem jest dostępność usług opiekuńczych i edukacyjnych. Mamy żłobek, świetlice czynne do godzin popołudniowych, w Woźnikach do godz. 16.30-17.00. W przedszkolach po godz. 13.00 nie pobieramy opłaty za pobyt dziecka. Mamy ponadto bezpłatny transport publiczny na terenie gminy i gęstą siatkę połączeń. Do tego dochodzą walory krajobrazowe, trasy rowerowe, spokojne otoczenie. Chcemy, żeby Woźniki były miejscem, w którym ludzie będą chcieli mieszkać, nawet jeśli pracują gdzie indziej. Taką zieloną, spokojną enklawą, gdzie podstawowe potrzeby rodziny są dobrze zabezpieczone.

Samorząd może tworzyć dobre warunki do życia, ale mieszkańcy często idą też za pracą. Woźniki leżą przy autostradzie A1, blisko lotniska w Pyrzowicach. Czy gmina potrafi przekuć to położenie w impuls gospodarczy?

Mamy strefę ekonomiczną zlokalizowaną w rejonie ulicy Florianek, niedaleko ronda w Woźnikach. Problem polega na tym, że grunty nie są własnością gminy, tylko KOWR-u. To odróżnia nas od niektórych innych samorządów, gdzie miasto czy gmina dysponuje własnymi terenami. Planujemy jednak uruchomienie programu „Biznestrada Woźniki”. Chcemy połączyć kwestie podatkowe, o których już mówiłem, z różnego rodzaju zachętami gospodarczymi i ofertą terenów. Ważny będzie też plan ogólny, w którym przewidujemy tereny pod usługi, budownictwo jednorodzinne i przemysł. Jednocześnie chcemy zachować charakter gminy. Nie mówimy o wielkich, gigantycznych zakładach przemysłowych. Chcemy być gminą spokojną, zieloną, trochę takim „Białym Śląskiem”. Przedsiębiorczość ma się rozwijać, ale w sposób, który nie odbierze gminie jej atutów.

Jaka jest dziś struktura lokalnej przedsiębiorczości?

Na terenie gminy działa prawie 600 firm. W dużej mierze są to jednoosobowe działalności gospodarcze, niewielkie, rodzinne firmy, często cieszące się dobrą renomą. To jest naturalna struktura naszej lokalnej gospodarki. Chcemy ją wzmacniać, ale też tworzyć warunki dla nowych przedsięwzięć.

Wróćmy do oświaty, bo demografia, o której pan mówił, najmocniej uderza właśnie w szkoły. Ile Woźniki dokładają dziś do edukacji?

Około 50 proc. kosztów dokładamy z budżetu gminy. Z subwencji ogólnej na zadania oświatowe otrzymujemy około 14 mln zł z hakiem, a dokładamy 16, prawie 17 mln zł. Oświata to około 30 proc. budżetu. To pokazuje skalę wyzwania. Koszty są bardzo duże, a dzieci jest coraz mniej. Dlatego musimy działać wielokierunkowo. Z jednej strony ograniczać koszty bieżące, między innymi przez fotowoltaikę, magazyny energii i termomodernizacje obiektów. Z drugiej strony musimy myśleć o funkcjach szkół i o tym, jak utrzymać ich znaczenie w lokalnych społecznościach. W Psarach, Woźnikach i Kamienicy sytuacja, jeśli chodzi o liczbę uczniów, nie wygląda źle. Inaczej jest w Lubszy, gdzie dzieci jest coraz mniej. Tam uruchamiamy oddziały integracyjne i chcemy, żeby szkoła specjalizowała się w pracy z dziećmi ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. To nie jest łatwa decyzja, ani dla dyrektora, ani dla szkoły, bo oznacza przestawienie placówki na inne tory. Jednak z punktu widzenia demografii i subwencji oświatowej jest to rozwiązanie racjonalne. W Ligocie mamy najmniejszą szkołę w gminie. Tam problemem było także utrzymanie budynku. W części pomieszczeń uruchomiliśmy żłobek. Szkoła może spokojnie funkcjonować w ograniczonej przestrzeni, a pozostała część budynku zyskała nowe przeznaczenie. W Woźnikach z kolei uruchomiliśmy oddziały sportowe i obserwujemy wzrost zainteresowania. Przyjeżdżają do nas dzieci także z okolicznych miejscowości, między innymi z Jędrzejowa czy Cynkowa. To pokazuje, że szkoła może przyciągać ofertą.

Skoro pojawia się sport, to naturalnym uzupełnieniem jest infrastruktura.

Tak, oczywiście. Obecnie powstaje projekt przebudowy boiska sportowego w Woźnikach. Chcemy uwzględnić sztuczną nawierzchnię, podobnie jak w Psarach, ale także budynek sportowy o funkcji wielofunkcyjnej. W tym budynku mogłyby znaleźć się między innymi ścianka wspinaczkowa, pomieszczenia do gry w squasha, duża siłownia, fitness i kawiarnia. To nie byłby obiekt tylko dla szkoły. Chcemy, żeby korzystali z niego mieszkańcy gminy i nie tylko. Takie inwestycje również budują atrakcyjność miejsca do życia.

Rozmawialiśmy o dzieciach, rodzinach i szkołach, więc przejdźmy na drugi biegun – seniorzy. W Woźnikach działa Centrum Usług Społecznych. Dlaczego gmina zdecydowała się na taki model?

Centrum Usług Społecznych powstało u nas jako jedno z takich rozwiązań, na które zdecydowało się tylko kilka samorządów na Śląsku. Pozyskaliśmy około 6 mln zł na kilkuletni projekt związany z CUS-em. Dzięki temu seniorzy, osoby z niepełnosprawnościami i osoby samotne mają dostęp do szerokiego wachlarza usług. To między innymi usługa złotej rączki, teleopieka, asystent osoby niepełnosprawnej, opieka wytchnieniowa i wiele innych form wsparcia.

Czy CUS zastąpił aktywność organizacji senioralnych, czy raczej ją uzupełnia?

Zdecydowanie uzupełnia. Niezależnie od CUS-u mamy kilka stowarzyszeń senioralnych na terenie gminy, które jako organizacje pozarządowe otrzymują od nas wsparcie. Obiekty miejskie są dla seniorów otwarte. Działa również Uniwersytet Trzeciego Wieku. Ta współpraca daje nam dużo satysfakcji. Mam wrażenie, że jako samorząd potrafiliśmy osobami starszymi dobrze się zaopiekować. To jest bardzo ważna grupa mieszkańców i nie może być traktowana jako dodatek do polityki gminy.

W ostatnich latach wrócił temat, o którym przez dekady w Polsce prawie nie mówiono. Chodzi o obronę cywilną, miejsca schronienia, odporność samorządów na kryzysy. Jak Woźniki są do tego przygotowane?

Jeśli chodzi o miejsca schronienia, to sytuacja wygląda źle. Takich miejsc, które spełniałyby wymagane warunki, nie mamy. Dlatego musimy myśleć i projektować zupełnie inaczej. Dostępność miejsc schronienia spełniających normy jest na ten moment niewystarczająca, dlatego każda nowa inwestycja jest już planowana z uwzględnieniem funkcji ochronnych. Powstaje projekt budowy nowej strażnicy OSP w Woźnikach przy ulicy Florianek. Tam pod parkingiem planujemy zaprojektować miejsca schronienia. Drugim takim miejscem ma być parking w Psarach przy ulicy Szkolnej. Udało nam się przejąć od PKP dawny nasyp kolejowy w użytkowanie wieczyste i tam również chcemy zaprojektować parking, myśląc jednocześnie o funkcji schronienia. Planujemy też budowę dwóch magazynów, które – mam nadzieję, że z dofinansowaniem wojewody – mogłyby również pełnić rolę miejsc schronienia. Takie hale magazynowe mogłyby powstać przy oczyszczalni w Woźnikach i przy oczyszczalni w Psarach, gdzie mamy tereny gminne.

A co udało się już zrobić w ramach programu ochrony ludności i obrony cywilnej?

Pozyskaliśmy prawie 1,5 mln zł na działania związane z ochroną ludności i obroną cywilną. Dzięki temu udało się kupić sporo sprzętu. Mamy koparkę, ładowarkę, cysternę do transportu wody pitnej, agregaty, rezerwowe pompy na ujęcia wody i wiele drobniejszego wyposażenia. Część tego sprzętu jest związana także z funkcjonowaniem ochotniczych straży pożarnych, które są bardzo ważnym elementem całego systemu bezpieczeństwa.

Woźniki mają osiem jednostek OSP. Jaką rolę widzi pan dla nich w systemie bezpieczeństwa gminy?

Bez ochotniczych straży pożarnych byłoby nam bardzo trudno. Każda z ośmiu jednostek będzie profilowana pod określone działania związane z ochroną ludności i obroną cywilną. To ważne, bo OSP są najbliżej mieszkańców. Trzeba też pamiętać o położeniu gminy i bliskości autostrady. Zanim Państwowa Straż Pożarna dojedzie na teren gminy Woźniki, mija około 35 minut. To bardzo długo. Nasi druhowie są na miejscu w kilka minut i działają profesjonalnie. Dlatego kładę duży nacisk na doposażenie straży. Przez ostatnie cztery lata kupiliśmy cztery nowe wozy strażackie. Co roku staramy się wymieniać sprzęt. Dziś mamy wyposażenie naprawdę dobrej jakości, ale oczywiście ten proces musi być kontynuowany. Druhom należy się za ich pracę ogromne uznanie.

Gdyby miał pan krótko podsumować, o co dziś toczy się gra w samorządzie Woźnik, to co by pan powiedział?

O to, żeby rozwijać gminę rozsądnie. Nie zadłużać jej ponad miarę, nie budować dla samego przecinania wstęg, ale konsekwentnie poprawiać jakość życia mieszkańców. Chcemy mieć dobrą edukację, opiekę nad dziećmi, wsparcie dla seniorów, bezpieczne finanse, niskie podatki, sprawną infrastrukturę i przestrzeń dla przedsiębiorczości. To wszystko razem ma sprawić, że gmina Woźniki będzie miejscem, w którym ludzie chcą mieszkać, zostać i planować przyszłość.

Dziękuję za rozmowę.

Woźniki

KGW bez pułapek w przepisach. W Woźnikach przeszkolili organizacje z całego powiatu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Woźnikach

Jak prowadzić koło, prawidłowo rozliczać pieniądze, poruszać się w przepisach i bezpiecznie sięgać po dotacje? W Woźnikach odbyło się szkolenie skierowane do kół gospodyń wiejskich z całego powiatu lublinieckiego. 

Spotkanie zorganizowano 26 września w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Woźnikach. Poprowadził je Andrzej Rybus-Tołłoczko. Program koncentrował się na zagadnieniach, z którymi KGW spotykają się w codziennej działalności. Omawiano m.in. prowadzenie dokumentacji i zebrań, obowiązki zarządu, rozliczenia podatkowe, ewidencję przychodów i kosztów, KSeF oraz kwestie związane z kasami fiskalnymi.

Znaczenie kół dla lokalnych społeczności podkreślał burmistrz Woźnik Michał Aloszko.

– Koła od pokoleń stanowią prawdziwe serce i wizytówkę naszych miejscowości. Pielęgnują lokalne tradycje, integrują mieszkańców i nadają rytm życiu społecznemu oraz kulturalnemu w całej gminie i powiecie. Pasja osób do nich należących, energia i bezinteresowna praca budują tożsamość naszej „małej ojczyzny” – mówi.

Podczas szkolenia sporo miejsca poświęcono również przepisom sanitarnym, sprzedaży produktów w trakcie festynów i kiermaszów, ochronie danych osobowych, wykorzystywaniu wizerunku oraz możliwościom pozyskiwania środków na kolejne przedsięwzięcia.

Zakres poruszanych tematów dobrze pokazuje, jak bardzo w ostatnich latach zmieniła się działalność kół gospodyń wiejskich. Obok kultywowania tradycji, organizowania wydarzeń i integrowania mieszkańców coraz większe znaczenie mają dziś kwestie formalne, finansowe i prawne. Koła realizują projekty, korzystają z dotacji, prowadzą sprzedaż i muszą prawidłowo rozliczać swoją działalność.

– Doskonale wiemy, że współczesne KGW to nie tylko wspaniałe wydarzenia i kultywowanie tradycji, ale również odpowiedzialność administracyjna i prawna. Dzisiejsza rzeczywistość wymaga sprawnego poruszania się w gąszczu przepisów – od formalności w ARiMR, przez rozliczenia podatkowe i ewidencję przychodów, aż po zasady sanitarne, RODO i bezpieczne pozyskiwanie dotacji. Stąd pomysł na organizację szkolenia. Chcemy, aby formalności nie stanowiły bariery, lecz stały się prostym narzędziem do zdobywania funduszy i realizowania kolejnych ambitnych projektów – podkreśla Aloszko.

W szkoleniu wzięło udział kilkanaście organizacji z całego powiatu lublinieckiego, reprezentowanych przez niemal siedemdziesiąt członkiń i członków.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Rośnie strażacka flota w gminie Woźniki. Nowy samochód trafił właśnie do Kamienicy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Woźnikach

Ochotnicza Straż Pożarna w Kamienicy wzbogaciła się o kolejny samochód. 25 września druhny, druhowie oraz mieszkańcy miejscowości wspólnie powitali nowy lekki samochód ratowniczo-gaśniczy. Pojazd ma zwiększyć możliwości operacyjne jednostki i ułatwić szybkie reagowanie podczas różnego rodzaju zdarzeń.

Dla OSP Kamienica nie jest to pierwszy nowy samochód w ostatnich latach. W maju 2023 roku, podczas obchodów 90-lecia jednostki, odbyło się uroczyste poświęcenie ciężkiego samochodu strażackiego. Tegoroczny zakup dodatkowo wzmacnia tym samym tabor miejscowych druhów i poszerza ich możliwości podczas prowadzonych działań.

– Nowy samochód to przede wszystkim większe możliwości szybkiego i skutecznego działania druhów. Cieszę się, że możemy wspierać OSP Kamienica w dalszym rozwijaniu jej potencjału i dbać o bezpieczeństwo mieszkańców naszej gminy – skomentował burmistrz Woźnik Michał Aloszko.

Kamienica jest jedną z kilku jednostek z terenu gminy Woźniki, których tabor w ostatnich latach został znacząco odnowiony. Fabrycznie nowe samochody trafiły również do strażaków w Psarach i Woźnikach, natomiast w grudniu ubiegłego roku średni samochód ratowniczo-gaśniczy otrzymała OSP Lubsza. Wóz kosztował ponad 1,25 mln zł i był czwartym fabrycznie nowym samochodem zakupionym w ciągu kilku lat dla miejscowych jednostek.

Inwestycje nie kończą się jednak na wymianie samochodów. Gmina pozyskała także blisko 1,4 mln zł z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Środki mają zostać przeznaczone na dalsze doposażenie jednostek oraz szkolenia, co ma zwiększyć ich przygotowanie nie tylko do typowych działań ratowniczo-gaśniczych, ale także do zadań związanych z ochroną ludności i reagowaniem w sytuacjach kryzysowych.

Znaczenie takiego wsparcia jest tym większe, że jednostki OSP pełnią w gminie istotną rolę w systemie bezpieczeństwa. Tylko w 2025 roku miejscowi druhowie wyjeżdżali do zdarzeń ponad 200 razy. Poza pożarami czy wypadkami zabezpieczają również lokalne wydarzenia i uczestniczą w innych działaniach wymagających szybkiej reakcji.

Jak podkreślał na naszych łamach burmistrz Michał Aloszko, w związku z topografią gminy i czasie potrzebnym na dojazd Państwowej Straży Pożarnej znaczenie miejscowych ochotników jest szczególnie duże.

– Bez ochotniczych straży pożarnych byłoby nam bardzo trudno. Trzeba też pamiętać o położeniu gminy i bliskości autostrady. Zanim Państwowa Straż Pożarna dojedzie na teren gminy Woźniki, mija około 35 minut. To bardzo długo. Nasi druhowie są na miejscu w kilka minut i działają profesjonalnie. Dlatego kładę duży nacisk na doposażenie straży. Przez ostatnie cztery lata kupiliśmy cztery nowe wozy strażackie. Co roku staramy się wymieniać sprzęt. Dziś mamy wyposażenie naprawdę dobrej jakości, ale oczywiście ten proces musi być kontynuowany. Druhom należy się za ich pracę ogromne uznanie – mówił.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Mistrz świata zaprasza na wspólny trening. Damian Jonak znów przyjedzie do Woźnik

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. MGOK w Woźnikach

Jeszcze niedawno można było oglądać go podczas Maxligi, teraz będzie okazja, by wejść z nim na jedną salę i samemu spróbować boksu. Damian Jonak wraca do Woźnik. 17 października utytułowany pięściarz poprowadzi bezpłatny, otwarty trening w miejscowej hali sportowej.

Za wydarzeniem stoi Boxing Klub Haja Dyrdy, a zaproszenie kierowane jest zarówno do osób, które trenują już boks, jak i tych, które nigdy wcześniej nie miały rękawic na dłoniach. Organizatorzy podkreślają, że liczy się przede wszystkim chęć spróbowania swoich sił, bo trening ma być dostępny dla dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów.

Październikowe wydarzenie nie bierze się znikąd. To w pewnym sensie ciąg dalszy tego, co w Woźnikach wydarzyło się 22 sierpnia podczas Maxligi. Wtedy miasto na jeden dzień stało się miejscem bokserskiej rywalizacji, ale sama impreza miała szerszy wymiar niż tylko pojedynki i sportowy wynik. Na trybunach i wokół ringu spotkali się zawodnicy, trenerzy, rodziny i kibice, a jednym z głównych tematów była rola sportu w wychowaniu młodych ludzi.

Jedną z najważniejszych postaci tego wydarzenia był właśnie Damian Jonak – mistrz świata federacji WBC i IBC oraz wielokrotny mistrz Polski. Pięściarz od lat angażuje się także w projekty związane z promocją aktywności fizycznej, profilaktyką i pracą z młodzieżą. Podczas sierpniowej wizyty w Woźnikach mocno podkreślał, że w sporcie nie chodzi wyłącznie o medale.

– Nie każdy musi być mistrzem sportu, ale każdy może stać się mistrzem w dbaniu o swoje zdrowie i zdrowie swojej rodziny – mówił.

Podobną filozofię rozwija w Woźnikach klub Haja Dyrdy. Za jego działalnością stoi Lucjan Pietryga, który traktuje boks nie tylko jako naukę ciosów czy przygotowanie do zawodów. Klub stawia również na systematyczność, odpowiedzialność, szacunek do przeciwnika i pracę nad charakterem. Jak podkreślał Pietryga przy okazji sierpniowego wydarzenia, sport ma przygotowywać młodego człowieka również do radzenia sobie z sukcesami i porażkami poza ringiem.

Tamto wydarzenie pokazało, że na taki sposób myślenia o sporcie jest miejsce w woźnickim samorządzie. Było dla zawodników okazją do sprawdzenia swoich umiejętności, a dla młodszych uczestników – możliwością zobaczenia z bliska ludzi, którzy na swój poziom pracowali przez lata. Obecność Jonaka miała dodatkowo podkreślić właśnie ten edukacyjny charakter wydarzenia.

Teraz formuła pójdzie krok dalej. Zamiast oglądania mistrza przy ringu będzie można trenować razem z nim. Dla początkujących może to być pierwszy kontakt z boksem, dla bardziej doświadczonych – okazja do podpatrzenia techniki i skorzystania z wiedzy zawodnika mającego za sobą lata sportowych doświadczeń.

Jonak sam podkreślał podczas poprzedniej wizyty, że chciałby zachęcać młodych ludzi do ruchu i pokazywać sport jako alternatywę dla złych nawyków oraz bezczynności.

– Mam nadzieję, że wspólnymi siłami będziemy mogli zainteresować młodych ludzi aktywnością fizyczną – mówił.

Początek treningu o godz. 11.30 w hali sportowej w Woźnikach. Udział jest bezpłatny.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Jechał busem mimo sądowego zakazu. Świadek ruszył za nim i nie spuszczał go z oczu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Lublińcu

Niepokojący tor jazdy białego busa zwrócił uwagę świadka, który nie poprzestał na telefonie na policję. Ruszył za samochodem i śledził go od Cynkowa aż w kierunku Woźnik. Dzięki temu funkcjonariusze szybko namierzyli kierowcę. Jak się okazało, 44-latek był trzeźwy, ale za kierownicą w ogóle nie powinien się znaleźć.

Do zdarzenia doszło 21 września, tuż przed godz. 6.00. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Lublińcu otrzymał zgłoszenie dotyczące białego forda, którego kierowca miał mieć problem z utrzymaniem prostego toru jazdy. Samochód poruszał się z Cynkowa w stronę Woźnik.

Na miejsce skierowano patrol z posterunku w Woźnikach. Mundurowi zauważyli na parkingu przy jednym ze sklepów białego forda odpowiadającego opisowi ze zgłoszenia. Zgadzały się również początkowe numery tablic rejestracyjnych.

Chwilę później do funkcjonariuszy podszedł zgłaszający. Wyjaśnił, że jechał za busem od Cynkowa i przez całą trasę nie tracił go z oczu. Wskazał również policjantom mężczyznę, który wcześniej siedział za kierownicą.

Funkcjonariusze przebadali zarówno kierowcę, jak i podróżującego z nim pasażera. 44-letni mieszkaniec powiatu myszkowskiego był trzeźwy. Problem wyszedł na jaw dopiero podczas sprawdzania jego danych.

Okazało się, że mężczyzna ma obowiązujący sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Mimo tego zdecydował się wsiąść za kierownicę busa.

44-latek został zatrzymany i przewieziony do Komendy Powiatowej Policji w Lublińcu, gdzie wykonano z nim dalsze czynności. Prokurator Rejonowy w Lublińcu zastosował wobec niego dozór policji. Teraz mężczyzna odpowie przed sądem za kierowanie pojazdem pomimo obowiązującego zakazu.

– Ta sytuacja pokazuje, jak ważna jest reakcja świadków. Nie pozostańmy obojętni, czasem jedno zgłoszenie może zapobiec tragedii na drodze. Widzisz – reaguj! – apelują funkcjonariusze lublinieckiej policji.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Woźniki znów pobiegną. Jedenasta edycja ulicznej rywalizacji już w październiku

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker

Woźniki szykują się na kolejne biegowe święto. W niedzielę, 25 października, ulicami miasta pobiegną uczestnicy XI Woźnickiego Biegu Ulicznego. Do wyboru będą dwa dystanse – 5 i 10 kilometrów – a zanim na trasę ruszą dorośli, swoich sił spróbują dzieci i młodzież.

Start biegu głównego zaplanowano na godz. 13.00. Trasa poprowadzi ulicami miasta, które na czas zawodów zostaną wyłączone z ruchu samochodowego. Start i meta znajdą się przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Woźnikach przy ulicy Górnej. Uczestnicy będą mieli do pokonania jedną lub dwie pięciokilometrowe pętle.

Impreza ma już swoją tradycję i z roku na rok przyciąga coraz więcej biegaczy. Ubiegłoroczna, jubileuszowa dziesiąta edycja zgromadziła ponad 300 uczestników. Na starcie stanęli zarówno doświadczeni zawodnicy, jak i amatorzy, a po raz pierwszy do programu włączono także biegi dla najmłodszych. Wtedy najmłodsi rywalizowali na dystansach od 150 do 800 metrów, a przy trasie nie brakowało rodzinnego dopingu.

Ten element zostaje również w tegorocznym programie. Dzieci i młodzież rozpoczną rywalizację o godz. 11.00. Najmłodsi, do 5 lat, pobiegną około 150 metrów, a kolejne grupy wiekowe będą miały do pokonania 250, 400, 600 i 800 metrów. Udział w tych biegach jest bezpłatny, a każdy, kto dotrze do mety, otrzyma medal.

Na trasie głównej będzie już nieco poważniej. W biegu na 10 kilometrów mogą wystartować osoby od 16. roku życia, natomiast na 5 kilometrów – od 10. roku życia. Prowadzona będzie klasyfikacja otwarta, a na dłuższym dystansie także klasyfikacje wiekowe i drużynowa.

Organizatorzy przewidzieli również nagrody dla najlepszych. Na dystansie 10 kilometrów zwycięzcy klasyfikacji otwartej kobiet i mężczyzn otrzymają bony o wartości odpowiednio 600, 400 i 200 zł. Nagrodzeni zostaną też najlepsi mieszkańcy gminy oraz najstarszy uczestnik zawodów.

Mieszkańcy mają przy tym dodatkowy powód, by założyć buty biegowe – są zwolnieni z opłaty startowej. Rejestracja internetowa pozostaje jednak obowiązkowa. Limit biegu głównego wynosi 300 osób.

Po sportowych emocjach przyjdzie czas na chwilę odpoczynku. Organizatorzy zapewnią uczestnikom posiłek, a dekorację zwycięzców zaplanowano około godz. 14.45.

XI Woźnicki Bieg Uliczny organizują MLKS Woźniki, OSP Woźniki, MGOK Woźniki i Urząd Miejski w Woźnikach.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Jak prowadzić KGW bez błędów? W Woźnikach organizują bezpłatne szkolenie dla całego powiatu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker

Prowadzenie Koła Gospodyń Wiejskich to dziś nie tylko organizacja wydarzeń i lokalnych inicjatyw. To również dokumentacja, podatki, rozliczenia, sprzedaż, przepisy sanitarne i coraz więcej formalnych obowiązków. W Woźnikach odbędzie się bezpłatne szkolenie dla przedstawicieli KGW z całego powiatu lublinieckiego, podczas którego uczestnicy mają dowiedzieć się, jak nie zgubić się w przepisach i jak uniknąć błędów mogących później skutkować problemami przy rozliczeniach czy kontrolach.

Spotkanie zaplanowano na sobotę, 26 września, o godz. 10 w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Woźnikach przy ul. Górnej 5. Szkolenie „Prowadzenie Koła Gospodyń Wiejskich od A do Z. Aktualne przepisy administracyjno-prawne” poprowadzi Andrzej Rybus-Tołłoczko.

Program został przygotowany tak, aby objąć praktycznie cały zakres codziennego funkcjonowania koła. Uczestnicy mają przejść od podstaw, czyli zasad zakładania KGW, tworzenia statutu i rejestracji w ARiMR, po bardziej złożone kwestie związane z finansami, sprzedażą, organizacją wydarzeń czy pozyskiwaniem zewnętrznych środków.

Sporo miejsca poświęcone zostanie dokumentacji. Omówione mają zostać obowiązki zarządu, zasady przyjmowania członków, prowadzenia zebrań, przygotowywania uchwał i porządkowania dokumentów. Chodzi przede wszystkim o to, aby koła nie działały „na pamięć” lub w oparciu o zwyczaj, lecz miały jasno uporządkowane zasady postępowania.

Drugim ważnym obszarem będą finanse. W programie znalazły się uproszczona ewidencja przychodów i kosztów, CIT-8, KSeF, kasa fiskalna oraz zasady prowadzenia działalności zarobkowej. To właśnie w tych kwestiach niewielkie organizacje często napotykają najwięcej wątpliwości, zwłaszcza gdy zaczynają korzystać z dotacji, prowadzić sprzedaż lub organizować większe przedsięwzięcia.

Szkolenie obejmie także przepisy sanitarne, weterynaryjne i handlowe. Uczestnicy mają dowiedzieć się, na co zwracać uwagę podczas kiermaszów, festynów i sprzedaży własnych produktów. Omówione zostaną również kwestie związane z publikowaniem zdjęć i wykorzystywaniem wizerunku uczestników wydarzeń.

Jednym z bardziej praktycznych bloków będzie temat pozyskiwania pieniędzy. Poza podstawowymi programami kierowanymi bezpośrednio do KGW omówione mają zostać także konkursy ofert, małe granty, inicjatywy lokalne i inne możliwości finansowania działalności.

– Koła Gospodyń Wiejskich są prawdziwym sercem naszej lokalnej społeczności – pielęgnują tradycję, integrują mieszkańców i podejmują niezwykle cenne inicjatywy. Doskonale wiem, jak wiele trudu wymaga sprawne zarządzanie kołem oraz dopełnienie wszelkich wymogów formalnych – mówi burmistrz Woźnik Michał Aloszko.

Jak zaznacza, spotkanie ma dać uczestnikom wiedzę, którą będą mogli wykorzystać bezpośrednio w swojej codziennej działalności.

– Chcemy przekazać praktyczną wiedzę, która ułatwi codzienne funkcjonowanie organizacji oraz pomoże w bezpiecznym pozyskiwaniu funduszy na kolejne wspaniałe projekty – dodaje.

Całe szkolenie potrwa około pięciu godzin. Ma być prowadzone według zasady „przepis + praktyka + przykład”, z naciskiem na najczęstsze problemy i sytuacje, z którymi spotykają się członkowie KGW. Przewidziano także czas na pytania i omawianie konkretnych przypadków.

Udział w spotkaniu jest bezpłatny. Organizatorzy zapewniają przerwę kawową i ciepły lunch. Obowiązuje jednak wcześniejsza rejestracja. W przypadku kół spoza gminy Woźniki obowiązuje limit do czterech osób z jednego KGW. Zgłoszenia można przekazywać telefonicznie pod numerem 691 975 443 lub mailowo na adres osl@cus.wozniki.pl.

Założenie szkolenia jest proste: osoby prowadzące koła mają nie tylko wiedzieć, jakie obowiązki na nich ciążą, ale również jak wykonać je poprawnie i bez zbędnego formalnego chaosu. Przy rosnącej liczbie przepisów, źródeł finansowania i obowiązków sprawozdawczych taka wiedza może oszczędzić nie tylko czasu, ale i problemów.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Co jeśli przyjdzie kryzys? W Woźnikach rozmawiali o zagrożeniach i gotowości służb

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Woźnikach

Bezpieczeństwo mieszkańców, przygotowanie gminy na sytuacje kryzysowe, zagrożenia związane z intensywnymi opadami oraz kondycja miejscowych jednostek ochotniczych straży pożarnych – to główne tematy rozmowy burmistrza Woźnik Michała Aloszko z wicewojewodą śląskim Michałem Kopańskim.

Jak poinformował woźnicki magistrat, spotkanie miało przede wszystkim roboczy charakter i dotyczyło spraw, które w ostatnich miesiącach coraz częściej pojawiają się w samorządowych dyskusjach.

– Jednym z najważniejszych wątków była ochrona ludności i obrona cywilna, a więc przygotowanie mieszkańców i służb na sytuacje kryzysowe oraz podział odpowiedzialności pomiędzy administrację rządową, samorząd i lokalne jednostki reagowania – podkreślono w wystosowanym komunikacie.

Dużo miejsca poświęcono również ochronie przeciwpowodziowej. W Woźnikach temat jest istotny przede wszystkim w kontekście intensywnych opadów, lokalnych podtopień i innych zagrożeń związanych z gwałtownymi zjawiskami pogodowymi. Rozmowa dotyczyła tego, jak ograniczać ryzyko i jak przygotować samorząd do szybkiego reagowania w razie wystąpienia podobnych zdarzeń.

Naturalnym elementem tej dyskusji była sytuacja OSP. To właśnie druhowie w wielu przypadkach jako pierwsi pojawiają się przy pożarach, wypadkach, podtopieniach czy innych nagłych zdarzeniach. Podczas spotkania poruszono więc kwestie związane z funkcjonowaniem i potrzebami jednostek działających na terenie gminy.

Rozmowa nie ograniczyła się jednak wyłącznie do kwestii bezpieczeństwa. 

– Burmistrz i wicewojewoda omówili także bieżące sprawy Woźnik, potrzeb mieszkańców oraz najważniejsze wyzwania stojące przed samorządem – podnoszą lokalni urzędnicy.

Na razie nie padły informacje o konkretnych decyzjach, kwotach czy nowych przedsięwzięciach będących bezpośrednim efektem spotkania. Samorząd akcentuje jednak, że rozmowa miała służyć zacieśnieniu współpracy w sprawach, w których skuteczne działanie wymaga współdziałania gminy, administracji rządowej i służb.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Pamięć o bitwie pod Woźnikami wciąż żywa. Mieszkańcy uczcili poległych żołnierzy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Woźnikach

Minęło 87 lat od bitwy pod Woźnikami. Pamięć o żołnierzach walczących we wrześniu 1939 roku nadal zajmuje ważne miejsce w lokalnej historii. 2 września mieszkańcy, przedstawiciele wojska, środowisk pułkowych oraz samorządu spotkali się, by oddać hołd poległym obrońcom ojczyzny.

Rocznicowe obchody rozpoczęły się od mszy świętej w kościele św. Walentego. Po nabożeństwie uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty i zapalili znicze na grobie żołnierzy przy ulicy Tarnogórskiej, a następnie pod Pomnikiem Obrońców Ojczyzny przy ulicy Florianek.

W wydarzeniu uczestniczyli żołnierze 5. Pułku Chemicznego z Tarnowskich Gór, delegacja Ochotniczego Szwadronu 3. Pułku Ułanów Śląskich, przedstawiciele 5. Pułku Strzelców Konnych i Rodzin Pułkowych. Obecna była także młodzież Szkoły Podstawowej z Oddziałami Sportowymi im. Józefa Lompy w Woźnikach. Samorząd reprezentowali burmistrz Woźnik Michał Aloszko, jego zastępca Beata Bacior, a także radni miejscy, uczniowie i mieszkańcy.

– Po oficjalnej części uroczystości uczestnicy przenieśli się do woźnickiego ratusza. Tam odbyło się spotkanie, podczas którego potomkowie ułanów opowiadali o losach swoich bliskich. Rodzinne wspomnienia pozwoliły spojrzeć na wydarzenia sprzed 87 lat nie tylko przez pryzmat dat i wojskowych meldunków, ale także osobistych historii ludzi, których wojna dotknęła bezpośrednio – informuje biuro prasowe urzędu miejskiego.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Woźniki pamiętają o swoich obrońcach. 87 lat temu tutaj zatrzymywano niemieckie natarcie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Archiwum Urząd Miejski w Woźnikach

Mieszkańcy gminy Woźniki uczczą 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej i bitwy, która rozegrała 2 września 1939 roku. Tegoroczne obchody odbędą się jutro i będą okazją nie tylko do oddania hołdu poległym, ale również do przypomnienia jednej z pierwszych walk kampanii wrześniowej stoczonych na ziemi lublinieckiej.

Uroczystości rozpoczną się o godz. 10.00 mszą świętą w kościele św. Walentego. Nabożeństwo zostanie odprawione w intencji poległych żołnierzy, ze szczególnym wspomnieniem tych, którzy walczyli pod Woźnikami.

Po mszy uczestnicy przejdą do miejsc związanych z wojenną historią miasta. Znicze i wiązanki zostaną złożone na grobie przy ulicy Tarnogórskiej oraz pod Pomnikiem Obrońców Ojczyzny przy ulicy Florianek.

W obchodach wezmą udział przedstawiciele władz samorządowych oraz delegacja Ochotniczego Szwadronu Ułanów Śląskich. Organizatorzy zapraszają również inne środowiska kultywujące tradycje kawaleryjskie, rodziny pułkowe, delegacje szkół oraz mieszkańców.

Rocznica wybuchu II wojny światowej ma w Woźnikach rokrocznie wyjątkowo patriotyczny wymiar. To właśnie tutaj, w drugim dniu wojny, polscy żołnierze próbowali powstrzymać nacierające oddziały niemieckie. Ułani stanęli przeciwko kilkudziesięciu czołgom.

2 września 1939 roku w rejonie Woźnik ciężkie walki stoczył 3. Pułk Ułanów Śląskich, którego przeciwnikiem były oddziały niemieckiej 2. Dywizji Lekkiej. Polskie pozycje zostały zaatakowane przez piechotę wspieraną przez artylerię i czołgi. Jednym z kluczowych punktów obrony było Wzgórze Florianek.

Ułani nie ograniczali się wyłącznie do obrony. W czasie walk doszło także do polskiego kontruderzenia, które pozwoliło odzyskać część pozycji i wyciągnąć z trudnego położenia 4. szwadron 3. Pułku Ułanów Śląskich.

Walki trwały kilka godzin. Ostatecznie, wobec przewagi przeciwnika i ryzyka okrążenia, polskie oddziały musiały wycofać się w kierunku Warty. Był to element działań opóźniających prowadzonych przez Krakowską Brygadę Kawalerii.

Bitwa była krwawa. Wśród poległych znaleźli się oficerowie i podoficerowie 3. Pułku Ułanów Śląskich, a także kilkunastu ułanów. Ranny został między innymi zastępca dowódcy pułku mjr Jan Zapolski. Straty niemieckie miały wynieść około 20 czołgów i około 90 żołnierzy. 

Poległych polskich kawalerzystów oraz strzelców konnych mieszkańcy Woźnik pochowali później w zbiorowej mogile na miejscowym cmentarzu.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Burza o biometanownię w Ligocie Woźnickiej. Radny: To jakaś futurologia

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Woźnikach

Podczas wczorajszej sesji rady miejskiej sporo emocji wywołała planowana inwestycja w Ligocie Woźnickiej. Dyskusja o biogazowni i biometanowni przerodziła się w spór o kierunek rozwoju gminy, wiarygodność deklarowanych korzyści, możliwe uciążliwości dla mieszkańców oraz sposób działania inwestora. Ostatecznie rada jednogłośnie przyjęła uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec przedsięwzięcia, ale przedstawiciel firmy zapowiedział, że wniosek o decyzję środowiskową najprawdopodobniej i tak zostanie złożony.

Kontrowersje pojawiły się jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji. Przewodnicząca rady poinformowała, że tego samego dnia wpłynął wniosek o zdjęcie z porządku obrad punktu dotyczącego sprzeciwu wobec inwestycji. Jak wyjaśniła, podmiot zewnętrzny nie ma jednak możliwości ingerowania w porządek sesji. Żaden z radnych ani burmistrz nie zaproponował usunięcia tego punktu.

Pierwsze wątpliwości dotyczyły już samej treści projektu uchwały. Dokument odnosił się początkowo wyłącznie do biogazowni, podczas gdy mieszkańcy i część radnych wskazywali, że planowana instalacja ma być biometanownią. Michał Nokielski domagał się, aby stanowisko rady nie pozostawiało w tej kwestii żadnych wątpliwości.

– Chodzi o instalację, która jest biometanownią i prosiłbym też o wytłumaczenie, dlaczego w treści tej uchwały nie mógł się znaleźć zapis budowy biogazowni oraz biometanowni – mówił.

Mieszkańcy Ligoty Woźnickiej skupiali się przede wszystkim na możliwych skutkach funkcjonowania zakładu. Wśród podnoszonych problemów znalazły się ciężki transport, hałas, potencjalne odory, wpływ na wartość nieruchomości i atrakcyjność okolicy, a także brak pewności co do rzeczywistych korzyści ekonomicznych dla samorządu.

– Sam transport wpłynie bardzo znacząco na funkcjonowanie całej naszej gminy. Również odniosę się do słów radnego Hajdy, który mówił, że to nie będzie dotyczyło samych mieszkańców Ligoty Woźnickiej, ale tak samo mieszkańców Woźnik – argumentowała jedna z mieszkanek.

W dalszej części wypowiedzi wskazywała, że kilka potencjalnych miejsc pracy nie przekonuje mieszkańców do zaakceptowania przedsięwzięcia, którego skutki mogą być znacznie szersze.

– Tak naprawdę my nie widzimy żadnych korzyści. Inwestor zaproponował kilka miejsc pracy, ale trzeba się zastanowić nad tym, jakie będzie miało to oddziaływanie na inne miejsca pracy – mówiła.

Przedstawiciel inwestora Maciej Krapiłowski przyznał, że planowany obiekt będzie zakładem przemysłowym i nie próbował przekonywać, że pozostanie całkowicie neutralny dla otoczenia. Jak mówił, działka ma około 4 hektarów, a transport może oznaczać przejazd kilku ciężarówek w ciągu godziny.

– Tych ciężarówek przejedzie około dwóch na godzinę, może trzech czasami, więc jakieś to obciążenie rzeczywiście jest. Nie można mówić, że go nie ma – przyznał.

Firma przekonywała jednocześnie, że projekt znajduje się na bardzo wczesnym etapie, a szczegółowe dane dotyczące oddziaływania instalacji mają pojawić się dopiero w procedurze środowiskowej. Inwestor mówił także o możliwości wykonania dedykowanej drogi, która miałaby ograniczyć przejazdy transportu w pobliżu mieszkańców.

Takie argumenty nie przekonały radnych. Szymon Klabis zakwestionował zarówno prognozy dotyczące przyszłych wpływów dla gminy, jak i przedstawianie inwestycji jako testu na to, czy Woźniki chcą się rozwijać.

– Wydaje mi się, że ta inwestycja jest patykiem po wodzie pisana, bo pan przedstawił tyle wątpliwości, które pan sam ma, więc to naprawdę jest jakaś futurologia – stwierdził.

Radny podkreślał, że rozwój gminy nie musi oznaczać lokalizowania na jej terenie tego rodzaju zakładów przemysłowych.

– Nasza gmina ma być przede wszystkim przyjazna mieszkańcom – zaznaczył.

Michał Nokielski poszedł jeszcze dalej, stawiając pytanie o samą zasadność wyboru Ligoty Woźnickiej jako miejsca inwestycji. Jego zdaniem charakter gminy i jej położenie powinny sprzyjać przede wszystkim funkcji mieszkaniowej, a nie rozwojowi ciężkiego przemysłu.

– Przede wszystkim profil inwestycyjny gminy jest całkowicie odmienny od wizji inwestora. Ja, jako mieszkaniec, jako radny, nie wyobrażam sobie zmiany zielonego zakątka, leśnego, polnego na zagłębie przemysłowe, w którym będziemy mieli cały czas transport wkładu do biometanowni – mówił.

Najostrzejsza wymiana zdań dotyczyła jednak sposobu działania inwestora. Burmistrz Michał Aloszko przypomniał, że jego negatywne stanowisko wobec przedsięwzięcia było wcześniej publicznie przedstawiane, a następnie odniósł się do sponsorowanego artykułu opublikowanego przez firmę.

– Mówił pan o dialogu, tak? Oczywiście rozmawiać należy, przekonywać się na argumenty, natomiast próba postawienia samorządu troszeczkę pod ścianą, przepraszam za kolokwializm, za metaforę. Mam na myśli publikację artykułu sponsorowanego przez państwa. Jest to działaniem w mojej ocenie wysoce nieetycznym – stwierdził.

Z kontekstu całej wypowiedzi jednoznacznie wynikało, że włodarz oceniał ten sposób działania jednoznacznie negatywnie. Chwilę później stwierdził, że po publikacji możliwość dalszego dialogu stała się dla niego bardzo trudna, a być może nawet niemożliwa. W dalszej części sesji wskazał również, że wcześniejszy wniosek inwestora nie został uwzględniony jako niezgodny ze strategią rozwoju gminy.

Przedstawiciel firmy bronił się, przekonując, że sponsorowana publikacja miała służyć właśnie poinformowaniu mieszkańców o planach i rozpoczęciu otwartej dyskusji. Jednocześnie inwestor nie pozostawił wątpliwości, że mimo negatywnego nastawienia samorządu procedura najprawdopodobniej będzie kontynuowana.

– Pewnie wniosek o decyzję środowiskową i tak złożymy. To będzie bardzo dużo informacji, bardzo dużo szczegółowych informacji, z którymi się będzie można zapoznać. No i zobaczymy – zapowiedział Krapiłowski.

Istotna deklaracja padła również ze strony burmistrza w kontekście przygotowywanego planu ogólnego. Jak poinformował, urząd skierował pismo do firmy urbanistycznej z założeniem, aby w projekcie stref otwartych nie przewidywać możliwości realizowania podobnych przedsięwzięć.

– W projekcie planu ogólnego, który będzie przygotowany, takich miejsc w gminie Woźniki nie będzie – zadeklarował Michał Aloszko, zaznaczając jednocześnie, że ostateczne decyzje będą należały do rady.

Po długiej dyskusji radny Nokielski zgłosił formalny wniosek o dopisanie do projektu uchwały słów „lub biometanowni”. Zmianę poparli wszyscy obecni radni. Chwilę później jednogłośnie przyjęto także całą uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec planowanej przez inwestora budowy biogazowni lub biometanowni na terenie gminy Woźniki.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Zasnął za kierownicą i uderzył w dom. Pasażerka trafiła do szpitala

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Lublińcu

Do groźnego zdarzenia drogowego doszło w sobotę, 1 lipca, we wczesnych godzinach porannych na ulicy Koziegłowskiej w Woźnikach. Kierujący fiatem 24-letni mężczyzna zasnął za kierownicą, zjechał z jezdni i uderzył w ogrodzenie jednej z posesji oraz budynek mieszkalny. Ranna została podróżująca z nim 87-letnia kobieta.

Jak ustalili policjanci pracujący na miejscu, kierowca był mieszkańcem powiatu strzeleckiego. W pewnym momencie stracił panowanie nad samochodem, który wypadł z drogi, uszkodził ogrodzenie i zatrzymał się na budynku.

– W wyniku zdarzenia obrażeń doznała 87-letnia mieszkanka powiatu tarnogórskiego. Kobieta została przetransportowana do szpitala w Częstochowie. Badanie alkomatem wykazało, że uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi – informuje biuro prasowe Komendy Powiatowej Policji w Lublińcu.

Policjanci przypominają, że przed wyruszeniem w drogę kierowca powinien zadbać o odpowiedni odpoczynek. Podczas dłuższych tras należy robić regularne przerwy, a w okresie wysokich temperatur także pamiętać o nawodnieniu organizmu.

– Senność, osłabienie i spadek koncentracji mogą znacznie wydłużyć czas reakcji. W przypadku pogorszenia samopoczucia należy zatrzymać się w bezpiecznym miejscu i odpocząć. Nawet krótka przerwa może zapobiec poważnemu wypadkowi – podkreślają funkcjonariusze.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Szykują trzy dni wielkiej zabawy. Mają plan na efektowne zakończenie wakacji

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Varius Manx/Facebook

Woźniki mają już swoją markę, jeśli chodzi o plenerowe imprezy. Organizatorzy nie ograniczają się do jednego koncertu i kilku stoisk, lecz każdego roku próbują zamienić ostatni weekend wakacji w duże, kilkudniowe widowisko. Przed rokiem finał wojewódzkich dożynek należał do Justyny Steczkowskiej, a wcześniej na scenie pojawili się między innymi Papa D i Mesajah. W tym roku publiczność ma przyciągnąć m.in. Vinyl Band, Weź nie Pytaj, Long & Junior oraz Varius Manx.

Dni Ziemi Woźnickiej, połączone z tradycyjnymi dożynkami odbędą się od 28 do 30 sierpnia na terenie Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury. Program został rozłożony na trzy dni, a każdy z nich ma mieć odmienny charakter – od radiowej zabawy, przez powrót do muzyki lat 80., aż po niedzielny finał z jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów polskiej sceny.

Pierwszy wieczór upłynie pod znakiem Hello Party z Radiem Piekary. Będzie to rozgrzewka przed weekendem i propozycja dla tych, którzy chcą rozpocząć świętowanie od tanecznej zabawy.

W sobotę uczestnicy przeniosą się kilka dekad wstecz. Podczas 80’s Party wystąpi Vinyl Band, a na scenie pojawi się również zespół Weź Nie Pytaj. Program uzupełnią pokazy Śląskiego Klubu Karate i Kick-Boxingu, natomiast wieczorem uczestników do tańca zaprosi DJ.

Najmocniej zapowiada się niedziela. Publiczność zobaczy talent show grup działających przy MGOK-u, zespoły Long & Junior oraz Roszak Show. Kulminacją trzydniowego święta będzie koncert Varius Manx – formacji, której utwory od lat pozostają jednymi z najbardziej rozpoznawalnych przebojów polskiej muzyki pop.

Dożynkowego charakteru wydarzeniu nada barwny korowód. Nie zabraknie również atrakcji dla dzieci, strefy food trucków oraz miejsc, w których będzie można odpocząć i spróbować różnorodnych potraw. Program ma połączyć lokalną tradycję z koncertową oprawą, dzięki której do Woźnik przyjeżdżają także mieszkańcy sąsiednich gmin.

Swoje miejsce podczas wydarzenia otrzymają również wystawcy i twórcy rękodzieła. Z tej okazji MGOK zaprasza osoby i firmy zainteresowane wystawieniem własnych prac oraz produktów. Zgłoszenia przyjmowane są pod numerem telefonu 602 695 461 oraz za pośrednictwem adresu biuro@mgokwozniki.com.

Po ubiegłorocznym finale z Justyną Steczkowską oczekiwania są wysokie. Tegoroczny program pokazuje jednak, że samorząd nie zamierzają zwalniać tempa. Trzy dni muzyki, występów i dożynkowych tradycji mają ponownie sprawić, że pod koniec sierpnia to właśnie w Woźnikach będzie najgłośniej w całym regionie.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Śledczy bali się, że znów stworzy zagrożenie. 36-latek aresztowany na trzy miesiące

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum

Sąd Rejonowy w Częstochowie zastosował trzymiesięczny tymczasowy areszt wobec 36-letniego Krzysztofa K. Mężczyzna jest podejrzany o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym na autostradzie A1 w Woźnikach. Śledczy zarzucają mu również jazdę po alkoholu, złamanie sądowych zakazów oraz prowadzenie pojazdu mimo cofnięcia uprawnień.

Do zdarzenia doszło 18 lipca na autostradzie A1 w miejscowości Woźniki. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Częstochowie.

Jak poinformował jej rzecznik prasowy, prokurator Tomasz Ozimek, śledztwo dotyczy Krzysztofa K., podejrzanego o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, naruszenie sądowych zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych i nie stosowanie się do decyzji starosty o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi.

Po przesłuchaniu 36-latka prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania.

– Prokurator motywował wniosek surową karą grożącą podejrzanemu, uzasadnioną obawą ucieczki lub ukrycia się oraz obawą matactwa z jego strony – przekazał Ozimek.

Śledczy uznali również, że pozostawienie mężczyzny na wolności mogłoby stwarzać dalsze zagrożenie.

– Ponadto zdaniem prokuratora, w sprawie istnieje uzasadniona obawa, że przebywając na wolności Krzysztof K. popełni przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu – dodał rzecznik częstochowskiej prokuratury.

Sąd Rejonowy w Częstochowie uwzględnił jej argumenty i zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Pięć tysięcy złotych na lokalny pomysł. CUS w Woźnikach wydłuża nabór wniosków

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Magnific

Mieszkańcy gminy Woźniki mają więcej czasu na zgłaszanie pomysłów do Oddolnej Inicjatywy Sołeckiej 2026. Termin składania wniosków został przedłużony do 10 sierpnia. Do zdobycia jest 5 tys. zł na przedsięwzięcie, które ma służyć seniorom, osobom z niepełnosprawnościami lub ich najbliższemu otoczeniu.

Nabór prowadzi Centrum Usług Społecznych w Woźnikach. Zgłaszane pomysły mogą dotyczyć każdego sołectwa, a także samego miasta Woźniki. Inicjatywy będą realizowane od połowy sierpnia do końca roku.

Wniosek może złożyć praktycznie każdy. Nie trzeba być członkiem organizacji ani przedstawicielem sołectwa. Swoją propozycję mogą zgłosić pojedynczy mieszkańcy, grupy nieformalne, lokalne stowarzyszenia, a nawet osoby niepełnoletnie.

Największe szanse mają projekty, które poprawią codzienne funkcjonowanie osób starszych i osób z niepełnosprawnościami, pomogą rozwiązać konkretny problem w danej miejscowości albo zintegrują mieszkańców. Mile widziane będą również pomysły na działania międzypokoleniowe, zajęcia edukacyjne, kulturalne i społeczne.

Przygotowanie projektu nie musi odbywać się samodzielnie. W planowaniu i organizacji przedsięwzięć mają pomagać organizatorki społeczności lokalnej działające w CUS.

W tym roku w regulaminie pojawiły się drobne zmiany, dlatego przed złożeniem dokumentów warto dokładnie zapoznać się z jego treścią. Regulamin, formularz wniosku i wymagane załączniki są dostępne na stronie CUS w Woźnikach.

Dokumenty można składać osobiście w siedzibie tej instytucji, przesłać pocztą lub przekazać elektronicznie przez e-Doręczenia. Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerami telefonu 34 361 01 81 wew. 23 oraz 510 952 973.

Oddolna Inicjatywa Sołecka jest realizowana w ramach projektu „CUS – Nowe spojrzenie na usługi społeczne”, dofinansowanego ze środków Unii Europejskiej.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Rajd po A1 zakończył się skandalem w prokuraturze. Teraz jest kolejne zatrzymanie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Policjanci ponownie zatrzymali 36-letniego kierowcę, którego niebezpieczna jazda autostradą A1 w okolicach Woźnik i późniejsze decyzje instytucji państwowych wywołała interwencję Prokuratora Generalnego i doprowadziła do zmian kadrowych w lublinieckiej prokuraturze. Mężczyzna ma usłyszeć zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy, jazdy po alkoholu oraz złamania sądowych zakazów prowadzenia pojazdów.

Do zatrzymania doszło wczoraj na polecenie Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, która przejęła śledztwo dotyczące wydarzeń z soboty 18 lipca. Czynności z udziałem 36-latka, w tym ogłoszenie zarzutów i jego przesłuchanie, zaplanowano na dzisiaj.

Według dotychczasowych ustaleń kierowca audi poruszał się A1 w sposób zagrażający innym uczestnikom ruchu. Samochód miał jechać od jednej bariery do drugiej, gwałtownie zmieniać pasy, omijać inne pojazdy slalomem, a następnie uderzyć w prawidłowo jadącą ciężarówkę. Mężczyznę obezwładnili i zatrzymali świadkowie. Jak relacjonował jeden z nich, po otwarciu drzwi audi kierowca próbował zamienić się miejscami z pasażerem.

Badanie wykazało u 36-latka około 2,7 promila alkoholu. Mężczyzna miał ponadto dwa obowiązujące sądowe zakazy prowadzenia pojazdów oraz cofnięte uprawnienia. Mimo tych okoliczności został tego samego dnia zwolniony bez przedstawienia zarzutów.

Decyzja wywołała reakcję Prokuratora Generalnego, który polecił podjęcie natychmiastowych działań i zbadanie postępowania dyżurującego prokuratora w Prokuraturze Rejonowej w Lublińcu. Stanowisko stracił także zastępca prokuratora rejonowego, odpowiedzialny za nadzór nad dyżurami zdarzeniowymi.

Śledztwo prowadzone obecnie w Częstochowie obejmuje trzy wątki – sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości oraz niestosowanie się do orzeczonych przez sąd zakazów. O dalszych decyzjach procesowych prokuratura zdecyduje po przesłuchaniu podejrzanego.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Dawny PGR w Woźnikach odzyska życie. Ruszyła duża rewitalizacja przy ulicy Dworcowej

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Woźnikach

Teren po byłym Państwowym Gospodarstwie Rolnym przy ulicy Dworcowej w Woźnikach ma zmienić się w nową przestrzeń rekreacyjną, społeczną i gospodarczą. Na początku lipca rozpoczął się etap budowlany inwestycji, a wykonawca ma dziesięć miesięcy na zakończenie prac.

Największe zmiany obejmą dawny budynek administracyjny PGR. Obiekt zostanie gruntownie przebudowany i przystosowany do nowych funkcji. Na parterze ma powstać sala restauracyjna wraz z pełnym zapleczem gastronomicznym. Piętro zostanie przeznaczone na działalność społeczną i rekreacyjną. Znajdą się tam między innymi ogólnodostępna siłownia gminna oraz sala fitness.

Pomieszczenia nie będą służyły wyłącznie do ćwiczeń. Samorząd zakłada, że odbywać się tam będą również warsztaty, spotkania, prelekcje i różnego rodzaju zajęcia dla mieszkańców. W ten sposób dawny budynek administracyjny ma stać się miejscem łączącym rekreację, edukację, kulturę i integrację lokalnej społeczności.

Zmiany obejmą także pozostałe obiekty znajdujące się na terenie dawnego gospodarstwa. Stara kuźnia zostanie przebudowana na budynek gospodarczy, a kolejny z obiektów zostanie zaadaptowany na publiczne toalety. Część nieprzydatnej zabudowy zostanie rozebrana.

Dużą częścią inwestycji będzie zagospodarowanie otoczenia. W planach są tężnia solankowa, taras rekreacyjny, chodniki, miejsca parkingowe i drogi wewnętrzne. Pojawią się także elementy małej architektury, nowe nasadzenia, oświetlenie zewnętrzne oraz system monitoringu.

– To spory obszar, który wkrótce stanie się nową, tętniącą życiem częścią Woźnik. Rewitalizacja tej przestrzeni nie tylko odmieni wizerunek miasta, ale też przyczyni się do poprawy jakości życia jego mieszkańców – podsumowuje burmistrz Michał Aloszko.

Projekt zakłada nie tylko remont budynków, lecz także uporządkowanie i rekultywację zdegradowanego terenu. Towarzyszyć mu będą działania edukacyjne poświęcone ekologii i ochronie środowiska. Samorząd chce w ten sposób przywrócić do życia zaniedbaną część miasta i nadać jej zupełnie nowe znaczenie.

Z powstającej przestrzeni mają korzystać zarówno mieszkańcy, jak i lokalni przedsiębiorcy. Obiekt ma sprzyjać aktywnemu wypoczynkowi, spotkaniom, edukacji i rozwojowi nowych inicjatyw gospodarczych.

Wykonawcą prac została firma z Katowic, która wyceniła roboty na 7,87 mln zł. Całkowita wartość projektu wynosi ponad 9,17 mln zł. Gmina pozyskała na niego 5,82 mln zł dofinansowania z funduszy Unii Europejskiej oraz ponad 755 tys. zł z budżetu państwa.

Rewitalizacja terenu przy ulicy Dworcowej jest jedną z największych inwestycji realizowanych obecnie w Woźnikach. Jeżeli prace będą przebiegać zgodnie z harmonogramem, już w przyszłym roku dawny teren PGR powinien zacząć pełnić zupełnie nową rolę.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Woźnicki MGOK szuka instruktora. Ma zarazić młodych mieszkańców pasją do tańca

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Magnific

Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Woźnikach chce poszerzyć swoją ofertę dla dzieci i młodzieży. Placówka rozpoczęła poszukiwania instruktora, który poprowadzi zajęcia ze street dance’u, break dance’u i freestyle’u, a przy okazji przygotuje uczestników do pokazów oraz scenicznych występów.

Ośrodek szuka osoby z doświadczeniem w prowadzeniu zajęć tanecznych, która potrafi pracować z młodymi ludźmi i stworzyć atmosferę sprzyjającą nauce, swobodzie ruchu oraz rozwijaniu własnego stylu. Liczą się również kreatywność, zaangażowanie i dobra organizacja pracy. Atutem będą wcześniejsze osiągnięcia taneczne lub instruktorskie.

Do zadań nowego instruktora należeć będzie nie tylko regularne prowadzenie treningów. MGOK oczekuje także przygotowywania grup do pokazów i występów oraz aktywnego udziału w tworzeniu kolejnych propozycji kulturalnych dla mieszkańców gminy.

To oferta dla osoby, która chce połączyć taneczną pasję z pracą z dziećmi i młodzieżą. Zajęcia mają rozwijać sprawność, poczucie rytmu i umiejętności sceniczne, ale również budować pewność siebie, uczyć współpracy i zachęcać do aktywnego spędzania wolnego czasu.

Zainteresowani powinni przesłać krótką informację o swoim doświadczeniu oraz CV na adres email MGOK w Woźnikach. Szczegółowe informacje można również uzyskać telefonicznie w placówce.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Psary nie chcą być mylone z Psarami, a Mzyki z Mzykami. Jest pomysł na rozwiązanie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Google

Czy Psary staną się Psarami Śląskimi, a przysiółek Mzyki – Mzykami Śląskimi? W gminie Woźniki rozpoczęły się konsultacje społeczne w sprawie zmiany urzędowych nazw obu miejscowości. Pomysł ma ograniczyć pomyłki wynikające z tego, że w niedalekiej okolicy funkcjonują inne miejscowości o identycznych nazwach.

Jak informuje urząd miejski, inicjatorami procedury byli radni Szymon Klabis i Adam Ordon, którzy wystąpili z propozycją w imieniu mieszkańców. Zwrócili uwagę, że Psary bywają mylone z miejscowością położoną w powiecie będzińskim, natomiast Mzyki z tą znajdującą się w gminie Koziegłowy. Dodanie określenia „Śląskie” ma ułatwić identyfikację właściwego adresu i ograniczyć problemy z dojazdem.

Burmistrz Woźnik zarządził osobne konsultacje dla mieszkańców Psar oraz przysiółka Mzyki. W pierwszym przypadku pytanie dotyczy zmiany nazwy na „Psary Śląskie”, w drugim – na „Mzyki Śląskie”. W głosowaniu mogą uczestniczyć mieszkańcy obu miejscowości posiadający czynne prawo wyborcze. 

Konsultacje prowadzone są w formie ankiet, które można pobrać w Urzędzie Miejskim w Woźnikach, ze strony internetowej gminy i Biuletynu Informacji Publicznej. Formularze dla mieszkańców Psar dostępne są również u miejscowego sołtysa, natomiast w przypadku Mzyk – u sołtysa Babienicy.

Wypełnione ankiety można składać do 31 sierpnia. Dokumenty są przyjmowane elektronicznie, pocztą tradycyjną oraz bezpośrednio w biurze podawczym urzędu.

Wyniki konsultacji nie oznaczają jeszcze automatycznej zmiany nazw. Będą jednak podstawą do podjęcia kolejnych działań i uruchomienia dalszej procedury administracyjnej.

– Serdecznie zachęcamy wszystkich uprawnionych mieszkańców obu miejscowości do udziału w konsultacjach i wyrażenia swojej opinii – mówi burmistrz Michał Aloszko.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Plan ogólny to nie zgoda na budowę. To dopiero początek rozmowy

Opublikowany

,

Materiał sponsorowany
fot. ZPB Woźniki

W ostatnich dniach pojawiły się publikacje dotyczące planowanej inwestycji biometanowej na terenie gminy Woźniki. Wraz z nimi pojawiło się wiele pytań dotyczących znaczenia planu ogólnego oraz tego, czy jego zapisy oznaczają zgodę na realizację inwestycji.

– Z uwagą zapoznaliśmy się zarówno z opiniami, jak i stanowiskiem władz samorządowych. Rozumiemy, że każda nowa inwestycja rodzi pytania i wymaga rzetelnej dyskusji. Właśnie dlatego chcielibyśmy wyjaśnić jedną z najważniejszych kwestii, która naszym zdaniem jest często błędnie interpretowana – informuje kierownictwo spółki Zakład Produkcji Biometanu Woźniki.

Plan ogólny nie oznacza zgody na inwestycję

Plan ogólny to dokument planistyczny przygotowywany przez gminę, który określa kierunki rozwoju przestrzennego oraz wskazuje, jakie rodzaje funkcji i inwestycji mogą być w przyszłości rozważane na poszczególnych terenach.

– W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie sugerujące, że wpisanie możliwości lokalizacji biometanowni do planu ogólnego oznacza zgodę na jej budowę. Tak jednak nie jest. Plan ogólny nie daje pozwolenia na budowę, nie zatwierdza konkretnego projektu i nie oznacza rozpoczęcia inwestycji. Dopiero później rozpoczyna się właściwy proces inwestycyjny, podczas którego projekt podlega szczegółowej ocenie przez liczne organy administracji publicznej – wyjaśnia Maciej Kropidłowski, prezes ZPB Woźniki.

Przed inwestycją jest jeszcze wiele etapów

Jak dodaje Kropidłowski, nawet jeśli plan ogólny dopuszcza możliwość realizacji takiej inwestycji, przed inwestorem pozostaje jeszcze długa droga. Projekt musi uzyskać szereg wymaganych decyzji i uzgodnień, w tym między innymi ocenę oddziaływania na środowisko, uzgodnienia z właściwymi organami administracji, analizy dotyczące wpływu na otoczenie oraz pozwolenie na budowę.

– Każda z tych procedur prowadzona jest niezależnie i podlega odrębnej ocenie właściwych organów. Na każdym z tych etapów projekt może zostać zmodyfikowany, uzupełniony, a nawet zakończony, jeśli nie spełni wymagań określonych przepisami prawa – mówi prezes.

Bez odpowiednich zapisów nie będzie nawet możliwości rozmowy

Spółka podkreśla, iż jeżeli jednak plan ogólny całkowicie wykluczy możliwość lokalizacji tego typu inwestycji, cały proces zakończy się, zanim będzie można przedstawić mieszkańcom jakiekolwiek szczegółowe informacje.

– Nie będzie możliwości przedstawienia mieszkańcom raportów środowiskowych, analiz dotyczących hałasu, ruchu drogowego czy rozwiązań ograniczających potencjalny wpływ inwestycji na otoczenie. Nie będzie także przestrzeni do wspólnego wypracowania ewentualnych zmian odpowiadających oczekiwaniom mieszkańców. W praktyce oznacza to zamknięcie drogi do merytorycznej dyskusji jeszcze przed jej rozpoczęciem – dodaje prezes Kropidłowski.

Wierzymy w otwarty dialog

Kierownictwo ZPB Woźniki podkreśla, że od początku deklaruje gotowość do rozmowy z mieszkańcami oraz władzami samorządowymi.

– Szanujemy rolę samorządu jako gospodarza gminy i wierzymy, że decyzje dotyczące jej rozwoju powinny być podejmowane na podstawie rzetelnych informacji, analiz i obowiązujących procedur. Liczymy, że kolejne etapy będą okazją do spokojnej, merytorycznej rozmowy z samorządem o faktach, analizach i rozwiązaniach możliwych do zastosowania – mówi prezes. – Jesteśmy gotowi przedstawić rozwiązania technologiczne, omówić kwestie związane z ochroną środowiska, transportem, bezpieczeństwem oraz odpowiedzieć na wszystkie pytania mieszkańców. Uważamy, że tylko otwarta rozmowa oparta na faktach pozwala podejmować dobre decyzje. Mamy nadzieję, że taka rozmowa będzie możliwa – dodaje.

CZYTAJ DALEJ

Woźniki

Inwestor kusi wpływami do budżetu, a samorząd wskazuje na drogi, hałas i interes mieszkańców

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Władze gminy Woźniki przedstawiły oficjalne stanowisko wobec planowanej budowy zakładu produkcji biometanu przez spółkę Zakład Produkcji Biometanu Woźniki. Samorząd podkreśla, że nie sprzeciwia się samej idei rozwoju odnawialnych źródeł energii, ale ma poważne zastrzeżenia do lokalizacji wskazanej przez inwestora.

Sprawa nabrała rozgłosu po publikacji materiału promocyjnego spółki dotyczącego planowanej inwestycji. Jak słusznie zauważyli miejscowi urzędnicy, tekst miał charakter artykułu sponsorowanego, a więc przedstawiał wyłącznie punkt widzenia inwestora. Samorząd zwraca uwagę, że w materiale wyeksponowano przede wszystkim potencjalne korzyści finansowe, w tym zapowiedzi wpływów do budżetu oraz przychodów dla regionu, bez odpowiednio szerokiego omówienia ryzyk i możliwych skutków dla mieszkańców.

Zdaniem władz Woźnik taka forma komunikacji może budować jednostronny obraz inwestycji i wywoływać presję na radę miejską przed podjęciem jakichkolwiek wiążących decyzji planistycznych. Samorząd zaznacza, że dyskusja o tego typu przedsięwzięciu powinna opierać się na faktach, analizach i rzeczywistej ocenie skutków, a nie wyłącznie na obietnicach rozwojowych.

Największe wątpliwości dotyczą lokalizacji planowanego zakładu. Gmina wskazuje przede wszystkim na nieprzystosowaną infrastrukturę drogową w sąsiedztwie terenu, na którym miałaby powstać biometanownia. Według samorządu obecny układ komunikacyjny nie posiada parametrów odpowiednich do obsługi dużej instalacji przemysłowej.

Kolejną kwestią jest ryzyko znaczącego wzrostu ruchu wysokotonażowego. Funkcjonowanie tego rodzaju zakładu wiąże się ze stałym transportem dużych ilości substratów, takich jak gnojowica, obornik czy osady. To z kolei mogłoby oznaczać większe natężenie ruchu ciężkich pojazdów na lokalnych drogach, a tym samym dodatkowe obciążenie dla mieszkańców i infrastruktury.

Samorząd zwraca również uwagę na bliskość zabudowań mieszkalnych. Władze gminy podkreślają, że nawet przy deklaracjach inwestora dotyczących nowoczesnej technologii nie można pomijać obaw mieszkańców związanych z hałasem, bezpieczeństwem oraz możliwymi uciążliwościami zapachowymi.

Istotne znaczenie ma także obecny projekt planu ogólnego gminy. Na wskazanym przez inwestora terenie nie dopuszczono możliwości budowy biogazowni lub biometanowni. Wniosek w tej sprawie został odrzucony ze względu na niezgodność planowanego przedsięwzięcia z przyjętą polityką przestrzenną oraz kierunkami rozwoju funkcjonalno-przestrzennego gminy.

Władze Woźnik zaznaczają, że samo złożenie przez inwestora wniosku o sporządzenie Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego nie przesądza jeszcze o realizacji przedsięwzięcia. Ewentualne decyzje dotyczące zmiany projektu planu ogólnego oraz rozpatrzenia wniosku przez radę miejską mają być podejmowane z uwzględnieniem dobra mieszkańców, skutków społecznych, środowiskowych i infrastrukturalnych.

Burmistrz Michał Aloszko podkreśla, że gmina nie zamyka się na odnawialne źródła energii. Zastrzeżenia dotyczą jednak konkretnego miejsca, w którym inwestor chciałby zrealizować zakład.

– Priorytetem naszego rozwoju jest zachowanie charakteru gminy Woźniki, jako miejsca zielonego i spokojnego, a nie budowanie inwestycji za wszelką cenę. Staję po stronie mieszkańców, którzy czują uzasadniony sceptycyzm wobec planów inwestora – stanowczo deklaruje burmistrz.

Lokalni urzędnicy przypominają jednocześnie, że gmina Woźniki od lat wspiera rozwój odnawialnych źródeł energii, między innymi poprzez projekty fotowoltaiczne oraz programy ograniczania niskiej emisji. W projektowanym planie ogólnym wskazano również inne lokalizacje przeznaczone na inwestycje przemysłowe tego typu. Według tutejszych władz są one korzystniejsze między innymi ze względu na lepsze parametry drogowe i większą możliwość ochrony terenów zamieszkałych przed negatywnymi skutkami transportu ciężkiego.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE